Gość: ja_naw
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
28.07.02, 22:12
Nie stawiam pytania "CZY JANUSZ LISAK BIERZE ŁAPÓWKI?" ale pytam "OD KOGO
JANUSZ LISAK BIERZE ŁAPÓWKI?".
Poseł Unii Pracy i szef jej Klubu Parlamentarnego Janusz LISAK jest
szczęśliwym posiadaczem następujących dóbr doczesnych:
1. dom o powierzchni 193 m.kw. i wartości 298.000 zł;
2. mieszkanie o powierzchni 90 m.kw. i wartości 270.000 zł;
3. mieszkanie o powierzchni 58 m.kw. i wartości 145.000 zł;
4. gospodarstwo rolne o powierzchni 1,26 ha i wartości 50.000 zł;
5. garaż o powierzchni 20 m.kw. i wartości 58.000 zł;
6. dwa samochody: toyota carina i peugeot 106 o wartości ok. 50.000 zł;
7. oszczędności w złotówkach i dolarach oraz akcje o wartości ok. 45.000 zł,
czyli, że udało mu się uciułać mająteczek wart - bagatela - blisko milion
złotych.
Ciekawe jak tego dokonał pracując - jak sam zapewnia - "w budżetówce" i nie
mając żadnych związków z "biznesem".
Janusz LISAK twierdzi również, że w roku 2000 zarabiał przeciętnie ok. 10.200
złotych miesięcznie jako adiunkt na Politechnice Krakowskiej a w roku 2001
jego dochody "z tytułu zatrudnienia" wzrosły już do 12.500 złotych
miesięcznie (znowu jako pracownik naukowy w państwowej uczelni). Co ciekawe:
gdyby była to prawda, to Lisak zarabia więcej od Rektora!
Dodatkowo Lisak zarobił w roku ubiegłym ponad 11.000 złotych "z tytułu
pełnienia obowiązków społecznych i obywatelskich" (???).
Wszystkie dane podane powyżej pochodzą z "oświadczenia o stanie majątkowym"
wypełnionego własnoręcznie przez posła Lisaka i złożonego w Sejmie (do
sprawdzenia na sejmowej stronie internetowej: www.sejm.gov.pl). Można tam
znaleźć dwie deklaracje Lisaka: z 19 października 2001 roku oraz z 25
kwietnia 2002 roku i właśnie najciekawsze dane uzyskujemy porównując oba te
oświadczenia.
Oto w pierwszym (październik 2001) Lisak twierdzi, że ma dom, mieszkanie,
gospodarstwo rolne, garaż a ponadto 27.000 zł oszczędności i... dług w banku
(74.933 zł) oraz na uczelni (10.140 zł). Tymczasem w drugim (kwiecień 2002)
okazuje się, że w międzyczasie oszczędności Lisaka spadły wprawdzie z 27 do
12 tysięcy złotych, ale za to nie ciąży już na nim kredyt na uczelni. To się
zgadza: mógł wziąć kasę z konta i spłacić kredyt, ale jest jeszcze jedna
zagadka oto w ciągu pół roku posłowania Lisak dorobił się kolejnego
mieszkanka (o powierzchni 58 m.kw. i wartości 145.000 zł).
Podsumujmy: Januszowi Lisakowi, posłowi Unii Pracy mieszkanko... spadło z
nieba. Nie kupił go z posiadanych oszczędności, nie kupił go też na kredyt.
Zwolennicy UP będą pewnie mówić, że może dostał w prezencie lub odziedziczył
po cioci... Jest tu mały problem: otóż zarówno darowiznę, jak i spadek trzeba
zgłosić do sejmowego rejestru korzyści a u Lisaka jest on zupełnie pusty!
Mała jest też szansa, że blisko sześćdziesięciometrowe mieszkanko Lisak kupił
z poselskich diet - posłowie zarabiają wprawdzie dobrze, ale przez sześć
miesięcy, nawet odkładając całą dietę i ryczałt na biuro poselskie nie
wystarczyło by mu nawet na pół takiego mieszkanka...
Pozostaje więc jedynie przyjąć, że jest to łapówka i zadać pytanie: OD KOGO?
Dziwne jest też to, że krakowscy dziennikarze unikają zadania tego pytania
jak ognie... Czego (kogo) się boją.
Nie ukrywam, że nie jestem sympatykiem ugrupowania zatytułowanego "Unia
Pracy", ani jego liderów (z Polem i Lisakiem na czele). Mieszkam w Warszawie,
pracuję na uczelni i nazywam się Janusz Nawrocki. Interesuje mnie bardzo
odpowiedź na postawione na wstępie pytanie. Może ktoś z forumowiczów ma
jakieś ciekawe spostrzeżenia w tej sprawie...