dzień pełen wrażeń...

26.11.02, 15:43
czy po dniu takim, jaki miałam dziś:
- niespodziewana kasa na koncie plus znalezione pięć złotych
- dobre wiadomości w sprawach służowych
- szansa na wyjście z pracy "za dnia"
powinnam się w najbliższym czasie spodziewać jakiejś katastrofy?

może nie powinnam myśleć w ten sposób, ale czyż los nie jest przewrotnym
draniem (jeśli to słyszy, da mi popalić tym bardziej;)

tak czy inaczej pozdrawiam wszystkich
(z optymizmem nie pozbawionym cienia wątpliwości)
i życzę takich drobnych i bezinteresownych uśmiechów losu
:)
    • tosia_ Re: dzień pełen wrażeń... 26.11.02, 20:53
      Drobne uśmiechy losu. Małe promyczki słońca w szarzyźnie dni powszednich.
      Oby ich jak najwięcej było :)
      Pozdrawiam
      • skks Re: dzień pełen wrażeń... 26.11.02, 20:58
        swinguś nie krakaj:)
    • adam.67 No to pogratulować :)))) 27.11.02, 07:44
      Ale nie drażnij losu, czyli:
      - schowaj kartę do bankomatu lub pieniądze do słoika i zakopać na jakiś czas
      - znalezione 5 złotych zaraz wydaj. To, że znalazłaś pieniążka, oznacza, że
      ktoś go zgubił, przesądni wierzą, że taka forsa ściąga nieszczęście ;)
      - dobre wieści przekaż swoim bliskim,
      - wyjście z pracy "za dnia" potraktuj jako sukces i od razu zdyskontuj (czyli
      wykorzystaj na jakąś przyjemność)

      I nie myśl o katastrofach. Bo ściągniesz je w końcu na siebie.
      Miłego dnia, oby był taki jak ten ostatni :)))
    • swing Re: dzień pełen wrażeń... 27.11.02, 09:58
      wszystko się wyjaśniło!
      los najwyraźniej chciał mi osłodzić spektakularne występy domowe naszego psa,
      który po dłuższej przerwie przypomniał, jak wygląda żywy przykład porażki
      wychowawczej...

      mimo wszystko miło jest poczuć, że wszystko wraca do normy ;)
      • adam.67 pytanie o skutki 27.11.02, 10:03
        swing napisała:

        > spektakularne występy domowe naszego psa,
        > który po dłuższej przerwie przypomniał, jak wygląda żywy przykład porażki
        > wychowawczej...
        są ofiary w ludziach? a może w psach ???
Pełna wersja