Gość: Krakus
IP: 10.30.42.*
07.09.01, 11:38
To smutne - Kraków w nocy umiera.
Wczoraj wyrzucono mnie o 2.30 z (niegdyś) całodobowego Moliera.
- Zamykamy - usłyszeliśmy
Wędrując przez miasto, widzieliśmy, jak zamykali inne knajpy.
Przecież jeszcze dwa, trzy lata temu sam udawadniałem znajomym z innych miast, że to miasto nigdy
nie śpi. Chodziliśmy od knajpy do knajpy do rana, potem - rano - na kawę do któregoś z ogródków.
A teraz?
Smuteczek.........
(Trza będzie kupić flaszkę i wypić ją w domu. Jak w Warszawie - tam właśnie ludzie tak się bawią. Ale
W-wa to przeceż wieś... Jak chcieli się zabawić, przyjeżdżali do Krakowa właśnie...)