Gość: as
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.07.06, 23:08
"Dystrybucja godności"
Gdy niemiecki szmatławiec publikuje ohydny, obraźliwy dla Polski tekst a nasze
władze w ostry sposób przeciwko temu protestują (zupełnie niepotrzebnie
zresztą, wystarczyło po cichu wydalić z kraju korespondentów brukowca
względnie codziennie nękać ich mandatami za złe parkowanie) w mediach polskich
i niemieckich podnosi się zgodny krzyk oburzenia – wolność słowa ponad
wszystko, szmatławca nie lubimy ale w imię jego wolności opluwania gotowiśmy
oddać życie… W tym samym tonie wypowiadają się krajowe lisio-żakowskie
"autorytety".
Gdy pewne polskie radio nadaje treści niezgodne z tymi, które zadekretowano
przy Okrągłym Stole a wybitnych mężów stanu z PZPR i UW przedstawia w mało
korzystnym świetle te same media (i zagraniczne i tzw. polskie) oraz ci sami
panowie autoryteciarze zawodzą żałośnie – zróbcie coś z nimi! Zamknąć im to
radio, zmienić kierownictwo, zmusić do nadawania tego, co nie rani naszych
delikatnych uszu!
Gdy łobuzy (nie tylko niemieckie, także polskie) obrażają prezydenta
Kaczyńskiego jest to dla tych samych środowisk, o których mowa w dwóch
poprzednich akapitach dowód na istnienie wolności słowa. Wszelki przejaw
niezgody na takie publikacje spotyka się ze zgodnym potępieniem tych, którzy
czerpią z PRLowskich doświadczeń tłamszenia swobody wypowiedzi.
Gdy za słowa ostrej krytyki pod adresem prezydenta Kwaśniewskiego skazuje się
(tak – prokuratura, proces, wyrok skazujący!) W.Cejrowskiego żadna gazeta
zagraniczna nie zamieszcza choćby krótkiej notki na temat końca demokracji w
RP. Także polskich mediów sprawa specjalnie nie interesuje. Obrońcy
fundamentalnych, niezmiennych zasad co najwyżej mamroczą pod nosem: dobrze tak
łobuzowi! Nie będzie bezkarnie szargał imienia Pana Prezydenta.
Ewa Milewicz na łamach swego bloga mniej więcej od miesiąca z maniakalną
częstotliwością powraca do słów J.Kaczyńskiego na temat swoistej asymetrii w
"dystrybucji godności" jaka funkcjonuje w przestrzeni medialnej. Ze słów tych
oczywiście szydzi i przekonuje, że żadnych nierówności, podwójnych standardów
oraz motywowanych politycznie mechanizmów ochrony jednych a niszczenia innych
nie ma…