Gość: Krakowianka Jedna
IP: *.net.autocom.pl
24.04.05, 13:22
Właśnie sobie tak analizuje,i przypominam róznych krakowskich dziwaków,
którzy wkomponowaywali sie nasze miasto.
Pamietaćie tą babe co sprzedawała precle na rogu szewszkiej i rynku ,a jak
jej siektos nie spodobał to biła tym drutem do wyciagania precli w głowę,
zwłaszcza jak ktoś ja poprosił o precla z cukrem. Pare lat temu całe
wycieczki chodziły do niej po precle z cukrem a ona miała kilkadziesiąt spraw
w sadzie karnym o pobicie.
Albo jeszcze nie dawno chodziła taka elegancka babcia po rynku i
krzyczała "księża skur...yni, je..ny kler" układała sobie taki wiązanki
sacerowała po rynku i cały czas krzycała powtarzając ten sam tekst, a jak
kogos mijała kto na nią patrzył uśmiechała sie sympatycznie
poszczała "porozumiewawcze " spojrzenie.
Nr. 3 to facet który jeżdził autobusami i zbierał pieniądze. Miał specyficzny
komunikat.
" Witam jestem nosicielem wirusa hiv, zbieram pieniądze na chleb i mleko,
powtarzam na mleko i chleb." I tak w kóło jak któs mu cos dawał też go
informował "to na chleb i mleko, meko i chleb". Ja go spotykałam na lini 144.
Podobno był jescze jakiś jeden gość, który chodził po plantach, był mocna
sfiksowany,(podobno nieszczęśliwa miłość) z nikim nie gadał tylko mówił do
siebie, ale jak sudenci mu przynosili zadania z mat. kazde im rozwiązywał nie
zależnie od stopnia trudności.
Oi jescze przypominam sobie jednego gościa króry jeśdził autobusmi i
opowiadał swojemu niewidzalnemu przyjacielowi, o swoim kumplu zbyszku z
Bogdańca, że miał szćzeście bo Danuśka to była taka licha, i pożytku by z
niej nie miał, a Jagienka to kobitka jak sie patrzy i cyce takie miała ( tu
demonstrował gestem). Jak sie ktos na niego patrzył to sie odwracał do niego
i pytał "co ku.. z kumplem nie mozna sobie pogadać".
Ja narazie tyle sobie przyponimam - co wy docacie.