Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauczy...

IP: *.arcor-ip.net 21.07.05, 08:12
ach... nauczyciele :-(
informacje.tivi.pl
    • Gość: mm Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 08:36
      Nie dość, że pracują 18 godzin tygodniowo to jeszcze chca nadgodzin. W Polsce
      tydzień pracy to ponad 40 godz. ale nauczyciel to coś więcej :-(
      • Gość: zuza Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 11:38
        A może wreszcie skończyć z tym mitem, że nauczyciele pracują 18 godzin w
        tygodniu?
        1) To są zwykle 20 - 23 godziny DYDAKTYCZNE (czyli same lekcje)
        2) Do tych lekcji każdy dobry nauczyciel musi się przygotować (im lepszy, tym
        zwykle poświęca temu więcej czasu...)
        3) Ktoś też musi sprawdzać prace domowe i klasówki
        4) Nie masz pojęcia ile dokumentacji wypełnia nauczyciel (tysiące statystyk w:
        dzienniku, arkuszach ocen, sprawozdania z pracy wychowawczej, plany pracy,
        wypisywanie świadectw itp., a z roku na rok tego jest coraz więcej!)
        5) Poza godzinami DYDAKTYCZNYMI istnieje też coś takiego jak praca wychowawcza
        i nie chodzi tu o tzw. godziny wychowawcze, ale o kontakt z dziećmi, które mają
        jakieś poważniejsze problemy (tego nie można załatwiać na forum klasy!) i z ich
        rodzinami, oraz z pedagogiem. To są często wielogodzinne rozmowy, bo rodzicowi
        łatwiej porozmawiać z nauczycielką, niż pójść do psychologa. Takiej pracy nikt
        nie widzi bo dotyczy zwykle 3-4 osób w klasie.
        6) Do tego dochodzą wywiadówki (do których też trzeba się przygotować, jeśli
        się traktuje rodziców poważnie), oraz tzw. "dni otwarte" (przynajmniej raz w
        miesiącu), plus kontakt telefoniczny z tymi z rodziców, którzy uważają, że na
        wywiadówki swojego dziecka nie mają czasu.
        7)Są jeszcze organizowane co jakiś czas,zwykle wielogodzinne rady pedagogiczne
        (szkoleniowe, organizacyjne, klasyfikacyjne i inne)
        8) Może się zdziwisz, ale to nie wszystko: bowiem w szkole ktoś musi się też
        zajmować samorządem szkolnym, przygotowywać wszelkie uroczystości,
        przedstawienia etc. (jeśli sądzisz, że dzieci robią to same, to jesteś w
        błędzie), ktoś też przygotowuje kilka razy w roku podział godzin (taka wielka
        łamigłówka: która klasa, kiedy, z kim i w jakiej sali będzie miał lekcje) itp.
        9)Do tego dochodzi cała instytucja wyjazdów klasowych (integracyjnych,
        zielonych szkół, obozów naukowych, sejmików samorządu etc. Jeśli myślisz, że
        pilnowanie (szczególnie po nocach) 40 osób, żeby zechciały w tym czasie spać
        jest takie zabawne, to się głęboko mylisz. Jak nauczyciel nie dopilnuje i
        wychowankowie się popiją to jest zwykle skandal na całą szkołę, a czasem i w
        gazetach się znajdzie...
        10)Ponadto, od nauczyciela wymaga się (i słusznie) żeby się kształcił, więc
        tłumy bardziej ambitnych nauczycieli oraz tych, którzy liczą na tzw. awans
        (czyli 100 - 200 zł. podwyżki) suną na studia podyplomowe, za które płacą z
        własnej kieszeni i uczą się w weekendy. A przecież nie chodzi tylko o studia,
        czy kursy dokształcające, ale przecież dobry nauczyciel musi też czytać na
        bieżąco literaturę swojego przedmiotu, bo przecież nauka nie zatrzymała się w
        miejscu, gdy nauczyciel kończył studia! Że nie wspomnę o polonistach, którzy
        powinni czytać nowości wydawnicze, chodzić do kin i teatrów, żeby nie być
        głupszymi od swoich uczniów i móc z nimi dyskutować o literaturze i sztuce.
        A teraz pytanie za sto punktów: jak myślisz ile godzin zajmuje wypełnienie
        obowiązków od 2 do 10? Pewnie to wszystko robi się samo???
        Wszystkie te obowiązki spełnia nauczyciel w tzw. SYSTEMIE ZADANIOWYM, tzn. że
        może pracować ile chce, a i tak zapłacą mu tylko za godziny dydaktyczne, czyli
        ewidencjonowane.
        Nie jestem nauczycielką, ale kilku znam i jakoś nie zazdroszczę, nawet tych
        dłuższych wakacji (choć jeśli ktoś sądzi, że trwają one dla nauczyciela tak
        długo jak dla uczniów to też popełnia spory błąd...).

        I jeszcze taka uwaga: oczywiście, że nie wszyscy nauczyciele są tacy dobrzy i
        zaangażowani w pracę (choć nawet słaby nauczyciel musi np. wypeniać
        dokumentację i spotykać się z rodzicami), ale takich trzeba eliminować, a nie
        zakładać, że wszyscy są beznadziejni, bo stanie się to samospełniającą
        przepowiednią. Od lat wielu dobrych nauczycieli odchodzi z zawodu, a szkoda.
        Jak tak dalej władze będą traktowały nauczycieli to niedługo nasze dzieci będą
        uczyły same miernoty i frustraci. Pomyślałabym o tym, zanim się okaże, że
        posyłanie dziecka do szkoły publicznej jest ryzykiem. Nie każdego stać na
        prywatną.
        Pozdrawiam wszystkich nauczycieli, a szczególnie tych, którzy nie dają sobą
        pomiatać!

      • Gość: polonista Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 12:29
        I to jest właśnie arogancja człowieka, który wypowiada się, a nie zna realiów
        zawodu.
        Proste wyliczenie. Nauczyciel pracujący , jak podajesz 18 godzin, w liceum ma
        te godziny uśrednione. Oznacza to, że w ramach 18 uczy realnie 19 - 22 godziny
        na poczet odejścia klas maturalnych.
        Polonista pracuje w 4 - 5 klasach (zależy od liczby godzin w klasie i tzw.
        uśrednienia)W liceach państwowych średnio w klasie upycha się 35 osób.
        Liczę tylko 4 klasy x 35 uczniów = 140.
        W przybliżeniu semestr liczy sobie 20 tygodni. W ciągu semestru minimalnie
        jeden uczeń powinien mieć sprawdzonych kilka prac pisemnych.
        Liczmy tylko: 1 test na rozumienie tekstu - typ "nowa matura" 20 min /ucznia,
        1 zadanie typu "nowa matura" sprawdzane z kluczem pisane w klasie lub jako
        zadanie domowe 40 min /ucznia, 2 sprawdziany różnego typu 15 min x 2, co daje
        razem 90 min na ucznia w semestrze. Oczywiście to tylko minimalna kalkulacja.
        Nie obejmuje też opracowania testów, późniejszej analizy błędów itp.
        Policzmy: 140 x 90 = 12600 min w semestrze. Podzielmy to przez 20 tygodni (gdy
        jest ich mniej, to intensywność pracy większa), co daje 630 min w tygodniu,
        czyli 10, 5 godz zegarowe samego sprawdzania prac. Zauważ, że nauczyciel
        sprawdza przy tej kalkulacji jedną pracę domową w semestrze lub jedno zadanie
        klasowe - zgroza!!!.Trzeba tu jeszcze doliczyć godziny na sprawdzanie tak
        zwanych popraw i popraw do popraw, ale tego Ci szanowny ignorancie oszczędzę.A
        gdzie inne obowiązki (przygotowywanie się do zajęć, konferencje, praca
        wychowawcza...)Tego się nie da po prostu policzyć, dlatego nazwano ten zakres
        prac, pracą w systemie zadaniowym. Niestety, tacy jak Ty nie mają lub nie chcą
        mieć wyobraźni, żeby policzć, iż doba ma 24 godziny, a nauczyciel polonista
        dokonuje niejednokrotnie cudów, aby ten czas rozciągnąć. Niestety, cudów nie
        ma, tak jak mitem jest 18 godzin pracy nauczyciela.
    • hihiboy Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc 21.07.05, 09:17
      Jola trzymaj sie!
      powodzenia
      :D
    • Gość: kubapowiatowy Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 12:25
      Ja bardzo przepraszam, ale jak się komuś zleciło pracę do wykonania, to należy
      za nią potem zapłacić, a nie ściemniać, kluczyć i zawracać gitarę.
      Brawo nauczyciele – twardo domagajcie się swego i nie darujcie ani złotówki!

      A tak w ogóle – to kto za tą żenującą i kompromitującą sytuację odpowiada?
    • Gość: crass Re: Zapłata za matury: dyrekcja chce ugody z nauc IP: dns.d* / *.mofnet.gov.pl 21.07.05, 15:27
      W Polsce w sektorze publicznym, do którego zaliczyć należy oświatę, nagminną
      sprawą jest zlecanie do wykonania kolejnych zadań, bez zabezpieczenia środków
      finansowych na ich realizację. W tej swoistej działalności zleceniodawczej prym
      wiodą rządzący - sejm i administarcja państwowa najwyższego szczebla
      (owe "zlecenia" nierzadko mają postać ustawy czy rozporządzenia), ale i niżej
      oraz na niwie samorządowej nie jest wiele lepiej, tylko zakres możliwości
      uprawiania spychologii mniejszy. Sprawa pracy i wynagrodzeń za nią przy ocenie
      tegorocznych matur jest klasycznym zasygnalizowanego powyżej stanu rzeczy
      przykładem.
    • Gość: obserwator Kokieteria dyrektora Stępskiego IP: 213.25.22.* 22.07.05, 12:48
      "- Mam zarezerwowane środki na wypłatę dodatków motywacyjnych, których wysokość
      byłaby zbliżona do roszczeń finansowych nauczycieli - oznajmił przed sądem."

      Czy w przyszłym roku Dyrektor też będzie miał zarezerwowane środki ?
      Czy inni dyrektorzy szkół będą mieli takie środki ?
      Czy będą je zdobywać "na lewo" i jak daleko mogą się w tym posunąć ? Wezmą je z
      dodatku motywacyjnego, może z funduszu na zastępstwa, albo z funduszu
      socjalnego, albo z kasy zapomogowo-pożyczkowej, albo wezmą kredyt z banku, albo
      poproszą o nie Radę Rodziców, albo wymuszą od Rady Rodziców, albo od wszystkich
      rodziców -jako dodatkową "dobrowolną" składkę podobnie jak na remonty szkoły,
      albo pójdą "żebrać pod kościół ", albo ich nie zdobędą i nauczyciele będą znów
      pracować w czynie społecznym.
      Dyrektor "puszcza oczko" do zwierzchników, którzy nie dostrzegali dotąd
      problemu (tak jest przecież wygodniej), mało tego, wygodniej było zastraszyć
      (zażądać pozwów), pogrozić palcem czy laską - do czasu gdy sprawa nie przyjęła
      formalnego charakteru przed sądem.

      Po jakie licho nauczyciele składali pozwy do sądu, jeśli nadal chcą aby o ich
      prawie do wynagrodzenia decydowali urzędnicy, co będzie konsekwencją ugody
      przed sądem.

      Nieodpowiedzialna, radosna twórczość MENiS musi podlegać ewaluacji.
      • Gość: chi chi A propos - jakim prawem u kaduka ? IP: 213.25.22.* 22.07.05, 13:43
        Jakim prawem u kaduka,
        dyrektor w lipcu ma "zarezerwowane środki na wypłatę dodatków motywacyjnych,
        których wysokość byłaby zbliżona do roszczeń finansowych nauczycieli"
        jeśli zgodnie z prawem powinien je wypłacać już od lutego czy marca swoim
        nauczycielom przy każdej pensji ?
        Obłęd.
        Powinien jeszcze spieniężyć Niderlandy :))))
        • Gość: dolar Skad ten Stępski ma kasę? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 25.07.05, 20:23
          Co za brednie opowiada dyr. Stępski. Ma 12 zł na godzinę a nadgodzina
          nauczyciela wynosi 12 zł. Z prostych obliczeń wynika, ze gdyby chciał zapłacić
          tylko tym, którzy wniesli sprawę do sądu to i tak MU zabraknie kasy. A
          pozostałym? Czyli tym, którzy nie wniesli spraw do sądu - to co? Nie zapłaci.
          Śmieszne. Oj dyrektorze! Co za ściema! Nikt się na to nie nabierze - nawet i sąd!
          No chyba, że masz środek na rozmnażanie kasy!!! Wtedy po co sie bawisz w
          zarzadzanie szkołą?
          • Gość: dolar 27 zł brutto - wartość godziny pracy naucz. dyplom IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 25.07.05, 20:46
            Wartość jedenj godziny to 27 zł - a Stępski ma od Miasta - 12 zł. Skąd weźmie
            resztę?
Pełna wersja