Gość: lesheque
IP: *.krak.gazeta.pl
02.06.02, 16:02
Cześć ludzie. Pewien facet miał pecha, na chwilę
wysiadła mu wyobraźnia i zostawił na kwadransik rower,
grzecznie przypięty do stojaka przed wojewódzką
biblioteką przy Rajskiej. Jakież było jego zdumienie...
No dobra, szczerze mówiąc, to jak już zobaczyłem że go
nie ma, to wcale nie byłem zdziwiony, tylko skrajnie
zdenerwowany, głównie na siebie. Radzą więc wszystkim,
za nic nie zostawiajcie rowerów przed bibliotekami a
sam pytam: nie wiecie przypadkiem gdzie takie
zwędkowane jednoślady trafiają? Na jakąś giełdę, bazar,
czy coś takiego? Mam się zamiar wybrać z kumplami i kto
wie... może uda się złamać nos jakiemuś dresiarczykowi,
który będzie tam handlował moim bolidem? Tylko dokąd
się wybrać? Pomóżcie!