jacek3142
26.06.06, 06:44
Byłoby niesprawiedliwością i demagoogią stwierdzić, że tylko rządząca od pół roku Polską prawica przyczyniła się do masowej fali emigracji (przede wszystkim młodych ludzi) z kraju.
Brak pracy, w tym dobrze opłacanej, to nie nowy problem i zapracowały nań wszystkie rządy po 1989 roku. To zresztą także historyczny problem Polski. Jednak wiele wypowiedzi młodych ludzi, którzy wyruszyli do Europy Zachodniej „za chlebem”, mówi także, że panująca dziś w Polsce atmosfera wytworzona przez rządzących, nacjonalno-klerykalna duszność, autorytaryzm i coraz silniejsze elementy policyjne w rządzeniu państwem, są także istotnym czynnkiem przyspieszającym decyzję o emigracji. Z Polski biednej, niebędącej w stanie zapewnić swoim obywatelom pracy i chleba, ludzie będą wyjeżdżać nawet wtedy, gdyby rządzili nią wyrozumiali aniołowie. Lecz z Polski biednej, a na dodatek rządzonej przez nacjonalistycznych totalistów, rygorystów moralnych i wrogów wolności, Polski, w której panuje terror „miłości ojczyzny”, uciekać będzie jeszcze więcej młodych ludzi.
W programie „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego, jednej z ważnych tub propagandowych rządzącej prawicy, padł ze strony jednego z jego stronników w dyskusji zarzut pod adresem emigrujących. Był to zarzut o brak patriotyzmu. Tak skwapliwy w kontrowaniu poglądów mu obcych, Pospieszalski na takie brzydkie dictum nie zareagował. Tymczasem to nie brak patriotyzmu jest przyczyną także i obecnej emigracji, ale chęć życia w normalnym społeczeństwie i we względnym dostatku oraz stabilności, bez terroru ideologów, samozwańczych moralistów i dyżurnych patriotów.