PrzekLenstwo"Proporcjonalnej"Ordy nacji Wyborczej

15.03.06, 19:21
PARTIOKRACJA
Jak się jej pozbyć?

Przyglądając się wynikom wyborów do Sejmu RP możemy zaobserwować zdumiewające
zjawisko. Oto kandydat na posła uzyskał ponad 60 tysięcy głosów, ale nie
wszedł, natomiast innemu wystarczyło tylko 150 głosów i został posłem (na 1
300 000 uprawnionych).

Czy my rzeczywiście głosujemy?

W wielu wypadkach tylko oddajemy głos, zaś wybór nie zależy od naszego
głosowania. Umożliwia to obecna ordynacja wyborcza, według której przelicza
się głosy na mandaty.

Od przełomowego 1989 roku jesteśmy nadal oszukiwani, gdyż podział mandatów
jest nieproporcjonalny do ilości otrzymanych głosów. Pomimo tego ta ordynacja
nosi nazwę "proporcjonalna"! To słowo chyłkiem wpisano do konstytucji bez
żadnej dyskusji społecznej.

Nie przedstawiono skutków tej ordynacji, osłabiających Polskę.

Oto mechanizm manipulacji:

1. Choć wyborcy głosują na konkretnego kandydata X, to ich głosy są wliczane
na konto partii lub bloku wyborczego.

2. Aby kandydat X miał szansę na zdobycie mandatu nie wystarczy, że otrzyma
dużo głosów, a nawet najwięcej ze wszystkich w danym okręgu wyborczym, ale
najpierw partia lub blok, w którym kandydat X występuje musi przekroczyć tzw.
próg procentowy (np. 5%) czyli cała partia (blok) musi zdobyć w sumie
odpowiednio dużą ilość głosów.

3. Aby otrzymać mandat, trzeba mieć dobre miejsce na liście. To zaś zależy od
wpłaconej przez kandydata sumy oraz decyzji władz partii.

4. Ugrupowania, które przekroczyły próg wyborczy dzielą się mandatami, ale
podział ten jest nieproporcjonalny do ilości głosów. Partia która wygrała
wybory na 1 mandat potrzebuje 20 000 głosów, natomiast partia, która
przekroczyła próg, ale znalazła się na ostatnim miejscu potrzebuje aż 120 000
głosów. Czyli 120 000 wyborców jednym razem ma 6 przedstawicieli w Sejmie, a
innym razem tylko 1.

Obowiązująca w Polsce tzw. ordynacja proporcjonalna jest tylko z pozoru
demokratyczna. Faktycznie natomiast jest to partiokracja, czyli rządy partii,
które podporządkowują sobie wiele środowisk, w tym Związki Zawodowe. Z drugie
strony ustrój w Polsce można nazwać oligarchią czyli rządami bogatych,
których stać na opłacenie miejsca na liście. Nie istnieje prawdziwe
przedstawicielstwo, a poseł (radny) nie jest odpowiedzialny przed wyborcami.
Nawet skompromitowani posłowie, wbrew woli wyborców, otrzymują mandaty,
dzięki partyjnym listom. Taka ordynacja gwarantuje politykom trwałe krążenie
w orbicie władzy nierzadko pod różnymi szyldami. W praktyce wyborcy nie mogą
odwołać posła. Liczy się usłużność partii, a nie wola wyborcy. Obecny system
wyborczy daje uprawnienia politykom, a odbiera obywatelom jakikolwiek wpływ
na bieg spraw państwowych. Niedemokratyczna ordynacja wyborcza jest więc
niesprawiedliwa i demoralizująca.

Jak temu zaradzić?

Potrzeba nowej ordynacji bez tylu mankamentów. Taką zaś jest prosta i
czytelna ordynacja większościowa z jednomandatowymi okręgami wyborczymi:

1. Należy podzielić Polskę na 460 okręgów, równych co do ilości mieszkańców
(odpowiada to mniej więcej obecnym powiatom).

2. Mandat zdobędzie ten, kto w danym okręgu uzyska najwięcej głosów. I to
wszystko. Tym sposobem każdy powiat lub dzielnica miejska wybierze swojego
posła.

Wybór zależy tylko od ilości głosów, wiąże posła (radnego) bezpośrednio z
wyborcami. Przy takiej ordynacji mandaty mogą zdobyć nowi ludzie, nie
uwikłani w machinacje partyjne, poparci przez większość. A jeżeli poseł
(radny) nie sprawdzi się; następcę wyłonią tylko głosy większości wyborców.

Ordynacja jednomandatowa nie preferuje żadnej partii, ale może radykalnie
zmienić sytuacje w Polsce. Więcej niż dotąd, zależy od Ciebie.

Ta ordynacja może zmusić posłów do rzetelności, odpowiedzialności przed
wyborcami oraz zagwarantować czytelność funkcjonowania polityki. Mniejszy
okręg wyborczy (bo jednomandatowy) to mniej kandydatów i łatwiej ich
rozpoznać. To trafniejszy wybór.

Nowo wybrani posłowie określonych orientacji politycznych obdarzeni zaufaniem
wyborców mogliby tworzyć partie wyrażające rzeczywiste dążenia grup
społecznych. Takie partie musiałyby zabiegać o względy wyborców. Prywata i
jałowe kłótnie eliminowałyby ich uczestników, bo wyborcy tego nie cierpią.
Wybory byłyby tańsze, bo okręg wyborczy można łatwiej objechać, a obliczanie
wyników jest łatwe. Takiej ordynacji nie da się ośmieszyć.

Czy można zarzucić najbardziej stabilnym i rozwiniętym krajom - Stanom
Zjednoczonym, Anglii, Kanadzie, Australii, że mają system wyborczy popierany
przez "oszołomów"? Także Włosi opowiedzieli się za większościową ordynacją
jednomandatową, a odrzucili proporcjonalną, w referendum ogólnonarodowym. W
1994 roku głosując już w okręgach jednomandatowych wybrali całkiem nowy
parlament. Od tego czasu nastąpiły we Włoszech istotne zmiany m.in. udało się
odnieść sukcesy w walce z mafią.

www.netgate.com.pl/kdk/referendum/aktual/now.htm
    • zielonki Re: a co knuje n/t PIS 15.03.06, 19:23
      To jest jeszcze gorsze, pod płaszczykiem okręgów 2-mandatowych.

      • zielonki Re: a co knuje n/t PIS 15.03.06, 19:25
        Zasadnicze elementy projektu ordynacji PiS są następujące:

        1. Kraj ma być podzielony na 230 jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w
        ramach 16 wojewódzkich okręgów wyborczych. Na każde województwo przypada dwa
        razy tyle mandatów ile jest JOW, np. jeśli województwo zostało podzielone na 15
        JOW, to do obsadzenia będzie 30 mandatów.
        2. Każdy wyborca ma dwa głosy: jeden oddaje na konkretnego kandydata, a drugi
        na partię.
        3. Każda partia i każdy komitet wyborczy może wystawić tylko jednego
        kandydata w jednym JOW. Kandydatura musi zostać poparta 500 podpisami wyborców.
        Jeśli jednak partia zarejestruje kandydatów w połowie JOW, to pozostałych
        kandydatów nie potrzebuje popierać podpisami.
        4. Jeśli partia zarejestruje kandydatów, w co najmniej połowie JOW w danym
        województwie, to ma prawo wystawić listę wojewódzką. Ta lista musi zawierać co
        najmniej tyle nazwisk ile jest mandatów przypadających na to województwo. Na
        liście tej znajdować się winni wszyscy kandydaci startujący w konkursie w JOW.
        Ich kolejność ustala partia i nie ma ona związku z tym, ile głosów kto zdobył.
        5. Mandaty poselskie mogą uzyskać tylko kandydaci tych partii, których listy
        wojewódzkie uzyskały co najmniej 5% głosów poparcia w skali całego kraju! Nie
        mają więc jakichkolwiek szans żadni "samotni strzelcy", ani żadne ugrupowania
        lokalne, bez względu na skalę ich poparcia. Można zdobyć nawet wszystkie głosy w
        swoim JOW a i tak nic z tego!
        6. Ile mandatów przypadnie danej partii, która przekroczyła próg wyborczy, o
        tym rozstrzyga metoda Sainte-Lague. Ilość wygranych wyborów w JOW nie ma tu
        znaczenia. Mandaty mają być przyznawane proporcjonalnie do ilości uzyskanych
        głosów. Jeśli jakaś partia zdobędzie więcej mandatów w JOW niż to wynika z
        proporcji, to niektóre z tych mandatów zostaną jej odebrane, a jeśli mniej, to
        zostaną dodane z listy partyjnej.
        • zielonki Re: a co knuje n/t PIS 15.03.06, 19:30
          Próba wprowadzenia takiej ordynacjie i to pod szyldem jednomandatowych okręgów
          wyborczych ma ostatecznie zniechęcić Polaków do prób naprawiania państwa,
          gwarantując dominację tylko dużym partiom.
          • Gość: armaturka Re: a co knuje n/t PIS IP: 192.168.2.* / *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 00:27
            Wreszcie coś merytoeycznie. A nie prostackie pyskówki.
            Jeśli faktycznie tak kombinuje PIS to wychodzi szydło z worka!
            • zielonki Re: a co knuje n/t PIS 16.03.06, 10:54
              Jedynym ugrupowaniem opowiadającym się obecnie za wprowadzeniem ordynacji
              większościowej i okręgów jednomandatowych (JOW) jest Platforma Obywatelska.
              Gdyby udało się uzyskać wsparcie PiS dla tej inicjatywy, powstałaby realna
              szansa na jej powodzenie. Zmieniona musiałaby bowiem zostać nie tylko ordynacja
              wyborcza, ale i Konstytucja RP, która w art. 96 ust. 2 stanowi, że wybory do
              Sejmu są proporcjonalne.

              PiS jednak, choć jest ugrupowaniem najczęściej mówiącym o potrzebie radykalnej
              zmiany ustawy zasadniczej, nie wydaje się zainteresowane takim rozwiązaniem.
              Wyraźnie oscylując w kierunku partii o wodzowskim charakterze, nie jest skłonne
              do popierania rozwiązań, które mogłyby w jakimkolwiek zakresie ograniczyć wpływ
              jej ścisłego kierownictwa na układ personalny reprezentacji poselskiej. Co
              prawda ostatnio PiS skłania się ku wprowadzeniu (co najwyżej!) ordynacji
              mieszanej, rozwiązanie takie jednak, zakładające trochę jednomandatowych okręgów
              wyborczych, trochę "proporcjonalności", zawsze oznaczać musi w końcu zachowanie
              systemu list partyjnych.
Pełna wersja