longwehicle
26.10.06, 20:58
Rosyjski dziennik "Nowyje Izwiestija" właśnie rozstrzygnął konkurs na
najgłupsze usprawiedliwienie absencji w pracy, może więc wykorzystam, któryś
z pomysłów naszych wschodnich braci. Brali w nim udział zarówno ci, którzy
się spóźniają, jak i ci, którzy muszą na to zareagować.
Wśród pracodawców zwyciężyła menedżerka Nadieżda Maslennikowa, której
pracownik spóźnił się z powodu gęstej mgły, w jakiej znalazł się, gdy wyszedł
rano od świeżo poznanej pani. Nie mogąc odnaleźć drogi do metra, postanowił
przeczekać niepogodę w ciepłym pomieszczeniu. Domagał się usprawiedliwienia z
racji, jak napisał, "okazanego heroizmu i pomysłowości w trudnych warunkach
pogodowych i konieczności odreagowania przeżytego stresu".
Za najoryginalniejsze uznano usprawiedliwienie Ludmiły Sierebrennikowej.
Napisała: "Przychodzę do pracy coraz później, bo rankami biegam ze swym psem
i witamy wschodzące słońce. A ono wschodzi każdego dnia później. Tak będzie
do 22 grudnia. Po tej dacie zobowiązuję się przychodzić do pracy każdego dnia
wcześniej".
Wśród licznych usprawiedliwień znalazły się i takie: "Podczas golenia
skaleczyłem się w nos i nie mogłem znaleźć plastra" czy "Pomalowali klatkę i
wychodząc przylepiłem się do ściany".
Rosjanie to jednak cienkie bolki w porównaniu z pewnym japońskim urzędnikiem,
który przez 6 lat przepracował w urzędzie zaledwie 8 dni. Japończyk dzień w
dzień przedstawiał zwolnienia lekarskie, z których wynika, że za każdym razem
cierpiał na inną przypadłość. Godna podziwu pomysłowość.
Razer jest facetem nie mniej inteligentnym, więc postanowiłem stworzyć listę
głupich wymówek - do późniejszego wykorzystania:
przyciąłem sobie kutasa klapą od kibla;
piłem piwo tylko dla orłów i okazało się, że niezły ze mnie kogucik;
dostałem potężnej biegunki, gdy zorientowałem się, że w całym domu nie ma
niczego, czym mógłbym się podetrzeć;
czipsy przyszły, a ja nie mogłem ich zostawić samych;
lekarz powiedział, żebym unikał pracy z ludźmi, których nie lubię;
podczas robienia minety, kolczyk na łechtaczce mojej kochanki wbił mi się w
język i byłem unieruchomiony;
szukałem niepowtarzalnego smaku, jedząc strusie guano i się zatrułem;
etyka zawodowa nie pozwala mi wstawać przed 12;
naparzałem się wczoraj z facetem, który powiedział, że nie jest pan
najlepszym szefem na świecie;
w nocy zostałem uprowadzony przez obcych i cały dzień bolał mnie odbyt;
zrzygał się na mnie moher wychodzący z kościoła po konsumpcji mszalnego wina;
zaatakowała mnie zmutowana wiewiórka koszatnica, która próbowała mnie zabić
szyszką;
rodzice kazali mi powiedzieć, że nie mogę pracować w takich warunkach - pana
cuchnący oddech, smrodliwe bąki i zapach niedomytej bielizny kłócą się z
przepisami BHP;
wypiłem wczoraj o wiele za dużo, kochałem się z jakimś pasztetem bez
zabezpieczenia, dostałem mandat za nieprawidłowe parkowanie ciałem na ławce w
parku - nie myśli pan, że to już dość nieszczęść jak na jeden dzień?
w TV dali ciekawy długi blok reklamowy proszków, podpasek i środków na
zaparcia;
Szymon Majewski powiedział, żebym nie odchodził od telewizora;
byłem u spowiedzi i przez cały dzień wymieniałem swoje grzechy - a i tak
wszystkich nie spamiętałem;
śpię od ściany a moja kobieta z brzegu i żeby wstać, muszę przez nią przejść -
dzisiaj zajęło mi to 2 godziny;
wpadłem w olbrzymi korek przed drzwiami do łazienki;
w mojej rodzinie jest głęboko zakorzeniona tradycja spóźniania, więc muszę ją
podtrzymywać;
zauważyłem, że ktoś mnie śledzi i musiałem go zgubić;
nie mogłem znaleźć drogi do pracy - jestem mentalnie kobietą i mam słabą
orientację przestrzenną;
nauczono mnie, żeby przechodzić przez ulicę jak przejedzie samochód -
czekałem 3 godziny i żaden nie jechał.
Mam nadzieję, że pomożecie mi uzupełnić tę listę. Tylko pamiętajcie, że musi
być to całkowicie zaskakujące, finezyjne, rzutkie, zdawkowe i najważniejsza
sprawa - żeby nie było miałkie.
ra2er