an-nah
18.08.02, 18:32
6:30 - pobudka, mama wyciąga mnie z łóżka, wyczytała w
gazecie, że do sektorów wpuszczają do ósmej, a nie do
dziewiątej.
6:45 - po ubraniu się i szybkim zjedzeniou śniadania
dzwonię do przyjaciółki.
7:00 - wychodzimy z mamą z domu, 129 z Prądnika na Olszę
7:15 - jesteśmy u mojej przyjaciółki, jej mama już
poszła. łapiemy 129 do dworca.
ok. 8:00 - idziemy przez karmelicką. To nie tłum nas
otacza, to motłoch. mam dość, chcę wracać.
8:30 - miły policjant koło AGH informuje, że sektory są
już pełne. Zakładamy, że i pod kopcem nie ma już
miejsca. Wracamy się i na alejach łapiemy puściutki 159
9:00 - 13:00 siedzimy w domu i oglądamy mszę w telewizjii.
ok. 15:00 przyjaciółka dzwoni do swojej mamy, która
mówi jej, że także się nie dostała do sektoru. Okazuje
się, że już o szustej sektory były pełne, tak więc nie
dostali się też znajomi, którzy z domu wyszli już o
szustej. Przynajmniej przeszłam się i zrzuciłam kilka
gramów... Jutro idziemy na trasę.