Gość: kibic
IP: *.ists.pl / *.ists.pl
03.04.05, 22:53
Tak sobie myślę śmierć największego Polaka, śmierć w cierpieniu nie powinna
być początkiem naszego stosunku do życia i otaczajacego nas świata? Przecież
juz nic nie bedzie takie jak bylo, ale jedno powinno pozostac w naszych
sercach, bez wzgledu na to czy wierzymy w Boga czy tez nie, chwile gdy
bylismy przy nim gdy umierał.
Mam więc pytanie, czy w obliczu tej śmierci, w obliczu tego cierpienia, nie
moglibysmy wszyscy, my kibice krakowskich klubów, klubów miasta, które Papież
tak ukochał, a więc my kibice krakowskich klubów nie moglibysmy zaprzestac
bezsensownej wojny i nad grobem Ojca Swietego podać sobie dłonie na znak
zgody?
Przecież łaczy nas wiele, łaczy nas nasze miasto, łaczy nas miłośc do piłki,
do naszych klubów. Nawet łaczą nas nasze strony www w takcięzkiej chwili.
Zmieńmy się!