Gość: Clint
IP: Odrzanska4:*
30.04.03, 09:36
Tragiczne wysiadanie
- Motorniczy nie był w stanie już nic zrobić. Tramwaju tak szybko się nie
zatrzyma - usłyszeliśmy od osoby, która była wczoraj na miejscu tragicznego
wypadku. We wtorek na ulicy Wielickiej, około godziny 5.20, pod koła
tramwaju linii 23 wpadł mężczyzna. W wyniku odniesionych obrażeń zginął na
miejscu.
- Tramwaj 23 jechał w kierunku Prokocimia. Z kolei w kierunku centrum
miasta jechał bus lub niewielki autobus (to jest ustalane) należący do
prywatnego przewoźnika. Pojazd - jak wynika z wstępnych ustaleń - zatrzymał
się na ulicy Wielickiej (na wprost Polmozbytu, na wysokości ulicy
Malborskiej), by wysadzić część pasażerów. Nie stanął jednak w żadnej
zatoczce czy na przystanku, ale obok torowiska i pasażerowie wysiadali na
pobocze - mówi Filomena Serwin, rzeczniczka prasowa Miejskiego
Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. - Jeden z nich wszedł na torowisko -
wprost pod nadjeżdżający właśnie tramwaj linii 23; prawdopodobnie był to
pracownik pobliskiej fabryki kabli. Mężczyzna miał 29 lat; poniósł smierć.
Tramwaj został odholowany do zajezdni, w której dokonano wstępnych
oględzin; badanie wykazało, że pojazd był sprawny. Zbadany został również
motorniczy - czy nie był pod wpływem alkoholu - i nie było w tej mierze
żadnych zastrzeżeń - powiedziano nam (są to rutynowe badania).
- Wielokrotnie mówiliśmy o zagrożeniu, jakie stwarzają kierowcy
prowadzący pojazdy należące do niektórych prywatnych firm przewozowych. Nie
chodzi przy tym wcale o sprawę konkurencji, ale o to, że pojazdy te
zatrzymują się, by wysadzić pasażerów i zabrać ich, w wielu przypadkach w
miejscach do tego nie przeznaczonych, gdzie są znaki zakazu; nagle hamują na
środku jezdni (i na jezdnię, przy normalnym ruchu, wchodzą pasażerowie),
stają właśnie przy samych torowiskach... - mówi Filomena Serwin. - Nasi
kierowcy i motorniczy sygnalizują nam takie niebezpieczne praktyki, w tym
np. nagłe hamowanie busa (by zabrać machających ręką pasażerów) - tuż przed
jadącym przegubowcem, który ma przecież dłuższą drogę hamowania. To wszystko
nie dotyczy tylko naszych kierowców, ale także prowadzących samochody
osobowe, którzy również są zaskakiwani takimi manewrami, gdy ludzie
wyskakują nagle z busa na jezdnię.
Takie przypadki notuje się na wielu ulicach, w tym m.in.: na rondzie
Grunwaldzkim (busy stają zbyt blisko torowiska), na rondzie Matecznego
("gdyby na pół godziny stanął tam policjant - zebrałby - tylko z tego
powodu - kilkadziesiąt mandatów" - powiedział nam jeden z kierowców), na
ulicy Westerplatte itd.
- Ten tragiczny wypadek niewątpliwe skłania do tego, by dokładnie
przyjrzeć się praktykom niektórych kierowców prowadzących busy - powiedział
nam wczoraj podinspektor Ryszard Grabski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego
Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. - Nie mogą oni powodować zagrożenia w
ruchu. Naczelnik zapowiedział również, iż najprawdopodobniej wkrótce zaprosi
na spotkanie, dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym, właścicieli firm
przewozowych.
***
Wczorajszy wypadek spowodował ogromne perturbacje w komunikacji miejskiej
w Krakowie, gdyż przez ponad 1,5 godziny, w okresie dojazdów do pracy,
znaczna część Podgórza nie mogła korzystać z komunikacji tramwajowej; nie
jeździły (albo kursowały tylko z Bieżanowa do ul. Dworcowej) wozy linii: 3,
6, 9, 13, 23 i 24. (J.ŚW)