Gość: Zenon z Żywca
IP: *.spidernet.pl / 80.51.254.*
01.09.05, 08:41
Mówienie o moralności w polityce to jak z bajką o czerwonym kapturku.
Teoretycznie może coś takiego mieć miejsce. Praktyka życia codziennego i
lekcja historii mówią, że jest odwrotnie. Polityk nie musi być moralny,
natomiast musi być skuteczny w reprezentowaniu interesów swoich wyborców,
społeczeństwa, narodu który reprezentuje i kraju. Zapominanie o tym niesie
opłakane skutki. Jakoś do dziś w naszym narodowym myśleniu pokutuje hasło "Za
wolność waszą i naszą". Inni (zwłaszcza nacje zachodnie) od 1945r. cieszyły
się wolnością wywalczoną także przez naszych żołnierzy ale szybko o ich
zasługach zapominano. Tak samo było w polityce. Akurat nie jest to miejsce na
długie dywagacje i dawanie przykładów. Należy tylko jedno powiedzieć zanim
wyborca wrzuci kartkę do urny wpierw niech dobrze się zastanowi na kogo
głosuje. Złotoustych wodolejów mamy pod dostatkiem, ze skutecznymi pracusiami
jest trochę gorzej. A może warto się dobrze rozjerzeć. Nie są głośni ale
efekty ich pracy można dostrzec. Chyba już najwyższa pora na myślenie ze
strony samych wyborców. Inaczej dalej będziemy przerabiać tę samą "bajkę"
toczącą się od 1989r.