Dodaj do ulubionych

W Warszawie na borówki mówią czarne jagody

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 09:37
oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
znacie inne ?
(powinno się mówić - oni mówią)
borówki - czarne jagody
sznycel - kotlet mielony
chrust - faworki
na pole - na dwór
flizy - glazura
Obserwuj wątek
    • Gość: jasinski Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.05.01, 10:16
      Gość portalu: gekon napisał(a):

      &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
      &#62 znacie inne ?
      &#62 (powinno się mówić - oni mówią)

      &#62 sznycel - kotlet mielony

      polski kotlet mielony i oryginalny sznycel to 2 zgola odmienne potrawy, polski
      mielony to oparta na mielonej bulce podroba sznycla
      nazywanie kotleta mielonego sznyclem to naduzycie

      &#62 na pole - na dwór

      w ubogim krakowie sa pola a w bogatej warszawie - dwory:)
      • Gość: gekon Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 11:52
        Gość portalu: jasinski napisał(a):

        &#62 Gość portalu: gekon napisał(a):
        &#62
        &#62 &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
        &#62 &#62 znacie inne ?
        &#62 &#62 (powinno się mówić - oni mówią)
        &#62
        &#62 &#62 sznycel - kotlet mielony
        &#62
        &#62 polski kotlet mielony i oryginalny sznycel to 2 zgola odmienne potrawy, polski
        &#62 mielony to oparta na mielonej bulce podroba sznycla
        &#62 nazywanie kotleta mielonego sznyclem to naduzycie
        &#62
        &#62 &#62 na pole - na dwór
        &#62
        &#62 w ubogim krakowie sa pola a w bogatej warszawie - dwory:)

        spokojnie
        to miało być z przymrużeniem oka
        ze sznyclem i mielonym masz oczywiście 100% racji
        odnośnie pola i dworu to powtarzam za R. Makłowiczem : W Krakowie mamy dwory z
        których wychodzimy na pole a Warszawiaków czasem z pola wpuszczamy do dworu
        (podkreślam : do dworu a nie na dwór) ;-)


      • Gość: ptys Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 216.104.228.* 15.05.01, 12:05
        Gość portalu: jasinski napisał(a):

        &#62 Gość portalu: gekon napisał(a):
        &#62
        &#62 &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
        &#62 &#62 znacie inne ?

        &#62 polski kotlet mielony i oryginalny sznycel to 2 zgola odmienne potrawy, polski
        &#62 mielony to oparta na mielonej bulce podroba sznycla
        &#62 nazywanie kotleta mielonego sznyclem to naduzycie

        Po czesci masz racje. Mielony to mielony - wiadomo, bulka z miesiem i jajkiem.
        Natomiast sznycel pochodzi od austro-wegierskiego wiener schnitzel i jest w duzym
        przyblizeniu czyms co wizualnie przypomina nasz kotlet.

        &#62
        &#62 &#62 na pole - na dwór
        &#62
        &#62 w ubogim krakowie sa pola a w bogatej warszawie - dwory:)
        Ja znam zgola inna interpretacje, wedlug mnie jako krakusa zdecydowanie blizasza
        prawdy:
        - w Krakowie wychodzi sie (z domu) na pole aby popatrzec jak chlopi pracuja. W
        Warszawie wychodza z chaty aby popatrzec na dwor :-)))

        • Gość: Warschau Do Krakusów.... IP: *.matrix.pl 15.05.01, 15:14
          Wychodzisz na pole popatrzeć na chłopów...Feudalizm stary skończył się jakiś
          czas temu...
          A patrząc na wypowiedzi niektórych z Was, Krakowiaków nie mogę zrozumieć
          kompleksu jaki macie na punkcie Warszawy.
          O co Wam chodzi?
          Co macie do mnie naprzykład skoro jestem Warszawiakiem?
          Mieszkańcy miasta z taką tradycją, swoim myślenie zniżają się do mieszkańców
          jakiegoś np. Wąchocka (bez urazy dla jego mieszkańców), który może mieć
          kompleks swojej małomiasteczkowości.
          • Gość: KRAK Re: Do Krakusów.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 00:41
            Gość portalu: Warschau napisał(a):

            &#62 Wychodzisz na pole popatrzeć na chłopów...Feudalizm stary skończył się jakiś
            &#62 czas temu...
            &#62 A patrząc na wypowiedzi niektórych z Was, Krakowiaków nie mogę zrozumieć
            &#62 kompleksu jaki macie na punkcie Warszawy.
            my mamy kompleks - to Wy wszedzie nawet w Tym liscie pokazuje swoj kompleks -
            oczywiscie nic do Was nie mamay ale niektorych Warszawiakow powinno sie kopnac mocno w tylek
            (niektorych Krakowiakow zreszta tez) tylko tych z Warszawy jest duzo duzo wiecej
            &#62 O co Wam chodzi?
            o nic - sami sie prosicie o komentarze
            &#62 Co macie do mnie naprzykład skoro jestem Warszawiakiem?
            nic Warszawiaku
            &#62 Mieszkańcy miasta z taką tradycją, swoim myślenie zniżają się do mieszkańców
            &#62 jakiegoś np. Wąchocka (bez urazy dla jego mieszkańców), który może mieć
            &#62 kompleks swojej małomiasteczkowości.
            wlasnie co macie do Wąchocka - kazde inne miasto niz W-wa jest gorsze - a wy nawt nie wiecie co to
            borowki!

    • Gość: nocoment Re: A tak u was mówią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 16:54
      Gość portalu: gekon napisał(a):

      &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
      &#62 znacie inne ?
      &#62 (powinno się mówić - oni mówią)
      &#62 borówki - czarne jagody
      &#62 sznycel - kotlet mielony
      &#62 chrust - faworki
      &#62 na pole - na dwór
      &#62 flizy - glazura

      To u was na glazurę mówi się "flizy" a na faworki "sznycel"? Wiedziałem tylko z
      tym "na pole". Ale w gwarze Warszawskiej bardziej charakterystyczny jest
      akcent ,chociaż z żalem przyznam, że niewiele ludzi już tak mówi, głównie
      przedwojenni Warszawiacy. Np. zamiast market niektórzy mówią markiet i tp. Ale są
      to rzadkie przypadki. Pozdrawiam Kraków

      NO COMMENT

      • Gość: bbb Re: A tak u was mówią? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 02.06.01, 11:30
        No właśnie, to w Krakowie mówią flizy, fliziarz. Tego słowa nikt w Polsce poza
        krakusami nie zna.
        A i jeszcze mówicie:
        weka = bułka paryska
        nachkastlik = stolik nocny
        kapuza = kaptur
        alpenstok = kijek narciarski (stare...)

        Dodatkowo akcent krakowski, taka niechlujna maniera ułatwiania sobie wymowy.
        Zamiast trzy - czy, zamiast drzewo - dżewo, zamiast trzymać = czymać.
        A i jeszcze ta anachroniczna forma: choćże, podajże.
        śmieszne.
        • Gość: nocoment Re: A tak u was mówią? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.01, 12:08
          Gość portalu: bbb napisał(a):

          &#62 Dodatkowo akcent krakowski, taka niechlujna maniera ułatwiania sobie wymowy.
          &#62 Zamiast trzy - czy, zamiast drzewo - dżewo, zamiast trzymać = czymać.
          &#62 A i jeszcze ta anachroniczna forma: choćże, podajże.

          He. Pamiętam, że tak mówił mój były wychowawca jeszcze z liceum (pozdro dla Henia
          Stelmaszewskiego...). Ale nie był z Krakowa, tylko z Brzeskiej... Pozdrawiam
          Kraków

          NO COMMENT

        • Gość: KRAK Re: A tak u was mówią? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 00:52
          Gość portalu: bbb napisał(a):

          &#62 No właśnie, to w Krakowie mówią flizy, fliziarz. Tego słowa nikt w Polsce poza
          &#62 krakusami nie zna.
          FLIZY I FLIZIARZ to slowa zapozyczone - prawdopodobnie z niemieckiego ale juz bardzo dawno -
          w Warszawie za to na sklep mowicie "szop" - zupelnie jak zwierzatko -takie male ladne
          &#62 A i jeszcze mówicie:
          &#62 weka = bułka paryska
          zupelnie normalne i o ile krotsze!!!
          &#62 nachkastlik = stolik nocny
          nie nachkastlik - tylko po Polsku nakastlik - juz od jakis 50 lat!!
          &#62 kapuza = kaptur
          mowimy kaptur - rozumiemy co to kapuza - jedno i drugie jest porawne - chyba - nie jestem Midkiem ale
          kazdy wie o co chodzi!
          &#62 alpenstok = kijek narciarski (stare...)
          to chyba Ci siee cos po...piiiiiiii - nikt w zyciu w Krakowie tak nie mowi!! - ile Ty masz lat - moze byles
          ostanio w Krakowie za Franza Josefa ?
          &#62 Dodatkowo akcent krakowski, taka niechlujna maniera ułatwiania sobie wymowy.
          &#62 Zamiast trzy - czy
          ok - tak jest prosciej
          , zamiast drzewo - dżewo
          ja nie widze roznicy
          , zamiast trzymać = czymać.
          tez wszytsko Ok

          &#62 A i jeszcze ta anachroniczna forma: choćże, podajże.
          wez se na wstrzymanie - smieszne to wasze warsiawskie gadki - nasz sposob mowienia napewno jest
          blizszy literackiemu - nic wasie
          &#62 śmieszne. - no wlasnie smieszne

    • Gość: Obi Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 10.129.194.* / *.acn.pl 21.05.01, 21:35
      Tu miasto stołeczne. Słyszałem, że w Krakowie na temperówkę mówi
      się "strugaczka", a na pętlę autobusową "krańcówka". Niektórzy warszawiacy
      mówią "przeciąć bilet" (skasować). Poza tym nikt w Warszawie nie
      mówi "zdupcaj", jeśli już, to "spadaj" albo gorzej. Nie dodajemy też do trybu
      rozkazującego końcówki -że (nie mówimy "zróbże" tylko "zrób").
      Pozdrawiam Kraków.
        • Gość: Tolba Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.nationale.com.pl 23.05.01, 09:17
          Gość portalu: Julik napisał(a):

          &#62 strugaczka faktycznie jest, o krańcówce nic mi nie wiadomo, brusznice to chyba
          &#62 to samo co jeżyny i czernice a z Gwiazdorem spotkałam się w Poznaniu dzięki
          &#62 książkom P. M. Musierowicz.


          W innej dyskusji na tym forum krakowianka (chyba) Magda twierdzi, że brusznice,
          to warszawskie borówki (te kulki czerwone). No więc jeżyny, czy borówki? Czy ktoś
          może w sposób autorytatywny rozwiązać ten palący egzystencjalny problem?
          Tolba (Wawa)
            • Gość: gekon Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.01, 23:11
              Gość portalu: Obi napisał(a):

              &#62 Jestem z Warszawy i nie wiem, co to są brusznice. Z pewnością w Warszawie
              &#62 mówimy: borówki na "czerwone kulki", jagody na "czarne kulki", a jeżyny
              &#62 na "czarne, leśne maliny".

              tu byłe miasto stołeczne.
              mogę wybaczyć Mazowszu "czarne jagody" ale protestuję jeśli borówki nazywacie po
              prostu jagodami. Jak wiadomo "jagody" to ogólna nazwa wszelkich owoców leśnych
              (borówek też ale także poziomek, malin, brusznic, ostrężyn czyli czernic itp)
              • Gość: Obi Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 10.129.194.* / *.acn.pl 24.05.01, 10:02

                &#62 tu byłe miasto stołeczne.
                &#62 mogę wybaczyć Mazowszu "czarne jagody" ale protestuję jeśli borówki nazywacie p
                &#62 o
                &#62 prostu jagodami. Jak wiadomo "jagody" to ogólna nazwa wszelkich owoców leśnych
                &#62 (borówek też ale także poziomek, malin, brusznic, ostrężyn czyli czernic itp)

                No proszę. To oznacza, że dzieci z Krakowa i Warszawy zupełnie inaczej rozumieją
                wiersz Konopnickiej "Na jagody":) Nie wiem, jak to wygląda w Krakowie, ale u nas
                np. lody jagodowe to lody z czarnych jagód (borówek), a jagodzianka to słodka
                bułka z nadzieniem z tychże owoców. Jeśli coś składa się z poziomek, malin,
                jeżyn, borówek etc., mówimy "z owoców leśnych".
                • Gość: Ferro Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 149.156.213.* 25.05.01, 12:53
                  Witam,

                  mysle, ze rozwije wasze wielkomiejskie dywagacje na temat co i jak sie nazywa.
                  Wezcie sobie dzieci zwykla encyklopedie i poczytajcie. Zakladajac, ze nie
                  jestescie analfabetami funkcjonalnymi dowiecie sie, ze:

                  brusznica - male, czerwone kuleczki
                  borowki- male, granatowe kuleczki
                  jagody - innymi slowy "owoce lesne" jak juz bylo wspomniane

                  Jagodzianki i placki z jagodami to jakies lokalne okreslenia i niech tak
                  zostanie. Dla czesci ludzi oznaczaja one placek/bulke z borowkami dla innych
                  nie i tyle. Kazdy moze powiedziec biale, ze jest czarne i na odwrot ale prawda
                  zawsze jest tylko jedna :)))) Uczcie sie dzieciaki!!!!\
                  Pozdrawiam
                  Ferro
                  • Gość: Obi Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 10.129.194.* / *.acn.pl 25.05.01, 13:24
                    Nie zgodzę się z Tobą, bo w kwestiach językowych nie istnieje prawda obiektywna
                    i jednoznaczne definicje. Język to nie matematyka. Jeśli w Poznaniu na piwnicę
                    mówią "sklep" a na Św. Mikołaja -"gwiazdor", to będziesz tym ludziom podtykał
                    pod nos encyklopedię lub słownik i mówił, że nie mają racji? Że "gwiazdor"
                    śpiewa na estradzie, a sklep to monopolowy? I tak nic byś nie zmienił. W
                    Poznaniu mówią tak, jak mówią i świetnie się rozumieją.

                    Notabene, wielu językoznawców nie wykazuje takiego pędu do normalizacji, jak
                    Ty. Po pierwsze, szanują oni odmienności gwar i żargonów, a po drugie uznają za
                    poprawne formy, które dotąd były niedopuszczane przez normę. A czynią to
                    dlatego, że ludzie tak właśnie mówią. Polecam "Nowy słownik poprawnej
                    Polszczyzny".
                    Pozdrawiam.
      • Gość: YoAsia Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: 213.134.172.* 12.06.01, 15:25
        Gość portalu: Obi napisał(a):

        &#62 Tu miasto stołeczne. Słyszałem, że w Krakowie na temperówkę mówi
        &#62 się "strugaczka",
        lub zastrugaczka

        &#62 a na pętlę autobusową "krańcówka".
        w Krakowie mieszkam od zawsze, ale nigdy tego nie słyszałam, zawsze mówiono pętla.


        Niektórzy warszawiacy
        &#62 mówią "przeciąć bilet" (skasować).
        A jeśli przy komunikacji jesteśmy to u nas (w Krakowie) mówi się wysiąść/wsiąść
        z/do autobusu/tramwaju - w Warszawie wejsc/wyjsć - to akurat w Warszawie jest
        niepoprawne językowo.

        Pozdrawiam
    • Gość: nocoment Re: W RESZCIE POLSKI na borówki mówią czarne jagody IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.01, 12:11
      Gość portalu: gekon napisał(a):

      &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
      &#62 znacie inne ?
      &#62 (powinno się mówić - oni mówią)
      &#62 borówki - czarne jagody
      &#62 sznycel - kotlet mielony
      &#62 chrust - faworki
      &#62 na pole - na dwór
      &#62 flizy - glazura

      Drobne sprostowanie: Tak nie mówią tylko w Warszawie, ale w całej Północnej,
      Środkowej i Zachodniej Polsce (3/4 naszego kraju). Pozdr

      NO COMMENT
    • Gość: efka Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.01, 18:10
      To w mojej rodzinie temat wiecznych sezonowych nieporozumień! Mama na fioletowe
      kulki mówi "borówki", a na czerwone kulki "brusznice". Tato na fioletowe kulki
      mówi "jagody", a na czerwone kulki "żurawina". Dla mnie fioletowe kulki
      to "czarne jagody", a czerwone kulki to "borówki" - urodziłam się we Wrocławiu.
      Zgadnijcie, skąd pochodzą moi rodzice? Dodaję, że nasz młody na czarne jagody
      konsekwentnie mówi per "kozie bobki". I, do licha, wszyscy wiedzą o które kulki
      mu chodzi!
    • Gość: Ania Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 10.06.01, 20:04
      Gość portalu: gekon napisał(a):

      &#62 oto kilka przykładów abnegacji językowej warszawiaków
      &#62 znacie inne ?
      &#62 (powinno się mówić - oni mówią)
      &#62 borówki - czarne jagody
      &#62 sznycel - kotlet mielony
      &#62 chrust - faworki
      &#62 na pole - na dwór
      &#62 flizy - glazura

      W Krakowie mieszkam od ponad 10 lat ale nadal nie mogę przyzwyczaić się do
      specyficznych określeń. Właśnie takich jak borówka i te wyżej wymienione (nie
      pochodzę z Warszawy, ale ze wschodniej Polski). Dopiero tu zetknęłam się z
      np.kremówką, czy flizami. Mało tego, jako biolog wiem jak wygląda borówka (jest
      czerwona). Ale wszystko to nie zmienia faktu, że kocham Kraków, szanuję Warszawę
      i jej mieszkańców i nie czepiam się słownictwa.
    • Gość: KaHa Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.MA1.srv.t-online.de 10.06.01, 23:19
      kochani , moznabybylo powiedziec ze nie mam prawa sie wtracac . Od 10 lat
      mieszkam w niemczech , ale w sercu jestem dalej krakowianka , nawet mysle czy
      na 2 roku studjow nie przenies sie na UJ , mniejsza z tym . czy wy zdajecie
      sobie sprawe z poziomu na ktorym sie kucicie ?? owszem , owszem , przyznaje ,
      same tez uporczywie walcze z kolezanka Wa-waianka , ktora ze mna studjuje , o
      prawnosc mojego 'POLA'. Ale czy to ma jakis kolwiek sens?? krakowski komplex
      warszawiakow , oraz warszawski kompleks krakowiakow byl , jest , i bedzie ! I
      wierzcie mi nikt nie ustapi . My nie odpuscimy od naszego "Pola" i od naszych "
      borowek" a oni od " dworu"i"jagod czarnych " , ale przeciez dopuki sie
      rozumiemy , nie ma to wiekszego znaczenia .
      pozdrawiam wszyskich Wa-wiakow .
      czolem Krakow .KaHa
      • Gość: zbysione Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.paimedia.polsat.com.pl 12.06.01, 17:04
        Słuchajcie,urodziłem się Odzi (znaczy się w Łodzi),mieszkam w Krakowie od 22
        lat,pracuję w Warszawie od 9 lat i co ikocham ten kraj.
        Znam dużo więcej przykładów noelogizmów lub,jak zwią poloniści, regionalizmów
        i najczęściej mylę się w cukierni:
        Keks - cwibak
        kremówka - napoleonka
        nugat a to tylko w Krakowie jak i pishinger
        itd.
        Rewela , a cudowna książka R.Makłowicza wyczerpuje 99% chodzacych po ludziach
        powiedzonek.
        Nie chodzi w tym bynajmniej o wywoływanie nieporozumień między Krakusami
        i Warszałerami ale o zachowanie naszej kultury taka jaką jest,ze wszystkimi
        sprzecznościami,a że czasami ekspedientka poda nie to co mieliśmy na myśli to
        tylko śmiech;Śmiech to
        zdrowie !
        Pilnujmy, aby Następne pokolenia nie zangielszczyły się lub
        zamerykanizowały ,lub co najgorsze Zmakdonaldyzowały - tragedia.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Kuba Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.pool.mediaWays.net 13.06.01, 15:54
      Jako warszawiak a przed laty jednoczesnie czlonek krakowskiego "Bractwa
      Zakowskiego" ( a jednak !) osmielam sie wolac o zakopanie topora wojennego.O co
      sie zrecie,klarnety jedne ? Czarna jagoda - w narzeczu Wolnego Miasta Krakowa -
      to borowka. My borowki dodajemy do indyka a czarna jagoda to jest taka
      jagoda,ze gdy jest czerwona - jak borowka! - to jest jeszcze zielona.Kto nie
      zrozumial niech pomysli.I na koniec pytanie: podobno w krakowskiem nie ma lasow
      iglastych jeno szpilkowe.To co lezy pod drzewami - szpilkowie czy igliwie ?
      Potomkom mordercy smoka wawelskiego - serdecznosci!
      • Gość: Miluszka Re: W Krakowie na czarne jagody mowia borowki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.01, 00:29
        Co tyle Warszawiakow w dyskusji w Krakowie? Czyzby tak byli ciekawi naszej o nich opinii?. To zreszta nawet
        dobrze o nich swiadczy, bo nalezy szanowac zdanie kogos bardziej kulturalnego ( uwaga dla nie znajacych sie
        na zartach - moja wypowiedz nie jest calkiem na seri).
        I jeszcze kilka ( powinno sie mowic - oni mowia)
        prysznic - tusz
        krachla - butelka z metalowym zamknieciem - taka stara oranzadowka ( czy ma swoja nazwe w Warszawie?)
        bajgiel - obwarzanek
        litra - litr ( litra - tak mowila moja babcia, mam sentyment do litry!)
        ogladnij sie - obejrzyj sie
        Staszek - Stasiek
        krawatka - krawat
        banki na chonke - bombki na choinke
        Tyle na rzaie mi przychodzi do glowy.
        M
        • nocomment Re: W Krakowie na czarne jagody mowia borowki 30.08.01, 10:17
          Gość portalu: Miluszka napisał(a):

          &#62 Co tyle Warszawiakow w dyskusji w Krakowie? Czyzby tak byli ciekawi naszej o ni
          &#62 ch opinii?. To zreszta nawet
          &#62 dobrze o nich swiadczy, bo nalezy szanowac zdanie kogos bardziej kulturalnego (
          &#62 uwaga dla nie znajacych sie
          &#62 na zartach - moja wypowiedz nie jest calkiem na seri).

          Właśnie po tobie najlepiej widać waszą kulturę...

          &#62 I jeszcze kilka ( powinno sie mowic - oni mowia)
          &#62 prysznic - tusz

          W Warszawie mówi się PRYSZNIC a nie żaden TUSZ! Jak się nie orientujesz to się
          nie wypowiadaj!

    • Gość: gekon Re: W Warszawie na borówki mówią czarne jagody IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.01, 14:24
      witam wszystkich i dzięki za zabranie głosu w dyskusji
      rzucając temat na sieć nie spodziewałem się takiego zacietrzewienia
      jeszcze raz donoszę, że temat traktuję z przymrużeniem oka a do Warszawy
      naprawdę nic nie mam poza tym, że zdecydowanie mniej ją lubię niż Kraków
      (zgadnijcie gdzie się urodziłem ?)
      i dodam jeszcze, że znalazłem nowego sprzymierzeńca :
      E. Pietkiewicz w książce "Savoir vivre dla każdego" pisze że "winogrona jemy
      ręką odrywając jagodę po jagodzie"
      Konopnicka wybierając się "Na jagody" mogła oczywiście zbierać tylko borówki
      (lub jak kto woli "czarne jagody"). Ale też maliny, poziomki, jeżyny (a
      propos : przecie jeżyny to też czarne jagody !)itp.
      Uparłem się przy tych borówkach i już.
      Czekam na kolejne kontrargumenty.
      Kolejne zarzewie konfliktu : gumiaki - kalosze
      pozdrawiam wszystkich lubiących jagody (także te czarne)
      gekon




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka