peteen
01.02.06, 16:44
Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Zacząłem to robić, kiedy miałem może 18 lat.
W szkole zawsze byłem zamknięty w sobie. Przyjaciół praktycznie żadnych. Nie
podchodziłem do kobiet, bałem się ich. Już nie pamiętam nawet, jak to się
zaczęło. To miał być tylko jeden raz. Nie wiedziałem, ze tak trudno z tym
skończyć. Upatruje sobie kogoś. Podchodzę. I wyciągam. Wiem, że to, co robię,
jest chore. Wstydzę się. Niektórzy mówią, że to zboczenie. Zdaje sobie
sprawę, że potrzebuje pomocy. Ale to jest silniejsze ode mnie. To mnie po
prostu podnieca. W tej jednej chwili czuję się w pełni władzy, jakby wszystko
zależało wyłącznie ode mnie. Nie jestem z tych, co robią to tylko kobietom
czy małym dziewczynkom. To może wydawać się dziwne, ale lubię działać w
autobusach i tramwajach. Patrzę na ludzi, którzy uciekają w kierunku drzwi.
Czuję wtedy, jak adrenalina uderza mi do głowy. Może gdybym na tym
poprzestał, nie byłoby tak źle. Ale na tym nigdy się nie kończy. Napawam sie
widokiem... tego, no wiecie... Oglądam, macam. Wstydzę się, ale jak już
zacznę, to nie mogę się powstrzymać... Wtedy sięgam zenitu, jestem w
ekstazie. Niestety, nie na każdej trasie bywa tak dobrze. Najciekawiej jest w
okolicach Starego Miasta. Jak się trafi turysta, to mogę sobie pozwolić na
wszystko. Idę na całość. Wiem, że później będę tego żałował, ale teraz
działam pod wpływem impulsu. Jak w transie. Muszę jednak być ostrożny. Często
zmieniam wygląd. Gdyby ktoś mnie rozpoznał, wszystko stracone. Raz mam wąsy,
raz okulary. Zawsze jestem czujny. Mam na imię Bogdan. Mam 42 lata. Jestem
kanarem...