Gość: Morelka
IP: *.chello.pl
30.07.05, 16:42
Piszę bo jestem w szoku. Od urodzenia miaszkam w Warszawie, nigdy nie miałam
problemów z Krakowem czy innymi miastami. W tym roku wyjechałam w góry i
wszystko było super. Poznałam kilka dziewczyn, chłopaków- no przednia zabawa.
Aż do chwili rozmów "skąd jesteśmy" No i szok. Nagle w moim kierunku padły
jakieś pretensje, oskarżenia, fochy a ja nawet nie wiedziałam o co chodzi.
Wreszcie jeden wysyczał przez zęby (ten co najwięcej się podstawiał)-
WARSZAWKA !! się znalazła. O co chodzi pytam ?!?!?! Czy z minuty na minute
stałam się inną osobą?? Co lepsze usłyszałam: PANOSZYSZ SIĘ i czepiasz Krakowa
a tymczasem ja nawet jednej złej myśli nie miałam względem tego miasta czy
mieszkańców. To nie ja pierwsza powiedziałam skąd jestem, to nie ja pierwsza
się wypiełam bo Kraków itp. Jedna dziewczyna mi zaczeła wyjaśniać że Kraków
nie lub Warszawy bo nie- bez ogólnej zasady. Czy wiecie że w Warszawie
prawdziwych warszawiaków jest garstka ??? Prawdziwy warszawiak nie będzie się
cieszył że komuś dom zalało, że dzieś w Krakowie był pożar itp. Będzie
współczuł całym sercem bo sam jest zżyty ze swoim miastem i wie że np. osobę s
Krakowa bardzo bolą przykre doświadczenia jakich doznaje miasto i jego
mieszkańcy. Najgorsze jest to, że ci co przyjadą robią bydło. To oni krzyczą
bo ja warszawiak itp. Spytajcie takiego czy zna historię parku za Muzeum
Wojska Polskiego, co wie o lochach- tego nikt przyjezdny nie wie a rodowity
warszawiak tak. Pozdrawiam serdecznie