chcemy czy nie chcemy?

22.10.02, 14:06
Mam nadzieje ze nie wywolam politycznej klotni, co najwyzej debate, na temat
odwieczny w ostatnim czasie a mianowice wejscie Polski do EU. Otoz niedawno
rozmawialam z pracownikiem urzedu dla obcokrajowcow w NIemczech (jako ze sama
jestem obcokrajowcem), osoba mi znajoma (tzn. nie byla to rozmowa
typo "petent" i "urzednik". Rozmawialismy wlasnie m.inn o wejsciu Polski do
Unii. Jemu chodzilo o to, kiedy PL bedzie w Unii, to pewnie wiekszosc ludzi
bedzie walilo drzwiami i oknami do Unii, by tutaj lepsza prace znalezc, tzn.
prace za wieksze pieniadze. No i ze to jest dosyc duzy problem dla Unii a
konkretnie teraz dla NIemiec, bo tutaj gospodarka tez ostatnio kuleje i
procent bezrobocia rosnie. Ja staralam mu sie wytlumaczyc, ze chyba az tak
strasznie nie bedzie, bo w PL jest tez wiele mozliwosci ulozenia sobie zycia,
ludzie zakladaja firmy, robia kariery uniwersyteckie...tylko tak go
przekonujac zadalam sobie pytanie czy aby naprawde tak jest? Mam przyklady
paru moich znajomych, tudziez prase polska, ale jakie tendencje naprawde sa?
Argument na nie, typu "niechcemy do unii bo zostanie nam zabrana odrebnosc
polityczna, gosp. i bog wie jaka", nie przemawia do mnie, bo wydaje mi sie ze
kazdy mysli w sumie tylko o osbie, swojej rodzinie i swojej pracy a jak jest
mu juz w miare dobrze to dopiero o tzw ojczyznie. Co nie znaczy ze myslenie
takie jest zle....
Wiec pytam sie, jak to jest, chcemy czy nie chcemy, czy nam jest to
obojetnie, Krakowianie, studenci, dziennikarze, wszyscy....
i oczywiscie pozdr.
    • viking73 Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 14:29
      Nie wiem jak inni, ale ja czuję już ogromny przesyt dyskusjami (a często raczej
      pyskówkami) nt. UE. Jestem za, ale nie wiem czy obywatele państw unijnych są
      tak samo optymistycznie nastawieni. Nie dalej jak dwa tygodnie temu miałem
      możliwość rozmawiania z członkiem zarządu dużej szwedzkiej firmy (w Szwecji
      pracuje w niej ok. 600 osób) - czyli nie jakimś tam tępym rolnikiem z Laponii,
      tylko teoretycznie elitą społeczeństwa szwedzkiego. On był przerażony
      perspektywą wejścia Polski do UE j u ż (jego zdaniem) w 2004 r. Ale może to
      odosobniona opinia? Nie wiem.
      • sabba Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 14:39
        viking73 napisał:

        > Nie wiem jak inni, ale ja czuję już ogromny przesyt dyskusjami (a często
        raczej
        >
        > pyskówkami) nt. UE. Jestem za, ale nie wiem czy obywatele państw unijnych są
        > tak samo optymistycznie nastawieni. Nie dalej jak dwa tygodnie temu miałem
        > możliwość rozmawiania z członkiem zarządu dużej szwedzkiej firmy (w Szwecji
        > pracuje w niej ok. 600 osób) - czyli nie jakimś tam tępym rolnikiem z
        Laponii,
        >
        > tylko teoretycznie elitą społeczeństwa szwedzkiego. On był przerażony
        > perspektywą wejścia Polski do UE j u ż (jego zdaniem) w 2004 r. Ale może to
        > odosobniona opinia? Nie wiem.

        MOze bardziej chodzi mi o to, czy na wiesc, ze wolno, spakujemy manatki i
        bedziemy szukac szczescia w Unii, bo w PL nie ma szans i perspektyw? Czy mimo
        unii bedzie nam dobrze w Polsce i tu ebdziemy budowac nasza przyszlosc....
        Wiem ze rozne formy dyskusji na temat EU zniechecaja,a le moez jeszcze ktos cos
        powie
        • adam.67 Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 15:03
          > MOze bardziej chodzi mi o to, czy na wiesc, ze wolno, spakujemy manatki i
          > bedziemy szukac szczescia w Unii, bo w PL nie ma szans i perspektyw? Czy mimo
          > unii bedzie nam dobrze w Polsce i tu ebdziemy budowac nasza przyszlosc....
          > Wiem ze rozne formy dyskusji na temat EU zniechecaja,a le moez jeszcze ktos
          cos powie

          ja powiem tak:
          Nie będzie masowego exodusu Polaków do EU. Nawet, jeśli pierwsza fala emigracji
          (nazwijmy rzecz po imieniu) wyjedzie, to i tak zapewne spora część powróci, z
          różnych względów. Przede wszystkim z powodu rozczarowania: NIKT tam nie czeka z
          chlebusiem i solą na Polaków. A jeśli już, to nie na wszystkich, i nie za każdą
          cenę. EU jaka jest taka jest, ale głupia na pewno nie jest. Rynek pracy ma
          swoje prawa i tego przeskoczyć się nie da. EU to także bezrobocie, tylko innego
          rodzaju. To są fakty. Nie ma się co łudzić, że nawet wysoko wyszkoleni i
          wykwalifikowani Polacy będą rozchwytywani. Dumping cenowy pracy Polaków też nie
          bedzie wchodził w rachubę. Nie chcę gloryfikować różnych ugrupowań ocierających
          się o oszołomstwo polityczno-ekonomiczno-społeczne, ale motyw rynku zbytu dla
          towarów z EU jest najłatwiejszy do udowodnienia.
          Niestety, sporo ludzi zniechęconych naszą ojczyzną, niemożnością normalnej
          egzystencji, korupcją, bezprawiem, brakiem godziwej płacy za rzetelną pracę -
          także powróci.
          Jeśli wziąć pod uwagę te przykre, bolesne stereotypy Polski i Polaków, to wcale
          nie ma się co dziwić obawom. Ale kto z nas jest bez winy??? co robimy w tym
          kierunku, żeby to zmienić??? Nie siedzieć i biadolić, ale działać.
          EU nie jest "pacaneum" (specjalnie tak napisane, z błędem) na nasze własne
          niedomagania, żale i pretensje, na nasze polskie realia. Zależność? ludzie, a
          któż dzisiaj jest w stanie pozwolić sobie na niezależność???
          Miejmy nadzieję jednak, że akces Polski do EU przyniesie pewną, choć niewielką
          normalność. Choćby cień szansy. Czy ją wykorzystamy czy zmarnujemy - zależy od
          nas. Niech to nie będzie wreszcie Polnische Wirtschaft, besoffen wie ein Pole,
          fahren Sie nach Polen - Ihr Auto ist schon da i tak dalej. Bo w taki sposób
          daleko nie zajedziemy... EU płaci ale też i wymaga, a w Polsce niewiele osób m
          atego świadomość, niestety...
          • gph Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 15:42
            adam.67 napisał:
            > Nie będzie masowego exodusu Polaków do EU. Nawet, jeśli pierwsza fala
            emigracji
            >
            > (nazwijmy rzecz po imieniu) wyjedzie, to i tak zapewne spora część powróci, z
            > różnych względów. Przede wszystkim z powodu rozczarowania: NIKT tam nie czeka
            z
            >
            > chlebusiem i solą na Polaków. A jeśli już, to nie na wszystkich, i nie za
            każdą
            >
            > cenę. EU jaka jest taka jest, ale głupia na pewno nie jest. Rynek pracy ma
            > swoje prawa i tego przeskoczyć się nie da. EU to także bezrobocie, tylko
            innego
            >
            > rodzaju.

            trudno się nie zgodzić. pewno, że wielu ludzi postrzega ciągle pracę gdzieś
            (poza Polską) jako niezłe saksy - tzn. popracuję parę miesięcy, wrócę, kupię
            samochód, dom zbuduję itepe.. niestety złote czasy się skończyły.. zapewne
            przez jakiś czas Polacy mocno wstrząsną rynkiem pracowników
            niewykwalifikowanych i sezonowych. Ale wszystko zależy od tego jak będą
            pracować.. Jak kiepsko - to do domu. zczerze mówiąc nie do koca rozumiem
            niepokoje w Unii - Polaków, którzy są w stanie podjąć pracę na stanowiskach
            wymagających dobrego zrozumienia jakiegoś języka - no właśnie, ilu jest? Ilu z
            nich już gdzieś wyjechało?
    • krzychut Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 16:57
      Podobne obawy wyrażano w Europie a szczególnie w Niemczech tuż przed
      zniesieniem wiz dla Polaków. Czy stało się coś nadzwyczajnego ? Czy hordy
      Polaków rzuciły się za Odrę by pozbawić Niemców pracy, okradać ich sklepy i
      parkingi ? Nic takiego nie stało się wtedy i nie stanie się teraz. Na ofertę
      legalnej pracy w Niemczech dla kilkudziesięciu tysięcy informatyków
      odpowiedziało kilkuset a skorzystało stu. Ludzie w Niemczech i UE strasznie
      się boją o swój dobrobyt, na który pracowali wiele lat, oddzieleni od
      nieszczęśników w Europie Wschodniej żelazną kurtyną. Wówczas bardzo nam
      współczuli, pomagali wysyłając paczki z żywnością i odzieżą co poprawiało im w
      znakomity sposób samopoczucie. Teraz wypadałoby tych ubogich krewnych wpuścić
      do środka, może nie od razu na salony ale do przedpokoju na razie i już
      zaczynają się schody - przede wszystkim obawa przed konkurencją spragnionych
      sukcesu ludzi i firm zza żelaznej kurtyny.
      Tylko,że utrzymywanie w dalszym ciągu podziału na Europę A i B nie rozwiąże
      żadnego problemu. Wręcz przeciwnie - powstanie wiele nowych, o wiele
      trudniejszych do rozwiązania.
      • sabba Re: chcemy czy nie chcemy? 22.10.02, 18:02
        wiele mysli i mowi, ze Polska jeszcze na to gotowa nie jest, by nalezec do uni,
        ze Polska unie zrujnuje, bo ludzie mysla jeszcze po "polsku" a nie
        po "europejsku"... (cokolwiek by to znaczylo...), ze Polska nic cennego do Unii
        nie wniesie....
Pełna wersja