Gość: WS
IP: *.autocom.pl
02.09.05, 21:27
Dwa lata temu wracałem z Dublina do Wiednia liniami Aer Lingus. Miałem z sobą
plecak i rower, na którym zwiedzałem Irlandię. Do Krakowa wracałem zaś z
Wiednia pociągiem. Jednak na lotnisku wiedeńskim okazało się, ze plecak
przyleciał, a rower nie. Obsługa lotniska jednak załatwiła sprawę w ten
sposób, że na drugi dzień odebrałem (bez żadnych kosztów) rower z lotniska
w... Krakowie.
Panowie w Balicach i w "Locie" - uczcie się od kolegów z CK lotniska Schwechat
we Wiedniu!