Stary układ zbiera siły,czyli ostatni gwizdek dla

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 17:12

Stary układ zbiera siły, czyli ostatni gwizdek dla prawicy

Opisując dzisiejszą sytuację w Polsce, warto sięgnąć do historycznej
analogii. Po sierpniu 1980 roku "Solidarność" parła do przodu, system chwiał
się, siły starego porządku ogarniała panika.
W kwietniu 1981 roku, po zawarciu tzw. porozumienia bydgoskiego, proces
zaczął się odwracać, co początkowo dostrzegali tylko nieliczni. Siły starego
porządku konsolidowały się. Wzięły na "krótszą smycz" media, które rozpoczęły
ostrą kampanię oskarżającą opozycję o radykalizm. Popularność opozycji
malała. W efekcie stary system zatriumfował.
Polska roku 2005 jest diametralnie różna od PRL lat 1980-81, ale ten rys
historyczny dobrze charakteryzuje sytuację w lutym 2005 roku. Korupcyjny
system przestał się chwiać, siły starego porządku umacniają się. Siły
antysystemowe, upojone powodzeniem, nie dostrzegają zmiany sytuacji. Czyli -
oceniając sytuację w Polsce obecnej według miary lat 1980-81 - jesteśmy teraz
po Bydgoszczy.
Zwróćmy uwagę na kilka faktów. Rozpoczęła prace komisja badająca aferę PZU.
Choć pieniądze wyprowadzali z PZU politycy z różnych stron barykady, w tym i
eseldowcy, to kluczowe decyzje podejmowało kierownictwo AWS. Nie są to ludzie
obecnie ważni, ale zarazem trudno wyobrazić sobie, by prace komisji nie
odbiły się na szansach opozycji.
Pezetpeerowcy przeszli do natarcia, którego elementem są próby "ubabrania"
opozycji. W działaniach organów ścigania, w części mediów widać nową
tendencję: do przypominania "prawicowych" afer i znajdywania "prawicowych
aferzystów". Czyszczenie wszystkich stron sceny jest słuszne. Ale przekonanie
znaczących grup wyborców, którzy inaczej zapewne głosowaliby na opozycję, że
głosować nie warto w ogóle, bo "wszyscy kradną", w dzisiejszej sytuacji
działa na korzyść formacji pezetpeerowskiej.
Miesiąc temu przemknęła informacja o wyborach uzupełniających do Senatu w
Wielkopolsce. Wygrał Sojusz. Przy śladowej frekwencji. Ale - to oczywiście
jedynie intuicja - jakiś czas temu i przy takiej frekwencji chyba byłoby
inaczej.
W sierpniu LPR proponowała reszcie opozycji, by sztuczkami proceduralnymi
doprowadzić do rozwiązania parlamentu. Tak się nie stało - a wówczas z
sondaży wynikało, że do nowego Sejmu nie wejdzie żadna partia
postpezetpeerowska. Liderom opozycji wydawało się, że ów stan może się tylko
pogłębiać. Teraz jest inaczej. Już nie ma sondaży, w których czy to SLD, czy
to SDPL nie "łapałaby się" do parlamentu.
Rok temu opozycjoniści postawili krzyżyk na b. PZPR. Uznali, że jej
reprezentacja albo nie wejdzie do Sejmu, albo wejdzie jako marginalna grupka.
Samozadowolenie jest złym doradcą.

Błąd pychy
Antykorupcyjna fala 2004 roku umożliwiona została przez podział w łonie
establishmentu. Ten, kto posłał Rywina do Agory, a przedtem zdecydował o
zantagonizowaniu tej firmy (i większości mediów prywatnych) szeregiem
nieprzyjaznych posunięć, popełnił ogromny błąd. "Wyborcza", a w pewnej mierze
i inne media, które przez całe niemal lata 90. były filarami systemu,
zwróciły się przeciw niemu.
Stworzyło to nową sytuację. Fala niezadowolenia ze skorumpowanych i
nieudolnych rządów SLD była nieunikniona. Ale jej rozmiar mógł być inny,
gdyby nie podsycały jej największe media. Miller zapłacił za pychę, za
przeświadczenie, że pezetpeerowcom nie są już potrzebni zachowujący
podmiotowość partnerzy. Za pomysł, aby zagnać "Agorę" do narożnika, za jej
pieniądze przejąć i związać z Sojuszem Polsat i jeszcze zbudować eseldowski
koncern (tzw. "antyAgorę").
Ale teraz sytuacja uległa zmianie. Dawne relacje między "Wyborczą" a SLD są
zapewne nie do odbudowania. Ale - po okresie zagubienia - widać, że pismo
Michnika "pozbierało się". Że za główne zagrożenie dla własnych interesów i
dla własnego rozumienia interesu kraju uznało na powrót ewentualność
zasadniczej zmiany systemowej.
I zaczęło temu zagrożeniu energicznie przeciwdziałać za pomocą intensywnej
kampanii propagandowej, opartej na wizji zagrożenia demokracji przez prącą do
władzy prawicę. Kampanii, w której tonacja "Wyborczej", "Polityki"
i "Tygodnika Powszechnego" chwilami jedynie nieznacznie odbiega od
tonacji "Trybuny".
Kampanii, starszym obserwatorom przypominającej tę z lat 1990-92, z
okresu "wojny na górze" i kryzysu teczkowego. Wrażenie powtórki wzmacnia
dodatkowo podobny skład polityczny, a nawet do pewnego stopnia personalny,
koalicji broniącej systemu.
Ale - to zasadnicza różnica - teraz ta starosystemowa koalicja jest
zdecydowanie słabsza. Czy raczej - była słabsza, a teraz jej siły uległy
wzmocnieniu. Z kilku powodów.

Lista, czyli przełom
Powodem pierwszym i najważniejszym, dla którego mamy obecnie do czynienia ze
wzmocnieniem sił systemowych, jest, jak się wydaje, umiejętne rozegranie
sprawy "listy Wildsteina".
Jest moim zdaniem prawdopodobne, iż społeczny odbiór tej kwestii był dla sił
antysystemowych bardziej niekorzystny niż korzystny.
I to niezależnie od faktu, iż to nie Wildstein, tylko jego przeciwnicy
nagłośnili listę, w ten sposób wpędzając - oni, a nie Wildstein! -
kilkadziesiąt tysięcy Polaków w stan emocjonalnego rozdygotania. Bo, jak się
wydaje, koalicji obrony systemu udało się doprowadzić te kilkadziesiąt
tysięcy do przekonania, że Wildstein (czytaj: siły antysystemowe) chce
każdego, kto kiedykolwiek zamienił dwa słowa z funkcjonariuszem MSW, strącić
do piekła potępienia.
Te kilkadziesiąt tysięcy to wierzchołek góry lodowej, to ci, którzy znaleźli
na liście nazwiska swoje lub krewnych. Zapewne parokrotnie więcej jest
takich, którzy na liście się nie odnaleźli, ale mają w biografii epizod, na
skutek którego - jak uznają - mogą zostać umieszczeni na jakiejś następnej
edycji listy. Jeszcze więcej jest takich, którzy takiego epizodu w biografii
nie mają (choćby ze względu na wiek), ale ich naturalne umiarkowanie czyni
ich skłonnymi do utożsamiania się z "zagrożonymi lustracyjnym piekłem".
A wszystkie opisane powyżej grupy są tylko segmentem znacznie szerszego
wycinka społeczeństwa. Chodzi o ludzi intelektualnie niesamodzielnych,
skłonnych do słuchania ośrodków powszechnie uznawanych za autorytety, a
odrzucania tego, co głoszą ci, którzy z autorytetami pozostają w konflikcie.
W latach 90. to właśnie postawa tych ludzi decydowała o stabilności systemu.
Potem jednak kryzys boleśnie ukazał im, że transformacja niekoniecznie
przynosi pożytki najlepszym, a kłopoty - głupim. A rządy SLD skłoniły ich do
rozważania wsparcia ugrupowań antysystemowych - jako tych, które mogą
skończyć z SLD i z korupcją. Jest to jednak poparcie warunkowe, bo sprzeczne
z dotychczasowymi intuicjami, sympatiami i snobizmami tych ludzi. A więc
niepewne, łatwe do wycofania.
Otóż jest prawdopodobne, że umiejętne rozegranie sprawy "listy Wildsteina"
przez koalicję obrony systemu doprowadzi do wycofania przez ten segment
elektoratu owego warunkowego poparcia dla PO i PiS.
Plan sił broniących systemu zakłada, że ludzie ci poprą w wyborach nowe
ugrupowanie centrum. To plan maksimum. Obecnie jednak nie wydaje się
prawdopodobne, by udało się powołać wielkie "europejskie ugrupowanie ponad
historycznymi podziałami" - od Olechowskiego przez Mazowieckiego do Unii
Wolności aż po Belkę, Borowskiego i eseldowską grupę Janika, wsparte przez
Kwaśniewskiego. Nie pozwalają na to partykularyzmy, ciasnota myślenia,
ambicje poszczególnych polityków, niekiedy pomnożone przez dążenie do
zachowania własnej tożsamości ideowej, a także (może: przede wszystkim?)
pasywność Kwaśniewskiego i jego postępujący paraliż woli.
Dlatego jest prawdopodobne, że wielka nowa partia nie powstanie. Że jej rolę
będą próbować odgrywać dwa "staro-nowe" byty. Czyli lekko poszerzona Unia
Wolności i jej odpowiednik na lewicy - SDPL, być może wraz z grupą Janika.
Jeśli tak, to wielki plan koalicji systemowej nie ziści się w warstwie
pozytywnej - czyli nie
    • Gość: zb. Re: Stary układ zbiera siły,czyli ostatni gwizdek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 17:57
      www.itvp.pl/katalog/i.tvp/catalog_id/42/#
    • Gość: kiko Re: Stary układ zbiera siły,czyli ostatni gwizdek IP: *.net.autocom.pl 02.03.06, 20:43
      Tak to było.....
      • Gość: a. Re: Stary układ zbiera siły,czyli ostatni gwizdek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 16:59
        stary układ to pruchno, nie istnieje
    • zielonki Re: Autor? 09.03.06, 17:05
      Autor postawił dziesiątki tez, nie usiłując ich nawet uzasadnić.
      Rozumiem, że tekst jest przekopiowany, ale chyba ktoś go napisał!
      Przystoi to tak wykorzystywać cudzą własność?
      • Gość: kiko Re: Autor? IP: *.net.autocom.pl 09.03.06, 22:16
        cel uświęca środki!!!
Pełna wersja