Zakup biletów u motorniczego

IP: *.ghnet.pl 11.12.06, 17:29
Mam dziwne pytanko - bynajmniej nie chcę nikogo obrazić, bo Krakusów darzę
szacunkiem, a pewnie ta socjologiczna ciekawostka miałaby miejsce wszędzie,
ale z przyczyn technicznych tylko Was występuje taka możliwość, że w
tramwajach (bombardiery) i autobusach (solarisy) można nabyć bilet zarówno u
motorniczego, jak i w automacie.
I kopara mi opada, jak widzę ludzi wciąż kupujących u motorniczego, mimo że w
automacie jest taniej, wydaje resztę itd. Ja zawsze miałem opory jeśli chodzi
o nabywanie biletów u prowadzących pojazdy - potrafią być niemili, nie mają
wydać, muszą otwierać okienko i przeszkadza to w jeździe.
Tymczasem od dzieciństwa uwielbiałem wszelkie automaty, ale wygląda na to, że
nasi rodacy po prostu się ich boją...
    • Gość: kar_ma Re: Zakup biletów u motorniczego IP: *.chello.pl 11.12.06, 22:56
      automaty są często zepsute - np. zjadają kasę nie wydając biletu - czasem lepiej
      kupić u motorniczego
      • Gość: OLO I To nie to IP: *.chello.pl 11.12.06, 23:16
        Nie o to chodzi. Z moich obserwacji wynika ze u kierowcy bilety kupuja ludzie starsi albo analfabeci wtórni. Starsi albo niedowidzą albo się boja maszyny. Reszta po prostu nie rozumie pisanych komunikatów - "Automat biletowy w tramwaju" albo "wybierz bilet i wrzuc monety". No chyba że automat naprawdę nie działa.

        Podobnie jest w supermarketach przy kasach do 10 artykułów - ale tam to już sami analfabeci :(. Każdy kto tam podchodzi i ma wiecej niz 10 artykułów jest niepiśmiennym przygłupem
        • Gość: ka Olo osmieszas sie niepismienny przyglupie IP: *.betanet.pl 12.12.06, 09:47
        • Gość: lunch Re: To nie to IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.12.06, 10:56
          No właśnie nie. Przy mnie kupowały dwie osoby, które na oko określiłbym jako
          studentki.
      • Gość: Andre Re: Zakup biletów u motorniczego IP: *.netcontrol.pl 13.12.06, 22:58
        Zgadza sie!
        Notorycznie tez nie maja wydac. Sprzedaz za odliczona kwote.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja