Krakowski festiwal w drodze do Europy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 12:27
Misteria Paschalia szczęśliwie wyparły festiwal Beethovenowski). Same gwiazdy
muzyki dawnej zamiast koreańskich czy chińskich filharmonii. Przepięknie.
Niestety w tym roku jakiś człowiek - wyjątkowo nieżyczliwy sztuce - wpadł na
pomysł aby wszystkie koncerty odbyły się w... Krakowskiej Filharmonii. Nie u
Franciszkanów, gdzie panują cudowne warunki akustyczne dla tego typu muzyki.
W Filharmonii. Wyobraźcie sobie, taki Pierre Hantai z klawesynem w
pozbawionym jakichkolwiek walorów akustycznych gmachu, a do tego kaszląca
mniej więcej co minutę "ludożerka". No i tramwaje przejeżdżające z
częstotliwością co 8-10 minut. Dzień wcześniej można było przeżyć nieco
mniejsze męki słuchając , wspaniałej zresztą, Europy Galante z pasją De Majo.
Notabene po tym koncercie można było zobaczyć jak wielka różnica dzieli
jeszcze Arte de Suonatori od ścisłej ekstraklasy, choc patrząc na rozwój
muzyczny i radość grania (oby nie ustąpiła miejsca rutynie) w przyszłości
może być coraz lepiej, czego oczywiście zespołowi z całego serca życzę. W
przyszłym roku mają się pojawić m.in. Le Poeme Harmonique i Il Giardino
Armonico. Mam nadzieję, że ktoś wyciągnie wnioski i wróci do Franciszkanów.
Będzie jak na koncercie Pietera Wispelweya w zeszłym roku. Magicznie.
    • Gość: carlos Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 14:57
      Polskie narzekanie. W ubiegłym roku na łamach Dziennika Polskiego krytykowano
      organizatorów za umieszczenie koncertów w ...zimnym kościele. Wybór FK był
      słuszny, bo po koncercie na rozstrojonych instrumentach (temperatura,
      wilgotność!) nie obroniłby się ani Hantai ani Cappella. I dopiero wtedy byłoby
      narzekanie. Problem tkwi w braku sali koncertowej w Krakowie (w kościele granie
      w Wielkim Tygodniu chyba graniczy z cudem). Kibicuję festiwalowi, interesująco
      się rozwija.

      PS. Wispelwey był 2 lata temu (nie rok temu); nie wszystkie koncerty były w
      filharmonii (Doulce Memoire)
      • Gość: monty Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 15:23
        Żadne polskie narzekanie (jak ja uwielbiam takie gadanie) tylko suche fakty.
        Skoro można było dwa lata temu zorganizować koncerty u Franciszkanów, to nie
        widzę powodu aby tego nie przypomnieć. Na stwierdzenie o wilgotności i
        rozstrojeniu instrumentów spuszczę zasłonę milczenia, bo przedmówcę chyba
        trochę poniosła wyobraźnia. Też kibicuję festiwalowi, to chyba oczywiste, lecz
        chciałbym aby tego typu wydarzenia miały właściwą oprawę. Filharmonia to
        najgorszy możliwy scenariusz.
        • jazzinator Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy 18.04.06, 17:38
          Z tego wynika że któryś z Was Panowie jest pseudo kobicem,z tymi 8 sekundami
          częstotliwości przejazdu tramwajów to oczywiście taka fikcja literacka? pragne
          przypomniec iz Kościół OO Franciszkanów umiescowiony jest w odleglości ok.5-7
          metrow od torowiska tramwajowego,co do wilgotności i temperatury powietrza to
          lepsza akustyka wnetrza w pewien sposób równa tą róznice,jeśli zaś o0 kaszel
          chodzi to zdecydowanie wolę ten suchy filharmoniczny od tego siarczystego z
          pogłosem koscielnym i tak Panowie Szanowni można bez końca prowadzić szermierke
          kto z Was ma rację ,chyba że pojawi sie jeszcze trzecia wersja? korupcyjno
          układowa? na ten przykład.
          • Gość: monty Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 18:20
            8 minut, nie sekund. Różnica jest taka, że u Franciszkanów tramwajów nie
            słychać, a w Filharmonii bardzo wyraźnie. Co do warunków akustycznych juz się
            wypowiadałem, więc nie będę powtarzał gdzie jest znakomicie, a
            gdzie "drewnianie". Co do kaszlu natomiast, to nie ma raczej znaczenia czy
            suchy czy siarczysty. Jest to po prostu zwykłe chamstwo i tyle. nie ma co
            dywagować, że ktoś chory czy też inny. Wielokrotnie bywałem na różnych
            koncertach przeziębiony i potrafiłem sie powstrzymać, co również polecam innym.
            Co do relacji, to każdy ma prawo do swojego punktu widzenia, jednak fakty
            obiektywne są jednoznaczne i z nimi dyskutować nie sposób. Festiwal jest
            znakomity i bardzo mnie cieszy, że kilka osób cięzko pracuje nad pozykaniem
            szacownych wykonawców - a co udaje się jak do tej chwili wybornie. Mam
            nadzieję, że w przyszłości będzei można posłuchać wielkich wykonawców w
            odpowiednich do tego warunkach (akustycznych). Bowiem to, że komuś jest zimno w
            kościele, to z całym szcunkiem dla redaktorów Dziennika, może zostać w domu w
            kapciach i posłuchać z płyty. Komfortowo, a nawet pokaszleć można do woli.
            • jazzinator Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy 18.04.06, 19:00
              Przepraszam Monty masz całkowitą rację,nie traktuj tego na serio z mojej strony
              mialo byc pół żartem pół serio.Bardzo mi sie natomiast podoba Twoje porównanie
              do F.Bethovennowskiego Pana Dereckiego,zgadzam sie że brak prawdziwie
              akustycznej sali,uzupełniany jest dzieki takim kościołom jak OO
              Franciszkanów,Św.Katarzyny czy Piotra i Pawła,gdzie miałem okazję zachwycać się
              kilka lat temu Spirituels Gospel.
              • Gość: Filip Berkowicz Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: 87.206.237.* 18.04.06, 21:39
                Szanowni Panowie,

                pozwolę sobie włączyć się do przedmiotowej dyskusji. 2-godzinne spotkanie na
                koncercie artystów tej klasy co Fabio Biondi, Pierre Hantai czy Antonio Florio
                wymaga kilkumiesięcznego drobiazgowego przygotowania. Produkcja koncertu nie
                ogranicza się do sprowadzenia artysty do Krakowa, ale przede wszystkim na
                zapewnieniu mu optymalnych warunków do pracy. Rozmowy prowadzone są w detalach
                dlatego na miejscu można uniknąć przykrych niespodzianek.

                Sprawa braku koncertów, odbywających się w ramach Festiwalu Misteria Paschalia,
                w kościołach wymaga przedstawienia jej z dwóch stron:

                1.
                Dyskusja na temat organizacji koncertów w kościołach w Wielkim Tygodniu jest
                bezprzedmiotowa. Żaden z kościołów nie zgadza się na zaburzanie pieczołowicie
                przygotowywanej oprawy Świąt Wielkiej Nocy. Podejmowaliśmy wielokrotnie próby
                organizacji koncertów pasyjnych w krakowskich świątyniach - zawsze nam
                odmawiano. Oczywiście zgadzam się z tym, że optymalnym miejscem dla koncertów
                Festiwalu Misteria Paschalia byłyby kościoły.

                2.
                Dwa lata temu i w ubiegłym roku - w Niedzielę Wielkanocną i Poniedziałek
                Wielkanocny - festiwal przenosił się do Bazyliki oo. Franciszkanów. W tym roku
                stało się inaczej, jednak ze względu na wyraźnie sprecyzowane życzenia
                występujących artystów. Pierre Hantai nie zgodził się na grę w kościele.
                Ponadto (ujawniając nieco festiwal "od kuchni") okazał się artystą niezwykle
                wymagającym - oświetlenie było korygowane przez technika przez kilka godzin
                zanim artysta znalazł odpowiadające mu ustawienie; lampy zostały włączone
                dokładnie o 18.30, na półtorej godziny przed koncertem dla przyzwyczajenia
                instrumentu do temperatury; tego dnia, na życzenie artysty, sprzątanie sali
                koncertowej odbywało się bez użycia wody (wilgotność ma jednak duże znaczenie
                dla Hantaia); klawesyn musiał być zamknięty podczas wychodzenia artysty na
                scenę etc... Sprawa organizacji koncertu Cappelli de' Turchini w Bazylice
                również była dyskutowana. Wyłączenie jednak świątyni na 6 godzin w Poniedziałek
                Wielkanocny (zakładając 2-godziny montaż apartatury radiowej i oświetlenia oraz
                4-godzinną próbę przy zamkniętych drzwiach kościoła) + koncert również jest
                niewykonalne. Inaczej jest z grupą wokalną (Orlando Consort, Binchois Consort,
                Ensemble Organum) czy solistą (Wispelwey) a inaczej z zespołem
                instrumentalistów (zgodzę się z Carlosem - struny jelitowe są niezwykle
                wrażliwe i niedogrzanie kościoła mogło mieć zgubny wpływ na jakość wykonania.
                Należy choćby z poniedziałkowego koncertu wskazać na drugi bis - nieprecyzyjne
                nastrojenie instrumentów spowodowało wyraźne problemy intonacyjne). Ponadto
                wymagania solistów-wokalistów są zupełnie inne (aby wspomnieć Sonię Prinę,
                której życzeniem było nieużywanie klimatyzacji w filharmonii w dniu koncertu).

                Na koniec sprawa akustyki - zadziwiające, ale zgodnym chórem - Biondi, Florio,
                Kiehr, Jaroussky, Prina, Schiavo etc. twierdzą, że jest (sic!) znakomita.

                Wydaje mi się, że niniejszy post pozwoli Panom na nieco szersze spojrzenie na
                problem organizacji koncertów, szczególnie artystów tego formatu.

                Filip Berkowicz
                Krakowskie Biuro Festiwalowe
                • Gość: monty Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 22:59
                  Gość portalu: Filip Berkowicz napisał(a):
                  > 1.
                  > Dyskusja na temat organizacji koncertów w kościołach w Wielkim Tygodniu jest
                  > bezprzedmiotowa. Żaden z kościołów nie zgadza się na zaburzanie pieczołowicie
                  > przygotowywanej oprawy Świąt Wielkiej Nocy. Podejmowaliśmy wielokrotnie próby
                  > organizacji koncertów pasyjnych w krakowskich świątyniach - zawsze nam
                  > odmawiano. Oczywiście zgadzam się z tym, że optymalnym miejscem dla koncertów
                  > Festiwalu Misteria Paschalia byłyby kościoły.

                  Ensemble Organum i Wispelwey grali u Franciszkanów. Jesli udało się wtedy, to..

                  > Na koniec sprawa akustyki - zadziwiające, ale zgodnym chórem - Biondi,
                  Florio,
                  > Kiehr, Jaroussky, Prina, Schiavo etc. twierdzą, że jest (sic!) znakomita.

                  Z całym szacunekiem, ale po prostu nie wierzę. W ten sposób można oczywiście
                  położyć każdą dyskusję, korzystając z argumnetu z autorytetu, niestety w tym
                  wypadku nawet niesprawdzalnego. W Filharmonii jest "drewniana" akustyka,
                  możliwości tego pomieszczenia ograniczają się do suchego przekazu, brak
                  powietrza i przestrzeni tak ważnych przy interpretacjach muzyki dawnej widać
                  jak na dłoni! Muzyka się "dusi", nie ma oddechu!

                  Co do Hantai'a, to wszyscy wiemy jakim jest artystą i jakie ma wymagania, więc
                  tym bardziej dziwi mnie fakt, że zgodził się na koncert w tym miejscu, bo jak
                  wszyscy słyszeliśmy, mimo jego starań i wspaniałej suity angielskiej, było po
                  prostu żałośnie. Celowo stawałem w kilku miejscach sali (choć po dziesięciu
                  minutach miałem ochotę po prostu wyjść), i jako tako słychać było tylko w
                  piewrszych dwóch-trzech rzędach.

                  Na koniec, chciałbym organizatorom serdecznie podziękować za zapraszanie co
                  rolu wybitnych wykonawców. Być może udało sie Państwu stworzyć najciekawszy
                  festiwal w kraju. Swoje trzy grosze, które wtrąciłem wcześniej, mają na celu
                  nie tyle dezawuowanie Waszej pracy czy też narzekanie, ale są głosem, który
                  stara się pokazać, że być może kilka drobiazgów mogłoby uczynić ten festiwal
                  jednym z ciekawszych w Europie, mających słuchaczy i widzów za najważniejszych
                  uczestników misterium.

                  pozdrawiam
    • Gość: Marek Re: Krakowski festiwal w drodze do Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 11:50
      Opinia Handzlika na tamat Misterium wystawionego na Rynku jest ŻENUJĄCA i
      ODOSOBNIONA. Misterium jest genialne - zarówno pod względem tekstów jak i
      muzyki (teraz napisze, ze należę do tzw. masy). Natomiast Pan Handzlik nie
      dorasta nawet do pięt ani twórcom Misterium ani artystom. I w swoim tekscie
      (forma) na temat tego koncertu po prostu obraża twórców. Jest to poniżej
      jakiegokolwiek poziomu. Jak można mówic o prostych tekstach i monotonnej muzyce
      skoro jest calkiem odwrotnie? czy Radaktor Naczelny Gazety Wyborczej czytał te
      teksty i słuchał tej muzyki, że pozwala wątpliwemu pseudoznawcy muzyki
      (Handzlikowi) zamieszczać takie artykuły? Może przez takie własnie teksty spada
      sprzedaż Wyborczej i trzeba było obnizyc cenę ? bo ja od tego czasu przestałem
      kupować ta gazetę). Osdyłam do ciekawej opinii Pani Malatyńskiej na temat
      Misterium w Dzienniku Zachodnim. Marek Wadlewski
      • jazzinator ReBrawo Panie Marku ! 20.04.06, 22:09
        W tym właśnie tkwi klucz,że jesli coś przedstawia wielkie wartości to musi być
        przedmiotem ostrej krytyki,najwyrażniej są tacy "polacy" którym nie w smak
        wysoki poziom Polskiej Kultury,woleliby pokazać w tym czasie jakieś disco polo
        na Rynku Głównym w krakowie.W wiekszości przypadków to im się udaje(niestety)
        tym bardziej z większą werwą atakuja takie perły jak Misteria.
Pełna wersja