"A jednak sie kreci" ...

02.05.03, 23:08
Potrzeba Ci wiary



Że życie to droga donikąd,
Że błoga nirwany ponęta -
Pociecha w sam raz niewolnikom,
Pasuje w sam raz dekadentom.

Z takimi to nam nie po drodze,
Nas inna przygoda urzeka,
Co płaczą, co duchem ubodzy,
Nie pójdą śladami człowieka!

Bo człowiek to moc i potęga,
I wola, i duma junacka,
Wciąż wyżej i dalej on sięga
I z bogiem się żadnym nie cacka!

Potrzeba ci wiary, Polaku,
Byś panem się czuł a nie sługą,
Litanie pozostaw żebrakom,
Posłuchaj! To woła Zadruga!



PS: „Ucz się łamać wolę twoją i podać się na wszelką uległość. Powstań
przeciw sobie i nie dopuszczaj, ażeby duma w tobie żyć miała; lecz uczyń się
tak uległym i małym, ażeby wszyscy po tobie chodzić i jako błoto na rozdrożu
deptać cię mogli” - Tę zgniliznę św. Tomasza a Kempis wciąż się w Polsce
drukuje.
    • Gość: Swarozyc Re: 'A jednak sie kreci' ... IP: *.telia.com 04.05.03, 14:27
      - "pierwej kościoła i dusz ludzkich bronić (trzeba) niźli ojczyzny! Jeśli
      zginie (ojczyzna) doczesna, przy wiecznej się ostoim" wołał Piotr Skarga, nie
      tyle wieszcz, co współautor upadku Rzeczypospolitej. I udało się, zahamowano
      reformy ze strachu przed absolutyzmem (szlachta), lub uznaniem równouprawnienia
      między rozróżnionymi w wierze (jezuici), nie dopuszczono do unii z prawosławiem
      i kozakami (co otworzyło Rosji drogę do podboju Europy)...
      • Gość: Swarozyc Re: 'A jednak sie kreci' ... IP: *.telia.com 04.05.03, 16:24
        POLAK CZY KATOLIK? JANUSZ P. WALUSZKO


        Przyzwyczajono nas do łączenia tych pojęć w jedną zbitkę słowną, mającą być
        wyrazem nie tylko pewnej ideologii, ale i stanu faktycznego. Czy jest to
        uzasadnione? Nie sądzę. Zacznę swój wywód od tego, że przez bycie Polakiem
        rozumiem nie tylko mówienie po polsku czy mieszkanie w Polsce; to za mało, tyle
        potrafi i papuga. Cóż zresztą różniłoby poza tym "Polaka - katolika"
        od "Niemca - katolika", Murzyna - katolika" czy (hi hi) " Żyda - katolika ?!"
        Czyż nie lepiej byłoby mówić po prostu o katoliku w ogóle, ewentualnie o
        katoliku w Polsce, Niemczech czy Murzynii?! Jeśli zaś chcemy mówić o Polaku -
        katoliku czy Murzynie - katoliku, to musimy znaleźć jakieś cechy kulturowe,
        które ich różnią ot choćby, że Polak katolik je bigos i pije wódkę, a Murzyn
        katolik gra na bębnach i śpiewa blusa na chwałę Pana. Otóż uważam, że cechy
        wyróżniające kulturę polską spośród innych kultur są co najmniej niespójne
        (jeśli nie sprzeczne) z katolicyzmem takim, jakim jest. A że tak jest,
        wielokrotnie mieliśmy się okazję przekonać w ciągu naszych dziejów. I mamy
        nadal! Przez polskość rozumiem bowiem sprawy, o które zawsze walczyliśmy: jak
        dobro, wolność, samorządność, tolerancja dla innych, rola jednostki w
        zbiorowości, umiłowanie pokoju (już nie za wszelką jednak cenę), patriotyzm,
        aktywny udział w rzeczy pospolitej, a przede wszystkim przyczynę i skutek
        powyższych - wielowymiarowość naszej kultury. To u nas nie spalono na stosie
        Kopernika za obalenie systemu geocentrycznego, Budnego - za usunięcie z Biblii
        rzeczy sprzecznych z rozumem, J. Wiszowatego i Przypkowskiego J za uznanie
        objawienia za równorzędne rozumowi, a więc zbędne. To u nas - w czasie, gdy
        Europa płonęła w ogniu wojen religijnych - podpisano akt konfederacji
        warszawskiej (1573), gwarantujący wolność wyznania nawet skrajnie radykalny m
        sektom; nie obalono go w okresie nawet największego "ciemnogrodu". To Polacy
        odmówili pójścia na krucjatę (bo w Ziemi Świętej piwa brakło). To w
        Rzeczypospolitej już w XV wieku stworzono ustrój demokracji parlamentarnej (z
        odchyleniami ku demokracji bezpośredniej - rokosze, sejmiki). To nasza szlachta
        odpowiedziała (hetmanowi Tarnowskiemu, mówiącemu, że nie czas radzić o
        swobodach, gdy państwo w potrzebie, ale o podatkach na obronę), że jeśli nie ma
        wolności w ojczyźnie, to już nie ma czego bronić! (bo ojczyzna to nie slogan,
        ale konkretne sprawy). To, wreszcie w Sarmacji (jak nazywano Rzeczypospolitą
        wielu narodów) żyli obok siebie Litwini i Polacy-katolicy, arianie, kalwini,
        Bracia Czescy, Niemcy-luteranie, prawosławni Rusini i greko-katolicy,
        muzułmańscy Tatarzy, monofizyci-Ormianie, karaimowie, Żydzi, Cyganie i wielu,
        wielu innych. I żyli zgodnie - mieli często własny samorząd, sądy, a nawet
        osobny sejm, podległy tylko królowi, jak żydowski Waad w Lublinie. I było tak,
        póki nie pojawił się potrydencki katolicyzm - "pierwej kościoła i dusz ludzkich
        bronić (trzeba) niźli ojczyzny! Jeśli zginie (ojczyzna) doczesna, przy wiecznej
        się ostoim" wołał Piotr Skarga, nie tyle wieszcz, co współautor upadku
        Rzeczypospolitej. I udało się, zahamowano reformy ze strachu przed absolutyzmem
        (szlachta), lub uznaniem równouprawnienia między rozróżnionymi w wierze
        (jezuici), nie dopuszczono do unii z prawosławiem i kozakami (co otworzyło
        Rosji drogę do podboju Europy), zamiast powstrzymać rosnące w siłę Prusy i
        Moskwę - wdano się w bezsensowne, choć słuszne "religijnie", wojny z
        potencjalnymi sojusznikami - Szwecją i Turcją (tą samą Turcją, która nigdy nie
        uznała rozbiorów Polski), napadami nienawiści religijnej odepchnięto od
        Rzeczypospolitej nie tylko bitnych Kozaków i Tatarów czy pracowitych mieszczan
        Prus (lutry!), lecz i uczonych kalwinów czy arian (tych ostatnich nie bez racji
        uważa się za prekursorów oświecenia), a w końcu dano pretekst do zamordyzmu i
        rozbiorów (szło rzekomo o nietolerancję - choć swobód, jakimi cieszyli się
        innowiercy w Polsce, gdzie indziej doczekano się w połowie XIX wieku - w
        rzeczywistości, zaś chodziło o stłumienie "polskiej rewolucji" 3 Maja, dziwnie
        zbieżnej z wiekiem anty-klerykalizmu i robionej, choć to paradoks, przez
        spadkobierców Konfederacji Barskiej). Rzeczypospolita upadła, za to Kościół
        nigdy nie miał się tak dobrze jak teraz - od "potopu" katolicyzm zaczęto
        utożsamiać z polskością (psychologia wrogiego otoczenia: nic to, że katolicka
        Austria załatwiła nas szybciej niż sąsiedzi innowiercy), a w okresie nie woli
        Kościół mógł zająć miejsce po utraconej "ojczyźnie doczesnej" . Nic dziwnego,
        że wolał lojalizm wobec zaborców, potępiał powstania i usuwał radykalnych
        księży. Dopiero antykościelna polityka Rosji i Prus oraz narodziny ideologii
        nacjonalistycznej (przeciw "socyalizmowi", pod którym w XIX wieku rozumiano i
        anarchizm) przypomniały Kościołowi o jego "polskości".
        Tu zaraz usłyszę, że może politycznie Kościół błądził stojąc przy tronach, lecz
        walczył też o zachowanie kultury polskiej. Owszem, ale była to polskość
        rozumiana szczególnie, pozbawiona swej wielowymiarowości, przykrojona do
        potrzeb politycznych kleru i grup z nim związanych. To nie kto inny jak oni
        właśnie cenzurowali radykalnych romantyków (w czym szczególnie zasłużyli się
        księża zmartwychwstańcy) oraz rubasznych sarmatów i sprośnych sowizdrzałów tak
        ongiś indeksem ksiąg zakazanych, jak i potem edycjami dzieł "umoralnianymi"
        przez wydawców, boć przecie ojcowie nasi nie mogli zajmować się rzeczami
        płochymi i nieobyczajnymi.(...) To kler i jego wspólnicy każdą myśl nową
        ciemnogrodzkimi oskarżeniami o zdradę, żydomasonerię, socjalizm...(a kiedy nie
        pomagały słowa, to i pałki nie żałowali - jak endecja w 1905). To oni odpychali
        od polskości nie-katolickich Mazurów i Ślązaków Cieszyńskich, bo "lutry". Bo
        nie szło o polskość prawdziwą, żywą, a o polityczny slogan, o pranie mózgu, by
        wpoić wierność wobec kleru, a do tego nikt nie nadaje SIĘ tak, jak ludzie bez
        korzeni (bo cóż dla większości z nas znaczy "bycie Polakiem"?). Katolicyzm uczy
        nas bierności, ugodowości, liczenia na cud i łaskę władzy. Nauczył nas też
        swoistej schizofrenii. A nie można służyć jednocześnie dwum panom, to raz, a
        dwa - to niezgodność słów i czynów: zaczęło się to wraz z kontrreformacją, gdy
        kler poparł absolutystyczne dążenia do władzy. Kiedy Zygmunt, III Waza chciał
        przeprowadzić wzmocnienie i tak już silnej monarchii - szlachta zgodziła się na
        to stawiając za warunek uchwalenie praw przeciw tumultom i egzekucję
        konfederacji warszawskiej, jednak sprzeciw jezuitów Bartscha i Skargi
        doprowadził do rozejścia się sejmu bez uchwały. Protestanci, prawosławni
        i "politycy" (starzy katolicy, spokój w kraju ceniący ponad nawracanie siłą)
        poparli nielegalny - zdaniem króla - zjazd szlachty, który przekształcił się
        w "rokosz Zebrzydowskiego". W 1607 do szło do starcia szlachty z wojskami
        królewskimi (które zeszły z granic) pod Guzowem, którego efektem był trwający
        po dziś dzień zgniły kompromis i polska schizofrenia: król i kościół, nie mogąc
        pobić szlachty, zrezygnowali ze swych absolutystycznych tendencji, uznając
        oficjalnie "złotą wolność" i staczając się z pozycji kierowników państwa do
        poziomu czołowych magnatów, dbających tylko o swe prywatne interesy, zaś
        szlachta powróciła na łono kościoła (okazując to ostentacyjnie od święta, a co
        dzień żrąc się z klerem o dziesięcinę i uprawnienia sądowe do końca
        Rzeczypospolitej). Obłuda polityczna, która od tego czasu w Polsce panuje, jest
        główną przyczyną jej upadku. Zarówno dawniej jak i dziś w imię wspólnej wiary
        zapominamy o różnicy interesów elit i społeczeństwa. Elity chcąc umocnić swą
        władzę nie zawahały się odwołać do po mocy obcych mocarstw, przede wszystkim
        Rosji. Nawet ta ich część, która była w opozycji przeciw władzy czy jej obcym
        mocodawcom - nigdy nie dążyła do zmiany systemu, a jedynie ekipy rządzącej.
        Społeczeństwu zaś mówiono
        • Gość: Swarozyc Re: 'A jednak sie kreci' ... cdn IP: *.telia.com 04.05.03, 16:26
          Społeczeństwu zaś mówiono o chrześcijańskiej solidarności i narodowej jedności
          w obliczu wroga. Taka obłuda i dwoistość nie mogły pozostać bez wpływu na wiarę
          i moralność. Więc także i religia stała się sloganem: paciorek, msza w
          niedzielę, kazanie czy cuda, dla okrasy (choć to już nie te czasy, kiedy Polacy
          na pokaz "się modlą lub mszy słuchają, chrapią lub charkają, wzdychają tak, że
          z dala już ich słychać, upadają na ziemię, biją głową o mur i o ławki, uderzają
          sami siebie w twarz i wyprawiają inne w tym rodzaju dziwactwa, z których się
          papiści z innych narodów naśmiewają": dziś Wystarcza Matka Boska w klapie
          marynarki. I wiara..., że " ksiądz ma rację zawsze", bo "nie ma zbawienia poza
          kościołem"). W totalitarnym katolicyzmie nie ma miejsca na rozważania
          teologiczne, a i z etyką chrześcijańską lepiej nic wyjeżdżać. Nie pytaj
          katolika o Biblię, bo powie, żeś "Jehowy. Tak było tu zresztą zawsze: "ten
          rodzaj mało się nabożeństwem porządnym wedle Boga bawi, okrom swych zwyczajów a
          nałogów dawnych. A wolą do lasu iść niż do kościoła, gdy na nie za dzwonią; a
          idą i do kościoła, tedy się cmentarzem zabawią na rozmowach, pokładszy się
          drudzy, takieć ich nabożeństwo. A bedąli w kościele, a spytaż nich którego,
          czego się nauczył, wnet odpowie: a zać ja ksiądz? Tak ten rodzaj niepojęty w
          nauce bożej; nie darmo powiadano o nim: chłop w kościele głuchy", pisano w
          sprawozdaniu z 1595 roku, a po ponad stu latach "misji wewnętrznej", w 1720,
          wspominał jeden z księży, iż "nastawszy do kościoła godzieskiego (koło Kalisza)
          zastałem ludzi tak bezbożnych jak w Sodomie i Gomorze (ledwo) się tak wieś z
          nimi nie zapadła. Nie spowiadali się po lat dziesięciu, dwudziestu. O pacierzu
          trudno było pytać i o przykazaniu boskim, bo go nie umieli...".
          Sytuację "uratowały" rozbiory, a potem komuna. Do kościoła szło się przeciw
          obcym, a nie szukać Boga, ale się szło. Pan Bóg stał się pistoletem, z którego
          chcieliśmy zabić Marksa, jak pisał Gombrowicz, a "wiarę odzyskała" nawet lewica
          laicka. (Ale czy to zwycięstwo Boga, czy Marksa?). Tak, czy owak, nie była
          Polska Rusią, gdzie o chłopach mówiono "kriestianie", Ale cóż, my religię
          przyjęliśmy w wersji gotowej, z Zachodu. Nikt nie chciał naszego w nią wkładu.
          Dawna kultura szła w zapomnienie, nowa nie powstawała. Łacińsko-Niemieckich
          księży nie zajmowało słowiańskie pogaństwo, chyba że jako obiekt ataków. Także
          i potem polskie rozumienie chrześcijaństwa było herezją. Tak stało się i z XV
          wiecznym koncyliaryzmern (negującym prawo cesarza i papieża do nawracania pogan
          siła i zaboru ich ziem), i z tolerancją (w czym Zachód był wyjątkowo
          zgodny: "sumieniom wolności dopuszczać i dozwalać, aby kto się chce gubić,
          zginął - jest to dyjabelska nauka. Tać jest wolność dyjabelska, którą dziś
          polską i siedmiogrodzką ziemię takimi zarazami napełniła, których by żadna
          religija pod słońcem nie cierpiała" powtarzali za "papieżem kalwinów" -
          Teodorem Bezą, jezuici), i z arianizmem ("sarmacką zarazą", która w ideach
          totalitarnych Zachodu pełniła tę rolę, jaka dziś jest udziałem "żydów i
          masonów"), ba - nawet z Kopernikiem potępionym przez lutra - Melanchtona i
          przez papieża...!
          Co zaś dotyczy etyki, to istnieje takie przysłowie: "Jeśliś Polak i katolik -
          to pewne, żeś alkoholik". Bo możesz być i świnią, byle naszą polsko-katolicką.
          Moralność katolicka jest czczą formalnością, niemal zabobonem (jeśli "pościsz
          sprawiedliwie jużeś święty i wolnoć wszystko" mawiano na Mazowszu). Można w
          kółko grzeszyć i spowiadać się, niczego nie zmieniając w życiu, byleby dać na
          tacę i głosować na Lecha. (Kiedyś traktowanie przykazań bożych, zwłaszcza zaś
          ubóstwo "śmierdziało siarką" i szczęśliwy był człowiek, o którym powiedziano
          tylko jak o św. Franciszku w jednym z donosów, że "żyje u nas jeden wariat,
          który czyni wszystko zgodnie z nauką Chrystusa"). O "moralności" kościół
          przypomina sobie głównie wtedy, gdy trzeba przygotować kampanię polityczną dla
          podtrzymania wpływów, jak w sprawie pod ręcznika życia w rodzinie, krzyży i
          religii w szkole, czy przerywania ciąży... Na politycznej zbitce sloganów
          polako-katolickich cierpi więc i patriotyzm i wiara. I stąd pytanie w tytule...
          • forward Re: 'A jednak sie kreci' ... cdn 04.05.03, 21:53
            Wiesz co Swarożyc bijesz pianę o nic. KK to melodia przeszłości z chwilą kiedy
            kapłani tej krainy nad Wisłą w zamian za zakaz skrobanki, konkordat i
            przywileje, namaścili czerwonych do władzy i dali zielone światło dla XIX
            wiecznego kapitalizmu wyautowali się sami. Teraz wystarczy poczekać, liberalizm
            zniszczył moralność w Polsce, zniszczy i KK tylko zrobi to w białych
            rękawiczkach.




            Forward
            • Gość: Swarozyc Tu o mnie!... IP: *.telia.com 05.05.03, 21:06


              Pieśń żerców



              Swaroże,
              Słowiański prawy Boże,
              Włodyko nasz!
              Przyjm dary nasze krasne,
              Ukaż nam lica jasne
              I drużbą darz

              Swaroże,
              Tyś jest Wolą co tworzy
              Wszechrzeczy byt!
              Żertwą, pieśnią - zdrawicą
              Sławim Cię, Czworolicy,
              Tyś Swantewit!

              Swaroże,
              Praojców naszych Boże,
              My ludem Twym,
              Chrobre z chrobrych Lucice
              Twoje nieśli stanice,
              Niesiem i my.

              Swaroże,
              Słowiańskie kędy morze,
              Arkony chram,
              Gdzie prochy Jaromarów,
              Radogoszcz gdzie Radarów -
              Myśl nasza tam!

              Swaroże,
              Wolności modlim zorze,
              Modlimy tak:
              Na świętą rać pobiedną
              Niech złączy Słowian w jedno
              Świąszczycy znak!

              Swaroże,
              Wierni my Tobie Boże
              W dobrym i złym,
              Mir Tobie, cześć i sława!
              A wróżda, wróżda krwawa,
              A śmierć - niedrugom Twym!

              • Gość: trudny A tu też o Tobie??? IP: *.localdomain 05.05.03, 21:24
                Smutne jest życie świniopasa,
                smutniejsze niż niespodzianka.
                Samotny kutas w stepie hasa,
                u pasa wisi mu ...pół basa.
                Smutne jest życie świniopasa,
                smutniejsze niż niespodzianka,
                samotny kutas w stepie hasa,
                u pasa wisi mu ...kaszanka.

                ( nie mam pewności , ale jakby w pewnym sensie i Wiesio D. wyproroczył i
                takiego hasającego...)
                Ukłony i ciepłe słowa
                trudny
                • Gość: Aborcja nieogranic Balonik a kat. IP: *.telia.com 05.05.03, 22:27
                  SZWAJCARIA Ministerstwo zdrowia zorganizowało
                  specjalną akcję plakatową pt.: „Porozmawiajmy o
                  prezerwatywach” w ramach kampanii przeciwko AIDS.
                  Adresatem akcji jest Kościół katolicki, dlatego
                  plakaty pojawią się w okolicy kościołów i szkół
                  katolickich. „Nawet jeżeli Rzym krzywo patrzy na
                  antykoncepcję, niech ksiądz mówi o prezerwatywach” –
                  takie przesłanie niosą plakaty. Władze oskarżają
                  Kościół, wrogi prezerwatywom, o przyczynianie się do
                  wzrostu zachorowań na AIDS. Episkopat nazwał
                  akcję „ośmieszaniem wiary chrześcijańskiej i
                  szydzeniem z Kościoła”.
                  „Kochaj bliźniego swego bez prezerwatywy” –
                  najwyraźniej takie, zdaniem biskupów, jest główne
                  przesłanie ewangelii.

                  • Gość: aborcja Re: Balonik a kat. IP: *.chello.pl 05.05.03, 22:36
                    A czy uwazasz, że używając prezerwatywy przysparzasz kościołowi owieczek?
                    Albo czy może ksiądz zajdzie w ciążę?

                • emka_1 Re: A tu też o Tobie??? 06.05.03, 02:15
                  Ejże, smutne? Wiesław D napisał -"Piekne jest życie swiniopasa ....,
                  i z pewnoscią nie o takim jak ten pseudobozek. Jego może bardziej by
                  zainteresował inny tekst - Przyszła baba z rana cyganic cygana.... Ale to
                  oczywiście marzenie S. Bardziej do niego pasują inne teksty tego samego autora:
                  1.
                  "Na emigracją szedł se chochoł,
                  i jak bóbr tak szlochoł,
                  ze go w tym kraju nikt, k...a nie kochoł"
                  2. ponieważ S. jest z zimnego kraju
                  "Mroził się mroziołek,
                  zmroził sie na kołek.
                  Wbili go do płota,
                  stoi jak idiota"
                  Niestety S nie został pomieszczony w "Spisie inteligencji miasta Wałki", widać
                  tacy nie zasługują;)

                  • swarozyc Świąszczycy znak! 12.05.03, 19:17
                    Pieśń żerców



                    Swaroże,
                    Słowiański prawy Boże,
                    Włodyko nasz!
                    Przyjm dary nasze krasne,
                    Ukaż nam lica jasne
                    I drużbą darz

                    Swaroże,
                    Tyś jest Wolą co tworzy
                    Wszechrzeczy byt!
                    Żertwą, pieśnią - zdrawicą
                    Sławim Cię, Czworolicy,
                    Tyś Swantewit!

                    Swaroże,
                    Praojców naszych Boże,
                    My ludem Twym,
                    Chrobre z chrobrych Lucice
                    Twoje nieśli stanice,
                    Niesiem i my.

                    Swaroże,
                    Słowiańskie kędy morze,
                    Arkony chram,
                    Gdzie prochy Jaromarów,
                    Radogoszcz gdzie Radarów -
                    Myśl nasza tam!

                    Swaroże,
                    Wolności modlim zorze,
                    Modlimy tak:
                    Na świętą rać pobiedną
                    Niech złączy Słowian w jedno
                    Świąszczycy znak!

                    Swaroże,
                    Wierni my Tobie Boże
                    W dobrym i złym,
                    Mir Tobie, cześć i sława!
                    A wróżda, wróżda krwawa,
                    A śmierć - niedrugom Twym!
Pełna wersja