Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgusa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 23:21

Nie przepadam za klerem ale nie widze aby w tych "dokumentach" byly dane
na tema agenturalności Abp Wielgusa. Krotko piszac: Sluzba Bezpieczenstwa i
wywiad PRL wciagnely go do kartoteki ale Wielgus nie przyniosl im zadnych
konkretnych inforamcji. Z punktu widzenia tych sluzb jego praca byla porazka
co JAWNIE wynika ze str. 54 (biernośc, zignorował instrukcje). Oczywiscie,
nikt nie lubi przynawac sie do porazek wiec ciagle w raportach podkresla sie
jakim Wielgus jest swietnym agentem i jaki moze przyniesc pozytek dle sluzb.
Ale gdzie sa konkretne rezultaty ? Panowie pulkownicy dostawali gruba kase za
pisanie raportow wiec stwarzali pozory, ze maja sukcesy. Nic dziwnego, ze PRL
tak szybko upadl w 1989 r. jesli Wielgus byl uznawany za dobrgo agenta. Mam
tylko nadzieje, że obecny Wywiad RP jest lepiej zorganizowany i nie opiera
sie na fikcji.
    • Gość: asd Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 00:34
      twoje zdanie szczurze się nie liczy
      pewnieś sam kpuś jak ta lala
    • Gość: amd Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.07, 19:51
      --------------------------------------------------------------------------------
      Większość dziennikarzy, którzy kolaborowali z Wojskowymi Służbami
      Informacyjnymi, a dziś nadal pracują w mediach- aktywnie kolaborowała ze
      Służbą Bezpieczeństwa PRL lub Wojskowymi Służbami Wewnętrznymi PRL. Jak
      wynika z ustaleń historyków- w prawie każdej redakcji działała agentura SB,
      zaś do dziś w zawodzie pozostają dziennikarze zwerbowani do współpracy z
      bezpieką w latach 80-tych. Otwarcie archiwów IPN i ujawnienie materiałów
      zgromadzonych na ich temat przez SB- co może nastąpić w marcu, gdy wejdzie w
      życie nowa ustawa lustracyjna zagrozi karierze i reputacji zawodowej części z
      nich. Powielane, więc w niektórych mediach, często słabo udowodnione
      oskarżenia o rzekomą współpracę części duchownych z SB- mają na celu
      odwrócenie uwagi od środowiska dziennikarskiego i skompromitowanie idei
      lustracji w myśl hasła "przecież każdy kolaborował".

      To, że pewna grupa duchownych poszła na współpracę z komunistyczną służbą
      bezpieczeństwa dając się złamać, zastraszyć czy po prostu kupić nie ulega
      wątpliwości. Podobnie jak nie ulega wątpliwości, że przypadek księdza Michała
      Czajkowskiego nie był odosobniony, czy to, że nazwiska księży,
      współpracujących z SB, jakie mają znaleźć się w książce księdza Tadeusza
      Iaskowicza- Zalewskiego wywołają wstrząs. Już dziś, nieoficjalnie krąży
      nazwisko wysokiego rangą duchownego, znanego z negatywnego stosunku do
      lustracji, który rzekomo miał być agentem SB o pseudonimie "Delegat".
      Uzasadnione kontrowersje budzą jednak fakt pojawiające się od szeregu
      miesięcy medialne przecieki i towarzyszący temu rozgłos- wskazujące, jako na
      agentów i współpracowników SB przede wszystkim duchownych czy osoby znane z
      bardzo negatywnego stosunku do PRL np. Zbigniewa Herberta przy jednoczesnym
      przemilczaniu lub wyciszaniu przez media sprawy kolaboracji z bezpieką
      czołowych przedstawicieli świata dziennikarskiego. Pozwala to na zadanie
      pytania- czy nie jest to zorganizowana kampania,- uderzając w Kościół
      Katolicki, którego roli w moralnej walce z reżimem komunistycznym nie sposób
      nie docenić prowadzi się do skompromitowania idei lustracji i ujawnienia
      esbeckich archiwów przy jednoczesnym odwróceniu uwagi od dziennikarzy-
      konfidentów SB. Często przy nieświadomym wykorzystaniu tych dziennikarzy,
      którzy opowiadają się za rozliczeniem peerelowskiej przeszłości.
      - Ci, którzy ujawniają takie dokumenty nie mają sobie nic do zarzucenia, nie
      ciąży na nich skaza współpracy z SB. Ale ręce zacierają ci, którzy mają
      nadzieję, że uniemożliwi to otwarcie archiwów SB czy też do zniechęcania
      społeczeństwa, które uzna, że "wszyscy kolaborowali, więc sprawa ich już nie
      obchodzi"- uważa jeden z posłów sejmowej komisji ds. służb specjalnych
      A problem współpracy z SB dziennikarzy- również tych zajmujących obecnie
      czołowe pozycje w medialnym "saloniku" nie sposób zlekceważyć. W Instytucie
      Pamięci Narodowej prowadzone są już prace naukowe mające ustalić zakres
      współpracy środowisk dziennikarskich ze Służbą Bezpieczeństwa. Nieoficjalnie
      już dziś wiadomo, że wyniki mogą być wstrząsające
      - Telewizja, rozgłośnie polskiego radia, gazety również te lokalne. Wszędzie
      tam nierzadkie były przypadki dobrowolnej współpracy dziennikarzy z SB.
      Przede wszystkim dla kariery- mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" jeden z
      pracowników IPN.
      Szeroka agentura SB w mediach
      Według informacji, do jakich dotarliśmy dziennikarze byli po duchownych
      najbardziej inwigilowanym i rozpracowywanym przez bezpiekę środowiskiem w
      PRL. Jak informowało w maju bieżącego roku "Życie Warszawy"- aż pięciu
      czołowych dziennikarzy tylko jednego ważnego dzisiaj na rynku tygodnika
      opinii współpracowało z SB. Jak informował kilka miesięcy wcześniej dr Antoni
      Dudek z Instytutu Pamięci Narodowej w okresie PRL w każdej ważniejszej
      redakcji był pracownik - z reguły na szczeblu redaktora naczelnego lub
      zastępcy - odpowiedzialny za kontakty z oficerem SB, który "opiekował się"
      daną redakcją. W prawie każdej redakcji działała oprócz tego agentura
      współpracująca z SB. Historyk przypomniał, że stopień "upartyjnienia"
      dziennikarzy był w PRL bardzo duży. SB obchodziła zaś formalny zakaz werbunku
      członków PZPR, stosując wobec partyjnych dziennikarzy tzw. kontakt służbowy
      lub obywatelski. Od tych kategorii informatorów nie wymagano zobowiązania do
      współpracy. Zdaniem dr. Dudka, dziś większość dziennikarzy czynnych w PRL to
      już emeryci, ale w zawodzie mogą być np. ci, których zwerbowano na studiach w
      latach 80., kiedy agentura SB była najbardziej rozbudowana. Część z nich z SB
      trafiła do Wojskowych Służb Informacyjnych, kontynuując karierę w zamian za
      donosicielstwo. W czwartek wieczorem prezydent Lech Kaczyński występując w
      TVP potwierdził, że w raporcie WSI pojawia się przynajmniej kilka bardzo
      istotnych dla świata mediów nazwisk
      - Tutaj jest kilka nazwisk, które są bardzo istotne. Szczególnie były
      znakomicie usytuowane, chociaż niespecjalnie liczne. Znakomicie usytuowane ze
      względu na ich wpływ na to, co się działo- mówił prezydent Kaczyński
      - Zdecydowana większość dziennikarzy, którzy w momencie utworzenia WSI
      stawali się agentami Wojskowych Służb Informacyjnych w przeszłości ściśle
      współpracowała czy z WSW czy po prostu z SB- komentuje dla "Naszego
      Dziennika" Antoni Macierewicz, szef nowo utworzonej Służby Kontrwywiadu
      Wojskowego
      Dziennikarze czy sprzedawczyki?
      Nazwiska niektórych dziennikarzy- konfidentów SB czy peerelowskiego wywiadu
      wojskowego dzisiaj są już znane opinii publicznej. I co ciekawe- te same
      media, które dzisiaj potępiają i domagają się zablokowania ingresu ks. abp
      Stanisława Wielgusa jednocześnie otoczyły dziennikarzy-konfidentów swoistym
      parasolem ochronnym. Lesław Maleszka, znany bardziej jako "Katman" do
      niedawna czołowe pióro "Gazety Wyborczej", w przeszłości donosiciel SB
      pomagający rozpracowywać min zamordowanego później Staszka Pyjasa nadal
      pozostaje pracownikiem gazety Adama Michnika. Dla pozorów odsunięty od pracy
      stricte dziennikarskiej pozostał w gazecie w charakterze adjustora, mając
      niemały wpływ na pojawiające się w niej teksty. Od pracy w mediach nie
      odsunięto również Milana Suboticia, sekretarza programowego TVN- od 1984 roku
      agenta wywiadu wojskowego PRL. Mimo ujawnienia i opublikowania akt
      jednoznacznie wskazujących na powiązania Suboticia ze służbami specjalnymi
      PRL pozostał w TVN, podobnie jak Maleszka przeniesiony jedynie na inne, mniej
      eksponowane stanowisko. Dzieje się tak, mimo, iż- jak wynika z sondażu
      portalu internetowego "Interia.pl" -57 procent głosujących uważa, iż
      dziennikarze-konfidenci SB powinni stracić pracę w tym zawodzie.
      - Za wcześnie jeszcze za podawanie nazwisk dziennikarzy agentów SB, niech
      zespół, który się tym zajmuje zakończy pracę. Ja mogę tylko przypomnieć jedno
      nazwisko, które stało się już jawne po publikacji "Naszego Dziennika".
      Przecież dobrowolną deklarację o współpracy z SB podpisał Zygmunt Solorz,
      właściciel Telewizji "Polsat"- mówi nasz informator związany z Instytutem
      Pamięci Narodowej.
      Podobnie nietykalni, chronieni przez te same media, które tak chętnie atakują
      księży Kościoła Katolickiego zarzucając im często na podstawie
      niezweryfikowanych dokumentów są inni współpracownicy SB do dziś nierzadko
      wykonujący pracę dziennikarza i honorowani przez medialne organizacje
      prestiżowymi nagrodami i wyróżnieniami. Według autorów programu "Misja
      Specjalna" w TVP agentami SB byli: publicysta "Polityki" Krzysztof Teodor
      Toeplitza, Irena Dziedzic, Wojciech Giełżyński- dziennikarz "Dookoła Świata"
      i Andrzej Nierychło- obecnie wydawca "Pulsu Biznesu" oraz były pierwszy
      prezes TVP po 1989 roku -Andrzej Drawicz. Z tej grupy tylko Wojciech
      Giełżyński potrafił przyznać się do współpracy z SB
      - Daje się zauważyć rodzaj pewnej zasłony dymnej wokół dziennikarzy
      współpracujących
    • Gość: póż. Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: 62.233.214.* 07.01.07, 00:58
      To ładnie napisane, nawet się wzruszyłem. Napisz jeszcze coś i rób z siebie
      dalej głupa.
    • Gość: ter. Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 12:06
      to że prawda was boli to dobry objaw dający pewne nadzieje dla was, może nie
      wszystko dla was stracone
    • Gość: jupiter Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: 62.233.214.* 07.01.07, 18:21
      A ja straciłem, bo zaparł się czynionego dobra dla Ojczyzny nim kogut trzy razy
      zapiał, jak Judasz Chrystusa.
      • Gość: kompania.net Re: Mam pełne zaufanie i podziw do abpa S.Wielgus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:38
        ty w ogóle nie masz prawa oceniania, jako psych, witkowski
Pełna wersja