Czas rzucić wyzwanie Warszawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 20:42
Bardzo prowincjonalna lista pobożnych (jakżeby inaczej w Krakowie) życzeń.

Metro Jajszczyka niewątpliw ie zapewni nam ferment intelektualny na miarę
Berlina i Mediolanu. Kolejka linowa kilku profesorskich oferm z AGH nie
wystarczy? Cztery lata wystarczyły, żeby pies z kulawą nogą nie pamiętał o
tych ejakulacjach mózgowych?
    • Gość: eeeee Re: Czas rzucić wyzwanie Warszawie IP: *.wolfson.cam.ac.uk 19.11.06, 14:07
      piękna i jakże sluszna lista poboznych życzen; warto jednak zdawac sobie
      sprawe, ze podobne ambicje mają Wroclaw, Poznan czy Gdansk; wszystko rozbija
      sie jednak o korupcje, ktora jest hamulcowym postepu i rozbudowy naszego
      miasta; jest jednak bardzo prosty sposob, by utrzymac ten ogromny bum na Krakow
      jakiego swiadkami mozemy byc dzisiaj; chodzi oczywiscie o ceny i o pensje;
      nalezy pilnowac, by Krakow byl tanim miastem do zycia, a ludziom nalezy placic
      nadal skandalicznie niskie pensje; dzieki temu tursyci z Zachodu beda tutaj
      walic drzwiami i Balicami, a miedzynarodowe koncerny beda lokowaly swoje
      inwestycje; w ten sposob Krakow utrzyma dotychczasowe tempo rozwoju bez
      zbednych inwestycji;




    • Gość: krakowiak Re: Czas rzucić wyzwanie Warszawie IP: *.kolornet.pl 21.11.06, 15:28
      A wtedy się obudziłeś i wszędzie było mokro...
      Kraków i tak już jest dużo atrakcyjniejszy niż stolyca , a czy stanie sie
      centrum finansowym na miare warszafki ? oczywiscie,to tylko kwestia czasu.
      pozdrawiam sierotke z smierdzacej warszafki
      • Gość: antymajcherek Re: Czas rzucić wyzwanie Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 19:40
        Gość portalu: krakowiak napisał(a):

        > A wtedy się obudziłeś i wszędzie było mokro...

        Jeśli ktoś z nas dwóch śni, to raczej Ty.

        > Kraków i tak już jest dużo atrakcyjniejszy niż stolyca ,

        Pod wzgędem bycia rodzajem disneylandu? To na pewno. Czymś jeszcze?

        > a czy stanie sie
        > centrum finansowym na miare warszafki ? oczywiscie,to tylko kwestia czasu.

        Tia, za 200 lat może.

        Na razie wyprzedza nas o kilka długości na przykład Wrocław a dystans rośnie. I
        nie widać, żeby krakowskie społeczeństwo (o politykach nie mówię - oni sa tylko
        emanacją społeczeństwa) cokolwiek w tej mierze robiło.

        Potrafisz tylko z os. Kolorowego w jakże barwnej New Hucie napisać, że jestem
        "sierotką ze śmierdzącej warszawki". Tyle to każdy umie - i nic z tego nie wynika.
        • Gość: Lucusia Re: Czas rzucić wyzwanie Warszawie IP: 212.244.186.* 22.11.06, 11:02
          Ewidentnie też tam mieszkasz, bo skąd byś wiedział jaki internet tam jest, to dość specjalistyczna wiedza.
          Jeśli my na disneylandzie zarobimy - podobnie jak zarabia Paryż, Rzym (z Watykanem), Salzburg, Wenecja, Barcelona, Ateny, to mi to absolutnie nie przeszkadza. Szmacenie się ;D w takim towarzystwie jest nawet fajne. Może nawet fajniejsze od unoszeniem się honorem i szykiem w stylu Moskwy, czy no, ja wiem, Seattle?
          • Gość: antymajcherek Re: Czas rzucić wyzwanie Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 14:20
            Gość portalu: Lucusia napisał(a):

            > Ewidentnie też tam mieszkasz, bo skąd byś wiedział jaki internet tam jest, to d
            > ość specjalistyczna wiedza.

            Jak dla Ciebie to pewnie czarna magia. Kolornet.pl mówi dużo.

            > Jeśli my na disneylandzie zarobimy - podobnie jak zarabia Paryż, Rzym (z
            > Watyknem), Salzburg, Wenecja, Barcelona, Ateny, to mi to absolutnie nie
            > przeszkadza.

            Nikomu nie przeszkadza, dopóki się nie wgryzie w szczegóły - na przykład ile
            euro na dzień zostawia przeciętny turysta. I co z tego wynika. We wszystkich
            tych miastach (z wyjątkiem moze Aten) wartość dodana powstaje także na milion
            innych niz turystyka sposobów.

            Turystyczna stonka najgorszego sortu - pijani angole i wycieczki z podstawówek -
            to zdaje się szczyt marzeń wielu krakusów o tzw. wielkim świecie.
Pełna wersja