Z dodatku sportowego - Himilsbach

06.02.06, 11:27
"Himilsbach dostał propozycję roli w zachodnim w filmie, ale po namyśle na
wszelki wypadek ją odrzucił, wyjaśniając: "Ja się nauczę angielskiego, a oni
jeszcze gotowi odwołać produkcję. I co wtedy? Zostanę jak ten ch... z tym
angielskim"."

Szkoda go...
    • gph Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 11:34
      mrug napisał:

      > "Himilsbach dostał propozycję roli w zachodnim w filmie, ale po namyśle na
      > wszelki wypadek ją odrzucił, wyjaśniając: "Ja się nauczę angielskiego, a oni
      > jeszcze gotowi odwołać produkcję. I co wtedy? Zostanę jak ten ch... z tym
      > angielskim"."
      >
      > Szkoda go...

      ano szkoda.

      polecam zbiorek opowiadań "monidło, przepychanka"
      niezły jest :)
      • krzychut Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 11:59
        Himilsbacha zakwaterowano podczas kręcenia jakichś plenerów, w kiepskim hotelu
        razem z innym aktorem. Toaleta była na korytarzu, w pokoju tylko umywalka.
        Himilsbach postawił torbę, rozejrzał się po pokoju i mówi do współlokatora:
        "Kolego! Umawiamy się - lejemy do zlewu!"
    • allsidesnow Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 12:06
      w warszawskim spatifie zmieniono portiera; ten nie znał Himilschbacha i nie
      chciał go wpuścić, ponieważ obowiązywały karty wstępu, której aktor nie
      posiadał. Himilschbach wyjął tedy dżokera z talii kart i powiedział, że ta
      karta zastępuje wszystkie karty. Wszedł.
      • krzychut Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 12:26
        Jego nieodłączny towarzysz, Zdzicho Maklakiewicz opowiadał:"Ja nie gram może
        ról pierwszoplanowych, mogę być na scenie tylko pół minuty, minutę ale jak ja
        gram! Widz jest zafascynowany, ja go swoją grą po prostu trzymam za mordę!
        Wychodzę kiedyś po przedstawieniu z teatru, noc, pusta ulica. Podchodzi do mnie
        jakiś dryblas i pyta: 'Pan Maklakiewicz? - Tak - Czy to pan przed chwileczką
        trzymał mnie pół minuty za mordę? - Ja - To teraz ja pana troszkę potrzymam!'"
        • mateuszwierzbicki Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 13:11
          a znacie historie, jak zona Himmilsbacha zamkneła go na klucz, żeby nie pił i
          wyszła? Przyszedł Maklakiewicz z flaszeczka, Himmilsbach zza drzwi informuje
          przyjaciela o zaistniałej sytuacji i wymyslili, że Himmilsbach rurkę gumową, a
          może jakis wentyl wystawił przez dziurke od klucza i tak flaszke obalili
    • mrug Re: Z dodatku sportowego - Himilsbach 06.02.06, 14:03
      Gorący, czerwcowy dzień. Na ławce w parkowej alejce drzemie znużony (upałem?)
      Jasiek. Obok przechodzą dwie kobiety. Młodsza staje i uważnie przygląda się
      śpiacemu.

      - Nie zatrzymuj się!- strofuje starsza. - Nie widziałaś pijaka?

      - Ależ mamo! - oburza się młodsza - To przecież znany pisarz, scenarzysta,
      popularny aktor filmowy!

      Himilsbach otwiera jedno oko i pyta starszą: - Głupio ci teraz, wredna jędzo?
      • mrug I jeszcze trochę 06.02.06, 14:09
        Gdy wprowadzono stan wojenny oznajmiał znajomym: -Ukrywam się! Teraz nazywamsię
        Szmelcbum.
        * * *

        Przed barem "Zodiak" w Warszawie, gdy robotnicy układali chodnik
        - "Tyle dróg budują, tylko, ku**a, nie ma dokąd iść!".

        * * *

        W hotelu, gdzie dzielił pokój ze znawcą antyku, poetą, Mieczysławem Jastrunem
        - "Ustalmy, szczamy do umywalki czy nie?".

        * * *

        Gdy zaproponowano mu rolę Hamleta i nie doszło do premiery
        - "Hamlet to nudna rola, a Ofelia zwykła szmata".

        * * *

        Na scenie Kabaretu "Pod Egidą" Jan Pietrzak (ciekawe dlaczego, pewnie z
        zazdrości) bezskutecznie namawiał go do zakończenia spontanicznego popisu:
        - Jasiu, zejdź!
        - Zejdę, jak zejdzie Edward Gierek!!! - Odparł Himilsbach.

        * * *

        Historiami o parze Himilsbach-Maklakiewicz zapisano już tony papieru. W zasadzie
        był to jedyny duet aktorski wykreowany przez polskie kino. "Wniebowzięci", "Jak
        to się robi?" - to klasyka polskiej komedii. Również prywatnie byli ze sobą
        bardzo zżyci. Plotka głosi, że w dwa dni po pogrzebie Maklaka Himilsbach
        zadzwonił do jego matki.
        - Zdzisiek jest? - pyta zachrypniętym głosem.
        - Ależ panie Janku - dziwi się matka - przecież pan wie, że Zdzisiek umarł.
        - Wiem, ku**a, ale mi się w to wierzyć nie chce. Bardzo panią przepraszam.
        Cały Himilsbach.

        * * *

        "Jasiu" grywał zwykle - z nielicznymi wyjątkami - króciutkie,
        kilkudziesięciosekundowe epizody w filmach lat 70-tych i 80-ych. Oficjalnie mówi
        się, że do filmu ściągnął go Marek Piwowski propozycją zagrania w "Rejsie". Sam
        Himilsbach utrzymywał, że było odwrotnie, że to on wysłał Piwowskiego na studia
        reżyserskie.

        * * *

        Najsłynniejsza anegdota o Himilsbachu i znienawidzonych przez niego samego
        oponentach brzmiała:

        Któregoś dnia do warszawskiego "Spatifu" wszedł przewodniczący Komitetu
        Kinematografii - partyjny "książe" od którego zależały wszystkie ówczesne
        produkcje. Kłaniał się grzecznie panom aktorom, panowie aktorzy z poszanowaniem,
        odpowiadali ukłonami. "Książę" usiadł, zamówił herbatkę. Nagle spostrzegł Janka.
        - Dobry wieczór panie Janku... - Rzekł w swej łaskawości.
        - Uważaj w którą stronę kręcisz łyżeczką ch.ju! - odpowiedział Himilsbach.
        Znów, cały "Jasiu".

        * * *

        Pierwszym dyrektorem warszawskiego "Spatifu", który przeszedł do historii filmu,
        był Włodzimierz Sidorowski. Tę karierę dyrektor zawdzięcza Janowi Himilsbachowi.
        "Jaś" postanowił, że tak będzie się nazywał grany przez niego bohater "Rejsu".
        To był akt zemsty, bo Sidorowski z powodu jakiejś rozróby dał mu kiedyś czasowy
        szlaban na zabawy w lokalu.

        * * *

        Jak już mowa o "Rejsie".. Jeśli gdzieś usłyszymy: "O, droga...", to koniecznie
        należy dokończyć: "...chyba na Ostrołękę". W towarzystwie wręcz wypada zagaić:
        "Służbowo...". Zawsze bowiem znajdzie się ktoś uprzejmy, kto skwapliwie zapyta:
        "Jak to służbowo?". I można będzie odpowiedzieć, wymachując jednocześnie ręką
        przed sobą: "Na statek...". Brakuje jeszcze tylko, aby ktoś rzucił od
        niechcenia: "Nuda. Nic się nie dzieje, proszę pana". Wtedy już pozostaje tylko
        się przedstawić: "Bardzo mi przykro, Sidorowski".

        * * *

        Kolejna anegdotka z "Rejsu" dotyczy synka Mamoniów, który zachował się bardzo
        nieprzyzwoicie i pozbawił filmowego Sidorowskiego posiłku. Jak utrzymuje Dominik
        Kubiński, ponoć któregoś razu, kiedy milicja zatrzymała wstawionego Jana
        Himilsbacha, Marek Piwowski poszedł na komisariat, by wyjaśnić sprawę. Komendant
        posterunku zgodził się nie wyciągać konsekwencji, pod warunkiem że w filmie
        zagra jego synek. I stąd wziął się mały Romuś, który tak naprawdę wcale nie
        zwinął Sidorowskiemu kiełbasy..

        * * *

        W latach 80-tych pracowałem w kabarecie działającym przy ZPR-ach w Warszawie.
        Najbarwniejszą postacią kabaretu był Jan Himilsbach. W miesiącach letnich zwykle
        występowaliśmy w miejscowościach nadmorskich, trochę pracując, trochę
        odpoczywając. Ja, jako osoba najmłodsza z grupy, miałem za zadanie dyskretnie
        baczyć na to, by Jasiu nie nadszarpnął swojego zdrowia i był sprawny dnia
        następnego. Był to jeden z pierwszych moich wyjazdów z grupą. Trasę
        rozpoczęliśmy w Gdańsku. Zostałem zameldowany w jednym pokoju z Himilsbachem w
        hotelu Hevelius. Rozpakowaliśmy się i Jasiu daje komendę.
        - Chodź idziemy do baru. Mam na jedno piwo.
        - Nie jest źle, nie ma pieniędzy, więc nie przeholuję - pomyślałem.
        Schodzimy. W barze zaraz pojawiło się kilka osób z
        nieograniczoną zdolnością finansową. Każdy chciał wypić zdrowie z Panem Jankiem,
        a przy okazji ze mną. Miałem czuwać nad tym, by Himilsbach nie wypił za dużo.
        Byłem w sytuacji dość niezręcznej. Nie chciałem zachowywać się gruboskórnie,
        postanowiłem więc większość alkoholu spływającego na nasz stolik przyjmować na
        siebie, by jakoś chronić Janka.
        Około godziny drugiej Himilsbach spotkał się (jak się później dowiedziałem) przy
        windzie z Jurkiem Cnotą.
        - Co, zjeżdżasz do baru? - pyta Cnota.
        - Cały czas jestem. Odprowadziłem tylko Mamcarza, ma strasznie słabą głowę. Kogo
        mi oni dali do pokoju! - odpowiedział Himilsbach.

        * * *

        Himilsbach pił kiedyś piwo na środku Marszałkowskiej. Podeszła do niego staruszka
        - Co Pan tu, proszę Pana, sieje zgorszenie? Piwo Pan pije na środku ulicy?
        - Babciu - powiada Janek - pani nie wie o co chodzi, ja do organizmu wprowadzam
        bajkowy nastrój.

        * * *

        Od śmierci Maklakiewicza - Himilsbach coraz rzadziej pojawiał się w Alejach
        (chodzi o "Spatif"). Był schorowany i stan zdrowia nie pozwalał mu na zabawy tak
        huczne, jak dawniej. Nie miał już swojej charakterystycznej chrypy, mówił
        szeptem, chodził z trudem. Znany warszawski lekarz, codzienny gość "Spatifu",
        wyznaczył mu więc alkoholowy limit - sto gram dziennie. Jednak w niedługi czas
        potem zobaczył Himilsbacha w stanie wskazującym na spożycie większej ilości.
        - Jasiu! A nasza umowa - karcił aktora - miałeś poprzestać na stu gramach?!
        - A ty myślisz, że ja tylko u ciebie się leczę? - spokojnie odparował Himilsbach.
        Cały "Jasiu".

        mysior63
        • mateuszwierzbicki Re: I jeszcze trochę 06.02.06, 14:15
          bo to wielki czlowiek był. Ten lekarz, co zalecał 100 gram, to maz mojej
          szkolnej przyjaciółki był. Moja szwagierka grała, a raczej jako maturzystka
          statystowała w ,,Rejsie". Piwowski mieszkał i nadal mieszka pietro wyzej nad
          nieboszczykiem Herbertem. Rzeczywiscie posłał Piwowskiego na studia, jak
          Piwowski wyszedł z wiezienia
          • antyrumburak Kurka, jak w polskich filmach 06.02.06, 17:55
            ...same dłużyzny
            • Gość: samogon Re: Kurka, powiem krótko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 10:53
              powiem krótko -
              "żegnaj wódko"
        • kalinakalina Re: I jeszcze trochę 07.02.06, 23:12
          i mrugu mi ludwika rozbawiles.
          dziekuje
          a Janka kocham a co mi tam
    • Gość: GreenPiS z dodatku "z tamtego swiata" IP: *.surf.introweb.nl 07.02.06, 12:22
      mrug napisał:

      > "Himilsbach dostał propozycję roli w zachodnim w filmie, ale po namyśle na
      > wszelki wypadek ją odrzucił, wyjaśniając: "Ja się nauczę angielskiego, a oni
      > jeszcze gotowi odwołać produkcję. I co wtedy? Zostanę jak ten ch... z tym
      > angielskim"."
      > Szkoda go...

      Pewnie chodzi o role umarlaka ,bo Himilsbach ...chyba juz nie zyje,co?
      • skks Re: z dodatku "z tamtego swiata" 07.02.06, 12:26
        > Pewnie chodzi o role umarlaka ,bo Himilsbach ...chyba juz nie zyje,co?
        aleś ty mądry...
        Popatrz a My wszyscy myśleliśmy, że żyje.
        • Gość: GreenPiS Re: z dodatku "z tamtego swiata" IP: *.surf.introweb.nl 07.02.06, 12:39
          skks napisał:
          aleś ty mądry...
          > Popatrz a My wszyscy myśleliśmy, że żyje.




          ..madry ,ale nie lysy!... no przecie patrze,patrze i patrze ..az mi patrzalki
          mgla zaszedlszy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja