Joseph-odezwij się

26.06.02, 09:35
Mimero zaproponował interesującą dyskusję-zdefiniowanie nowoczesności w
architekturze. To rzeczywiście słowo-wytrych, ale może przynajmniej
spróbowalibyśmy zdefiniować ( lub zbliżyć się do jakiegoś wyjaśnienia ) jak
rozumieć tę nowoczesność. Nowoczesne technologie - jakie konkretnie ?
Nowoczesne jako rozwiązanie konstrukcyjne czy estetyczne ( elewacja na
przykład )? A problem "wpisania" w istniejącą architekturę -
tzw.obiekt "agresywny" czy współegzystujący z zabytkami ?
Daruj Mimero, że ruszam tę rękawicę nie dla mnie przeznaczoną, ale
temat "nowoczesności" dręczy mnie od jakiegoś czasu i jakoś samodzielnie mam
kłopoty ze zdefiniowaniem tego pojęcia - może więc w większym gronie ....
    • Gość: trudny Re: Joseph-odezwij się IP: *.sp / 192.168.5.* 26.06.02, 10:15
      Nie jestem Joseph ale odezwać się mogę. Nie jestem też jakoś szczególnie
      uprawniony, bo to nie jest moja dyscyplina, ale tak sobie myślę...
      Architektura jest raczej bez wątpliwości jedną ze sztuk. Jedną z dyscyplin
      sztuki. Bywa różna. Często ulokowana w regionalizmy. Często wykorzystująca
      okoliczne surowce i materiały i odpowiadająca warunkom zewnętrznym,
      klimatycznym. Jest więc sztuką która wymaga dość duzej jednak dyscypliny i musi
      mieścić sie w wymogach wymuszanych i to jest zresztą zdrowe dla niej samej.
      Architektura ponadto to poza pewną estetyką również i funkcja...
      Ale o tej nowoczesności. Otóż tu to sobie myślę jak w przypadku każdej
      dyscypliny w sztuce - nie moze być nowoczesna czy nie nowoczesna. To nie jest
      chyba właściwe określenie. Może być i jest współczesna i jak każda inna dobra
      lub zła.
      W Krakowie ostatnio te dyskusje i konkursy z jakimiś archiszopami, decyzje i
      wątpliwości dotyczace wysokości obiektów nowobudowanych. Ja mam poważne
      wątpliwości czy tutaj o to chodzi. Metr czy dziesięć metrów w górę lub w dół,
      czerwona czy biała elewacja czy na koniec wpół szklana czy drewniana to nie ma
      żadnego znaczenia jeśli autorzy i realizatorzy pamiętają gdzie są.
      Nie mrozi się koniaku i ciepłe piwo do sernika też ciężko idzie wiec...
      Ale tu napewno ktoś powie -rzecz gustu - a gusty dyskusji nie podlegają.
      Dyskusji nie podlegają ale że są to pewne.
      ;-) trudny
      • 013y Re: Joseph-odezwij się 26.06.02, 11:50
        Też mam wrażenie, że "nowoczesność" nie jest adekwatnym określeniem -właściwie
        nic nie mówi.Można rozpatrywać pojęcie nowoczesności w architekturze w
        kategoriach rozwiązań technicznych - to jest w konstrukcji obiektu. Przy tak
        rozumianej można by przyjąć, że nowoczesne obiekty, to te o konstrukcji
        pozwalającej swobodnie kształtować wnętrze - konstrukcja słupowa, ograniczona
        ilość wewnętrznych ścian konstrukcyjnych. Pozostaje to, co najbardziej widać -
        elewacja ( kształtowanie i aranżacja wnętrz to inny temat ).Czy architektura
        jest sztuką - no niby tak , ale :
        po pierwsze - architekt jest jednak inżynierem i jego edukacja a także
        ulokowanie tego kierunku od zawsze na politechnice daje mu jednak znajomość
        zasad konstrukcji, zasad mechaniki budowli i innych poza dziedziną sztuki
        po drugie - każde działanie architekta musi przejść przez
        weryfikację "urzędową" i prawną, przez które nie przechodzi np.obraz czy rzeźba
        (wyjąwszy publiczne pomniki)- pozwolenie na budowę, opinia konserwatora
        itp.Chyba nie istnieją przepisy jak powinien wyglądać obraz - a w przypadku
        projektu istnieją.A może architektura jest czymś w rodzaju rzemiosła
        artystycznego - na "styku" dwóch umiejętności, gdzie trzeba wiedzieć w jaki
        sposób posłużyć się narzędziem, aby nadać przedmiotowi kształt przez nas
        wymyślony ?
        Metr czy dziesięć -z punktu widzenia dzieła sztuki nie o to chodzi. Ale znowu -
        opiniuje urząd.
        Gusty - no właśnie mają niebagatelny wpływ na kształt obiektu ( pomijając , że
        opiniuje urząd ) czyj gust ma decydować -architekta, inwestora czy urzędnika ?
        I jeszcze parę innych wątpliwości różnej natury można rozważać, ale nie chcę
        wszystkich nudzić, bo wątek miał być na "architekturze" .
        • Gość: trudny Na miłość boska IP: *.sp / 192.168.5.* 26.06.02, 12:35
          a co to za architekt . który jedynie realizuje - myślę o kształcie obiektu w
          oełnym sensie kształtu- to co jak powiadasz dopuścić może gust urzędnika.
          Wszak przecież nie Urzędu jako takiego.
          Archirekt to pewnie inżynier ale jeśli tylko to żaden z niego architekt.
          A to o czym mówisz , ta umiejętnosć trzymania się w dyscyplinie reguł , zasad,
          to przecież tylko właściwe wykonywanie zawodu. Operacja w tym co się umie.
          Kolejna warstwa malarska na desce czy płótnie też nie jest tam przytwierdzana
          rokrocznie chociaż wymaga po wielu latach oczyszczenia czyli dla niej remontu.
          Czasem też uzupełnienia ubytków.
          Jasne, ze płat położonego koloru jeśli z takiego płótna soadnie to nikomu
          krzywdy nie wyrzadzi. Inaczej w przypadku jakichkolwiek stropów, sklepień,
          ścian...ale przecież to taki zawód.
          Był czas budowania wielkich bloków z wielkich płyt. To też technologia. Czy tam
          potrzebny był architekt? Chyba nie własnie, to była praca zresztą pewnie
          idiotyczna dla inżyniera. Architektura to jest sztuka , a architekci powinni
          być artystami.
          A rzemiosło w sztuce jest elementarzem. jesli rzemieślniczo, warsztatowo nie
          potrafisz to co chcesz zrobić? Koncepcja? Tylko koncepcja to jak myślenie o
          zapachu róż i smaku tortu orzechowego...to zbyt mało, choć może być świetnie...
          ;-)trudny
          • 013y Re: Na miłość boska 26.06.02, 14:07
            Oj Trudny, Trudny - ja właśnie przecież rozważam na ile są , na ile mogą być
            artystami a na ile muszą być inżynierami.Projekty z wielkiej płyty wymagały
            udziału architekta - można sprawdzić na starych.Mówię o pewnym sformalizowaniu
            działań architekta w porównaniu do dzieła malarza (przepisy).
            W sensie ryzyka efekty działań są oczywiście nieporównywalne -sam o tym
            piszesz "bo może spaść"- i o to mi chodziło w rozważaniach o "inżynierskości"
            zawodu architekta.Owszem architekt nie może być tylko inżynierem , ale musi być
            w równym stopniu inżynierem co artystą . To jednak nie ta swoboda co w
            malarstwie
            • Gość: trudny Re: Na miłość boska IP: *.sp / 192.168.5.* 26.06.02, 15:13
              Malarstwo, rzeźba, grafika( a może grafika jakoś szczególnie) też wymaga
              dyscypliny. Jeśli byłbś zdania , że to sobie tak można...jak sie chce to też
              sie w jakimś stopniu zagalopujesz. Skutki braku umiejętności są na ogół
              nieporównywalne, ale mówimy o faktach a nie skutkach i ich dotkliwości...
              A zresztą znam architektów , którzy są artystami a jakby tego mało to
              znakomitymi.
              To sprawa umiejętności spętania wyobraźni i niektórzy to mają.
              A tak wogóle to wcale nie będe się z Tobą spierał, bo wiesz jak ja o co
              chodzi...;-)
              trudny
    • Gość: Joseph Re: Joseph-odezwij się IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 27.06.02, 15:34
      Już się odzywam!!! Przepraszam za dłuższą nieobecność, ale moi zezwierzęceni
      pracodawcy odcięli mnie na jakiś czas od sieci (podobno niechcący ;-)

      Na ten temat właśnie przed chwilą skrobnąłem cos na forum ArchBud, w
      wątku "filharmonicznym". Nie bardzo chce mi się powtarzać, więc może tam się
      przenieśmy, żeby nie zawracać głowy porządnym obywatelom nie zainteresowanym
      wyższością Corbusiera nad Loeglerem (lub odwrotnie)?

      PS Wiadomości o Karmelickiej, jeżeli oczywiście nadal Cię to interesuje,
      możliwe na początku przyszłego tygodnia.
Pełna wersja