Gość: Traper
IP: proxy / 203.62.205.*
13.11.02, 07:28
Wlasnie, ktoregos pieknego dnia, bylo to roku panskiego....wiele gorzalki
wstecz, przylecialem sobie z Wiekiego Swiata, do Wielkiego Grodu.
Oczom moim ukazal sie....smok, smocza jama, dziewczyny piekne jak
z obazow niebianskich. Ach wiele gorzaki wstecz.Krakow powital mnie jakims
dziwnym tchnieniem zapomnianych ,strumieni, ludzi gaworzacych o zyciu lub o
wszystkim,chcialem zakochac sie w tym miesci i prawie udalo sie, niestety
z przyczyn, zleznosci swita doczesnego musilem odleciec. A szkoda, ilez
rozmow do bialego rana, spacerow noca, gdzie mozna bylo bezpiecznie
spacerowac, wypitych browarkow, swietnej kuchni, krakowskich bardow, wierszy
bialych rodzacych sie kiedy slonce, jeszcze -nie wschodzi, a kiezyc nie
zachodzi. Z odlegosci istnienia, spogladam na krakowsie fortum.....i zadaje
sobie pytanie czyzby az tak zle...( forum upada na duchu...polityka wchodzi
az zatyka dziurki muzycznego czy tez poetyckiego Krakowa),i odpowiadam sobie
nie to niemozliwe.Ze istnieje swiat krakowski-warszawski-gdanski i rozny,
gdzie ludzie sa dla siebie ludzcy, gdzie blizni, stra sie pomoc w potrzebie,
gdzie szlachetni radni pamietaja o tym ze maja, byc w sluzbie- narodu.Ze
pokolenia istnieja by pamietac...o pokolenaich.Ach mialem kiedys sen....
A moze to tylko zluda? mara?