Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Lecz...

IP: *.chello.pl 18.09.06, 23:50
Komu wierzyć w takim razie? Reportaż jest wstrząsający, ale przecież
pielęgniarki nie muszą kłamać. Może rzeczywiści jest to odrobinę
przerysowane? Ale skoro jes tak mało tych pielęgniarek, dlaczego nikt nie
alarmuje? W szpitalu Bonifratów pomagają zakonnice. Może i tam mogłyby pomóc.
    • Gość: afbqn Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Lecz.. IP: 83.175.180.* 18.09.06, 23:53
      czego żądać od obcych skoro bliscy stali się obcy
      łatwiej w mediach napierać niż tyłek wycierać
      łatwiej wymagać niż samemu pomagać
      łatwiej krytykować niż się opiekować
      gdyby było inaczej nie było by tej instytucji
      chcemy żyć bez stresu
      ale to niemożliwe
      ten co oddał osobe bliską pod opieke innej osoby sam doswiadczy co to znaczy
      jest to tylko kwestią czasu
      tchórze są wszędzie i drą sie najgłosniej
      ale nikt nie słucha bo dzwonki wyłączą
      • Gość: LR Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: *.net.autocom.pl 19.09.06, 00:09
        Zgadzam się w pełni. Ludzie chodzą do mediów, oskarżają innych i mam wrażenie,
        że robią, żeby uspokojić swoje sumienie.
    • Gość: wh Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: 83.175.180.* 19.09.06, 00:32
      ten kto nie był przy śmierci jakielkolwiek osoby nigdy nie powinien zabierac
      głosu w tej dyskusji
      powinien zapytać sam siebie jak sobie wobraża swoją śmierć
      nie mysli o tym bo może z jego rocznika jeszcze nie biorą
      ale jak przyjdzie pora na niego sprawiedliwość może być okrutna
      płaci składkę najniższą na ubezpieczenie a żądania ma największe
      oddał ojca , matkę do zakładu opiekuńczego i wrzeszczy opieka sie należy
      a opieka powinna sie należeć tym co rodziny nie mają
      wycierała ci matka obesraną dupę jak byłeś dzieckiem a ty oddajesz do zakładu
      niech pilęgniarka to robi
      bo tak najłatwiej
      problem polega na tym ,że rodzice tych niewdzięczników wydali oszczędności
      sojego życia , swoje mieszkania lub domy swoim krewnym , którzy wzięli i
      korzystają
      a reszta
      to się nie liczy
      czyżby ?
      nie ma u nas zwyczaju ,że na starośc trzeba odkładać prze całe życie
      bo jak nie masz pieniędzy to na nikogo nie możesz liczyć
      zatem nie daw2ajcie wyrodnym dzieciom wszystkiego co macie bo na starość
      możecie skończyć jak na tym filmie
      • Gość: j Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 07:35
        wh masz 100 racje,ale to niczym nie tlumaczy zaistnialej sytuacji w tym ZLO.
        • Gość: j Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 07:37
          wh masz 100% racji.....
      • smoczyca.spod.wawelu Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 19.09.06, 12:27
        > wycierała ci matka obesraną dupę jak byłeś dzieckiem a ty oddajesz do zakładu
        > niech pilęgniarka to robi
        > bo tak najłatwiej
        > problem polega na tym ,że rodzice tych niewdzięczników wydali oszczędności
        > sojego życia , swoje mieszkania lub domy swoim krewnym , którzy wzięli i
        > korzystają
        Nie potępiaj, abyś sam nie był potępiony!!!!
        Nie każdy, co oddaje chorego ojca/matke do domu opieki czy hospicjum od razu
        jest "wyrodnym dzieckiem" i niewdzięcznikiem!!!
        Moją mamę też chciałam mieć do końca w domu, ale z uwagi na stan [zaawansowany
        nowotwór, była żywiona tylko kroplówką a jedynym lekiem - morfina] sam szpital
        skierował ją do hospicjum!!

        Więc wypraszam sobie takie obraźliwe teksty bydlaków, co o życiu nie mają
        zielonego pojęcia!
        • Gość: ,mn Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: 83.175.180.* 19.09.06, 17:34
          błogosławieni ,którzy nie widzieli i uwierzyli
          • smoczyca.spod.wawelu Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 20.09.06, 07:40
            Mam ci pokazać dokumentacje ze szpitala bydlaku?
            Podpierający swoje chamstwo Ewangelią?
            Do czego to miało być??
            Nie masz pojęcia o raku, to nie zabieraj głosu :/
      • makabi Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 19.09.06, 16:36
        Gość portalu: wh napisał(a):

        > płaci składkę najniższą na ubezpieczenie a żądania ma największe
        > oddał ojca , matkę do zakładu opiekuńczego i wrzeszczy opieka sie należy
        > a opieka powinna sie należeć tym co rodziny nie mają
        > wycierała ci matka obesraną dupę jak byłeś dzieckiem a ty oddajesz do zakładu
        > niech pilęgniarka to robi
        > bo tak najłatwiej

        to nie zawsze jest najłątwiej. Tacu ludzie potrzebuija fachowej opieki,
        profesjonalnej. To żeby mieć matke czy ojca przy sobie to jedno, a to czy można
        się nim dobrze opiekowac to drugie. Ćżesto odajemy rodzicó do ZOLu dlatego,zre
        nie potrafimy sami zapewnić im odpowiedniej opieki. Pielegniarki w ZOLu się
        zmieniaja, to juz jest komfort psychiczny ktregp córla czy syn opiekująća sie
        matką lub ojcem nie ma bedac do dyspiozycji chorego przez 24 godziny na dobe.
        W reosce o ojca czy matke, bo trasdycja tak makazuje, możemy stracic meża albo
        męza i dzieci, bo oni tego nie wytrzymaja.
        Problem polega na poziomie opieki i srodkach na ta opieke a nie na tym czy ktoś
        się chce pozbyc probelmu czy nie.
        A grożby i wyrzuty o wyridnych synach i córkach sa nie na miejscu. Najczęsciej
        wypowiadaja jes osoby, kóre nauczyly się od dzieciństwa egoizmu, awanturnictwa i
        wygodnictwa.
    • Gość: gg Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Lecz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 07:30
      Gratuluje nadzoru ze strony magistratu -Urzedu Miasta Krakowa.
    • Gość: intima_29 Dobrze, że moje Matka tam nie umarła... IP: *.ae.krakow.pl 19.09.06, 07:58
      Dobrze, że moja Matka zmarła w domu...

      Tydzień przed śmiercią mojej Matki przyszła wolontariuszka z ZOL z Wielickiej -
      zrobiła wywiad i powiedziała, że przynajmniej raz w tygodniu przyjdzie ktoś z
      tego zakładu aby pomóc przy opiece nad Mamą. I owszem, był tel. w celu
      ustalenia spotkania, tyle że dwa miesiące po smierci Mamy... I teraz po
      oglądnięciu tego reportażu, podczas którego łzy same cisną się do oczu,
      dziękuję Bogu za to, że nie oddałam tam Matki i za to że trzymałam ją za rękę w
      momencie śmierci...

    • Gość: Terminator Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Lecz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 08:04
      Do paki całą bandę!!
    • Gość: znawca pielęgniarek jest mało, mało na tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.06, 09:48
      że jedna taka co to pracowała bez prawa wykonywania zawodu ma się dobrze i
      śmieje wszystkim prosto w pyski.
      • Gość: logika Gdy rozum śpi, budzą się upiory... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 13:25
        Próbowałam zamiescic to na forum superwizjera, ale kilka godzin minęło, a
        komentarz sie nie pojawia. Spróbuję tutaj, bo sprawa dotyczy Krakowa.
        Wypowiedzi na tamtym forum były druzgocące.
        superwizjer.onet.pl/4,140,8,2473338,0,0,forum.html
        Gdy rozum śpi, budzą się upiory. Upiory emocji. Cieszę, że tyle osób jest
        wstrząśniętych tym reportażem. Tak powinno być.
        Powinni czuć oburzenie. Wstrząsające fakty, które trzeba potępić, jeśli jest
        się CZŁOWIEKIEM. Człowiekiem wrażliwym na ludzką krzywdę, na niesprawiedliwość,
        na niesłychane okrucieństwo, z jakim odnoszą się pielęgniarki w Zol-u do swoich
        pacjentów.
        ZDALIŚCIE EGZAMIN Z CZŁOWIECZEŃSTWA. EGZAMIN Z WRAŻLIWOŚCI, Z EMPATII, Z
        SOLIDARNOŚCI Z KRZYWDZONYMI LUDŹMI. BRAWO!!!
        Emocje, które miał wywołać ten reportaż, u niektórych osób nie dopuściły do
        głosu rozumu. Może już czas, żeby ten rozum do głosu dopuścić.
        Może na początek zadam pytanie, czy ktoś wie, jak się robi taki reportaż? Po co
        się go robi?
        Do tej pory naiwnie myślałam, że reportaż tego typu ma zdemaskować niecne,
        ukrywane praktyki w jakimś miejscu, ale że przedstawia stan faktyczny zgodnie z
        PRAWDĄ.
        Przyznaję - byłam naiwna jak dziecko. To, co widzieliśmy nie miało na celu
        pokazać stanu faktycznego. Miało być dowodem na doniesienia pani Basi. A skoro
        ma być dowodem, to nie można w nim przedstawić niczego, co mogłoby zaburzyć
        obraz nędzy i rozpaczy, a ponadto cały negatywny materiał trzeba tak zmontować,
        żeby był jeszcze bardziej negatywny. Przecież widzowie i tak się nie
        zorientują, czy jakaś scena jest posklejana, czy nie. Filmy sa kręcone ukrytą
        kamerą, prawdopodobnie trzymaną w torebce, często niewiele na nich widać, ale
        resztę sugestywnie dopowiada pani Basia.
        Drodzy państwo Oburzeni! Nikt się nie zastanowił, czy serdeczność i troska pani
        Basi nie jest aby na pokaz? Czy te przytulania, całusy i głaskania to prawdziwa
        pani Basia, czy to jej wersja do kamery? Czy to nie świadoma autopromocja
        budująca przy okazji kontrast pomiędzy pielęgniarka z powołania, za jaką chce
        uchodzić pani Basia, a tymi nieczułymi pielęgniarkami z zakładu, które nie
        wiedziały o tym, ze sa filmowane.
        Nie znam pani Basi, nigdy jej nie widziałam, ale znam opinie o niej. Pani Basia
        stała się sławna i nic dziwnego. Odważyła się wejść do gniazda żmij nie bacząc
        na szykany, które mogą ją później spotkać. Ale też nie gardząc rekompensatą
        finansową ze strony stacji telewizyjnej.
        Opinii nie będę powtarzać, bo jak mówiłam nie znam tej pani, nie widziałam jej
        w akcji, nie wiem, czy to prawda, że często czuć było od niej alkohol. Czego
        nie sprawdziłam sama, to nie wiem. Ale nie mam zaufania do kogoś, kto nie mając
        pojęcia o pacjencie, usuwa zabezpieczenia, nie biorąc żadnej odpowiedzialności
        za to, czy ten pacjent za chwilę nie zsunie się z łóżka na podłogę. Tak jest
        najwygodniej - robić to, co się uważa za słuszne i nie brać za to żadnej
        odpowiedzialności. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane i chyba wszyscy o
        tym wiedzą. W swojej praktyce miałam dwa przypadki zadławienia się pacjentów z
        powodu dobrego serca odwiedzających
        • Gość: logika Re: Gdy rozum śpi, budzą się upiory... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 13:27
          Jeden przypadek nakarmienia dużymi winogronami pacjentki z zaburzeniami
          połykania, drugi jakimiś domowymi kluchami. Na szczęście w ostatniej chwili
          udało się ich uratować. A ile razy z dobrego serca odwiedzający częstuje
          wszystkich pacjentów na sali domowym ciastem, owocami, czekoladkami nie
          pytając, czy można i czy pani X lub pan Y nie ma przypadkiem cukrzycy.
          Czasem ktoś miłosiernie odepnie zabezpieczenie, a jak pacjent wyrwie sobie
          sondę lub wenflon, to przypnie rękę z powrotem i udaje, ze nie ma z tym nic
          wspólnego. A ponowne zakładanie sondy czy wenflonu do przyjemnych dla pacjenta
          nie należy.
          Skoro już dopuściliśmy rozum do głosu, to pozwólmy mu trochę popracować.
          Przyjmijmy, że ten reportaż to prawda.
          Że chorzy są głodzeni, nie myci, nie przebierani, leżą we własnych odchodach,
          przywiązani pasami.
          Jest pacjent, który twierdzi, ze nie był kąpany przez 4 lata. Pacjent oddziału
          psychiatrycznego. Pani Basia bardzo mądrze użyła odpowiedniego stwierdzenia,
          rozumiejąc jak ważny jest dobór słów. A że wiele osób potraktowało te słowa
          dosłownie to już przecież nie tej świętej kobiety wina. Ona przecież nie
          powiedziała, że ten pan nie był kąpany, tylko, że tak mówił. Ale innych jego
          słów przezornie nie cytowała, żeby się nie okazało, że jest chory psychicznie.
          A zatem skoro jest tak źle, to pacjenci w Zakładzie powinni już dawno
          poumierać. Każdy z nich powinien umrzeć bardzo szybko, w stanie skrajnego
          niedożywienia, z kompletem odleżyn na całym ciele, tonąc w odchodach, a smród
          niemytych ciał powinno być czuć na całym oddziale. A rodziny szczęśliwe, że
          pozbyły się z domu uciążliwych chorych nie zwracały na to uwagi.

          Scena szukania pielęgniarki na oddziale warta Oscara. Nie można jej znaleźć w
          dyżurce? W pokoju zabiegowym? Gdzie ona może być????
          Ups…może być przy pacjentach. A przecież nie chodzi o pokazanie tego, ze
          pielęgniarka jest na sali chorych, tylko, ze nie można jej znaleźć. To może
          lepiej nie szukać za długo, bo to wynik szukania może być niezgodny z duchem
          programu.
          Dzwonki nie dzwonią – wyłączone. Mogą czasem nie dzwonić, a to dlatego, że na
          tym akurat oddziale dzwonek dzwoni bardzo głośno. Nie na sali pacjenta, ale w
          dyżurce, a raczej obok dyżurki. To, ze jest głośny to jego wada i zaleta.
          Zaleta, bo słychać go z daleka, wada – bo nie da się pracować w pobliżu. Są
          pacjenci, którzy dzwonią bardzo często, albo bez przerwy. Są tacy, co bawią się
          dzwonkiem, często dzwonią nawet wtedy, gdy pielęgniarka przy nich stoi. Nie
          złośliwie, tylko z powodu choroby. Dzwonią, bo chcą wyjść do domu, do ubikacji,
          ale nie są w stanie zapamiętać, że od kilku lat nie chodzą. Niektórzy dzwonią
          sami nie wiedza po co. Spróbujcie pracować, odbierać zlecenia, prowadzić
          dokumentację, załatwić coś telefonicznie, czy nawet odpowiedzieć rodzinie na
          pytanie, gdy nad głową dzwoni taki dzwonek. Nie słychać wtedy, że dzwoni ktoś
          jeszcze. Pali się tylko lampka nad drzwiami do sali na korytarzu. Wyłączenie
          dzwonków powoduje ten sam skutek bez hałasu. Pali się lampka i widać na której
          sali ktoś potrzebuje pomocy. Można chodzić do pacjenta co kilka minut po to,
          żeby mu kolejny raz tłumaczyć, że nie może teraz iść do ubikacji, bo nie chodzi
          od lat, ale w ten sposób traci się czas, który trzeba wykorzystać na inne
          czynności. Można zignorować jego kolejne wezwania, ale w takim hałasie trudno
          wytrzymać. Co lepiej zrobić?

          • Gość: logika Re: Gdy rozum śpi, budzą się upiory... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 13:28
            Pani Basia twierdzi, że pacjenci są faszerowani lekami przeciwbólowymi i
            uspokajającymi, bo często przed południem są ospali. Ale nie rozumie, ze u
            pacjentów w starszym wieku jest zaburzony cykl snu i czuwania, ze często
            drzemią w dzień, a gorzej sypiaja w nocy. Faszerowani tramalem bez potrzeby….
            Bez potrzeby nikogo nie faszeruje się lekami. Powód? Najbardziej prozaiczny –
            ekonomia.
            Ale wszystkie rozwiązania w opinii pani Basi są złe. Dać choremu leki
            zmniejszające pobudzenie przepisane przez lekarza, to go usypiamy. Nie dać, to
            jest pobudzony, krzyczy, wychodzi z łóżka, rozrywa pampersy, wyrywa cewnik,
            sondę, zrywa opatrunki, brudzi się stolcem, a czasem go je. Bywa agresywny w
            stosunku do siebie i innych. Pozostaje jeszcze kwestia tego, jak znoszą to inni
            współpacjenci.
            Dać leki przeciwbólowe przepisane przez lekarza to faszerować go tramalem. Nie
            dać, to pozwalamy, żeby chory cierpiał z bólu, jęczał - pielęgniarki bez serca
            i litości. Nie daje się tramalu, jeśli nie ma takiej potrzeby. Jest po prostu
            za drogi.
            Chory ma zabezpieczone ręce, żeby nie wyszedł z łóżka – źle. Jak można go
            wiązać? To potwory, nie pielęgniarki.
            Chory wyjdzie z łóżka, zrobi sobie krzywdę – źle, bo niedopilnowany. Pilnować
            jednego, czy dwóch pacjentów też źle, bo reszta zaniedbana. Pacjent wyrwie
            sobie sondę, trzeba założyć nową - ryzyko jak przy każdym zabiegu plus
            cierpienie dla pacjenta. Nie zakładać, to umrze z głodu, odwodni się, nie poda
            się leków….. I tak źle i tak niedobrze. Zabezpieczyć ręce – też źle. Jak można
            człowieka wiązać?
            A do tego często komentarze odwiedzających:
            „ Czy nie możecie czegoś zrobić z tym pacjentem? On tu rzuca stolcem po sali.
            Jak tu śmierdzi?”
            Co z takimi pacjentami zrobić? Stworzyć dla nich rodzaj getta?
            To nie jest wina tego pacjenta, że jest chory. To nie jest wina innych
            pacjentów, ze muszą to znosić. To nie jest nasza wina, ze pacjenci nie maja
            jednoosobowych sal, na których by nie zakłócali spokoju innym.
            To nie jest nasza wina, że jest nas mało, a niedługo pewnie będzie jeszcze
            mniej. Niedawno były na praktykach studentki kończące licencjat pielęgniarstwa.
            Jedna z nich stwierdziła:
            Jak wy sobie panie dajecie radę, gdy jesteście we dwie na dyżurze? Przecież
            teraz cały czas pracujemy i ledwie nadążamy ze wszystkim?
            Były zadowolone z praktyki, atmosfera się im podobała, ale na pytanie, która
            chciałaby tu przyjść do pracy tylko odwróciły głowę.
            Na koniec komentarz pani Basi o przyrzeczeniu pielęgniarskim.
            „… Ja będę każdemu pomagać…powiedziała, ale nie dodała, że nie za darmo.
            Teraz przychodzi do 4 pacjentów, gdyby miała pod opieka cały oddział, to wtedy
            mogłaby się wykazać swoją serdecznością i współczuciem. Wtedy, jak proste
            wyliczenie wykazuje na jednego pacjenta na miałaby ok. 12 – 14 minut w ciągu
            dyżuru. Tylko i wyłącznie na samą pielęgnację i pracę przy chorym. Nie mówię o
            układaniu leków, podłączaniu kroplówek, robieniu iniekcji, zmienianiu
            opatrunków, pobieraniu krwi, zakładaniu sond, cewników i wykonywaniu wszelkich
            innych zabiegów. Nie mówię o prowadzeniu dokumentacji , która jest nadmiernie
            rozbudowana. Tyle czasu dla jednego pacjenta miałaby w ciągu całego dyżuru, pod
            warunkiem , że nie siądzie sobie ani na chwilę, że nie ma przerwy na posiłek,
            że nie załatwia potrzeb fizjologicznych. Niech wtedy pokaże, jak można ze
            wszystkim zdążyć.

            Sposób przedstawienia tego tematu przez Superwizjer bardzo mi się nie podobał.
            Do tej pory miałam lepsze wyobrażenie o dziennikarzach TVN.
            Nie mam pretensji do Faktu. Zawsze wiedziałam, że to szmatławiec, a sposób
            zbierania informacji przez dziennikarzy tej hm…”gazety” jeszcze mnie w tym
            przekonaniu utwierdził. W niedzielę „dziennikarze” Faktu przyjechali, żeby
            zdobyć kolejne sensacje, przeprowadzić dodatkowe wywiady. Oburzone rodziny
            pacjentów zeszły, żeby powiedzieć, że wcale nie jest tak, jak opisują. Gdy się
            zorientowali, ze wypowiedzi są pozytywne, stwierdzili, że dziękują i poszli
            szukać odpowiednich chętnych.
            • smoczyca.spod.wawelu Re: Gdy rozum śpi, budzą się upiory... 19.09.06, 13:37
              Na tej samej sali w szpitalu, gdzie leżała moja mama, leżała też babcia duuużo
              od niej starsza, gdzie przywiązywanie było wręcz konieczne!!
              Raz - na wizytę krewnych - babcie odwiazali, ale "mundra" rodzinka wychodząc,
              zapomniała o tym fakcie powiadomić pielęgniarki. W rezultacie babcia, razem z
              całym sprzętem [kroplówa i cewnik] usiłowała... wyjść z pokoju...
              Z wcześniejszych pobytów mojej mamy w szpitalu - zapamiętałam blok pooperacyjny
              w jednym ze szpitali, jak kobieta pare godzin po operacji, stwierdziła, że ona
              nie będzie sikać do basenu, tylko wstała, odpieła kroplówke ze stojaka i z butla
              w ręce poszłą do kibla...
    • gabri_1974 Kraj frustratów 19.09.06, 11:06
      w tym kraju nie mozna ufac nikomu bo kązdy zarabia za mało albo za duzo musi
      robić, więc sie buntuje, dopiero jak się go poszczuje zwolnieniem robi sie
      malutkim misiem, któremu bardzo zalezy na pracy i wtedy może robić wszystko, do
      czasu...
      • gabri_1974 Re: Kraj frustratów 19.09.06, 11:11
        zgadzam się z tym że najwiekszym sku..syństwem jest oodac matkę albo ojca do
        zakładu opiekuńczego, ale ludzie przecież to jest instytucja zaufania
        społecznego, a nie firma sprzątająca. Jeżeli ktos sie nie nadaje do tej pracy
        albo budzi jakiekolwiek watpliwości nie ma prawa tam pracować!!!!
        • smoczyca.spod.wawelu Re: Kraj frustratów 19.09.06, 12:30
          > zgadzam się z tym że najwiekszym sku..syństwem jest oodac matkę albo ojca do
          > zakładu opiekuńczego,
          Najlepiej patrzeć jak w domu umiera z głodu, bo guz zablokował jelita, wyjąc z
          potwornego bólu [bo do opieki domowej nie dostaniesz morfiny w zastrzykach] :/
          Rzeczywiście "humanitarnie" :/

          Tak piszą tylko przemądrzałki, którym rak nie wykończył najbliższych :/
          • Gość: intima_29 Re: Kraj frustratów IP: *.ae.krakow.pl 19.09.06, 13:20
            Wiem co czujesz... Pozdrawiam
            • smoczyca.spod.wawelu Re: Kraj frustratów 19.09.06, 13:39
              A najbardziej mnie wq..a takie stawianie sprawy. Guzik wie o drugim, ale
              mędrkuje - wyrodny syn, niewdzięcznik...
              Czasem też jest tak, że mama ma lat 90, syn - 70... 70-latek ma sie opiekować
              90-latką, bo tak przyzwoitośc wymaga? Przyzwoitośc wg kogo??
              • Gość: intima_29 Re: Kraj frustratów IP: *.ae.krakow.pl 20.09.06, 08:54
                Tak jak napisałaś wcześniej - syty głodnego nie zrozumie... Ktoś kogo nie
                dotknęła śmiertelna choroba najbliższej osoby, troska o nią, strach czy
                przeżyje następny dzień, a jeśli tak, to czy bardzo bedzie cierpieć, nie ma
                pojęcia jak to jest. Wiem, bo sama się nad tym dawniej nie zastanawiałam... Do
                czasu...
        • makabi Re: Kraj frustratów 19.09.06, 16:48
          gabri_1974 napisała:

          > zgadzam się z tym że najwiekszym sku..syństwem jest oodac matkę albo ojca do
          > zakładu opiekuńczego,

          nikt ci nie kaze i cię nie zusza do oddania ojca lub matki do ZOLu. To często
          jedyne rozsądne rozwiązanie z medycznego i humanitarnego punktu widzenia, anie
          jakas tam inwektywa. Jak można się domyslić masz 32 lata. Możliwe że męza albo
          zóne i dzieci. Dopbrzze jezeli oboje pracujecie. Zostawiasz opjca czy matke w
          domu, nie oddajesz do ZOLu, nie płącisz 70% jego renty czy emerytury tylko
          nbierzesz dla siebie "za opieke", ale za chwilę sie okazuje że musisz zatrudnic
          prywatnie iopiekunke albo zrezygnować z pracy zawodowej, bo opieka nad chorym
          człowiekiem to nie podlewanie kwiatków i wyprowadzanie psa na sp[acer dwa razy
          dziennie. Co robisz? po kilku tygodniach szukasz miejsca w domu opieki, bo
          przecież wląśna rodzina jest ważniejsza, dobra praca, wolny czas, urlop... Przy
          opiece nad starsza cj=hora osoba nie będziesz miąła urlopu i wolnego wieczoru.
          Dobrze jet zyc w chmurach, ale czasem jak przychodzi wiatr to i tak sie spada na
          ziemie.
          Problem jest w warunkach i priorytetach. Dobrze jet głósić szczytne hasła majać
          lat 30 czy 20 a rodzice i dziadkowie sa w pełni sprawni i chętni do opieki nad
          wnukami i często na pomoc materialnoa dzieciom na dorobku. Potem przychodzi
          kres ich sprawnosci i ideały dzieci już nie sa takie świetliste...
          Nastenym razem jak zechczesz obrzucić kogos wulagrnymi epitetami i inwektywami
          pomysł czy ty sama lub sama nie pstąpisz za kilka lat tak jak ci których teraaz
          potępiasz
        • Gość: l Re: Kraj frustratów IP: *.gemini.net.pl 19.09.06, 20:57
          Idiota
          • Gość: l Re: Kraj frustratów IP: *.gemini.net.pl 19.09.06, 20:57
            to było do gabri_1974. Szkoda słów
        • Gość: Małgorzata Re: Ogrom ludzkiego cierpienia IP: *.mpec.krakow.pl 20.09.06, 12:10
          Nie je4st prawdą , nie jest sku...syństwem oddac kogo kopgo sie kocha pod
          opiekę fachową , gorzej jest z miłości do osoby kochanej i dla własnego
          sumienia zostawić taką osbę w domu , skazać taką buiedną schorowaną osobę
          ważacą moze ze 20 kg aby przy kochającej rodzince sie np. udusiła. Nikomu nie
          życze być bezradnym wobec cierpienia osoby bliskiej , jak i usłyszec opinie
          lekarzy nie poradz pani sama, wiem jedno że chcąc oceniać prawić morały i
          dyskutować należy samemu taką sytuację przezyc. Moj tata chory na raka leżał
          własnie na oddziale przy ul. Wielickiej , sspędzałam przy jego łózku cały wolny
          czas i powiem tylko tyle sku...rwysynstwem jest emitowanie takiego programu i
          wypowiadanie się w takich słowach jakich użyłaś nie przezyłś nie byłąś to nie
          zabieraj głosu , a współczuj , nie zycze ci przezyc tego co ja , zycze zdrowia
          twoim bliskim, ale ja nie zgadzam sie z tym preportażem , widziałam całkiem cos
          innego , wolantariuszy , siostry zakonne i wszyscy starali sie jak mogli
          pomagac ty cięko chorym ludziom. Moj tata tak ogromnie zjedzony przez chorobę ,
          gdzie z dnia na dzień niknął w oczach , została z czlowieka skora i kosc , nie
          mogł sam jesc , utrzymac w reku łyzki ale odpychajac się nogami na łozku od
          sciany , potrafił przesunac łózko , trzymajac się przewodu dzwonka podniesc się
          na tyle ze tata usiadł siłą woli wstał i ruszył przed siebie na pyrtanie gdzie
          idzie ,( szedł trzymając się sciany) mowił "jade" tylko ten jeden wyraz .
          Proszę nie mowic, ze nie ma tam opieki ktos kto nie ma pojecia co potrafi
          robic człowiek schorowany którego mozg powoli zjada rak , wyrywa kroplówki ,
          wyrywa teflony, wyrywa cewnik a przeciez czasami to jedyna mozliwosc aby podac
          mu lekarstwo czy srodki usmierzajace bol.Ludzie ci sa juz tak skłuci ze nie ma
          miejsca gdzie ponownie wbic teflon, zyły się rozrywają. Ludzie łatwo jest
          krytykowac i stac z boku zapraszam własnie tam tych wszystkich szczekaczy tych
          cholernych moralistów, aby jeden dzień spedzili opiekując sie osobą chora ale
          opiekując się a nie przychodzac tylko w odwiedziny. Moj tata lezał przeszło 2
          miesiące ale nie miał odlezyn ani zadnych tym podobnych rzeczy , poscielm
          czsami przebierano pare razy , jak równiez i mojego tatę , czasami brałam po
          4 , 5 pidzam do domu prałam i zanosiłam swieze . wiec proszę lepiej zamilczcie
          i nie krzyczcie uszanujcie ogrom ludzkiego cierpienia .
    • Gość: Tomek Faktycznie... IP: 62.233.151.* 19.09.06, 14:46
      niech wypowiadaja sie osoby, ktore cokolwiek wiedza o tym osrodku i o warunkach
      w nim panujacych.

      W TYM OSRODKU ZMARL MOJ DZIADEK
      I nie dlatego, ze my sie nim nie opiekowalismy. Musial byc w szpitalu, nie dalo
      sie go trzymac w domu po wylewie.
      Cala jego emerytura szla na pobyt w tym miejscu, a Babcia kiedy mogla byla przy
      Nim. A musiala byc, bo:
      - PANIUSIE PIELEGNIARKI BEZ PREZENTOW, PERFUM, CZEKOLADEK, OWOCKOW I INNYCH NIE
      POTRAFILY ZMIENIC CEWNIKA PRZEZ TYDZIEN, EFEKT: KILKUKROTNE ZAPALENIE DROG
      MOCZOWYCH
      - PANIE PIELEGNIARKI POMIMO PROSB, INTERWENCJI, BLAGAN I "PIENIEDZY NA BOKU"
      ZAMIAST POMAGAC PACJENTOM PRZY HIGIENIE OSOBISTEJ - OTWIERALY OKNA PRZY MROZIE
      NA ZEWNATRZ. EFEKT: ZAPALENIE PLUC U PACJENTOW I PRAWIE ZEJSCIE SMIERTELNE
      CZLONKA MOJEJ RODZINY
      - PANIE PIELEGNIARKI POMIMO, IZ BYLY 'OBDAROWYWANE' PODKRADALY CO SMACZNIEJSZE
      PRODUKTY ZYWNOSCIOWE Z SZAFKI MOJEGO BIEDNEGO DZIADKA
      - PANIE PIELEGNIARKI POWOLANE DO ZAWODU WOLALY PRZYWIAZAC GO DO LOZKA ZEBY NIE
      WIL SIE Z BOLU, BO IGLA OD KROPLOWKI BYLA WBITA POZA ZYYLE
      - LEPIEJ BYLO PRZYWIAZAC PACJENTA NIZ WYMIENIC OPATRUNEK, CO DOPROWADZILO DO
      ZAKAZENIA
      - NIE CHCIALO IM SIE NAWET ZMIENIAC POZYCJI CHOREGO. EFEKT: ODLEZYNY I RANY,
      JAKICH NA WLASNE OCZY NIE OGLADALEM NIGDY W ZYCIU... I SMIERC PACJENTA.

      Dwa lata temu. Marna pociecha, ze teraz sie tym ktos zainteresowal.

      Bardzo wiec prosze, nie piszcie bzdur, moi Mili. Jak nie wiecie co sie tam
      dzialo, za przeproszeniem 'zamknijcie mordy'.

      LEKARZ, PIELEGNIARKA TO ZAWODY DO KTORYCH TRZEBA MIEC POWOLANIE. NISKIE PLACE
      POWODUJA, ZE CORAZ WIECEJ JEST W TEJ BRANZY LUDZI PRYMITYWNYCH, GLUPICH,
      BEZMYSLNYCH, OKRUTNYCH... CI DOBRZY UCIEKAJA...POZOZTAJA NIELICZNI WARTOSCIOWI.

      ALE ICH DOCENMY I DZIEKUJMY. NATOMIAST OKRUCIENSTWO I BEZMYSLNOSC POWINNO SIE
      KARAC!!! NAJSUROWIEJ JAK SIE DA.

      Mojemu Dziadkowi to nie pomoze, ale wielu innym osobom albo ocali zycie, albo
      przedluzy, albo przynajmniej pomoze godniej dokonac zywota...

      A NIE W TAKIM CHLEWIE JAK U PALKI!!!!
      • makabi Re: Faktycznie... 19.09.06, 16:55
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > niech wypowiadaja sie osoby, ktore cokolwiek wiedza o tym osrodku i o warunkach
        >
        > w nim panujacych.
        >
        > W TYM OSRODKU ZMARL MOJ DZIADEK
        > I nie dlatego, ze my sie nim nie opiekowalismy. Musial byc w szpitalu, nie dalo
        >
        > sie go trzymac w domu po wylewie.
        > Cala jego emerytura szla na pobyt w tym miejscu, a Babcia kiedy mogla byla przy
        >
        > Nim. A musiala byc, bo:
        > - PANIUSIE PIELEGNIARKI BEZ PREZENTOW, PERFUM, CZEKOLADEK, OWOCKOW I INNYCH NIE
        >
        > POTRAFILY ZMIENIC CEWNIKA PRZEZ TYDZIEN, EFEKT: KILKUKROTNE ZAPALENIE DROG
        > MOCZOWYCH
        > - PANIE PIELEGNIARKI POMIMO PROSB, INTERWENCJI, BLAGAN I "PIENIEDZY NA BOKU"
        > ZAMIAST POMAGAC PACJENTOM PRZY HIGIENIE OSOBISTEJ - OTWIERALY OKNA PRZY MROZIE
        > NA ZEWNATRZ. EFEKT: ZAPALENIE PLUC U PACJENTOW I PRAWIE ZEJSCIE SMIERTELNE
        > CZLONKA MOJEJ RODZINY
        > - PANIE PIELEGNIARKI POMIMO, IZ BYLY 'OBDAROWYWANE' PODKRADALY CO SMACZNIEJSZE
        > PRODUKTY ZYWNOSCIOWE Z SZAFKI MOJEGO BIEDNEGO DZIADKA
        > - PANIE PIELEGNIARKI POWOLANE DO ZAWODU WOLALY PRZYWIAZAC GO DO LOZKA ZEBY NIE
        > WIL SIE Z BOLU, BO IGLA OD KROPLOWKI BYLA WBITA POZA ZYYLE
        > - LEPIEJ BYLO PRZYWIAZAC PACJENTA NIZ WYMIENIC OPATRUNEK, CO DOPROWADZILO DO
        > ZAKAZENIA
        > - NIE CHCIALO IM SIE NAWET ZMIENIAC POZYCJI CHOREGO. EFEKT: ODLEZYNY I RANY,
        > JAKICH NA WLASNE OCZY NIE OGLADALEM NIGDY W ZYCIU... I SMIERC PACJENTA.
        >
        > Dwa lata temu. Marna pociecha, ze teraz sie tym ktos zainteresowal.
        >
        > Bardzo wiec prosze, nie piszcie bzdur, moi Mili. Jak nie wiecie co sie tam
        > dzialo, za przeproszeniem 'zamknijcie mordy'.
        >
        > LEKARZ, PIELEGNIARKA TO ZAWODY DO KTORYCH TRZEBA MIEC POWOLANIE. NISKIE PLACE
        > POWODUJA, ZE CORAZ WIECEJ JEST W TEJ BRANZY LUDZI PRYMITYWNYCH, GLUPICH,
        > BEZMYSLNYCH, OKRUTNYCH... CI DOBRZY UCIEKAJA...POZOZTAJA NIELICZNI WARTOSCIOWI.
        >
        > ALE ICH DOCENMY I DZIEKUJMY. NATOMIAST OKRUCIENSTWO I BEZMYSLNOSC POWINNO SIE
        > KARAC!!! NAJSUROWIEJ JAK SIE DA.
        >
        > Mojemu Dziadkowi to nie pomoze, ale wielu innym osobom albo ocali zycie, albo
        > przedluzy, albo przynajmniej pomoze godniej dokonac zywota...
        >
        > A NIE W TAKIM CHLEWIE JAK U PALKI!!!!


        To nie miejsce jest złe, tylko niektórzy pracownicy nieodpowiedzialni.
        To nie wszytkie pielegniarki czy opiekunki sa złe tylko niektóre.
        A często sa złe, lub źle pracuja dlatego, Ze nikt ich nie nauczył pracowac
        dobrze, nikt nie wytłumaczył co nalezy do obowiązków opiekuna paliatywnego.
        Często dzieci i wnukmi nie rozumieja, ze wręczenie łąpóki i przenetu to nie
        załątwienie sprawy. Rozdmuchanie problemu w telewizji tez nie jest rowiązaniem.
        przede wszystkim ZOLi i domów opieki jest zbyt małó, a potrzeby za duże.
        Ile spóśród nas chcaiąłoby pracować za 900zł w oparach moczu i kału przez kilka
        godzinn dziennie. mówienie o powołaniu to demagogia. takiej demagogii często
        używali urzędnicy PRLu aby usprawidliwić soja nieruchawość w sprawach społecznych.
        Skrywdzilli ci ojca czy diadka. Poskarż sie na tych,m któryz ci zrobili krywde.
        podaj soprawe do rzecznika odpowiedzialnosci zawodowej, do sądu. A nie wyzywaj
        się na tych winnych i na tych niewinnych bo jak się krzyczy w tłumie to nie
        widac kto krzyczy ale poklask wiekszy.
      • Gość: Logika Re: Faktycznie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 17:06
        Paniusie pielęgniarki nie mogą zmienic cewnika u pacjenta, to może zrobic pan
        lub pani lekarz.
        Cala jego emerytura szla na pobyt w tym miejscu, a Babcia kiedy mogla byla przy
        >
        > Nim. A musiala byc, bo:
        > - PANIUSIE PIELEGNIARKI BEZ PREZENTOW, PERFUM, CZEKOLADEK, OWOCKOW I INNYCH
        NIE
        >
        > POTRAFILY ZMIENIC CEWNIKA PRZEZ TYDZIEN, EFEKT: KILKUKROTNE ZAPALENIE DROG
        > MOCZOWYCH

        Takie zakłady nie pobierają całej emerytury lub renty od pacjenta, a tylko 70%.

        PANIE PIELEGNIARKI POMIMO PROSB, INTERWENCJI, BLAGAN I "PIENIEDZY NA BOKU"
        > ZAMIAST POMAGAC PACJENTOM PRZY HIGIENIE OSOBISTEJ - OTWIERALY OKNA PRZY
        MROZIE
        > NA ZEWNATRZ. EFEKT: ZAPALENIE PLUC U PACJENTOW I PRAWIE ZEJSCIE SMIERTELNE
        > CZLONKA MOJEJ RODZINY
        Skoro zamiast pomagac pacjentom w higienie osobistej otwierały okna przy
        mrozie, to rozumiem, że pacjenci nie byli myci, przebierani, za to sala była
        bardzo dobrze wywietrzona.
        Skoro nawet prezenty nie skutkowały, a opieka była tak skandaliczna, dlaczego
        babcia w trosce o zdrowie dziadka nie wniosła skargi do funduszu, tylko czekała
        na marny koniec swojego męża. Rodziny pozostałych pacjentów by ją poparły i byc
        może ocalilibyście życie i zdrowie wielu pacjentów. Nie rozumiem, jak można
        znosic tak skandaliczne warunki i nie stanac w obronie swoich bliskich.
        Przeciez byłoby im lepiej nawet w domu bez zadnej opieki, niż z taką złą w
        zakładzie.
        - PANIE PIELEGNIARKI POMIMO, IZ BYLY 'OBDAROWYWANE' PODKRADALY CO SMACZNIEJSZE
        > PRODUKTY ZYWNOSCIOWE Z SZAFKI MOJEGO BIEDNEGO DZIADKA
        Nie spotkałam się jeszcze z podkradaniem produktów żywnościowych z szafki
        pacjenta z powodów, o których nie napiszę.
        - PANIE PIELEGNIARKI POWOLANE DO ZAWODU WOLALY PRZYWIAZAC GO DO LOZKA ZEBY NIE
        > WIL SIE Z BOLU, BO IGLA OD KROPLOWKI BYLA WBITA POZA ZYYLE
        Mylisz przyczynę ze skutkiem. Dziadek był przywiazany, bo nie dało mu się
        inaczej podłączyc kroplówki. Ale każdy wenflon ( nie igła od kroplówki) może
        sie w trakcie wlewu przekłuc, żyła może pęknąc i wlew może schodzic poza żyłę.
        Żeby tego uniknąc, paniusia pielęgniarka powinna stac przy dziadku i pilnowac,
        żeby w porę uchwycic ten moment, a potem zmienic wkłucie. Niestety, ponieważ ma
        pod opieką jeszcze ok. 50 pacjentów, z których kilku też zazwyczaj ma
        kroplówki, nie jest w stanie tego dopilnowac.
        LEPIEJ BYLO PRZYWIAZAC PACJENTA NIZ WYMIENIC OPATRUNEK, CO DOPROWADZILO DO
        > ZAKAZENIA

        Jaki opatrunek, na czym, z jakiego powodu? I co ma z tym wspólnego wiązanie? A
        zwłaszcza słowo LEPIEJ

        - NIE CHCIALO IM SIE NAWET ZMIENIAC POZYCJI CHOREGO. EFEKT: ODLEZYNY I RANY,
        > JAKICH NA WLASNE OCZY NIE OGLADALEM NIGDY W ZYCIU... I SMIERC PACJENTA

        Rozumiem, ze stan zdrowia dziadka nie miał nic wspólnego z odleżynami? A
        paniusiom pielęgniarkom, które na pacjenta maja po 12 - 14 minut w ciągu
        dwunastogodzinnego dyżuru po prostu NIE CHCIAŁO się dziadka odwracac....

        To ciekawe. Może zreformujmy np. szkolnictwo i każmy nauczycielom uczyc w dwóch
        klasach jednocześnie. Co za oszczęnośc pieniędzy w oświacie. A jak nie dadzą
        rady, to powiemy, że im się nie chce.
        Wiesz, jaka jest różnica pomiędzy pielęgniarką a kierowcą np. TIRA?
        W sumie niewielka. Oboje można zmusic do pracy ponad siły i możliwości. Na
        oddziale można do minimum ograniczyc ilośc personelu, zwiększając do maksimum
        liczbę pacjentów i oczekiwac, ze standard opieki będzie taki sam jak dawniej.
        Kierowcy nie można zmusic do prowadzenia dwóch samochodów jednocześnie, ale
        można mu ustalic taki czas kursu, że nie będzie miał czasu na wypoczynek ( co
        pracodawcy oczywiście robią )
        W obu przypadkach bardzo łatwo o tragedię.
        Przykro mi z powodu choroby i śmierci twojego dziadka. Nie wiem, na którym
        oddziale leżał. Mimo zaangażowania i jak najlepszych chęci nie jestem w stanie
        zrobic przy pacjentach tego, co powinnam, a po każdym dyżurze mój kręgosłup
        odmawia posłuszeństwa. Tak jak reszty moich koleżanek, a to są młode
        dziewczyny. Każdy dyżur przepracowuję na Ketonalu, bo inaczej nie dam rady.
        Przepisy BHP i jakieś normy dźwigania istnieją tylko na papierze, gdybyśmy
        chciały zgodnie z nimi pracowac, można by to nazwac strajkiem. Wszystko trzeba
        robic szybko, bo inaczej nie wyrobimy się nawet z połową roboty. Ale wszystko
        to kosztem zdrowia naszego i pacjentów.
        Z mojego oddziału planuje odejśc trzy pielęgniarki. I robia to nie dla
        pieniędzy, ale w trosce o własne zdrowie. Chętnych do pracy tutaj brak. Sama
        bym odeszła, gdybym nie była uwiązana kredytem. Ale już niedługo...
        Nie mam nic przeciwko kontrolom. Może będzie lepiej, a może znowu wszystko
        przycichnie.
        • smoczyca.spod.wawelu Re: Faktycznie... 20.09.06, 07:44
          Z tym "zmienianiem pozycji" to nie jest do końca tak.
          Przez ostatnie kilka tygodni moja mama była w takim stanie, że jakakolwiek
          zmiana pozycji była dla niej potwornym bólem - opuchlizna [coraz większa] całego
          ciała, woda w płucach, woda w otrzewnej...
          W hospicjum - dostała łóżko z materacem dopasowującym sie do kształtu ciała,
          żeby nie było potrzeb zmieniania pozycji...
          Ale najłatwiej chlapać ozorem i oskarżać ludzi...

          Skoro 2 pielęgniarki były na cały 50-osobowy oddział, to o czym mówimy???
      • Gość: małgorzata Re: do wnuczka!!!! IP: *.mpec.krakow.pl 20.09.06, 12:13
        a ty
      • Gość: Małgorzata Re:Do wnuczka !!! IP: *.mpec.krakow.pl 20.09.06, 12:19
        Chodziłeś odwiedzać dziadzia , odwiedzac a nie opiekować się nim , czyli
        przewijac karmic głaskac, myc , robiłes to , Moj tata tez zmarł tam dwa lata
        temu, byłam tam codziennie,
    • makabi Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Lecz.. 19.09.06, 16:29
      Może najwyższy czasm żeby zamiast oprawiac oglądalność "palacymi problemami
      społecznymi" doprowadzic do zmiany polityki społęcznej i zdrowotnej w stosunku
      do ludzi potrzbujacych opieki długoterminowej i geriatrycznej. Ne wystarczy
      tylko pokazac reportaż jak xle traktopwani sa pensjonariusze. prosże zrobic
      reportaz na temat jakie wymogi nalezy spęłnic zeby umiescic pacjenta w ZOL. Jak
      wymagania stawia sie rodzinie pacjenta i jak długio trzeba czekać w kolejce. I
      nie ma tu znaczenia czy będzie to kombinat na Wielckiej czy inny kombinat u
      Helclów czy gdzies w Nowej Hucie. ZS miesiąca na miesiąc pottrzba coraz więćj
      łożek paliatywnych i opiekuńczych. Sa tańsze w utrymaniui niz typowe łózka
      szpitalne na internie np. ale jednoczesnie personel za swoja prace otrymuje
      wynagrodzenie za które wiekszość dziennikarzy nawet nie chaicłaby załozyc
      rekawiczek lateksowych na kilka minut.
      Brakuje miejsc dla ludzi starszych, ludzi dzieki którym my 40- 30-latkowie czy
      50-latkowie skiończylismyu szkoły, zdobywliśmyu zawody, dzięki których czesto
      morderczej pracy w paskudnuch warunkach dopubowano kraj ze zniszczeń wojennych.
      Tu nie chodzi o to czy budopwano PRL czy kolejna Rzeczpospolita. Ci ludzie
      odbudowaywali zniszcony kraj dla siebie i dla swoich dzieci.
      Te dzieci i wnuki prywatnie i oficjalnie poprzez organa samorządowe i centralne
      maja ten wysiłek gdzieś. Dla nich Polska zacżęła sie od osteanich wyborów w
      których otrymali swoje ciepłe posady a ich partie polityczne odpowiedni mandat
      do kotrzyustania ze wspolnej kasy.
      Doprowadxmy do tego by ludzie starsi mieli lepsza dostewnośc do godnych warunków
      zycia w sowim wieku, niech będzie więćej ZOLi i DPSow. Wtedy będzie kokurencja,
      wtedy zacznie się dbac o renome i jakośc swiadczonej usługi iopekuńczcej. W
      memencie, kiedy rosdizna jest szczęśliwa, że po miesiącach a czasem latach
      oczekiwania udało jej się umieścić pacjenta w ZOLu.
      Poza tym często to co wygląda tragicznie nie jest takie tragiczne. Nie
      wystarscy tylko potępiać tycyh, którzy na 900zł brutto po kilka godzin dziennie
      grzebia się w ludzkich odchodach bo na tym polega ich praca.

      W pogoni za lepsza POlska, prorodzinna, huminitarna i katolicka zapomnielismy,
      ze o tyle Polska bęzie silna o ile nie zapomnimy tych co byli przed nami. bo
      czwarte przykazanie mówi "Czcij ojca i matke swoja, a bęziesz długo zył i dobrze
      ci się będzie wiodło". i nie chodzi tu o wnikliwe kontrole sanitarne w
      istniejących obiektach. Tu chodzi o nastawienie. *0latek na lózku jest takim
      samym obywatelem rzeczpospoloitej jak 15letni absolwent prawa lub kandydat na
      klakiera partyjnego. Gdyby tych 80latków przykutych do łózek ine było nie
      byłoby t4ez obecnych konsumentów produktu narodowego brutto. A co bezie jeżeli
      to nas dzieci i wnuków tych pokazywanych w teleiwzji ludzi za kilkanascie lat
      nasze dzieci potraktuja tak samo albo i gorzej. może wymyhsłą jakis sposób na
      unicestwianie humanitarne żebysmy nie przeszkdzali innym oddychać i cieszyć się
      dobrobytem
      • smoczyca.spod.wawelu Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 20.09.06, 07:47
        Moją mame do hospicjum przy nowohuckiej Arce kierował szpital, ja tylko
        jeździłąm po papiery. Z uwagi na san, w jakim sie znajdowała, decyzja o
        przyznaniu miejsca byął w kilka dni [o ile pamiętam w 3 dni sie wszystko
        rozstrzygneło]!
        Więc jakoś dziwnie nie wierze w te opowiastki o latach oczekiwań - no chyba
        właśnie, że chce sie tam umieścić całkiem zdrową osobę.
        • Gość: intima_29 Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: *.ae.krakow.pl 20.09.06, 09:05
          Jak tylko dowiedzieliśmy się (ojciec, siostra i ja), że dni mojej Mamy są
          policzone siostra natychmiast pojechała na Wielicką (ja byłam przeciwna, bo
          wiedziałam, że Mama chce umrzeć w domu) i dowiedziała się, że na miejsce na
          oddziale paliatywnym trzeba czekać dopóki nie zwolni się łóżko, a wiadomo kiedy
          byłoby wolne... Mimo wszystko cieszę się, że udało mi się postawić na swoim i
          że Mama tam nie była...
        • makabi Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 21.09.06, 13:20
          smoczyca.spod.wawelu napisała:

          > Moją mame do hospicjum przy nowohuckiej Arce kierował szpital, ja tylko
          > jeździłąm po papiery. Z uwagi na san, w jakim sie znajdowała, decyzja o
          > przyznaniu miejsca byął w kilka dni [o ile pamiętam w 3 dni sie wszystko
          > rozstrzygneło]!
          > Więc jakoś dziwnie nie wierze w te opowiastki o latach oczekiwań - no chyba
          > właśnie, że chce sie tam umieścić całkiem zdrową osobę.

          jeżeli szpital kieruje do ZOL to procedura jest zupełnie inna. W uproswzceniu
          kmożńa powiedzieć, że to tak jakby pacjenta przenosic z jednego oddziału na
          drugi. Tylko nbiurokracja jest bardzije złóżóna. Ale jak masz schorowanego
          pacjenta w domu to jest już zupełnie inaczej. Dlatego normalna praktyka jest,
          ze aby sodtać się do ZOLu trzeba robic wszystko by szpital nie wypisał chorego
          do domu.
          • smoczyca.spod.wawelu Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le 21.09.06, 13:49
            > Dlatego normalna praktyka jest,
            > ze aby sodtać się do ZOLu trzeba robic wszystko by szpital nie wypisał chorego
            > do domu.
            Jeśli chory wymaga opieki w warunkach szpitalnych, a w domu nie można mu tego
            zapewnić, spokojnie, nikt ci nie da chorego do domu.
    • Gość: DOŚĆ manipulacji. Najlepszą kontrolą jest wolny rynek. IP: *.psych.cm-uj.krakow.pl 19.09.06, 22:42
      Żadna instytucja państwowa nie może się równać z siłą wolnego rynku. To
      pacjenci i rodziny decydują czy jest im dobrze i czy chcą być w danym ZOL-u. Na
      Wielickiej jest ponad 300 łóżek i jakoś nie skarży się 300 chorych z rodzinami
      ale znaleźli kilku frustratów. Reportaże są wybitnie subiektywne. Sam pracuję w
      innym ZOL-u. Przez 5 lat wypisało się od nas dwóch niezadowolonych chorych a
      przyjęliśmy około 200, opinię wśród rodzin i pacjentów mamy dobrą. Ale gdzyby
      do dwóch niezadowolonych dotarła Gazeta Wybiórcza albo jej przyjaciółka TVN to
      zniszczyliby zakład
      • Gość: Małgorzata Re: Najlepszą kontrolą jest wolny rynek. IP: *.mpec.krakow.pl 20.09.06, 12:28
        masz 100 % racji , popieram cię
    • Gość: Maria Re: Kontrole w krakowskim Zakładzie Opiekuńczo-Le IP: 195.150.133.* 21.09.06, 14:55
      To wszystko jest dziwne. Matka mojego znajomego była w tym domu. Był bardzo
      zadowolony z opieki i podejścia personelu.
Pełna wersja