etudje
10.10.06, 22:01
mieszkam w akademiku i oczywiscie sama wiem na co sie decydowalam, ale mam
problem z sasiadem (i baaardzo cienkimi prl-owskimi scianami..), ktory slucha
techno na zmiane grajac w gry, robi to popoludniem, kiedy zwykly czlowiek
odpoczywa lub nie, na pewno nie ma ochoty sluchac tego, co ktos inny mu narzuca,,
grzecznie zwracalam mu uwage, ale to chyba taki rodzaj czlowieka, ktory malo
przejmuje sie innymi ("w koncu to akademik")
waham sie miedzy drastycznymi srodkami:
*srodek swira:zostawic wlaczona na caly regulator klasyczna muzyke i wyjechac
na weekend
*srodek obroncy zwierzat: rzucac o 6 rano na parapet ziarno dla ptakow, ktore
natychmiast zlatuja sie calym stadem...
a srodkiem formalnym:
najbardziej chcialabym zeby go wyrzucili;p
innych pomyslow brak-jedno jest pewne:albo on albo ja!!!
w koncu nie jestesmy jakimis bydletami, jakos trzeba myslec o innych, czy to
takie trudne??!!!
Zmeczona