Zabawa w łapóweczkę - z cyklu "Co ja widzę"

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.05, 21:16
Ja bardzo przepraszam, ale w tej samej gazecie stoi, że jednak incognito.
Wprawdzie do czasu wystawienia rachunku, ale to już będzie (dosłownie i w
przenośni) po herbacie. Natomiast podwyżkę stawek za miejsce pod ogródki, to
chyba radni wykombinowali, a na pewno zatwierdzili. Była wtedy mowa o
stawkach sięgających (o klęski straszne, o rozpacze!) złotówkę dziennie za
metr kwadratowy. Zważywszy, że ci (fakt - na razie zimni, ale to się zmieni)
ogrodnicy mają na jednym piwie (nie licząc wody) ze cztery złociaki zysku, to
za stumetrowy ogródek miasto zdziera równowartość circa 25. piw. Szanowny
Panie Redaktorze, czy to jest tak dużo? Oczywiście piw sprzedanych, a nie
spożytych w zaprzyjaźnionej knajpie.
A wszystko to nie zmienia faktu, że urzędnicza kreatywność to rzeczywiście -
nie zna granic ni kordonów. Trzeba tylko bardzo uważać, żeby po tę komisję
ktoś się nie podszywał!

PS. Czy pan radny Okoński ma jakiś udział w tej operacji?
    • Gość: kubapowiatowy po namyśle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.05, 21:27
      Chociaż rzeczywiście, członkowie komisji mogą zostać przez restauratora
      rozpoznani, zwłaszcza jeśli bywali tam wcześniej, co nie jest wykluczone.
      Dlatego, naturalnie w zamian za promocję, trzeba wysępić jakieś okrycia
      maskujące. Najlepiej od wojska albo tajnych służb, bo te z teatru za bardzo
      rzucają się w oczy.
      • Gość: kubapowiatowy po głębokim namyśle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.05, 21:32
        ale czy tajnym służbom potrzebna jest promocja?
    • czad_komando Re: Zabawa w łapóweczkę - z cyklu "Co ja widzę" 16.05.05, 10:46
      > Ja bardzo przepraszam, ale w tej samej gazecie stoi, że jednak incognito.
      > Wprawdzie do czasu wystawienia rachunku, ale to już będzie (dosłownie i w
      > przenośni) po herbacie.

      Nieprzenikliwyś, kubo powiatowy. A niby dlaczego po herbacie? Przed wyjściem z
      restauracji pozostanie dość czasu na wręczenie łapóweczki i komisja, mimo 2 h
      czekania, splesniałego żarcia i zagrypionego kelnera będzie mogła z czystym
      sumieniem wystawić pięć precli.
      Swoją drogą, każdy kto oglądał "Skrzydełko i nóżkę" wie, że rasowy krytyk
      przychodzi do restauracji i wychodzi nierozpoznany. Szef kuchni, który dostanie
      pół gwiazdki może tylko zgrzytać zębami i zastanawiać się, który to klient tak
      go obsmarował. Jeśli państwo będą się ujawniać to wkrótce cały Krakówek będzie
      znał ich rysopisy i cała akcja będzie równie sensowna jak tajne wizyty
      McŁowicza z Bikontem. ;)
      • Gość: kubapowiatowy Re: Zabawa w łapóweczkę - z cyklu "Co ja widzę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.05, 14:45
        Ja bardzo przepraszam, ale (fakt, że po namyśle) też na to wpadłem, sugerując
        jakiś, odpowiednio głęboki kamuflaż. Tylko że wtedy, to członkowie komisji mogą
        się nie rozpoznać nawzajem i całą kolegialność diabli wezmą.
Pełna wersja