Gość: LO
IP: *.krak.tke.pl
24.06.05, 08:02
A ja lubię Kardynała Macharskiego... Widziałem go np. w malutkiej krakowskiej
parafi na wizytacji duszpasterskiej. Kiedy to osobiście podszedł do każdego
dziecka żeby go pobłogosławić. Nie czekał aż matki przyniosą je do ołtarza.
Jest wiele takich przykładów. Lubię tą jego bezpośredniość. Prostotę
wypowiedzi. Pamiętam świeżą jeszcze noc śmierci Papieża. Byłem wtedy na
Franciszkańskiej. W takich chwilach poznaje się biskupa...Kto był to
prawdopodobnie to odczuł...W prawdzie nie mam tak dogłębnej w skomplikowanej
wiedzy na temat różnych zawiłości poruszonych przez autora artykułu. Ale
dlaczego autor o minusach kardynała Macharskiego rozpisuje się dogłębnie i
szczegółowo. A plusy kwituje zdawkowo. Poza tym co to za pomysł aby człowieka
podsumowywać w krótkim artykule. I to dzieląc jego życie, osobowość na jakieś
tam aspekty. Nie wiem kim jest pan Graczyk, ale ja bym nie odważył się napisać
podobnego podsumowania nawet z życia, edukacji jakiegoś licealisty. A pan
Graczyk na 2 skromnych stronach zawarł życie? posługę? bardzo sędziwego
kardynała....A ja lubię Kardynała Macharskiego....