connie1
30.12.02, 09:59
Jakoś nie miałam okazji podzielic się z WAmi taką małą przypowiastką.
Ponieważ jestem Krakowianka z wyboru ( i małżeństwa) wybraliśmy sie razem z
mężem ku moim rodzicom na Wigilię niedaleko świętego miasta.
Rozradowałam sie głęboko , jak robaczyłam ,że PKP dodało pociąg w bardzo
rozsądnej godzinie.
Przyszliśmy na dworzec i czekamy... , a na peronie obok stoi coś wyciągniete
ze złomowiska , okna wybite ( a liga sie przecież dawno zakończyła) ,
przewody ze ścian wystają...
Nie wierzyłam , ale byl to nasz pojazd.
Nie było prądu , zimno było jak na Syberii, ale bileciki ochoczo sprawdzali
juz w Mydlnikach , a na moje nieśmiałe skrytykowanie warunków pan w
niebieskim stwierdził ,że nie wie czemu jest jak jest i zaproponował
przesiadkę ... do innego pociągu.
Chyba kupumy auto.
PKP forever.
Conka