wij.paszczak
04.06.06, 20:00
Czas i miejsce akcji:
Kraków,4 czerwca ok godz.17
Nagłe stu-puk do drzwi.Myślę sobie jak każdy normalny człowiek:"Kogo tam
cholera niesie?...".Otwieram drzwi,patrzę-sąsiad."Dzień dobry"-mówi."Dzień
dobry"-odpowiadam,chociaż myślę sobie:"Nie wiem czy taki dobry...".Sąsiad
mruga szelmowsko okiem i mówi:"Mam coś dla pana..."."Taaaak?..."-mówię
zdziwiony i myślę:"Oby tylko nie buzi...".Patrzę a on wyciąga zza pleców
butelkę z winkiem swojskim,czewonym słodkim i mówi:"To dla pana,tak na
spróbowanie..."
:))))
No niech mi ktoś powie:Czy taki sąsiad nie jest bezcenny?