Gość: o90 IP: 82.112.136.* 25.09.05, 12:01 profilaktycznie dodam ludzie ! bawcie sie w sztuke ! tylko za swoje pieniadze moje podatki zostawcie w spokokoju Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jmr21 Re: Po Rynku raczej nie chodzę. Rozmowa z Bartkie 25.09.05, 21:32 Ja krakowianin urodzony i cale młode lata wychowany właśnie na Kazimierzu ,widzę w wielu wypowiedziach gloryfikujacych obecny wygląd i model tego zakątka - wiele fałszu i przekłamań,to poprostu zrobił sie knajpiany skansen i interes dla ludzi w wiekszości spoza Kazimierza a nawet Krakowa,te wszystkie memuary o klimatyczności tego miejsca {Czyt.knajpek} są wielce przesadzone i sądzę iż pewne lobby trzyma rekę na pulsie podgrzewając ten stary kotlet.To tak jakby w indiańskiej wiosce otworzyć sto knajpek ,tylko gdzie Ci indianie.Prawdziwy klimat tworza ludzie danego otoczenia,tamci wygineli w wiekszości przeszlo 60 lat temu i tego jakim był kazimierz nikt nie odtworzy bo nie ma już aktorów.Parę dni w roku rozbrzmiewa jedynie muzyka z tamtych lat i to wszystko,reszta to tylko kasa i jeszcze raz kasa,a prawdziwy Kazimierz nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popsi racja racja IP: *.autocom.pl 09.11.05, 21:09 swieta racja! Kazimierz to dzielnica najbardziej wymyslnych knajpek, kawiarni i bardzo snobistycznych klubow, ktore z rdzennym klimatem Kazimierza nie maja nic wspolnego. To kolorowe, halasliwe i z lekka nadete "srodowisko kulturalne" zupelnie zepchnelo w cien aktywnosc innych srodowisk. Mlodzi turysci juz nie chadzaja degustowac kuchni zydowskiej np.w Arielu, nie zwiedzaja boznic, tylko wala wieczorami gremialnie do klubu Fshut na party. Kazimierz zostal sztucznie wylansowany na centrum Krakowskiego clubingu i ostoje kultury offowej i przycmil tym samym orginalny charakter tego miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marzenka Re: Trele morele i inne duperele IP: *.MAN.atcom.net.pl 26.09.05, 22:23 Ależ płascy są ci "offowi". Slogan, stereotyp, maska, kit, sztuczność, ot, postkomunistyczna generacja, zakopleksiona, wągrasta, spocona Odpowiedz Link Zgłoś
wandda Re: Po Rynku raczej nie chodzę. Rozmowa z Bartkie 27.09.05, 17:26 Niedawno spotkane dwie osoby związane z mediami (oczywiście z Warszawy) były zdumione, "że Rynek rzeczywiscie tu żyje". Tak, wyobrazały sobie na obraz i podobieństwo stołeczne, że centrum musi byc atrapą. Tak jak opisując cenra miast w Polsce jest konieczne by odwoływac się ciagle do Krakowa, tak i niestety bywa, że warszawianie opisując inne miejsca stosują do tego celu swoje zadziwiajace, w ich mniemamiu jedynie słuszne - kategorie. Chaciński na Rynku nie bywa, w Krakowie bywa raz na pół roku, powinien własciwie milczeć i nie odzywac sie na temat specyfiki Krakowa. Wiekszość moich znajomych z Krakowa bywa w Warszawie nawet i raz, dwa razy w miesiącu, ale nikt nie wstydzi sie przyznać, że tego miasta nie zna... Niesamowita jest siła stereotypu, jak Chaciński o Krakowie, tak każdy o warszawie. Po kilku latach mieszkania w stolicy człowiek czuje się wypalony, zmęczony, wręcz udręczony nieustanną gadaniną o forsie, powszechna akceptacją dla chamstwa i wszystkiego co jest i co łączy sie z popkulturą... Jest zmeczony i śni mu się domek na wsi. Jasne, po kilku latach życia w nowym miejscu każdy ma chęć na odmianę, na coś lepszego... Krakowianie wynoszą się do Warszawy, czy raczej wynosili się, teraz zostaje im jeszcze Londyn, czy Paryż. Warszawianie wolą zwiedzać Włochy, czy Wiedeń, no i dobrze, nie ma przymusu ciągłego sprawdzania odniesień... Odpowiedz Link Zgłoś
wagnies Re: Po Rynku raczej nie chodzę. Rozmowa z Bartkie 29.09.05, 09:04 Mieszkam w Krakowie od wielu lat, tu sie urodzilam. Do Warszawy jezdze bardzo czesto w sprawach zawodowych. Mam tam rowniez wielu znajomych i kazdy z nich po odwiedzeniu Krakowa zazdrosci mi tego miasta - ze tu moge mieszkac, bawic sie itp. Ostatnio (jakies 2 tyg. temu) bylam w Warszawie, chcialam sie spotkac ze znajomymi, isc gdzies do knajpy (to byl piatek wieczorem). I nie moglam w to uwierzyc: knajpy byly otwarte do 23. A ta do ktorej w koncu udalo nam sie wejsc i posiedzeic dluzej wygladala jak "bar samoobslugowy" z tak glosna muzyka ze nie slyszelismy samych siebie... Niedawno przez przypadek trafilam rowniez do knajpek na Krakowskim Kazimierzu i jestem nimi zauroczona - maja niesamowity klimat i sa alternatywa do wiecznie zapchanych lokali w okolicach rynku. Polecam wszystkim odwiedzenie Kazimierza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeee Boze, jakze ci mlodzi dziennikarze i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.05, 13:02 ich interlokutor sa nadeci i plytcy. Balony unoszone na falach mody. W ich przypadku mody "na niezaleznosc" Nabyta dzieki specyficznemu wychowaniu gruboskornosc oddziela ich od swiata. Odpowiedz Link Zgłoś