Blagam o pomoc!!!!!

06.05.06, 12:05
13 stycznia tego roku urodzila mi sie coreczka z poza zwiazku
malzenskiego,uznalem dziecko za swoje dobrowolnie ( chociac nie mam pewnosci
na 100% )nie stety matka dziecka nie dala corce mojego nazwiska poniewaz
stwierdzila ze nie jestesmy po slubie wiec dziecko nie bedzie mialo mojego
nazwiska, od urodzenia dobrowolnie wysylam alimenty pocztą na corke,niestety
zabrania mi sie widywac z coreczką, widzuialem ja tylko dwa razy w styczniu,
nawet nie zawiadomila mnie o dacie chrzcin, ktore jak sie dowiedzialem po
fakcie odbyly sie w kwietniu we swieta, tearz dostalem wezwanie do sadu o
aliment , zada kwote 700zl na 3 miesieczne dziecko, i zwrot kosztow za
wyprawke w kwocie 2100 zl bylem w styczniu i widzialem ze wszystko ma uzywane
Zreszta sama powiedziala ze dostala to od kolezanek a w pozwie napisala ze
pozyczyla pieniadze na wyprawke, czuy nie powinna w sadzie przedstawiac
rachunkow za wyprawke ktora zakupila?? wystapilem do sadu o uregulowanie
widzen z corka poniewaz chce ja odwiedzac i widziec jak rosnie i sie rozwija
( niestety matka mi nie pozwala twierdzac ze nie bede przyjezdzal i burzyl
jej zycia prywatnego, ale najbardziej mnie boli ze corka nie nosi mojego
nazwiska!!!!czy np w sadzie na rozprawie moge zglosic wniosek ze chce aby
dziecko nosilo moje nazwisko i czy jest to mozliwe do wyegzekwowania.Blagam
jesli tos moze mi cos poradzic w tej sprawie za kazda informacje bedze
wdzieczy!!!!
    • Gość: ghj Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 12:19
      wracaj do kobierzyna
      • zalamanytatusemilki Re: Blagam o pomoc!!!!! 06.05.06, 12:45
        kobierzyn mi nie grozi!!!! nie zycze Tobie kim kolwiek jestes zebys sie znalazl
        w takiej sytuacji jak ja, a moze jak bys sie znalazw wlasnie to bys mnie
        zrozumial!!!!!lub zrozumiala!!!!Wiec daruj sobie te Epitety!!!!!!!
    • linon Re: Blagam o pomoc!!!!! 06.05.06, 12:26
      Pod poniższymi adresami udzielane są bezpłatne porady prawne i tam się udaj, na
      pewno Ci pomogą:

      Uniwersytecka Poradnia Prawna
      Wydział Prawa i Administracji
      Uniwersytet Jagielloński
      30-101 Kraków, Al. Krasińskiego 18/3
      tel.: 0*12 430 19 97 (pon, śr. 13.00-17.00, wt., czw., pt. 9.00-13.00)


      Fundacja Akademia Iuris udziela bezpłatnych porad prawnych dla osób
      niezamożnych. Porady są udzielane przez studentów prawa pod okiem zawodowych
      prawników.
      Kraków, Rynek Główny ul.Św.Anny 11
      poniedziałek 15:00 - 17:00
      środa 14:30-15:30, 15:30-16:30


      Głowa do góry, wszystko będzie ok.
      • zalamanytatusemilki Re: Blagam o pomoc!!!!! 06.05.06, 12:43
        dziekuje serdecznie z calego serca
    • janice_m Re: Blagam o pomoc!!!!! 06.05.06, 17:42
      Jeżeli z całej sytuacji najbardziej boli Cie że dziecko nie nosi Twojego
      nazwiska to nie wart jesteś aby być ojcem tego dziecka.
      Na szczęście nie masz szans na wyegzekowanie. W czym Twoje nazwisko jest lepsze
      od nazwiska matki? Przeciez to nawet rozsądne że dziecko ma nazwisko osoby z
      którą żyje.
      Do widzeń z dzieckiem masz prawo i sąd powinien Ci w tym pomóc. Niestety zmusić
      matkę do wspólpracy jest na ogół niemożliwe. NieRozsądne to ze strony kobiet że
      nie pozwalają na widzenie się z ojcem. Robią krzywdę wyłącznie włąsnym dzieciom.
      • zalamanytatusemilki Re: Blagam o pomoc!!!!! 06.05.06, 23:25
        skoro uznalem dobrowolnie dziecko za swoje ( chociaz matka zglosila na
        pierwszej wizycie w USC ze ojciec NN to chcialbym zaby nosilo moje nazwisko,
        czy to takie dziwne?????
        • Gość: ania Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 11:54
          jesli dziecko ma w akcie urodzenia wpisane ojciec NN to zanim sad zasadzi
          alimenty, bedzie musial formalnie ustalic ojcostwo.
          • zalamanytatusemilki RE.gosc Ania 07.05.06, 12:19
            juz nie jest w akcie urodzenia ojciec NN poniweaz sam dobrowolnie pojechalem
            do USC i uznalem dziecko za swoje i dane w akcie zostaly zmienione
    • Gość: tuptak Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 19:02
      sędzia narzuci Twoje nazwisko dziecku, gdyz mamy niecywilizowany kraj i
      niecywilizowane prawo cywilne, kto dziecko uznaje przed sądem tego naziwkso -
      matka jak bydle nie ma żadnych praw przed takimi sędzinami... w Niemczech nie
      miałbys szans. Ale w Polsce - te niemądre panie sędziny nadadzą dziecku Twoje
      nazwisko, szkoda dziecka, ty pajacu spadaj. I tyle. Matka inaczej i dziecko
      inaczej - to juest dopiero krzywda

      dzieczynka z narzuconym przez ojca i p. Osuch nazwiskiem. Nienawidzę tego
      nazwiska, nienawidzę swojego ojca, nienawidzę polskiego prawa. Od 3 lat starm
      sie pozbyc tego oszołomstwa - a moja mam cierpiała. Ty gnoju nawet nie byłeś w
      stanie dac kilku marnych groszy.
      • weronka77 Re: Blagasz? 06.05.06, 19:05
        Nazwisko można zmienić jak skończysz 18 lat.Ja tak zrobiłam.Rok póżniej
        zmieniłam imię bo to które wybrał mi ojciec po prostu mi się nie podobało;-)
        • zalamanytatusemilki Re: Blagasz? 06.05.06, 23:28
          Ja nawet nie mialem wpywu na imie dziecka!!!!!!
        • Gość: xxx Re: Blagasz? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.06, 22:48
          a później i płeć :) itd
      • Gość: ania Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 19:30
        nie wiem czy zauwazylas ale autor watka napisal ze dobrowolnie daje alimenty. i
        to mysle byl blad (to do autora), wysylaj pieniadze przekazem pocztowym albo
        wplacaj bezposrednio na konto, nigdy nie dawaj matce pieniedzy do rak. w kazdym
        razie tak zbeys przed sadem mial jakies dowody ze dajesz pieniadze. jestem
        kobieta ale zygac mi sie chce jak patrze co niektore matki kombinuja. moj
        znajomy roszedl sie ze swoja zona, syn zostal przy niej. w sadzie powiedzieli
        ze sie sami dogadaja jesli chodzi o finanse i majatek. znajomy wyszedl z domu
        bez niczego, wszystko zostawil im, sam zaczal od poczatku bo chcial zeby jak
        najmniej rozwod odbil sie na dziecku. co miesiac moj znajomy dawal matce
        pieniadze wlasnie do reki. placil za wakacje dla niej z dzieckiem. po 4 latach,
        nagle matka poszla do sadu i powiedziala ze przez 4 lata ojciec dziecka ani
        razu nie zplacil alimentów, chociaz przed sadem sie zobowiazal ze bedzie
        placil, ale kwote mieli juz ustalic miedzy soba rodzice. sad uwierzyl matce,
        okreslil kwote alimentów jaka ma ojciec placic na dziecko, do tego kazal
        zaplacic za zalegle 4 lata. facet nie mial ani jednego pokwitowania zeby sie
        jakos bronic. o ile na biezaco byl w stanie placic, o tyle nie mial kompletnie
        z czego splacic tego 4 letniego dlugu, a jak wiadomo do wiezienia wsadzaja
        wlasnie najchetniej alimenciarzy. facet odsiedzial swoje , ale zupelnie sie
        zalamal, ta kobieta zniszczyla mu zycie, po wyroku nie moze nigdzie znalezc
        pracy, a jak sie okazuje to ze odsiedzial to nie znaczy ze dlug zmalal, wrecz
        przeciwnie caly czas rosnie bo teraz juz nie ma kompletnie z czego placic,
        wiem ze najwazniejsze jest dobro dziecka, nie bede cie oceniala, matka dziecko
        troche nie wporzadku postepuje nie pozwalajac ci sie widywac z dzieckiem, ale
        uwazaj. kobiety potrafia byc bardzo wyrachowane, a zwlaszcza jak chca sie
        zemscic, a mysle ze do takiej grupy nalezy wlasnie matka twojego dziecka.
        • zalamanytatusemilki Re: Blagasz? 06.05.06, 23:56
          Od kad sie dziecko urodzilo wysylam dobrowolnie co miesiac pieniadze pocztą ,
          mam na to odcinki, oprocz tego mam rachunki na rzeczy ktore kupowalem takie jak
          spioszki, body, kaftaniki, pampersy, witaminy,lekarstwa,oliwki,i inne drobiazgi
          potrzbne dla niemowlaka,ale to mialo miejsce w styczniu jak sie dziecko
          urodzilo, potem niestety pomimo moich prosb zabronionao mi odwiedzac corke,
          wiec moja pomoc ograniczyla sie tylko do wysylania pieniedzy ( zarabiam 722zl z
          groszami a wysylam 400 zl co miesiac, jak dzwonie i pytam sie jak sie czuje
          mała to slysze odpowiedz,,Co Cie to obchodzi ty jestes tylko od placenia"Wiec
          jak to jest ? ja mam tylko placic alimenty a nie moge sie widywac z corką,
          patrzec jak rosnie,jak sie smieje, jak sie rozwija. Ona pisze w pozwie ze zada
          alimentow w kwocie 700 zl, nie wspominajac nic ze dostaje co miesiac kwote 400
          zl , tylko bezczelnie klamie ze wogole sie dzieckiem nie interesyje,i gdzie
          tutaj jest sprawiedliwosc? Sa tacy co moga widywac swoje dzieci a sie do tego
          nie poczuwają a ja chce widywac corke a nie mam takiej mozliwosci.Sprobujcie
          mnie zrozumiec to wszystko przez zlosliwosc ze zerwalem zareczyny mieisac przed
          slubem i odwolalem wszstko za co zreszta ponosilem wszystkie koszty tylko ja bo
          druga strona nie dala ani grosza,ale dlaczego dziecko ma na tym cierpiec???
          przeciez wiele osob ma dzieci pozamalzenskie i sie jakos dogaduja jesli chodzi
          o dziecko a ja jestem tylko pocztowym bankomatem!!!!!
          • Gość: ania Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 11:52
            to bardzo dobrze ze masz te kwitnki, przydadza sie w sadzi. a co do zadania 700
            zlotych alimentow, z tego co pamietam ze spraw znajomego to maksymalne alimenty
            moga byc w wysokosci 40% twoich zarobkow (nie pamietam czy netto czy brutto). w
            kazdym razie przy takich zarobkach nie ma szans zeby matka twojej corki dostala
            700 zlotych co miesiac. ale upewnij sie u jakiegos adwokata.
        • linon Re: Blagasz? 07.05.06, 08:44
          aniu całkowicie się z Tobą zgadzam, ale do tej grupy mściwych matek lub
          przyszłych mściwych matek dołączyłaby janice_m i tuptak. Co za wstrętne baby.

          • Gość: tuptak Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 17:34
            a co ty wiesz o mnie - jako msciwej przyszłej matce - dawco nasienia, mów za
            siebie. Ja sobie nie życzyłam nazwiska mojego ojca - mojaj mama nigdy nie
            powiedziała xle o prokreatorze, prokreator się nudził po 30 minutach, a
            przypominał sobie tylko wtedy, gdy miała być kolejna rozprawa.

            Moja mama od 10 lat nie podniosła alimentów - prosiłam ja o to. Kocham mojego
            ojczyma, jestem dumna, że moja mama tak pobita przez p. profesora, dała sobie
            radę.
            • linon Re: Blagasz? 07.05.06, 17:54
              Cytuje: "a co ty wiesz o mnie - jako msciwej przyszłej matce - dawco nasienia".

              No wiesz, wybacz, ale jestem kobietą, to nie wiesz przypadkiem, gdzie u mnie są
              te plemniki? Ta zapiekłość zlasowała Ci mózg.
              • Gość: biolog Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 18:22
                plemniki moga być w róznych miejscach, tak jak kwasna cytryna.
      • zalamanytatusemilki Re: Blagasz? 07.05.06, 00:06
        sasiadki corka tez ma dziecko pozamalzenskie i tez z czystej zlosliwosci nie
        dala dziecku nazwiska ojca i wiesz jak wolają na nie w szkole? ,,ze jest
        benkartem''wiesz jak to dziecko sie czuje??? ja uznalem dziecko za swoje i to
        nie przed sadem i dlatego zeby uniknac miedzy innymi podobnej sytuacji jak u
        sasiadki chce aby corka miala moje nazwisko.
        • linon Re: Blagasz? 07.05.06, 09:01
          Mam nadzieję, że trafisz na normalną sędzinę (bo najczęściej są to kobiety, o
          poglądach janice_m i tuptak) i dziecko będzie nosiło Twoje nazwisko, a Twoja
          była partnerka zrozumie, że dziecku potrzebny jest także ojciec i nie będzie
          robiła problemów z widzeniami.

          Znam przypadki, w których chore z nienawiści matki nie pozwalały na kontakty
          dziecka z ojcem, co niestety skończyło się dla matek bardzo przykro, bo już
          pełnoletnie dzieci wyprowadzały się od matek do swoich ojców i wtedy
          przekonywały się, że to co do tej pory słyszały o swoich ojcach jest wierutną a
          bzdurą, często też z żalu do matek zrywały z nimi kontakt. Jedna z nich nie
          mogła się z decyzją już pełnoletniego dziecka pogodzić i odebrała sobie życie.

          Konkluzja: dziecko musi mieć oboje rodziców matkę i ojca, nawet jak są ze sobą w
          konflikcie, do to tego konfliktu nie powinni wciągać dziecka.
          • janice_m [...] 07.05.06, 09:23
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • linon Re: janice_m 07.05.06, 10:54
              "Zamknij się duroto" te słowa nalepiej świadczą o Tobie, potrafisz tylko
              obrażać, zresztą nie tylko mnie. Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, to nie
              zabieraj głosu.

              Ach zapomniałam, Ty i kultura.
              • annamarta8 Do linon 07.05.06, 22:03
                bardzo podobaly mi sie Twoje posty. Bardzo rzeczowe i obiektywne. Ania rowniez
                "udzielila" wlasciwej pomocy.
                Klotnia nie trzeba sie przejmowac. Dziewczyny sa b. skrzywdzone i stad ich postawa.
                Pozdrowienia:)
          • Gość: tuptak Re: Blagasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 17:35
            dziecko otrzyma Twoje nazwisko - poniewaz tak mówi prawo, ojciec, który uznaje
            dziecko przed sądem - UWAGA nadaje naziwkso, oto skurkowaństwo... nic nie ma do
            tego normalnośc sędzin, takie jest polskie prawo.
        • janice_m bękart? 07.05.06, 09:29
          Nie rozumiem problemu. To znaczy że jak dziecko będzie nosiło Twoje nazwisko to
          problem będzie z głowy? Tak samo dziecko nadal jest ze związku nieformalnego.
          Przecież większe jest ryzyko jeśli dziecko ma inne nazwisko niz matka.
          Człowieku, wez że i skup się na tym aby przekonać kobiete że dziecko potrzebuje
          ojca. To jest Twoj największy problem. Nazwisko jest tu naprawde nieważne.

          • Gość: H56 jesteś frajer do kwadratu ! IP: *.comnet.krakow.pl 07.05.06, 09:49
            skoro matka w USC podawała, że ojciec jest nn, to znaczy ,ze wcale nie jest
            pewne to Twoje ojcostwo. Ta kobieta doszła do wniosku, ze znalazła frajera
            który chce płacić, więc dlaczego nie skorzystać z takiej okazji. Pamietaj,że
            obowiązek alimentacyjny spoczywa na Twoich rodzicach, jeżeli bedziesz nie
            wypłacalny.
            • zalamanytatusemilki Moze i jestem frajer ale..... 07.05.06, 11:32
              moze i jestem frajer jak to mnie nazwales/as ale od poczatku jak sie
              dowiedzialem ze jest w ciazy a stalo sie to po mieisacu naszej znajomosci
              poczuwalem sie do tego bo caly czas twierdzila ze to moje dziecko, dbalem o nią
              kupowalem witaminy, rozne odzywki,kupilem piercionek , kwiaty pojechalem
              poprosic o reke,i zaczolem zalatwiac sprawy formalne zwiazane ze slubem, i
              zalatwilem, wziolem pozyczke poplacilem wszyskie zaliczki ja nie kosztowalo to
              ani grosza bo jej rodzice strwierdzili ze nie dadza nic na wesele a ona
              upierala sie przy tym ze jesli wesela nie bedzie to slubu tez!!!ok zgodzilem
              sie i wszytko bylo ok jej rodzice byli hepi ze pozbeda sie jej z domu, jak sie
              dowiedzialem po fakcie juz teraz to ładnie im sie dawala we znaki ale to
              nieistotne.Moja babcia ma 79 lat i mieszkanie po jej smierci bedzie nalezalo do
              mnie taki jest zapis w testamencie do tego czasu mielismy zamieszkac u mnie,
              mieszkam tylko z mamą ktora choruje na Stwardnienie Rozsiane ale byla jesczcze
              na chodzie i w miare dobrze sobie radzila,jej to nie przeszkadzalo wtedy
              niestety pod koniec czerwca mama miala rzut choroby,przestala chodzic na nogi
              calkiem,znalazla sie w szpitalu ale niestety lekarze powiedzieli ze to taki
              urok tej choroby ze nikt nie jest pewny nastepnego dnia, wypisali mame po 2
              tygodniach do domu na wozku inwalidzkim,i tu zaczol sie problem....jak sie
              dowiedziala to powiedziala ze ona nie bedzie u mnie mieszkac i miec na glowie
              cytuje ,,STRUPA''postawila mi warunek ze moja babcia ma sie przeprowadzic do
              mojej mamy a oni zamieszkaja w tamtym mieszkaniu sami, jak ona sobie to
              wyobrazala,,moja mama jest wdową od 20 lat moj tata zginol w wypadku
              samochodowym mialem wtedy dwa latka, calez zycie poswiecila dla mnie, charowala
              po 12 godz zeby utrzymac mieszkanie i nas, i teraz ja mialem ja zostawic na
              pastwe losu?????samą??? niezdolna do samodzielnej egzystencji, w
              przeciwienstwie do niejjak traktuje swoich rodzicow ja szanuje swoja mame i mam
              jej byc za co wdzieczny,pomimo jej naciskan nie zgodzilem sie na takie
              rowiazanie jakiego ona sobie zyczyla, dlatego mieisac przed wyznaczonym
              terminem slubu zerwalem zareczyny i odwolaem slub,i od tej pory zaczela mi
              zucac klody po nogi zaczela ze zlosci zucac mi klody po nogi, przestala
              odbierac ode mnie telefonow, o jej stanie zdrowia w czasie ciazy dowiadywalem
              sie przez lekarza ginegologa do ktorego chodzila, znalem termin porodu,
              niestety poniewaz unikala jakich kolwiek kontaktow ze mną nie mialem mozliwosci
              dowiedziec sie od niej czy poczla do szpitala , czy urodzila, sam dzwonilem
              przez prawie tydzien po wszystkich szpitalach i pytalem czy dana osoba juz
              urodzila, niestety przepisy sa jakie sa i nie wszedzie udzielali mi takich
              informacji.Dopiero poprosilem tego znajomego lekarz gonegologa ktory mial ja
              pod opieka w czasie ciazy i on droga sluzbową mi pomogl,i okazalo sie ze
              dziecko jest juz w domu od ponad tygodnia, nawet nie zadzwonila i nie
              powiedziala ze urodzila, a ja nie mialem mozliwosci wczesniej sie o tym
              dowiedziec bo i skad? POjechalem bez uprzedzenia do niej aby zobaczyc corke
              niestety nie wpuszczono mnie do domu, po paru dniach zadzwonila ze nie ma
              pampersow..ok pojechalem..kupilem i zawiozlem i wtedy mialem okazje zobaczyc
              coreczke pierwszy raz, grugi raz widzialem malą jak dostalem telefon ze dziecku
              potrzebne sa jakies witaminy, ktople o odczu itp pojechalem caly w skowronkach
              ze przy okazji znowu zobacze corke, i tak sie stalo, zrobilem jej kilkanascie
              zdjec, nakrecilem krotkie filmiki i uslyszalem ze koniec wizyty po pol godziny
              to i tak duzo.To byl ostatni raz jak widzalem malą, jak dzwonie i pytam jak sie
              mala czuje slysze odpowiedz ,, co Cie to obchodzi" jak pytam kiedy moge
              przyjechac ja zobaczyc to mi odpowiedziala doslownie ta,, a co ty myslisz ze
              jak Ci pozwolilam zobaczyc dziecko dwa razy to bedziesz teraz przyjezdzal
              stale...burzysz mi zycie prywatne a ja sobie tego nie zycze" straszyla mnie
              nawet ze poda mnie na policje ze ja gnebie telefonami a ja dzwonilem tylko aby
              dowiedziec sie o corke:((( od lutego wogole juz nie odbiera moich telefonow a
              jak dzonie na stacjonarny to slysze odpowiedz ze jej nie ma w domu o jakiej
              kolwiek godzinie bym nie zadzwonil.pomimo calej tej sytuacji uznalem dziecko za
              swoje w USC i tylko tyle bo sytuacja nie ulegla zmianie w zaden sposob, nadal
              nie mamm zadnych wiadomosci o corce i nie moge jej widywac a to mnie dobija
              calkiem.Nie chce byc ojcem tylko od placenia alimentow czego nie unikam od
              samego pocztku bo place od stycznia jak sie mala urodzila a dopiero teraz
              dostalem na maj wezwanie na rozprawe do sadu o alimenty.Napisalem swoj problem
              tutaj bo myslalem ze ktos mi podpowie jak mam walczyc o swoje dziecko ale widze
              ze wiele osob jes przeciwko mnie, nawet ktos napisal ze nie zasluguje byc ojcem
              tego dziecka!!!!Mialem nadzieje ze znajde tutaj slowa otuchy i porade a
              niektorzy dobili mnie juz kompletnie do konca!!!!!
              • linon Re: Moze i jestem frajer ale..... 07.05.06, 12:05
                Nie przejmuj się złośliwymi komentarzami, zawsze znajdzie się jakaś grupa ludzi,
                która marzy tylko o tym, żeby innym dokopać, zgnębić, to sprawia im największa
                radość. Z reguły są to osoby, który w życiu "nie wyszło" i szczególna
                satysfakcje sprawia im nieszczęście innych.

                Dobrze, że nie zawarłeś związku małżeńskiego z tą kobietą, bo dopiero
                zmarnowałbyś życie sobie i Twoim bliski.

                Zobaczysz jeszcze i dla Ciebie i dla Twojego dziecka kiedyś zaświeci słońce,
                trzeba być dobrej myśli.

                Nie poddawaj się, pozdrawiam i życzę więcej wiary w siebie.
                • zalamanytatusemilki linon 07.05.06, 12:12
                  dziekuje za slowa otuchy i nadzieji, nie wstydze sie tego napisac chociaz
                  jestem facetem ale jak czytam niektore posty to az mi same lzy sie cisna z zalu
                  do oczu. Pozdrawiam
                  • linon Re: linon 07.05.06, 13:02
                    Uważam, że bardzo rzadko zdarzają się tacy młodzi i odpowiedzialni mężczyźni.
                    Podziękuj swojej mamie, że wychowała Cię na porządnego faceta. Chciałbym mieć
                    takiego syna.
                    Wierzę, że znajdziesz dziewczynę, która doceni te Twoje, jakże rzadko spotykane
                    w obecnych czasach, zalety.

                    Nie wstydź się łez, czasami są potrzebne, bo działają oczyszczająco.

                    Pozdrawiam tatusiu Emilki
                  • Gość: tuptak nic ci nie zaświeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 17:38
                    i tak cie będzie nienawidzieć - za to, co zrobiłes matce.
                    • linon Re: nic ci nie zaświeci 07.05.06, 17:44
                      Mściwość i głupota ludzka nie zna granic, lżej Ci, że możesz komuś dokopać.
                    • zalamanytatusemilki Re: nic ci nie zaświeci 07.05.06, 17:49
                      a co ja takiego zrobilem matce????
                      • Gość: embrion Re: w sprawie "nica' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 19:20
                        no, co, no co no, co ja ci zrobiłem, orpócz dzieciąąąąąąąąąąąąąąąątka tego!?!
                    • Gość: oki Re: nic ci nie zaświeci IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 07.05.06, 17:50
                      a co zrobił, jakby sie nie puściła na pierwszej randce, to nie byłaby panną z
                      dzieckiem, trzeba sie szanować, a chłopak jak miał okazje to skorzystał,
                      dlaczego miał tego nie robić
                    • Gość: teżmatka Re: nic ci nie zaświeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 00:50
                      Moja przyjaciółka była wychowywana przez taka matke, która nie dość, że nie
                      pozwalała na widzenia małej z ojcem, to jeszcze wychowywała ją w nienawiści do
                      ojca. Dziewczyna całe życie mmiała problemy ze sobą. nie potrafiła utrzymać
                      żadnego związku. Teraz ma 34 lata i jest pospolitą k*, która jest w stanie
                      chyba kazdego faceta wpóscic do łózka.
                      Na terapii pani psycholog powiedziała jej, że to jej uwielbiana matka
                      zniszczyła jej zycie. Dopiero teraz dowiedział;a się, że jej ojciec nie
                      sprawdził się jako mąż i ojciec. Bo - uwaga - za mało zarabiał. Więc go puściła
                      kantem i poszła do innego faceta. Drugi długo z nia nie wytrzymał. Więc
                      spreparowała bajke o tym, że mąż zostawił ja z maleńkim dzieckiem, bez srodków
                      do zycia.
                      Cała rodzina po latach granitowo w to uwierzyła.
                      A dziewczyna ma zlamane zycie.
                      Mam szczęśliwe małzeństwo, ale jak widzę, co robia inne kobiety swoim mężom, to
                      zastanawiam sie, czy ja aby jestem normatna.
                    • Gość: Facet Re: nic ci nie zaświeci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 18:24
                      Mam szczerą nadzieję że się wkrótce udławisz swoim własnym jadem... i że będzie Cię to bardzo bolało, żałosna, nieszczęśliwa istotko :)
              • Gość: aniab Re: Moze i jestem frajer ale..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:21
                Nie rozumiem jakim cudem bez zgody matki SAM uznałes dziecko w USC???
              • Gość: :) Z jednym zrobiłeś głupio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 15:11
                Zerwanie zaręczyn i odwołanie ślubu - miesiąc przed wyznaczonym terminem ślubu :)
                Dlatego kobieta traktuje cie jak pajaca :)
                Po drugie - kiedy to raczyłes ją poinformować, że będzie mieszkać z osobą chora
                na SM? Myślisz sobie, że opieka nad osobą chora na stwardnienie rozsiane [czy
                jakąkolwiek inną przewlekłą chorobę] jest łatwa? Tak, łatwa, dopóki chodzi, czy
                jeździ na wózku... Ale jak po kolejnym ataku choroby będzie tylko w łóżku leżeć?
                Obrócenie na łóżku osoby obłożnie chorej [zwłaszcza bezwładnej, czy
                "usztywnionej" przez chorobę] wcale nie jest proste...
                Laska wystraszyła sie tego, zwłaszcza że była w ciąży...
                Zachowałeś sie nieodpowiedzialnie, a teraz masz WIEEEEEEEEEEEEEEEELKIEEEEEEEEEE
                PREEEEETEEEEEENSJEEEEEEEEEEEEEE, jaki to jesteś pokrzywdzony...
              • Gość: :) Co cię najbardziej boli? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.06, 15:17
                Ze dziecko nie będzie miało twojego nazwiska?
                Nie to, że wychowuje sie bez ojca?
                Żałosny palant :/
          • Gość: aga Re: bękart? IP: 82.139.60.* 07.05.06, 11:31
            Jak znam życie, ustąpienie co do nazwiska nic nie pomoże.Mój syn ma prawomocny
            wyrok na widzenia się z dzieckiem. Płaci dobrowolnie.Ustąpił co do nazwiska, a i
            tak matka mu nie pozwala; z zemsty. Jechał już 3 razy 600 km i wrócił się spod
            domu. Zobaczył tylko stópki dziecka odbite na śniegu, które chciał całować...
            Nie widział dziecka 1,5 roku!
            • Gość: maria Re: bękart? IP: *.net.autocom.pl 07.05.06, 11:47
              Sam piszesz, że nie masz pewności, czy to Twoje dziecko. Może to jakiś inny tata
              jest w kontakcie z Twoją byłą narzeczoną i min. stąd problemy.
              Gdyby to dotyczyło kogoś z mojej rodziny, to sugerowałabym zrobienie badań
              potwierdzających czy też wykluczających ojcostwo. Koniecznie!
              No i dalsze kroki można juz uzależnić od wyników badań. Wiem, że jest taka
              organizacja zrzeszająca ojców w podobnej jak Ty sytuacji. Tam na pewno można
              uzyskać fachową pomoc prawną i ew. wsparcie.
              • Gość: aga Re: bękart? IP: 82.139.60.* 07.05.06, 11:54
                Według mnie najmądrzejsze są posty radzące aby przekonac matkę co do widzeń, ich
                celowości. Jak to zrobić? Oto jest pytanie... Może psycholodzy zaczęliby pisać
                na ten temat, dziennikarze nagłaśniać. Moja rodzina bardzo cierpi z powyzszego
                powodu. Rozumiem tego ojca i wierzę, że tak jak nam, zależy mu na dobru dziecka.
                • Gość: tuptak Re: bękart? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 17:39
                  do niczego nikogo nie przekonuj - ja błagałam, by sie ojciec mną
                  zainteresował...
                  • linon Re: bękart? 07.05.06, 17:46
                    i stąd w Tobie tyle nienawiści
                  • Gość: oki Re: bękart? IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 07.05.06, 17:47
                    i dobrze że się toba nie zianteresował, bo jak widac nie warta byłas jego miłości
                    • Gość: retro Re: bękart? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 18:20
                      a tu chyba przegiąłeś - odszczekaj to! To dziecko nic nie mówi, o tym, by nie
                      próbowac - mówi o swoim przypadku, o swojej krzywdzie.

                      Odszczekaj i przepros - bo ktos komus wmusił nazwisko, mówi także o uczuciu do
                      obcego mężczyzny , jakim jest dorby ojczym!
                      bo ojciec to nie ten, cor zobił - a ten, co wychował. Rodzina także ma mieć
                      wspólne naziwkso - to łaczy - a nie jedno tak, a drugie siak... się nazywa,
                      nazwisko to wspólnota.

                      Czekam 15 minut!
                      • linon Re: bękart? 07.05.06, 18:24
                        na co czekasz hihihi?

                        co mam odszczekać, że matka sie puszczała, toż to prawda, to dziecko nie wzięło
                        sie z probówki
                        • Gość: poprawka Re: bękart? IP: *.ernaehrung.uni-giessen.de 07.05.06, 18:36
                          linon napisała:

                          > co mam odszczekać, że matka sie puszczała, toż to prawda, to dziecko nie
                          wzięło
                          > sie z probówki

                          Nie tylko matka sie puszczala, ojciec tez sie puszczal.
                          A raczej - razem sie puszczali.
                          • Gość: oki Re: bękart? IP: *.kolornet.pl / *.kolornet.pl 07.05.06, 18:51
                            poprawka uważaj, bo bedziesz musiał odszczekać, retro ci każe, ja już biore
                            lekcje u mojego afgana, ale on mnie troche olewa, więc nie wiem czy to
                            odszczekiwanie mi sie uda, hehehehe
                        • linon Re: bękart? 07.05.06, 18:37
                          Właśnie się dowiedziałam, że mój syn przez przypadek wysłał post pod moim nick’em.
                          Tak to jest, gdy z jednego komputera korzystają 3 osoby.

                          A tak na marginesie, to ma sporo racji w tym co napisał.
                    • annamarta8 Re: bękart? 07.05.06, 22:08
                      - jak mozna tak mowic!? Ktore dziecko nie jest warte milosci swoich rodzicow. Co
                      za okrutne stwierdzenie.
                  • Gość: tezmatka Re: bękart? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 01:00
                    Miej pretensje tylko do matki, że kogos takiego wybrała Ci na tatusia. Jak się
                    bierze kogos do łózka, czasem trzeba się zastanowić, czy nie robi się tym komus
                    krzywdy. Chociazby swojemu potomstwu.
                    Inna sprawa jest fakt, że często ojciec - po latach walki o widzenie z
                    dzieckiem - traci nim zaiteresowanie.
                    Bo ile lat można kochać kogoś, kogo się nawet nie widzi?
                    Myślę, że sprawa ma dwie strony:
                    = są nieodpowiedzialni mężczyźni, którzy nie potrafią zrozumieć, że sa za kogoś
                    odpowiedzialni, ale jest coraz wieksza grupa nieodpowiedzialnych kobiet, które
                    nie potrafia kochać, dziecko mają bo jest, mąż im do nieczego nieporzebny -
                    byle płacił.
                    Po latach okazyje się, że sa w wieku popoborowym i nikt juz ich nie chce. Saczą
                    więć jad we własne dzieci, zapominając, ze to one nie były chetne, aby
                    kontynuować związek. Nie wykazały minimum dobrych checi i wina była co najmniej
                    po środku.
                    Tyle, że po latach o tym zapomniały?
                    • Gość: aga Re: tezmatka IP: 82.139.60.* 09.05.06, 16:35
                      Jesteś mądra "tezmatka". Jakbyś opisywała sytuację mojego syna. Boję się, że po
                      latach walki straci zainteresowanie córką, tym bardziej, że ma mu sie urodzić
                      syn. A mnie jest szkoda dziecka i jego.
                      • Gość: tezmatka Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 08:03
                        Dzięki Ago, ale to nie madrość tylko obserwacja tego, co się dzieje dookoła.
                        Zastanawiam się, czy ludzie poszleli i co oni robia z własnym życiem. Że
                        zamiast szarpać się z drugą osobą, z którą nas tak wiele łaczy, nie wykażą
                        minimum dobrej woli. I próbować się dogadać.
                        Wiesz, mam wsród naszych znajomych ( a właściwie dalekiej rodziny) dziewczynę,
                        która przy każdej okazji i bez okazji powtarza mi, jakiego ja mam cudownego
                        męża.
                        Owszem mam, ale ona dwa dni by z nim nie wytzymała. Dlaczego? Bo nie potrafi
                        zobaczyć dalej niż czubek własnego nosa. Bo nawet świętego wyprowadziłaby po
                        godzinie z równowagi - zakochany facet wytrzymałby maksimum dwa dni.
                        Ma dziecko, gdy się rozwodziła - a sama zażądała rozwodu, myślała, że trafi na
                        niewiadomo kogo, ale nikt jej nie chciał.
                        Po kilku latach - z czytej zemsty, bo facet ułozył sobie zycie i jest z drugą
                        żona szczęśliwy - zaczeła utrudniac ojcu widzenia z córką.
                        Powtarzaliśmy jej, że ojciec tak długo kocha dzieci, jak długo kocha ich matke.
                        A tu jest przypadek zupełnie inny. jednak baba w zacietrzewieniu okrutnym nawet
                        zdjęcia facetowi nie chciała wysłać.
                        Sama byłam na indeksie przez kilka lat - bo gdy jej córka była kilka dni u mnie
                        i jak widziałam jej wygłodniały wzrok, gdy patrzyła na mojego męża z synami -
                        zaprosiłam jej ojca. Facet był w 15 minut (mieszkam w duzym miescie i do
                        dzisiaj nie wiem, jak on w takim czasie do mnie dojechał).
                        Stan obecny: ojciec po kilku latach "zapomniał", że ma córkę. Ma druga
                        szczęśliwa rodzinę. Ona dziwaczeje coraz bardziej a dziewczyna razem z nią. Ale
                        najgorsze to to, ze kiedyś na jakimś wyjeździe rozmawiałam z nią w nocy. I
                        okazało się, że ojciec jej to potwór. Długo i z zaangażowaniem opowiadała o
                        tym, co on takiego strasznego zrobił jej matce. jak to ja zostawił z maleńkim
                        dzieckiem i poszedł sobie do innej baby. Znam prawdę i byłam w takiej sytuacji,
                        że nie wiedziałam, co ze soba zrobić. Bo było zupełnie inaczej - gorzej: było
                        odwrotnie!!!!
                        Czy powiedzieć 17-latce, ze jej matka to nie dość, ze idiotka, to jeszcze
                        wtrafinowany kłamca? Czy powiedzieć jej, ze jej matka podrzucała dziecko
                        kazdemu (często na kilka dni), bo ona z kolejnum wójkiem jechała się rozrywać.
                        Że dziecko było "zakładnikiem" na alimenty - bo tak naprawdę wcale nie chciała
                        jej wychowywać? I jak to powiedzieć?
                        • basia218 Re: Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? 10.05.06, 09:24
                          Dosc duzo rozsadnego w Twoim poscie ale to zdanie "Powtarzaliśmy jej, że ojciec
                          tak długo kocha dzieci, jak długo kocha ich matke" to koszmarna bzdura
                          wymyslona przez kobiety. Kobiety traktuja dzieci jak swoja wlasnosc, odpychaja
                          czesto ojcow i wymyslaja argumenty obciazajace mezczyzn.
                          Tak samo jak w tym przypadku opisanym przez Ciebie.

                          Ta dziewczyna ma prawo wiedziec prawde o swoim ojcu. Nawet gdyby istnialo
                          ryzyko ze kobieta mnie przeklnie powiedzialabym dziewczynie o jej ojcu i
                          wspierala ja aby sprobowala sie z nim skontaktowac. Lepiej pozno niz wcale a
                          dziewczyna nadal moze miec z tego wiele dobrego (nie mowie tu o korzysciach
                          materialnych ale uczuciowych).
                          Ale...nie nalezy mowic o roznych przygodach matki. To nie Twoja sprawa i nic
                          nie pomoze. Jedynie ze ojciec sie interesowal a matka sprawiala problemy.
                          • Gość: tezmatka Re: Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 11:05
                            To nie jest koszmarna bzdura, ale obserwacje pokoleń. Niestety, bardzo często
                            jeszcze i teraz tak bywa i nic na to nie poradzimy, To nie moje stwierdzenie,
                            bo ja nie czuje sie uprawniona do ogłaszania takich teorii.
                            Jestem bardzo aktywna, mam bardzo wielkie grono znajomych z prac (róznych) i
                            przyjaciół. Róznych rzeczy sie nasłuchałam, które tylko potwierdzają tę teorię.
                            Oczywiście, to tylko jedna strona medalu, bo bardzo wielu ojców walczy
                            chociażby o prawo widywania się ze swoimi dziećmi. Ale ilu ich jest? Połowa?
                            Watpię. Mężczyźni są jednak wygodni. W moim środowisku była moda
                            na "europejskie" rozwody, czyli rozwodzimy się, jak kulturalni i cywilizowani
                            ludzie.
                          • Gość: tezmatka Re: Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 11:22
                            Przepraszam, zbyt szybko wysłałam.
                            Kończąć wątek: Po takim rozwodzie bardzo często dzieci rzeczywiście mają
                            kontakt z obojgiem rodziców. Ale teraz pracuję z miejscu, gdzie trzy moje
                            koleżanki, na 5, są po rozwodzie. Od kilku do kilkunastu lat - i żaden z ojców
                            nie utrzymuje kontaktów z dziećmi. Żaden!!!
                            Samo stwierdzenie jest brutalne i też oczywiście nie do końca się z nim
                            zgadzam. Przez rodzinę stosowane było raczej jako przestroga, a nie rzeczywiste
                            poglady osób je wyrażających. Trzeba było jakoś babę ostudzić.
                            Ale coś w tym chyba jest, że tak wielu tatusiów dla nowej rodziny tak szybko
                            rezygnuje z dzieci z poprzednich związków. Nie zagladam nikomu do serca -dla
                            mnie miłość to okazywana na codzień troska, czy dziecko ma to, czego potrzeba
                            mu materialnie i emocjonalnie.
                            I to jest dla mnie objaw miłości do dzieci.
                            Mówiąc brutalnie, czy dziecko ma co jeść, nie chodzi brudne i obdarte, czy ma
                            poczucie, że jest kochane. Opowiadanie o tym, jak bardzo kocha się dzieci i
                            użeranie się z matką o groszowe alimenty -nie ma nic wspólnego z mioscią.
                            A nawet najpiekniejsze deklaracje i zapewnienia o miłosci nie poparte żadnymi
                            czynami - nie sa nic warte.
                            Co do córki mojej znajomej. Radziłam sie nawet znajomego psychologa. Tu
                            niestety nie ma dobrych rozwiazań. Dziewczyna jest w trudnym wieku.
                            Informowanie jej o tym, że matka, która ona ślepo kocha, zrobiła jej taka
                            krzywdę niczego nie ułatwi.
                            Z tego co wiem, tatuś tez nie jest już zainteresowany. Jednak co do tego mogę
                            się mylić, nie ja z nim rozmawiałam. Nie mam z nim nawet zadnych kontaktów.
                            • Gość: aga Re: Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? IP: 82.139.60.* 10.05.06, 15:06
                              "tezmatka"...Bardzo pouczająca historia. Trochę smutne puenty.Co do ojców i tego
                              ich kochania to uważam, że ich miłość jest inna, ale jest. Właściwie ich rola to
                              zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa. Sama świadomość dla dziecka, że
                              ktoś silny istnieje, ktoś, kto ich obroni jest ważna.Znam sytuację kiedy ojciec
                              przyjechał z miejsca oddalonego o 3 tys. kilometrów, aby rozprawić się z
                              chłopakami, którzy dokuczali jego córce.Ten ojciec był także po rozwodzie z jej
                              matką. Teraz są komórki i więz z ojcem byłaby jakąś namistką jego opieki, jego
                              bycia. Czuwałby gdzieś jak Bóg. Jednak matki tego nie chcą. Moja niedoszła
                              synowa, nie da do ręki dziecku telefonu, który dostała od mojego syna, nie
                              mówiąc o wizytach wyznaczonych przez sąd, do których notorycznie nie dopuszcza.
                              Bierze tylko pieniądze...
                              • Gość: tezmatka Re: Dlaczego ludzie niszcza swoim dzieciom zycie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 16:25
                                Zabrałabym takiej matce prawa rodzicielskie, bo za to że mąż ją opuscił - mści
                                się na dziecku. Oczywiście może byc tez inny scenariusz, gdy to ona opuszcza
                                mężą, albo sprawia, że nie da się z nią wytrzymac. Nie w tym rzecz, co i kto
                                był powodem rozsatnia rodziców.
                                Dziecko nie moze byc zakładnikiem żadnego z rodziców. Nie mozna dziecku
                                pozwalać na kontakty z ojcem (lub matka - jeżeli to ojciec wychowuje) w
                                zależnoiści pod tego, czy tatus "dobrze sie sprawuje", bo przysłał więcej
                                pieniążków.
                                Dziecko ma prawo do kontaktów z obojgiem rodziców niezaleznie od tego, w jakich
                                rodzice sa stosunkach, a nawet jezeli nie utrzymuja zadnych stosunków.
                                Często kobiety chcą, aby ojciec ich dziecka ograniczał się tylko do płacenia
                                alimentów. Też takie bywaja, ale i takie, które alimentów nie oczekuja, ale
                                tego, że ich dziecko raz w tygodniu wyjdzie z ojcem na spacer.
                                Myśle, tyle jest przypadków, ile ludzi - a cierpią dzieci.
                                Wcale nie uwazam, że miłość ojców jest gorsza, ze inna to na pewno, ale nie
                                gorsza.
                                W swoim zyciu spotkałam się z matkami, które też zapomniały o własnych
                                dzieciach. I nie były to zadne degeneratki.
                  • Gość: mala Re: bękart? IP: *.homechoice.co.uk 09.05.06, 13:05
                    tez uwazam ze nienawidzisz wszystkich ojcow i masz duze kompleksy ale uwierz
                    nie wszyscy ojcowie sa tacy jak twoj . moj maz stara sie o jakie kolwiek
                    wiadomosci o swojej corce od ponad 6lat i co? nic nie moze bo jest tylko do
                    placenia a jak nie zrobi czegos o co zada matka jego corki to straszyla go
                    sadem ale teraz sprawiedliwosc powoli dosiega matke jego corki bo mala rosnie
                    i zaczela zadawac pytania .dziecko mojego meza ma przyrodniego brata i siostre
                    i one nie rozumieja dlaczego nie moga spotykac sie z siostra .Ale wiem ze
                    niedlugo zaswieci slonce dla mojego meza i jego corki .nie wszyskich nalezy
                    miezyc ta sama miara .Sama jestem kobieta i szczesliwa mezatka od ponad 11 lat
                    i zgadzam sie z "tezmezatka" ze my kobiety potrafimy byc bardzo wyrachowane bo
                    dla inteligentnej osoby najwazniejsze powinno byc szczescie dziecka a nie
                    osobiste porachunki ,ale nienawisc ,zawsze zaslepia .oby dla wszystkich matek
                    broniacych dostepu do swojch dzieci nie bylo za pozno poniewaz prawda zawsze
                    wychodz na jaw.nie przejmuj sie co pisza inni jezeli wiesz jaka jest prawda
                    nikt nie moze cie zranic walcz !chocby zajelo ci to cale zycie .powinno w
                    polsce powstac prawo gdzie matka jest karana jezeli nie dopuszcza do widzen
                    ojca z dzieckiem,niestet chba nigdy nie bedzie to mozliwe dlatego kobiety czuja
                    sie tak bezkarne i gdy przychodzi dzien widzenia zawsze jest cos
                    dentysta,choroba wakacje za granica a biedny ojciec swieci potem oczami przed
                    dzieckiem jezeli uda mu sie z nim spotkac.
                • Gość: klaudia Re: bękart? IP: *.autocom.pl 13.05.06, 16:17
                  moja corka tez ma dziecko pozamalzenskie, ojciec dziecka nie interesuje sie nim
                  wogole chociaz corka mu nie zabrania wrecz przeciwnie cierpi z tego powodu,
                  mala juz ma 9 mieisicy i nie widziala ojca na oczy, nie placi alimentow pomimo
                  ze ma przysadzone,nie poczuwa sie do niczego kompletnie.Zyczyla bym sobie aby
                  taki ktos jak autor tej historii byl ojcem mojaj wnuczki, ale coz takie to juz
                  jest zycie.Wiec tatusiu Emilki... walcz o widzenia ze swoją coreczką!!!!!
                  trzymam za Ciebie. Powodzenia
              • zalamanytatusemilki Re: bękart? 07.05.06, 11:56
                Droda Mario nie mam pewnosci na 100% poniewaz jak raz sie spytalem jak sie mala
                czuje odpowiedziala mi,, co Cie to obchodzi"" na co ja powiedzialem ze skoro
                jesten ojcem dziecka to mnie to bardzo odbchodzi w odpwiedzi uslyszalem ,,a
                skad wiesz ze to jest Twoje dzieco" ztad moje watpliwosci.Jesli chodzi o
                badzanie DNA to mama taki zamiar ale niestety narazie mnie na to nie stac ,
                takie badzanie kosztuje 1480 zl. Pozdrawiam
                • Gość: kalina Re: bękart? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.06, 21:58
                  coś mi się wydaje, że przez pierwsze 6 mies. życia dziecka badanie DNA jest bezpłatne, tylko trzeba wnieść do sądu sprawę o ustalenie ojcostwa, ale nie jestem tego pewna na 100%, więc lepiej skonsultuj to z kimś bardziej kompetentnym.Powodzenia!
                  • Gość: ; Re: bękart? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.06, 23:06
                    ALe to w przypadku gdy jeszcze nikt sie "nie przyznał". Tutaj już "znalazł się"
                    ojciec.
                    • Gość: kalina Re: bękart? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.06, 23:15
                      nie wiedziałam, że ten przepis tak działa...:(
              • polonus3 Re: bękart? 07.05.06, 21:45
                Zastosuj sie do tego co napisala "maria". Z tego wszystkiego wynika
                ze,najprawdopodobniej nie Ty jestes ojcem tego dziecka, tylko frajerem do
                placenia. Jestes dziecinnie naiwny! Teraz sa metody ze 100% pewnoscia, kto jest
                ojcem. Zarzadaj w sadzie przeprowadzenia badan na ustalenieojcostwa.
                • zalamanytatusemilki RE:polonus 3 07.05.06, 22:17
                  powiedz mi czy jesli uznalem dziecko za swoje to nadal moge zrobic badzanie na
                  ustalenie ojcostwa???Czy sąd sie na to zgodzi skoro juz uznalem dzecko????
                  • Gość: kalina Re: RE:polonus 3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.06, 22:34
                    może powiedz w sądzie, że dopiero teraz matka dziecka dała Ci powód do wątpliwości???
                  • Gość: ania Re: RE:polonus 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 08:38
                    powiedz w sadzie, ze owszem uznales dziecko ale matka dziecka nie pozwala ci
                    widywac dziecka i ze mowi ze niekoniecznie musisz byc ojcem (pisales o tym
                    kilka postow wyzej), mysle ze wtedy zdecyduje o dna. najlepiej by bylo gdybys
                    mial jakiegos swiadka ze ci tak powiedziala.
                    • zalamanytatusemilki Re: RE:polonus 3 08.05.06, 18:32
                      jesli sad skieruje na takie badanie to bede musial za nie zaplacic , a uwierz
                      mi ze gdyby mnie bylo na to stac zrobilbym juz to w styczniu jak sie corka
                      urodzila.
                      • Gość: ania Re: RE:polonus 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 18:48
                        nieprawda, musisz placic jesli chcesz sam je zrobic, ale jesli sad skieruje cie
                        na te badania to nie placisz nic. tyle ze zazwyczaj to troche dluzej. zreszta
                        tak jak ze wszystkimi badaniami, prywatnie robisz szybko, jak chcesz panstwowo
                        to troche trzeba poczekac:(
                        • jagoda.t1 Re: RE:polonus 3 08.05.06, 18:52
                          ok. ale czy sad mnie skieruje na takie badanie jesli dziecko w USC uznalem za
                          swoje?Co mam powiedziec w sadzie?
                          • zalamanytatusemilki Re: RE:polonus 3 08.05.06, 18:56
                            przepraszam to login mamy nie zauwazylem ze sie tutaj zalogowala.
                            • Gość: ania Re: RE:polonus 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 19:36
                              wiesz co, z sadem jest roznie. niby uznales dziecko sam, ale pisales ze do USC
                              pojechales sam, rozumiem ze nie byla z toba matka dziecko, jesli ona nie dala
                              zgody n uznanie przez ciebie dziecko to chyba to twoje uznanie jest niewazne.
                              przeczytaj dokladnie tutaj www.brpo.gov.pl/index.php?poz=220&id=31
                              tutaj tez masz sprawe nazwiska, jesli ty uznales dziecko (zakladajac ze ejst
                              ono prawidlowe, czyli jednak byla zgoda matki) to dziecko powinno nosic twoje
                              nazwisko, chyba ze to ty wyraziles zgode zeby dziecko nosilo nazwisko matki.
                              w kazdym razie zeby dostac skierowanie na dna z sadu musisz miec jakies
                              watpliwosci co do tego ze jestes ojcem i musisz przedstawic przed sadem ze o
                              tym ze moze byc nie twoje dziecko dowiedziales sie juz po tym jak je uznales.
                              albo jesli uznanie przebiglo niezgodnie z przepisami to wtedy mozesz wystapic o
                              ustalenie ojcostwa. mysle ze pod tym linkiem jest wszystko w marie dobrze
                              opisane.
                  • krysia-47 Re: RE:polonus 3 10.05.06, 23:47
                    Tatusiu Emilki.Dobrze,ze nie masz ślubu z ta babą.To zwykła prostaczka,bardzo
                    niedojrzała emocjonalnie.Życie z taka kobietą ,to koszmar.Nikt Ci nie zabroni
                    kochać Emilki,ale jak najszybciej zrób badania genetyczne.Ona wykończy Cie
                    psychicznie.Wyluzuj troche,nie zadręczaj się.Dookoła jest lepszy świat i
                    ludzie.Zasługujesz na mądrą matke swoich dzieci.Pozdrawiam Cie.
    • Gość: maria Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.net.autocom.pl 07.05.06, 11:56
      Właśnie znalazłam - wpisz do wyszukiwarki hasło:
      Organizacje Obrony Praw Ojca (jest kilka!)
      Powodzenia!
      • zalamanytatusemilki gość:Maria 07.05.06, 12:00
        serdecznie Ci dziekuje z calego serca!!!!!!!
    • zalamanytatusemilki Re: janice_m 07.05.06, 15:17
      Gdybym przewidzial ze zamieszenie pojego postu sprawi ze dojdzie do klotni
      miedzy innymi osobami, to bym sobie darowal to wszystko, ale jestem chyba
      faktycznie jesczcze za młody i na tyle naiwny ze myslalem iz tutaj mozna sie
      podzielic swoimi problemami i uzyskac porade a skonczylo sie na tym ze niektore
      osoby przeze mnie sa w konflikcie, jest mi naprawde z tego powodu bardzo
      przykro, nie taki chcialem osiagnac cel piszac do was, PRZEPRASZAM ZA TO
      ZAMIESZANIE
      • janice_m Re: janice_m 07.05.06, 18:14
        Nie przepraszaj. Nie masz za co. Tak bywa.
        Jedyna Twoja nadzieja to walczyc przez sąd o widzenia się z dzickiem. Może
        sędzia, sędzina potrafią wytłumaczyć kobiecie jaką krzywdę wyrządza dziecku nie
        pozwalając na Wasze spotkania. Każde dziecko ma prawo do matki i ojca. Każde
        dziecko ma prawo być kochane przez obojga rodziców. Ona dziecku odbiera to
        prawo.
        Oprócz sądu powinieneś mieć kogoś za mediatora. Może znasz jaką mądrą osobę w
        otoczeniu matki która mogłaby Ci pomóc? Jakaś ciotka, kuzynka, znajoma. Ktoś
        kto mógłby jej wytłumaczyć to i owo po dobroci, bez złości.
        Zyczę Tobie i Twemu dziecku powodzenia.
    • Gość: aniab Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 13:16
      czegoś nie rozumiem - przeciez gdy uznaje sie dziecko (przed lub po urodzeniu) w
      USC to rodzice podejmują RAZEM decyzję o nazwisku jakie będzie nosic dziecko...

      Swoją droga dziwne, ze najbardziej Cie boli, ze dzieciak nie nosi Towjego
      nazwiska, a nie fakt ze matka utrundia kontakty :-(
      • zalamanytatusemilki Re:aniab 09.05.06, 13:25
        Boli mnie jedno i drugie a jesli chodzi o nazwisko to bylo tak...pojechala sama
        do USC i podala ojciec NN jak sie dowiedzialem po wielkich trudach pojechala ze
        mna po raz drugi do USC i tam postawila mi warunek ze zgodzi sie zebym uznal
        dziecko za swoje ale pod warunkiem ze bedzie corka nosila jej nazwisko jesli
        nie to ona sie nie zgadza na uznanie przeze mnie.Jakie mialem wyjscie??
        odwrocic sie na piecie i wyjsc nie uznajac dziecka????
      • linon Re: Blagam o pomoc!!!!! 09.05.06, 13:28
        A skąd Ty wiesz, co go najbardziej boli, cała sytuacja go przerosła, w
        najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewał się, że nie będzie mógł widywać
        swojego dziecka.

        Już to, co mu się przytrafiło, dość go pogrążyło, Ty też musisz mu dokładać.
        Jeżeli nie możesz pomóc, to nie zabieraj głosu i jeszcze bardziej go nie dobijaj.

        Pomyśl, że może Ty też kiedyś będziesz potrzebowała pomocy i ktoś Twojego
        pokroju Cię jeszcze zgnębi.
    • Gość: yyy zobacz tutaj, mysle, ze bedziesz mial IP: *.compower.pl 09.05.06, 17:00
      bardziej fachowe informacje.
      www.forumprawne.org

      na forum krakow jedyne co moze Cie spotkac, to jad i bigoteria.
      • Gość: przyszla matka Re: zobacz tutaj, mysle, ze bedziesz mial IP: *.3.14.vie.surfer.at 09.05.06, 19:17
        ustal ojcostwo i bedziesz wiedzial czy twoje czy nie, wtedy zdecydujesz co
        dalej. jak twoje to, duzo decyduje matka, a jak glupia to bedziesz mial ciezko.
        powodzenia.
      • zalamanytatusemilki Blagam o pomoc!!!!! 10.05.06, 10:47
        Czy w sadzie na rozprawie o alimenty moge zadzac od matki dziecka
        przedstawienia rachunkow za zakupioną wyprawke dla corki ( jak bylem w styczniu
        to widzialem ze wszysko ma uzywane łózeczko, wozek, ubranka)a żąda ode mnie
        zwrotu kosztow w kwocie 2100 zl
        • Gość: katikot Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.06, 10:57
          myślę, że tak, przecież w sądzie na wszystko trzeba mieć dowód;-), więc sąd może zażądać od matki dziecka jakiejś podstawy dla takiej a nie innej wyceny wyprawki.
          • Gość: iga Re: Blagam o pomoc!!!!! IP: *.autocom.pl 12.05.06, 23:10
            skoro zada od Ciebie zwrotu za wyprawke to spytaj sie w sadzie na co jest
            przeznaczone 1000zl becikowego ktore dostala i drugie 1000 zl ktore dostanie w
            momencie gdzy bedzie miala wyrok prawomoscny o alimentach. Nie daj sie zrobic w
            konia przeciez to jest wlasnie na wyprawke!!!!!!
        • Gość: yyy nie zgadzaj sie na nic. IP: *.compower.pl 10.05.06, 11:14
          sad i tak nie uwzgledni 700 zl alimentow od Ciebie, nie boj zaby. Utrzymanie
          dziecka lezy po obu stronach, zatem musialby przyjac, ze bedziecie wydawac na
          dzieciaka 1400 zl miesiecznie. jesli jest dzieckiem zdrowym, nie dostaniesz
          wiecej niz 300 zl. Magazynuj wszystkie kwity zwiazane z wydatkami na dziecko
          Alimenty i tak dostaniesz, bo to jest wymog systemowy.

          Ale przede wszystkim. Nie traktuj dziecka jako element gry. Zniszczysz dziecko,
          a pozniej kazde z Was osobno. Pamietaj o tym.

          tu masz strone organizacji:

          www.wstroneojca.ngo.pl/
          Zycze spokoju i wytrwalosci, zaprocentuje.



          • Gość: yyy Re: nie zgadzaj sie na nic. IP: *.compower.pl 10.05.06, 11:31
            i jeszcze tutaj:

            www.tata.pl/
            • Gość: kasia1 Re: nie zgadzaj sie na nic. IP: *.autocom.pl 15.05.06, 10:03
              Daj znac jaki bedzie final rozprawy.
              Trzymam kciuki
          • Gość: renia Re: nie zgadzaj sie na nic. IP: *.autocom.pl 12.05.06, 13:37
            Jesli teraz pisze ze utrzymanie czterech miesiecznego dziecka kosztuje ją 700
            zl to ile bedzie ja kosztowalo jak pojdzie np. do przedszkola czy do szkoly?
            zaden sad jej w to nie uwierzy!!! glowa do gory!!!!
        • linon Re: Blagam o pomoc!!!!! 10.05.06, 13:00
          Gdzieś powyżej przeczytałam, że co miesiąc wysyłasz jej pieniądze a konto
          przyszłych alimentów. Na przelewie powinieneś pisać, że są to alimenty, bo na
          rozprawie ona może powiedzieć, że kiedyś pożyczyła Ci pieniądze i teraz jej
          zwracasz w ratach.
          Jeżeli przelew(przekaz) będzie opisany, to będziesz miał dowód, że te pieniążki
          są dla dziecka.
          • zalamanytatusemilki RE:linon 10.05.06, 18:03
            pieniazki wysylam przekazami pocztowymi na poczcie , na kazdym odcinku jest
            napisane ,,alimenty na Emilke za miesiąc styczen, luty itd...."
            • Gość: aria bardzo dobrze robisz IP: *.autocom.pl 14.05.06, 10:33
              Bardzo dobrze robisz, zbieraj wszystkie pokwitowania i rachunki jesli cos
              kupujesz, to Ci sie w sadzie napewno przyda.
              Glowa do gory, bedzie dobrze.
              Zycze powodzenia
              • mama_ewelina Re: bardzo dobrze robisz 15.05.06, 15:10
                Szanowny Tato!
                w głowie mi sie nie mieści, że matka może z premedytacją kontynuować taka
                patologię! To bardzo egoistyczna postawa. Myślę też, że jest bardzo cwana, ale
                teraz Ty musisz wziąć się w garść i stawić czoła tej sytuacji. Oczywiście nie
                wiem, co zmusiło mamę Emilci do takiego postępowania, ale myślę sobie, że
                musiało zaistnieć coś, co spowodowało jej niechęć w stosunku do Ciebie. W
                każdym razie, nie ma usprawiedliwienia dla takiej podłości, wyrządza przecież
                krzywdę Waszej córce! Bez znaczenia, co Was łączy, jeżeli oboje rodziców
                pragnie dla dziecka wszystkiego, co najlepsze, powinni się kurka dogadać,
                przeciez to nie musi kończyć się w sądzie!
                Ja sama też, podobnie jak mama Emilki, złożyłam pozew o alimenty, ale moja
                sytuacja przedstawia się inaczej- kiedy byłam w 8. miesiącu ciąży, nagle
                zostałam sama , ojciec dziecka porzucił nas, pozostawiając bez środków do
                życia.Zachował się jak cw.. i egoista, ale nie szukałam zemsty- czekałam,
                myślałam, że jeszcze to przemyśli. Nie przemyślał, bawi się, a ja kombinuję, by
                dziecko nie odczuło nigdy głodu. Mam nadzieję, że ojciec kiedyś zmieni zdanie,
                choć nigdy nie wybaczę mu tego, co nam zrobił, pragnę skrycie, by ją pokochał i
                by miała w nim prawdziwego tatę.
                TATO trzymaj się, porad prawnych Ci nie udzielę, ale trzymam kciuki!!!
                Najważniejsze, że kochasz córeczkę. Walcz o kontakt z nią, jesteś jej
                potrzebny!! PA!
                Ewelina
                • zalamanytatusemilki RE:mama_ewelina 15.05.06, 19:19
                  przeczytaj moja wypowiedz pod tytulem,, moze jestem frajer ale..." z dnia 7.05
                  godz 11.32 to Ci wyjasni dlaczego mnie tak nienawidzi.
                • Gość: nonna2 Re: bardzo dobrze robisz IP: 82.139.60.* 15.05.06, 21:20
                  Kiedy czytałam powyższy post - nagle mnie oświeciło tausiu Emilki...
                  Należało być cynicznym drabem, odejść nie dawać oznak życia. Wtedy kobieta,
                  matka dziecka marzyłaby abyś przybył. O ironio swojemu synowi radziłam, aby był
                  z dzieckiem. Zrobiłam błąd. Twoja mama też. Niestety kobiety są przekorne.
                  Niektórym prawdziwe wartości są obce.
                  • zalamanytatusemilki RE: nonna2 16.05.06, 10:07
                    a jaki w tym wszystkim bląd popełniła moja mama?
                    • Gość: nonna2 Re: RE: zalamanytatusemilki IP: 82.139.60.* 16.05.06, 14:43
                      Żadnego. Może nie zrozumiałeś, ale mój post jest sarkastyczny i trochę zgorzkniały.
                    • zalamanytatusemilki Re: RE: nonna2 16.05.06, 14:45
                      Ok przepraszam
                  • Gość: aria Re: bardzo dobrze robisz IP: *.autocom.pl 17.05.06, 09:29
                    KIedy masz tą rozprawe ?
                    • zalamanytatusemilki RE:aria rozprawa 22.05 w poniedzialek 17.05.06, 10:15
                      rozprawe mam w poniedzialek 22.05.Wiesz...dzisiaj koncze 22 lata, szkoda ze nie
                      moge choc przez chwilke w tym dniu byc ze swoją coreczką:((((
                      • Gość: kalina Re: RE:aria rozprawa 22.05 w poniedzialek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 17:50
                        miałeś tą rozprawę? jak poszło? mam nadzieję, że po Twojej myśli.
                        • zalamanytatusemilki Re: RE:aria rozprawa 22.05 w poniedzialek 23.05.06, 19:14
                          Niestety rozprawa zostala przelozona na inny termin poniewaz matka dziecka sie
                          nie zglosila i moj adwokat powolal ją jako swiadka na nastepną rozprawe.Nie
                          wiem jesczce jaki to bedzie termin.
    • mama_ewelina Re: Blagam o pomoc!!!!! 17.05.06, 14:45
      Kurczę, Tato, nie mogę znaleźc tego wątku, gapa jestem, a może gdzieś pofrunął.
      Możesz mi w skrócie nakreślić co zmalowałeś, że babka się mści?
      • zalamanytatusemilki Re: mama_ewelina 17.05.06, 15:52
        jest to 29 post liczac od samego poczatku
Pełna wersja