Gość: Elzbieta
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
24.04.03, 13:59
Patriota.pl / Forum
Ratujcie Polske przed zaklamaniem
Ukonczylam III LO w Gdansku zwane powszechnie " Topolowka" od topoli. Ten
artykul przeslany z Australii mowi, co dzieje sie w mojej szkole dzis.
Kiedy zostal wystosowany list do biskupow niemieckich o pojednanie i kazano
nam go potepic, jako uczniowie sprzeciwilismy sie.
Ja kiedys wytapilam publicznie przeciwko dyrektorowi Tebince. Nigdy mi tego
nie zapomnial. Wreczajac swiadectwo maturalne powiedzial : " No to co,
zegnamy sie moja antagonistko."
Kiedy 1 listopada 1995 roku znalazlam sie nagle w Polsce poznalam na
cmentarzu rodzenstwo tez z Trojki. Zaprosilam ich do siebie i wspominalismy
tamty czasy. Dowiedzialam sie wtedy, ze ten dyrektor budzacy postrach w
szkole mimo wszystko cenil takie rogate dusze jak ja, a pogardzal
plaszczacymi sie. Byl wiezniem Oswiecimia.
Elzbieta Gawlas
" Hatra"
Antypolski sabat
W gda&skim liceum, slynnej niegdys z patriotyzmu
„Topolówce”, odbyly si& warsztaty dla nauczycieli
szkól wszystkich szczebli, dotyczace stosunków
polsko–zydowskich i holokaustu. Organizatorem spotkania
byl Instytut Pami&ci Narodowej, a glównym prelegentem dr
Zbikowski, niegdys pracownik Zydowskiego Instytutu
Historycznego, dzis specjalista od spraw zydowskich w IPN.
Nauczycieli przyszlo niewielu (Bogu dzi&ki!), natomiast jedna z
pa& przyprowadzila grup& uczniów liceum, obiecujac w
zamian celujace oceny na œwiadectwie.
Zydzi nie wspólpracowali z Sowietami
Jak latwo bylo si& domyslic, wyklad i
cwiczenia mialy nie tyle ukazac prawd& o trudnych
czasach, ale raczej ponura rol& Polaków w okresie okupacji. Takie
zalozenie pojawilo si& juz na poczatku,
kiedy to prelegent stwierdzil, ze problem ratowania Zydów,
jest dosc dobrze znany, natomiast obecnie, dzi&ki
„odkryciom” takich ludzi, jak Gross i Michal Cichy,
rozpoczal si& nowy rozdzial bada&.
Zgromadzeni na sali ludzie mogli uslyszec o tym, ze
wspólpraca Zydów z Sowietami jest mitem, ze – owszem
– wspólpracowaly jakies grupy i jednostki, ale nie
przybieralo to formy masowej. Na moje argumenty i cytowane
zródla prelegent badz kwestionowal
wartosc zródel, badz kiedy zacytowalem
Grossa (W czterdziestym nas matko na Sybir zeslali), stwierdzil,
ze „duzo” czy „malo” to
poj&cia subiektywne.
Zydzi bardziej si& bali Polaków niz Niemców
Zdaniem dr. Zbikowskiego, zaangazowanie Polaków w ratowanie
Zydów nie mialo charakteru powszechnego, a sama akcja ratunkowa
miala podloze finansowe. Twierdzil, ze
cz&sto ukrywajacy si& po aryjskiej stronie Zydzi
obawiali si& bardziej sasiadów niz Niemców. Podniesiona
przeze mnie kwestia wyjatkowoœci kary smierci w przypadku
Polski, równiez zostala zanegowana (podobno byla jeszcze w
Estonii i Chorwacji), a w dodatku padlo stwierdzenie, ze nie
zawsze kar& smierci wykonywano i w wielu przypadkach
„udawalo si&” wyjechac do...
Oswi&cimia!!! Tak lekcewazacy stosunek do ofiar
Polskich rodzin wskazuje na to, ze w dyskusji o holokauscie
– jak w bolszewickim sadzie – racja zawsze jest po stronie
oskarzyciela.
Zydzi nie kolaborowali
W dalszej cz&sci wykladu dowiedzielismy si&,
ze zydowska policja „Zagiew” to fikcja i w
ogóle czegos takiego nie bylo (kwestia wynikla, kiedy
zacz&to omawiac „oddzialy pomocnicze”, nie
wytrzymalem i wspomnialem zydowskich kolaborantów). W ogóle
wyglada na to, ze wspólpracowali wszyscy: dzieci, kobiety
i, jak podkreslil doktor, szczególnie m&zczyzni.
Nie wspólpracowali jedynie Zydzi. Przeciez Zbikowski
jako historyk ZIH–u musi wiedziec o haniebnej roli
judenratów i wielu innych sytuacjach kolaboracji Zydów, ale ZIH
zgodnie z narodowa tradycja woli widziec drzazg& w oku
blizniego niz belk& we wlasnym.
Gross jest nieomylny
Wreszcie przyszla kolej na „rewelacje” Grossa. Oceniony
jako wybitny historyk (miara jego wielkosci ma byc to,
ze wyklada na uczelni ameryka&skiej, gdzie czesne jest
bardzo wysokie, bodaj 3000 dolarów). W zestawieniu z tym
„wielkim” profesorem, tacy ludzie jak prof. T. Strzembosz, który
jest znakomity w dziedzinie partyzantki, czy prof. J.R.Nowak, który nie jest
w ogóle historykiem, to zwykle pionki. Podniesienie kwestii
bl&dów warsztatowych Sasiadów nie zrobilo
zadnego wrazenia, gdyz zródla, które
pominal, sa bezwartosciowe. Raport prokuratora
Monkiewicza jest pelen bl&dów, a pozostale
zródla móga przeoczyc. Sprzecznosc relacji
Rywki Fogel i Szmula Wassersteina wypadla na korzysc tego
ostatniego, gdyl Fogel byla wtedy... mala
dziewczynka.
Gross jest nieomylny niczym Michal Cichy, którego slynny
„artykul” w „Wyborczej” „naukowiec”
z IPN skomentowal, ze wprawdzie par& razy pomylil
sygnatury, ale generalnie pisal prawd&. Z bada&
Zbikowskiego wynika, ze spo³ecznosc
bialostockich zascianków byla szczególnie wrogo nastawiona do
ludnosci zydowskiej, a ich dzieci to potwory w ludzkiej skórze
(podobno osmioletni chlopiec z Radziejowa wlazl na dach i
podpalal stodol& pelna ludzi; pracujac na co
dzie& z dziecmi zdemoralizowanymi, nie spotkalem w
dzisiejszych brutalnych czasach dziecka, które byloby zdolne do takiego
czynu, wi&c po prostu w to nie wierz&. Dobrze ze
padlo to dopiero w kuluarowej dyskusji). Z referatu wynika, ze
miejscowa ludnosc organizowala „pogromy”.
Podobno odbyl si& taki w 1936 r., w którym zgin&lo
trzech ludzi, w tym dwóch Polaków, zabitych przez interweniujaca
polska policj&.
Dlaczego nauczyciele nie protestuj¹
Integralna cz&scia spotkania byly warsztaty dla
nauczycieli historii i j&zyka polskiego, których celem bylo
ukazanie kompletnego braku reakcji ze strony Polaków wobec tragedii
Zydów w warszawskim getcie. Poprzedzajacy warsztaty wyklad
dr. Andrzeja Zbikowskiego, a w szczególnosci
„rewelacje” o pogromach, jakich „dokonali Polacy” na
Zydach zamieszkujacych wschodnie tereny Polski, skutecznie
uformowal przybylych na zaj&cia nauczycieli do odgrywania
scen z wiersza Milosza Campo di Fiori.
Warsztaty, które odbyly si& po wykladzie, choc
pozornie mialy ukazac reakcj& ludzi na cierpienie innych,
byly tak poprowadzone, aby uwiarygodnic stworzona przez
Milosza fikcj&, umiejscawiajac sceny z wiersza w okupowanej
Warszawie i w getcie. Jak to bywa w metodzie „dramy”, ktos
odgrywal zydowskie dziecko pokrzywdzone przez oboj&tnych
na jego cierpienia Polaków (chociaz tego nie ma nawet w wierszu
Milosza). Prowadzaca warsztaty Wies³awa Mlynarczyk
wydawala si& bardzo ucieszona, kiedy osoba odgrywajaca
rol& zydowskiego dziecka opowiadala (w pierwszej osobie) o
cierpieniach, których doznala po aryjskiej stronie, przemocy, z
jaka spotkala si&, podchodzac do karuzeli, i o tym,
ze oprócz jednej starszej kobiety nikt z Polaków nie chcial
dac jej chleba, a wszyscy ja odp&dzali. Gorsze
swiadectwo o sobie wystawila nauczycielka (uczestniczka
warsztatów), której przypadla do odegrania polskiej dziewczynki, która
akurat kr&cila si& na tej nieszcz&snej karuzeli
(której – jak przeciez wszyscy wiedza – oprócz IPN
– w ogóle nie bylo pod murami getta). Otóz
powiedziala ona : Widzialam to, co dzieje si& w getcie, ale
nie pomoglam. Slyszalam strzaly, krzyki, ale nie
przejmowalam si& tym, bo tak dobrze si& bawilam.
Grala muzyka, bylo kolorowo i cieplo. Rodzice mówili mi,
zebym si& tym nie przejmowala.
Odegrane sceny mialy pomóc zebranym nauczycielom
wyciagnac wnioski niby–literackie, a jednak
odnoszace si& do konkretnej sytuacji. Urobieni (a mo&e
niedouczeni) nauczyciele wyciagn&li tylko jeden wniosek:
czlowiek w obliczu cierpienia i smierci jest zupelnie sam
otoczony znieczulica, czego najlepszym prz