peteen
17.12.02, 08:01
siedemdziesiąty pamiętam dość słabo, może dlatego, że rozgrywał się na
wybrzeżu, nie rozumiałem zresztą o czym rozpisują się gazety, no bo jak to,
wojsko strzela, ale nie do wroga a do własnych...
osiemdziesiąty pierwszy to już inna historia, szedłem wymarłą hutą na komendę
przy zgody, bo mój ojciec dostał zawału po usłyszeniu informacji z wujka, a
telefony nie działały i pogotowie można było wezwać tylko przez gliniarzy; od
strony hilu słychać było jadące czołgi, krzyki i śpiew "boże coś Polskę",
wszyscy gliniarze stali na zewnątrz komisariatu, słuchali uważnie a na gębach
mieli przerażenie nie mniejsze niż moje, myślałem, że zaczyna się pierwsza
wojna w moim życiu...
ciekawe, w ogóle nie czułem nadchodzących świąt...
www.kazimierz.com