Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr...

IP: *.fema.krakow.pl 01.12.06, 20:41
Panie Michale, czemu się Waćpan rozmieniasz na drobne takimi artykułami. W
dodatku ostatnio napisałeś Pan panegiryk na cześć R. Terleckiego - bardzo
nieciekawej postaci. Chyba musi Pan dbać o bardziej równy poziom Pańskich
utworów. Naprawdę większość z nich jest fanatastyczna.
    • Gość: mo faya Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:48
      Michał Olszewski społeczniak i konfident
    • Gość: an Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.ghnet.pl 01.12.06, 22:33
      No nie wiem, czy to jest rozmienianie sięna drobne. Może sam artykulik jako
      forma taki sobie, ale problem realny. Warszawa miała swoją akcję "O Mamma Mia.
      Tu wózkiem nie wjadę", to może i w Krakowie coś podobnego zrobić. Lista miejsc,
      które są niedostępne dla osób z wózkami i na wózkach - i przekazać władzom
      miasta, które tak wiele obiecywały w tej kampanii dla nas zrobić.
    • Gość: HipPIS Terlecki jest bardziej ciekawy niz Majchrowski IP: *.acn.airbites.pl 01.12.06, 22:44
      Oj ten prezydent to jest naprawde NIECIEKAWY, jak i JEGO POPLECZNICY. Terlecki
      zajmuje sie zawodowo historią dzialalnosci (takze) tych NIECIEKAWYCH!!!
    • Gość: Gosc Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. IP: *.171.128.130.crowley.pl 01.12.06, 23:21
      Nie bardzo rozumiem, jesli PRZEPISY PRAWA wymagaja 1,5 m dla pieszych, to czemu
      straz miejska tego nie wymaga??? Maja wlasne, inne przepisy, kotre sa wazniejsze
      niz obowiazujece PRAWO? Takich ulic, gdzie sie nie da przejsc jest mnostwo.
      Niestety trzeba czasem parkowac nieco dalej od miejsca, do ktorego sie zmierza.
      Albo w ogole zosawic samochod w domu - z pozytkie dla nas wszystkich...
      • Gość: Felek prawda jest taka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 02:18
        ze z wozkiem w wielu miejscach nie da sie przejechac
        to co zenujace: ze byc moze trzeba zrobic dziecko redaktorowi aby o tym napisał
        i aby odpowiednie sluzby PRZEZ CHWILE zajely sie problemem
      • Gość: TM Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.acn.airbites.pl 03.12.06, 10:43
        jedyny pomysł który temu zarazdi to zatrzymać ruch w ścisłym centrum albo
        podnieść opłatę parkingową jak ktś chce sobie pospacerować po starym mieście
        niech zostawi samochód wcześcniej albo dojedzie MPK.
    • Gość: sceptyk eee tam wszedzie tak jest pod Wawelem tez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 03:40
      ale psy miejskie wola jak hieny czatowac na Topolowej pod dworcem a noz ktorys
      kierowca podwiozl pod sam dworzec ciocie czy babcie z wielka, ciezka waliza i
      zlamal zakaz wjazdu w miejscu gdzie az sie prosi zeby mozna bylo podwozic
      podroznych na PKP/PKS
    • Gość: r Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. IP: *.autocom.pl 02.12.06, 10:03
      Chodząc z dziecinnym wózkiem po ulicach Krakowa odechciało mi się tego
      miasta.Długa, Filipa itd. A wszystko właśnie przez parkujace samochody na
      dziurawych i nierównych chodnikach. Dodatkowym problemem była deszczowa pogoda.
      Ogólnie jedno wielkie dziadostwo...
      • Gość: masia Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.kolornet.pl 02.12.06, 10:22
        Kolejna ulica to Racławicka, zgroza!!!!!!!!

        Bardzo ważny problem został poruszony, brawo!
        • Gość: mama Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.chello.pl 02.12.06, 11:40
          Nareszcie ktoś mówi o tym problemie głośno, bezmyślność kierowców nie zna
          granic, nawet tam, gdzie miejsca do parkowania jest sporo!
          Szkoda, że pewnie skończy się na jednym, krótkim artykule.
          • Gość: ko-yama Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 13:25
            A co z bezmyślnością pieszych z wózkami na ścieżkach rowerowych. Kiedy ktoś tym
            problemem się zajmie?
      • Gość: TM Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.acn.airbites.pl 03.12.06, 10:45
        Gwarantujęc Ci ż jeżeli parkowali by tylko mieszkańcy to nie miałbyś takiego
        problemu.
    • Gość: ojciec Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 11:29
      Problemem jest też straż miejska, która ma w nosie takie zgłoszenia.
      Wielokrotnie słyszałem w słuchawce głos dyzurnego: nie mam patrolu w tym
      rejonie. Wystarczy zobaczyc ile szwęda sie strazników wokół magistratu i w
      budynku - kogo oni tam pilnują!!! Trzymają miejsca parkingowe dla
      urzędników!!!!

      Ktoś próbował dojechac wózkiem do drzwi magistratu - to dopiero jest wyzwanie!
      • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: 149.156.14.* 02.12.06, 12:00
        Jak to się ładnie mówi....punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. z jednej
        strony, Pan Michał ma racje, bo sama pamiętam z czasów wózkowych, jak to fajnie
        jest przejeżdżać koło źle zaparkowanych samochodów. Ale z drugiej strony,
        trzeba także uwzględnić także racje kierowców, bo nie od dzisiaj wiadomo, że
        sytuacja parkingowa w Krakowie jest tragiczna, ba..., nawet KATASTROFALNA i nie
        ma się co dziwić, że parkują, jak popadnie. Zresztą na źle parkujące samochody
        jest o wiele lepsza metoda, niż straż miejska, ale może nie będę o niej
        pisać....A jak już się posiada dziecko, to dobrze jest swoją drogą wyposażyć
        się w pojazd czterokołowy i wywieźć dziecię wraz z wózkiem, tam gdzie można
        swobodnie spacerować bez przeciskania się między parkującymi samochodami (np.
        przepiękny park, bardzo przyjazny dzieciom tuż koło Dworku Białoprądnickiego,
        podobnie piekny park dla dzieci, między ulicą Mazowiecką, a Kazimierza
        Wielkiego, czy po prostu Planty, dla takich, co gdyby mogli, to najchętniej
        wprowadziliby się do Sukiennic).
        • ar.co Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po 02.12.06, 16:03
          Sytuacja parkongowa może i jest tragiczna, ale może wystarczyłoby rozsądnie
          korzystać z samochodów? Nie zawsze trzeby podjeżdżać własnym samochodem do
          pracy odległej o dwie ulice czy sklepu o pięć minut drogi, prawda? A jak kogoś
          stać na samochód - to niech gobędzie stać również na płatny parking. Chodnik
          należy do pieszych i żadne pretensje kierowców nie mogą tego zmienić.
          • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 16:54
            Tak, tylko trzeba wziąć pod uwagę, że ulice zaparkowane są nie tylko przez
            odwiedzających, ale przede wszystkim mieszkańców kamienic, którzy muszą w końcu
            gdzieś zaparkować auta, bo nie każdego stać na wynajmowanie grażu, których
            zresztą w Krakowie jak na lekarstwo.
            Mnie najbardziej denerwują tak zwani "niedzielni kierowcy", którzy nie potrafią
            przejść kilka kroków pieszo do Kościoła, tylko muszą oczywiście "pokazać się"
            swoją bryką. Dobrego Pasterza jest tak zaparkowana w niedzielę, że nawet mysz
            się nie przeciśnie, nie mówiąc już o wózku, czy rowerze.
            Ale z drugiej strony: chodzenie na spacery z dzieckiem, akurat tam, gdzie jest
            największe natężenie ruchu samochodowego, jest pomysłem co najmniej ryzykownym.
            Wiadomo, że jak się mieszka w centrum trzeba jakoś wyjść z domu, żeby dojść do
            parku, czy innych miejsc zielonych, a to niestety wiaże się z koniecznością
            przeciskania się między parkującymi samochodami i walką ze wspaniałymi
            krakowskimi chodnikami. A może warto pomyśleć o przeprowadzce w miejsce bardziej
            przyjazne dzieciom? Sam Michał Olszewski zachwalał niedawno osiedle Kliny, jako
            wspaniałe miejsce dla młodych rodzin. Drugie wyjście, gdy przeprowadzka nie
            wchodzi w grę: dojeżdżanie samochodem w miejsca dobre na spacer z maleństwem,
            tak, jak my to robimy z mężem...
            • Gość: mama już bez wózka Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: 195.214.220.* 03.12.06, 16:04
              Ale z drugiej strony: chodzenie na spacery z dzieckiem, akurat tam, gdzie jest
              > największe natężenie ruchu samochodowego, jest pomysłem co najmniej ryzykownym

              Z dziekiem nie chodzi sie tylko na spacery, ale tez najzwyczajniej wychodzi sie
              z domu, by np udac sie do sklepu, urzędu, na przystanek autobusowy. Korzystamy
              wówaczas z tych ulic, co wszyscy. Zreszta problem dotyczy tez swobodnegp
              poruszania sie osób nie tylko z wózkiem ale i na wózku. Dlaczego z pooiwodu
              czestp bezczelnosci i bezmyslnosci kierowcow mam nadkładac drogi albo narażac
              zycie, poniewaz zamias spokojnie iśc chodnikiem muszę wkroczyc na ulicę (np.
              Aleje Słowackiego- gorąco polecam wszytskim niedowiarkom)

              A może warto pomyśleć o przeprowadzce w miejsce bardzie
              > j
              > przyjazne dzieciom? Sam Michał Olszewski zachwalał niedawno osiedle Kliny,
              jako
              > wspaniałe miejsce dla młodych rodzin

              Cudowny pomysł!! Rodziny z dziecmi w wózkach łączmy się- prxzeprowadzajmy sie
              na Kliny. A gdy nasze pociechy podrosna, udostepnimy mieszkania innym
              potrzebującym.

              I jeszcze jedno. Niech ktos mi wskaże w Krakowie "miejsce przyjazne dla
              dziecka"- takie z bezpieczym i zadbanym placem zabaw (i oczywiście nie
              przepełnionym do granic mozliwosci), terenami zielonym do swobodnego
              spacerowania, gdzie nie ma wielkiego ryzyka spotkania sięze swobodnie
              biegającym psem bez kagańca lub tez wdepnięcia co krok w psie odchody. I
              wystarcczającą ilośćia miejsc w przedszkolach....

              Drugie wyjście, gdy przeprowadzka nie
              > wchodzi w grę: dojeżdżanie samochodem w miejsca dobre na spacer z maleństwem,
              > tak, jak my to robimy z mężem...

              Nie każdy ma samochód. I nie chodzi przeciez o to, by na godzinny spacer w
              środku dnia udawac sie na przeciwległy kraniec miasta...



              • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 23:44
                Może i dobrze, że red. Olszewski zwrócił uwagę na ten problem. Ale jeśli już
                pisać o tym, że chodniki są zajęte przez samochody, to może warto spojrzeć na
                tą sprawę szerzej i napisać, dlaczego tak się dzieje. Czy winni są tylko i
                wyłącznie kierowcy? Nie trzeba być znawcą, żeby zauważyć, że koniunktura Krakowa
                jest absolutnie nie przystosowana do "przetrawienia" takiej ilości mieszkańców i
                samochodów. Dodatkowo planując wielkie inwestycje (a'la Galeria Kazimierz),
                trzeba pomyśleć również o odpowiednim zapleczu parkingowym. I dlaczego kierowcy
                źle parkują? I tak trudno zauważyć,jak są wąskie chodniki w wielu miejscach
                Krakowa i będąc przed wyborem zastawienia chodnika lub jezdni, kierowcy często
                decyduja się na to pierwsze rozwiązanie.Problem ten jest znacznie bardziej
                złozony niż się Panu redaktorowi i innym biorącym udział w tej dyskusji wydaje.
                Inna sprawa...jeśli już mieszka się w ścisłym centrum miasta, czy to z wyboru,
                czy to z konieczności, trzeba zdawać sobie sprawę z różnych niedogodności,
                wynikających z tego faktu, a wiec ciągłego hałasu, źle zaparkowanych samochodów,
                dużego ruchu samochodowego i pieszego, dużej ilości turystów, wysokiego czynszu
                etc. etc. Zresztą czy tylko kierowcy utrudniają życie młodym rodzicom? A co z
                hałasującymi po nocy, przy okazji różnych balang studentami, przez które nasza
                pociecha nie może zasnąć? A co z szalejącymi po Rynku Głównym rowerzystami,
                którzy w każdej chwili mogą rozjechac puszczoną na sekunde samopas pociechę? A
                co z nowoczesnymi budynkami z monitoringiem, ale bez windy i wózkowni? Takich
                problemów znajdzie się znacznie więcej. A jako miejsca bardzo przyjazne dzieciom
                polecam: Park w Dworku Białopradnickim, Park Jordana, oraz Mini-Zoo w Zoo
                krakowskim. To tylko garść z wielu przykładów fajnych miejsc w Krakowie, gdzie
                można wybrać się z dzieckiem mamo bez wózka
                • Gość: r Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 21:45
                  Nie rozumiem dlaczego tak usilnie bronisz źle parkujących kierowców. Mieszkam w
                  centrum i ZAWSZE parkuję tak, że osoba z wózkiem nie ma najmniejszych problemów
                  z przejściem, więc da się. Ludzie, którzy tarasują przejście są, albo bezmyślni,
                  albo są zwykłymi chamami. Najczęściej jedno i drugie. Gdybym chciał na każdy
                  spacer jeździć do parku, to nigdzie bym nie jeździł. Przejazd do parku to co
                  najmniej 30 minut, czasem więcej. W obie strony, to już godzina. Co do Parku
                  Jordana, to chyba byliśmy w innym Parku Jordana, bo tam, gdzie ja byłem biegają
                  psy bez kagańcow, trawniki pełne sa psich odchodów i nie można dziecka puścić
                  samego bez niebezpieczeństwa rozjechanie przez rowerzystę. Nie chodzi o to, że
                  im "zabraniam", ale po prostu nie ma w Krakowie miejsca spełniającego wsześcniej
                  wymienione wymagania.
                  • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 22:55
                    Coś Ci się chyba pomyliło z Błoniami (Błońmi?), Park Jordana to taki teren
                    zielony po prawej stronie Błoni (patrząc w kierunku przeciwnym do centrum
                    miasta) ;-). A tak serio, to bardzo polecam park koło dworku Białopradnickiego,
                    naprawdę byłam tam conajmniej kilka razy, a mój mąż chyba koło kilkudziesięciu i
                    nigdy nie nadziałam się na psie odchody, czy też rowerzystów. Kultura opiekunów
                    psów, to już zupełnie inna sprawa i temat na inne forum....
                    a jeśli chodzi o kierowców....nie tyle staram się ich bronić, co w pewien sposób
                    usprawiedliwić. Mnie też często denerwuje arogancja kierowców, nie tyle tych
                    parkujących, co rozbijajacych się po krakowskich ulicach. Najgorzej jest z
                    przejściem przez przejście dla pieszych w miejscach, gdzie nie ma sygnalizacji
                    świetlnej. W Europie Zachodniej (z autopsji znam taką sytuację z moich pobytów w
                    Szwecji i Niemczach) kierowca na widok pieszego zatrzymuje się grzecznie i
                    czeka, aż ten przejdzie na drugą stronę. W Polsce zaś (nie tylko w Krakowie),
                    można czekać do us....j śmierci, aż ktoś wreszcie przepuści przez przejście (i
                    zapewne będzie to cudzoziemiec).
                    Ale z drugiej strony nie mogę znieść arogancji rodziców, którzy uważają, że z
                    racji tego, że urodziło im się dziecko, cały świat ma im wchodzić w cztery
                    litery. Oczywiście niedobrze, jeśli kierowcy zabierają im przeszczeń do życia.
                    Ale z kolei Ci sami, narzekający rodzice zabieraja wymienionym juz rowerzystom
                    przynależną im przestrzeń. Jeśli mamy się uczyć kultury, to nauczmy się jej wszyscy.
    • Gość: krakowski gosc złośliwy sposób mojego znajomego -przepychac sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 11:52
      jeden z moich znajomych ma swój własny sposób w krucjacie wobec takich kierowców
      (zreszta- sam tez jezdzi po Krakowie, wiec zna problem od obu stron) - po prostu
      przepycha sie wozkiem, jesli jest taka mozliwosc i oczywiscie wtedy na lakierze
      autka pozostaje pieeeekna ryska. jemu wozka nie zal, bo juz nim trzecie dziecko
      wozi i wazne, zeby po prostu jechal :-)
      Moze to nie do konca etyczne, ale na pewno baaardzo pouczajace dla takiego kierowcy.
      • Gość: midtown Re: złośliwy sposób mojego znajomego -przepychac IP: 83.175.180.* 02.12.06, 12:34
        tez znam problem od dwoch stron, zwlaszcza ze mieszkam w srodmiesciu i codzienie
        musze parkowac.
        METODA NA TEN PROBLEM??

        OBOWIAZKOWE ROWNOLEGLE PARKOWANIE NA ULICACH, tak jak to ma miejsce w caly,m
        cywilizowanym swiecie, jak paryz, londyn itd gdzie jest mniej miejsca ogolnie, a
        znacznie wiecej samochodow. Estetyczniej, ladniej, wygodniej dla pieszych i
        wieksza przestrzen.

        na kazdej ulicy powinno sie parkowac tylko rownolegle.
        A po skosie niech sobie wjezdzaja w warszawce.
        • Gość: TM Re: złośliwy sposób mojego znajomego -przepychac IP: *.acn.airbites.pl 03.12.06, 10:51
          Racja - tylko msimy zminiejszyć ilośc aut w ścisłym centrum - i nauczyć ludzi
          parkować (tyłem - łatwiej wjechać)
      • Gość: ms kolejny sposób, jak SM zawodzi IP: *.2-0.pl 02.12.06, 12:36
        kolejny sposób to posypywanie dachu auta odrobiną ziarna. Ptaki w zimie trzeba dokarmiać ;)

        Inna sprawa, że zarówno zarządcy dróg (nie ustawiają słupków, nie malują ciągłych linii tam, gdzie nie ma miejsca) jak i straż miejska (brak skuteczności) zachęcają, żeby autem parkować gdziekolwiek - cały chodnik, przejście dla pieszych, środek skrzyżowania czy "śmieszka rowerowa".

        Co to za argument "mam samochód i muszę gdzieś zaparkować". Mam helikopter i muszę gdzieś wylądować. Chcę siusiu i muszę gdzieś... miejmy więcej dojrzałości i zrozumienia dla innych. Niewielki spacerek = mniejszy brzuch po zimie i lepsze samopoczucie ;)
        • Gość: Pudliszek Re: kolejny sposób, jak SM zawodzi IP: 149.156.14.* 02.12.06, 13:06
          Tak, tylko, że jak na przykład zawozisz dziecko do lekarza, to nie zawsze masz
          czasu godzinami szukać miejsca do zaparkowania, i wtedy starasz się raczej
          zaparkować, jak najbliżej koło szpitala. Myślę, że jest to problem o wiele
          bardziej złożony i nie da się go tak prosto rozwiązać. Ale fakt, faktem, pewna
          kultura parkowania by nam się przydała...
          • Gość: ko-yama Re: kolejny sposób, jak SM zawodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 13:23
            I to ma być powód by zastawić blachosmrodami wszystkie ulice wokół szpitali? Jak
            parkować nie potrafisz to bierz taksówkę, albo jeśli sytuacja tego wymaga wezwij
            karetke i módl się by karetka miała jak podjechać Ci pod dom, bo przecież
            mieszkańcy muszą gdzieś parkować.
          • Gość: aleksy Re: kolejny sposób, jak SM zawodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 21:47
            Uch..ale mega demagogia. Czyli wszyscy parkujący w centrum przyjeżdżają z chorym
            dzieckiem do lekarza....
    • miszama Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. 02.12.06, 16:48
      Rzeczywiście kiedy się jest na zatarasowanej ulicy, dzwonienie do straży
      miejskiej wydaje się być dobrzym pomysłem. Jednak kiedy Pan Redaktor zabiera się
      pisanie na ten temat artykułu powinien spojrzeć na to bardziej dojrzale. Ja bym
      sugrowała aby pójść w kierunku stawiania postulatów zmiany sposobu kształtowania
      przestrzeni tak aby było ona użyteczna dla wszystkich. Bo jak wiadomo zarówno
      kierowcy jak i opiekunowie dzieci mają swoje potrzeby. Prawdę mówiąc dziwi mnie
      owo zdziwienie niedostępnym miastem dopiero PO osobistym doświadczeniu
      problemu... Brak wyobraźni? To co, czy wszyscy musimy stracić wzrok, aby
      zrozumieć że miasto musi być dostępne dla niewidomych? Wszyscy musimy usiąść na
      wózku aby... itd...?
      Panie Redaktorze, skoro Pan już dostrzegł jakoś ten problem to niech Pan drąży i
      spojrzy na niego mniej egocentrycznie, a bardziej kompleksowo. Polecam na
      przykład nieudane remonty, gdzie naprawia się dziury w chodniku, ale przy okazji
      tworzy schody których wcześniej nie było...
    • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:09
      "Dlaczego racja pieszego ma przegrywać z racją kierowcy? Dlaczego mam akceptować
      tę arogancję zmotoryzowanych, która zabiera należną mi przestrzeń?"
      A może należałoby zapytać: dlaczego arogancja jakiegoś tatusia ma przegrywać z
      racją kierowcy? Taka arogancja rodziców czasami źle się konczy, pisano o niej
      przy okazji samobójstwa molestowanej w szkole dziewczynki. Może ta uwaga pasuje
      jak pięść do nosa do tematu tego artykułu, ale mimo wszystko wydaje mi się że
      jako dziennikarz powinieneś spojrzeć na tą sprawę trochę bardziej obiektywnie,
      nie tylko z perspektywy Twojego ojcostwa, bo w tym konflikcie akurat każdy ma
      trochę racji. Sama jestem matką i pieszym, ale mimo wszystkim nie rzucam mięsem
      w kierowców. Wiem, że felietony to utwory o zabarwieniu subiektywnym, ale myślę,
      że trzeba się powstrzymać od subiektywnych oskarżeń. Są kierowcy aroganccy i są
      kierowcy, którzy parkują, jak parkują, bo zmusza ich do tego bałagan panujący w
      tym mieście.
      • Gość: czesiek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.crowley.pl 02.12.06, 22:33
        O co Ci chodzi, dobra kobieto?
        Jaka wyrozumiałość dla "kierowców"?
        Nie chodzi o "kierowców" tylko o idiotów łamiących przepisy, mających w d...
        innych ludzi.
        Wielokrotnie wzywałem SM do samochodów zaparkowanych tak, że nie dało się
        przejść nawet starszej osobie, co do piero mówić o wózku.
        Raz nawet spuściłem powietrze z 2 kół jakiejś kretynce w Land Roverze, która
        zostawiła ok. 20 cm od ściany kamienicy. Wiem, że kretynce, bo zobaczyłem ją
        pół godziny później spisywaną przez SM (również zadzwoniłem). Na takich nie ma
        innej rady.
        • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 23:53
          Najfajniej to pod tym względem jest na terenie Szpitala Uniwersyteckiego (czyli
          cała wielka przestrzeń między Kopernika, a Grzegórzecką), gdzie coś takiego, jak
          chodnik w ogóle nie istnieje (służy jako parking dla personelu szpitala) i chcąc
          nie chcąc, będąc pieszym trzeba tą przestrzeń przemierzać idąc jezdnią,
          ryzykując, że zostanie się rozjechanym przez jakiegoś szalonego pana doktorka
          (pielęgniarek raczej nie stać na pojazdy zmechanizowane), badź też, co
          najciekawsze, karetki pogotowia, które na tym własnie terenie są szczególnie
          niebezpieczne(!). Za każdym razem (czyli po prostu codziennie), idąc do pracy
          jestem nieźle wpieniona, bo często muszę niczym linoskoczek wędrować po
          krawężniku lub po prostu środkiem jezdni, od czasu do czasu obtrąbiana przez
          zdenerwowanych kierowców. Ale z drugiej strony....jeden z większych parkingów na
          tym terenie (dokładnie w miejscu budynku archiwum i PLB) jest płatny, parkingi
          bezpłatne są zarezerwowane dla kierowników, dyrektorów etc etc, pozostały
          personel zmuszony jest do parkowania na przestrzeni pozostałej, czyli po prostu:
          chodnikach. Można by się zapytać: a dlaczego doktorzy nie chodzą piechotą, ani
          nie jeżdżą na rowerach? Niektórzy to robią, ale biorąc pod uwagę, że wymieniona
          przez Pana Michała nasza kochana Straż Miejska szczególnie uwzięła się w
          ostatnim czasie na przedstawicieli tego właśnie gatunku (na drugim miejscu po
          babciach wyprowadzających na spacer swoje pieski), nie należy się dziwić, że
          większość stawia jednak na samochód. I komu to przyznać rację?...
      • Gość: zosika Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 21:56
        Nie rozumiesz podstawowej rzeczy. Pieszy ma prawo iść po chodniku, bo jak nazwa
        wskazuje służy on do chodzenia. Kierowca może na nim zaparkować, jeżeli zostawi
        odpowiednią ilość miejsca. Jeżeli nie zostawia, to znaczy, że łamie prawo. On
        tam stać NIE MOŻE. Idąc Twoim tokiem rozumowania nie można mieć pretensji do
        kogoś, kto się załatwi do piaskownicy, bo nie ma wystarczającej liczby
        publicznych toalet.
        • Gość: Pudliszek Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 23:11
          Rozumując w tej sposób muszę dojść do wniosku, że najmilszy mi jest pierwotniak
          pantofelek;-). No cóż, jak nie ma innego wyjścia, to też się robi pod
          krzaczkiem.... może nie wszystko i nie w centrum miasta, ale w lesie nie ma
          zazwyczaj toalet publicznych...;-). Kierowca MUSI gdzieś zaparkować auto,
          przecież nie zawiesi swojej bruki w powietrzu. Jeszcze dzisiaj opowiadała mi
          pewna znajoma, że jej koledzy z pracy, aby zaparkować w centrum, muszą robic
          cztery okrążenia wokół Karmelickiej, żeby znaleźć miejsce do parkowania. Auta
          trzeba w niektórych sytuacjach upychać, gdzie się da, żeby tylko zaparkować...
          Oczywiście, można dojeżdżać komunikacją miejską. Tylko, że jak ktoś jest z
          Zabierzowa, Chrzanowa, Krzeszowic, a pracuje w Krakowie, to chyba musiał by mieć
          mocno coś nie tego pod czaszką, żeby dojeżdżać do pracy kompletnie zatłoczonymi
          busami (co też jest nielegalne!!!!!!!!! i niebezpieczne!!!!!!!!!!!). Tylko
          poprawa sytuacji parkingowej w Krakowie i nabranie pewnej dawki kultury przez
          wszystkie strony tego konfliktu może rozwiązać ten problem....
    • Gość: nemo nie kapitan Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 08:09
      Szanowny Panie Redaktorze Michale Olszewski, twierdze ze , cierpi pan na
      ślepotę, dostrzega pan problem dopiero wtedy kiedy dotyczy pana bezpośrednio:)
      Dziennikarz powinien mieć dar wiedzenia inaczej niż wiekszość społeczeństwa:)
      Pozdrawiam
    • manra Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. 03.12.06, 22:07
      ponarzekalabym jeszcze na krawezniki, wspolna zmore pchajacych wozki,
      niepelnosprawnych ruchowo i rowerzystow. Krakow jest wyjatkowo niereformowalny,
      jesli chodzi o ulatwienia dla poruszajacych sie na kolkach innych niz
      samochodowe. krawezniki sa absurdalnie wysokie, co absolutnie jednak nie wydaje
      sie przeszkadzac kierowcom. rowerzystom za to utrudnia zycie koncertowo.
    • Gość: jotes Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po kr.. IP: *.tktelekom.pl 04.12.06, 08:34
      to nie jest problem braku miejs parkingowych, ale problem kierowców. 9 wieczór
      ul. Gronostajowa ( teren III Kampusu UJ ) Pan kierowca podjeżdża do banku
      znajdującego si na terenie Jednego z wydziałów i zgadnuijcie gdzie zaparkował
      swoją FURĘ oczywiście czterema kołami na chodniku. Nie rozumiem Kierowców
      parkujących w ten sposób, przecież ON wysiadając z samochodu też staje się
      PIESZYM i musi lawirować wśród samochodów zaparkowanych na chodnikach. Sprawa
      parkingów, dlaczego buduje się je w centtum, przecież trzeba będzie tam jakoś
      dojechać, zwiększa się tym samym ruch samochodowy w centrum, a teraz sprawa
      druga. Dojeżdża Gość do parkingu a tu brak miejsc do parkowania, to gdzie
      zaparkuje, oczywiście jak najbliżej czyli.... można by tak bez końca
      Centrum powinno być bez samochodów, to już funkcjonuje, za wjazd do centrum
      wysokie opłaty. Jeszcaze w sprawie opłat, dlaczego każda następna godzina jest
      tańsza od pierwszej, powinno być odwrotnie, druga godzina powinna być dwz razy
      dróższa od pierwszej, trzecia od drugiej itd.
    • Gość: ko-yama Piesi z wózkami też nie są bez winy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:54
      Piesi z wózkami też nie są bez winy ponieważ nagminnie łamią przepisy i
      poruszają się po pasach przeznaczonych dla rowerów jednośladowych choć obok jest
      elegancko wykostkowany szeroki pas przeznaczony dla pieszych. Jest to zachowanie
      wyjątkowo bezmyślne. Gdy pieszy włazi na pas dla rowerów stwarza zagrożenie dla
      siebie i rowerzystów, gdy włazi z wózkiem naraża też swoje dziecko które w
      niczym przecież nie zawiniło, że ma rodzica debila.
      • Gość: 4 Re: Piesi z wózkami też nie są bez winy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 21:57
        Ale, co to ma do źle parkujących kierowców? Rowerzystom pnie przeszkadzają,
        kiedy tarasują ścieżki rowerowe?
        • Gość: ko-yama Re: Piesi z wózkami też nie są bez winy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 11:09
          Chodzi o to by nie robić pieszych z wózkami świętych męczenników bo często tak
          samo jak kierowcy potrafią nie liczyć się z innymi uczestnikami ruchu drogowego.
    • agatamama6 Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po 04.12.06, 14:34
      gratuluje tekstu dziennikarzowi i - albo - wydawcy, bo że macie adjustatora, to
      nie wierzę! 1 - polszczyzna ("grzechy" to lmn. a ojcostwo - pojedyncza)2 -
      logika 3- sens
    • zh3 Re: Na odległość wózka - z wózkiem dziecięcym po 05.12.06, 16:06
      kierowcy parkujący w centrum nie mają pojecia o podstawowych zasadach ruchu
      drogowego. Odnosi sie wrażenie że prawo jazdy kupili na kleparzu lub na tomexie.
Pełna wersja