Pielgrzymka po syfilisa...

15.05.03, 22:35
Według szesnastowiecznego kronikarza Macieja Stryjkowskiego (ok. 1547-
ok.1590) do Polski kiła trafiła dzięki pewnej pobożnej pielgrzymce: "Tegoż
roku 1493 niemoc Francuska (którą pospolicie Francą zową) niewiasta iedna z
odpustu Rzymskiego do Cracowa za upominek przyniosła, która niemoc w Polsce
iako osobliwa plaga Boża za wszeteczeństwem ludzi swowolnych prętko się
rozmogła".
    • swarozyc Re: Pielgrzymka po syfilisa... 16.05.03, 20:53
      podroze ksztalca! W droge mlodzi Polacy, do Rzymu po nauki!
      • peteen do szwedo-polaka po pedalstwo ?... 16.05.03, 20:56

      • swarozyc Re: Pielgrzymka po syfilisa... 16.05.03, 21:39
        Prostytucja była w Państwie Kościelnym zjawiskiem stałym. Od czasów Aleksandra
        VI minęło parę pokoleń i oto za Klemensa VIII (czasy Tridentinum) naliczono w
        Rzymie 24 tys. prostytutek i 15 tys. bandytów.4)
        To był wiek XVI. Minęły dwa stulecia i o tym samym Imperium Dobra współczesny
        nam socjolog pisze: "Dla struktury społecznej Rzymu w XVIII wieku ważny był
        wysoki odsetek duchowieństwa świeckiego i zakonnego, żebraków i prostytutek."5)
        Zwróćmy uwagę, że w strukturze społecznej państwa superkatolickiego nie mają
        znaczenia ci, co "żywią i bronią" - chłopi, nie ma też mieszczaństwa. Szkielet
        państwa Ojca Świętego tworzą główne warstwy społeczne:
        księża
        zakonnicy
        żebracy i
        prostytutki.
        To w Rzymie. A w niedalekim, coś ponad 400 tys. ludności liczącym królestwie
        Neapolu było jeszcze w roku 1825 tylko: 27 tys. księży, 8 tys. zakonnic, 8 tys.
        mnichów, a do tego 20 arcybiskupów i 73 biskupów.6) Kraj zaś wydany na łup
        bandytyzmu, ciemnoty i demoralizacji przedstawiał obraz nędzy i największego
        upadku.
        Dziś, w wieku XX nie widzi się co prawda nigdzie tak barwnych szczegółów
        katolickiej szachownicy społecznej. Niemniej utrzymuje się podział Europy na
        kraje protestanckie i kraje katolickie, a ten podział pokrywa się zasadniczo z
        podziałem jej na obszary wysokiej kultury i wysokiego dobrobytu z jednej, a
        obszary zacofania i biedy materialnej z drugiej strony. Można jedynie
        powiedzieć, że kontrasty nie są dziś tak ostre jak w przeszłości. Niewiele
        można przeciwstawić twierdzeniu, że katolicyzm jako typ kulturowy jest wytworem
        nieudanym i człowiekowi źle służącym. Sprawdziło się to fatalnie na naszym
        charak- terze narodowym. Co jakiś czas spadają na bezbronny Lud Boży papieskie
        encykliki, listy pasterskie biskupów czy, jak u nas, aroganckie wypowiedzi
        prymasa. Kościół katolicki poucza. Poucza o tym, który ustrój jest dobry, a
        który nie, który zdrowy, który zaś chory, jakie powinny być stosunki społeczne,
        rodzinne, między kobietą a mężczyzną, gdy oboje znajdują się razem w łóżku,
        itp. Same verba, za boga jakieś exempla z własnej praktyki państwowej i
        społecznej pod rządami Ojców Świętych w niechlubnej pamięci Państwie
        Kościelnym.
        • peteen Re: Pielgrzymka po syfilisa... 16.05.03, 21:43

          --NIEBEZPIECZEŃSTWA ZAGRAŻAJĄCE NASZEJ MIŁOŚCI — POKUSY

          Wszystko, co stworzył Bóg, było dobre i bardzo dobre. Stwórca powołał do
          istnienia wolne istoty, mogące wybierać, podejmować decyzje, kształtować
          dowolnie swój los. Człowiek nie poszedł drogą dobra, wyznaczoną mu przez Boga.
          Stało się tak nie tylko dlatego, że jako wolna istota mógł swobodnie podejmować
          różne decyzje, ale i dlatego, że uległ wpływowi innej wolnej istoty - szatana.

          1. Skąd się biorą pokusy i czym różnią się one od grzechu? Rdz 3,1-6; Łk 11,24-
          26; Mt 16,21-23; Jk 1,14-16

          Grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze czegoś sprzecznego z wolą
          Bożą, Jego przykazaniami, głosem sumienia, czyli na wyborze zła, na świadomym
          przyjęciu postawy sprzecznej z miłością. Pokusa to czynnik pobudzający do
          popełnienia grzechu. Różne są źródła pokus: szatan, wady i nałogi tkwiące w
          człowieku, ludzie skłaniający do złych czynów.

          Pismo św. poucza, że pierwsi rodzice przyjęli postawę sprzeczną z Bożymi
          przykazaniami dlatego, że skusił ich do tego szatan, przedstawiony w Księdze
          Rodzaju jako wąż (por. Rdz 3,1). Zwodziciel przedstawił im grzech jako coś
          miłego, przynoszącego korzyść, przykazania zaś - jako coś krępującego,
          nieżyciowego, ograniczającego wolność, radość, szczęście i pełnię życia. Kiedy
          zaś grzech został popełniony, w miejsce oczekiwanego szczęścia i wielkości
          pojawił się w prarodzicach niepokój, gorycz, poczucie zawodu i małości. I
          dzisiaj szatan kusi ludzi, usiłując ich odwieść od wypełniania Bożych nakazów
          (1 P 5,8-9). Jest on istotą istniejącą realnie, jest zbuntowanym aniołem, który
          nie chciał służyć Bogu ani pomagać ludziom tak, jak to czynią dobrzy aniołowie.
          Nie tylko szatan nas kusi. Źródłem pokus może być także drugi człowiek (por. Mt
          16,21-23) oraz zepsute środowisko, np. zdeprawowana rodzina, koledzy itp.
          Trzeba zatem wielkiej roztropności i ostrożności, jeśli chodzi o wybór
          środowiska, przyjaciół, lektury, formy rozrywek itp. Z drugiej strony należy
          pamiętać, że zadaniem chrześcijanina jest takie przekształcanie środowiska, aby
          pomagało każdemu być dobrym, aby sprzyjało uświęcaniu. Każdy zatem powołany
          jest przez Boga do ulepszania świata, do wprowadzania wszędzie atmosfery
          miłości, dobra, poszanowania wzajemnego itp.

          Oprócz szatana oraz innych ludzi istnieje jeszcze wewnętrzne źródło zła,
          tkwiące w samym człowieku. Jest nim dziedziczony po upadłych prarodzicach
          nieporządek moralny, czyli różne egoistyczne skłonności, takie jak: pragnienie
          zagarniania wszystkiego wyłącznie dla siebie, troszczenie się tylko o siebie,
          chęć panowania i wykorzystywania w egoistyczny sposób innych. Wiele tych
          egoistycznych skłonności mogła człowiekowi zaszczepić rodzina lub inne złe
          środowisko. Wiele bowiem racji jest w stwierdzeniu: „Z kim kto przestaje, takim
          się staje”. I tak np. obmawiający innych ludzi rodzice mogli przez swój zły
          przykład uformować podobną skłonność w swoich dzieciach albo też przez brak
          wzajemnego szacunku do siebie nauczyli je lekceważyć innych. Wewnętrzne złe
          skłonności pojawiają się w człowieku także wskutek przyzwyczajenia się do
          grzechu. Te złe przyzwyczajenia, zrodzone przez ciągłe powtarzanie tych samych
          grzesznych czynów, nazywamy wadami lub — gdy są bardzo silne — nałogami, np.
          ktoś przyzwyczaił się mówić dokuczliwe słowa i przy spotkaniu z drugim
          człowiekiem odczuwa wewnętrzne pragnienie powiedzenia mu czegoś przykrego.

          Narzucające się człowiekowi zło — czy to wskutek kuszenia przez szatana lub
          zdeprawowanych ludzi, czy to z powodu występowania silnych, wewnętrznych
          egoistycznych skłonności, nawyków, nałogów - nie jest jeszcze grzechem. Grzeszy
          bowiem tylko ten, kto świadomie i dobrowolnie ulega pokusie i opowiada się po
          stronie narzucającego mu się zła. Kto zwalcza pokusy, np. modli się, ten nie
          tylko nie grzeszy, ale doskonali się w miłości.

          Choć wiele jest źródeł zła zagrażającego człowiekowi: szatan, złe środowisko i
          wewnętrzne skłonności popychające do egoistycznego działania, dobro może w nas
          zwyciężyć, gdyż Chrystus udziela nam przez swojego Ducha potężnej pomocy. Ten
          Duch rozpala w naszych sercach miłość Bożą (por. Rz 5,5), która zdolna jest
          oprzeć się wszelkim pokusom i przetrwać różne próby. Łaska Chrystusa
          potężniejsza jest niż wszelkie złe wpływy, na jakie jesteśmy narażeni. Moc
          Ducha Świętego, udzielanego nam przez Zbawiciela, może nas skutecznie obronić
          przed grożącymi niebezpieczeństwami tak wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. O
          łaskę Bożą i Jego pomoc powinniśmy bardzo prosić zwłaszcza wtedy, gdy grożą nam
          Ef 4,31-32

          Głęboka miłość do Boga i do bliźnich powinna objęć również sferę uczuciową.
          Powinniśmy zatem okazywać sobie wzajemnie serdeczność, życzliwość, sympatię
          itp. Czasami jednak pojawiają się w człowieku uczucia odbierane jako sprzeczne
          z miłością, np. uczucie niechęci do kogoś, antypatii. Żadne uczucie nie jest
          jednak grzechem. Grzeszne bowiem mogą być tylko świadome i dobrowolne decyzje
          człowieka. Chociaż uczucie nigdy nie jest grzechem, czymś niemoralnym jest
          świadome i dobrowolne wywoływanie określonych uczuć, np. aby kogoś jeszcze
          bardziej znienawidzić, ktoś przypomina sobie wszystkie doznane krzywdy i
          świadomie rozważa różne wady drugiej osoby. To świadome działanie wyraża brak
          miłości do drugiego człowieka, dlatego jest grzechem. Grzeszy również ten, kto
          świadomie i dobrowolnie nie przeciwstawia się uczuciom nie sprzyjającym
          rozwojowi miłości i dobrych stosunków z bliźnimi, np. świadomie unika
          rozważania dobrych stron osoby, do której żywi niechęć, nie chce sobie
          przypomnieć, że jest ona także umiłowana przez Boga, że ma stworzoną przez
          Niego nieśmiertelną duszę, że Panu zależy na jej zbawieniu, że może ona stać
          się wielkim świętym itp. Albo też ktoś nie przeciwstawia się uczuciu zazdrości
          i świadomie odrzuca od siebie myśl, by pomodlić się o pomyślność osoby, której
          zazdrości np. majątku, powodzenia, urody itp.

          Grzechem wreszcie jest sprzeczne miłością działanie zrodzone pod wpływem
          określonych uczuć, np. zamiast być miłym dla drugiego, okazywać mu pomoc, ktoś
          poddaje się uczuciu nienawiści i świadomie mu dokucza, mówi przykre słowa,
          wywołuje awantury.

          Również samo doznawanie przyjemności, jako uczucie, nigdy nie jest grzechem. W
          pewnych jednak wypadkach pragnienie przyjemności może stać się zagrożeniem dla
          miłości człowieka. Ma to miejsce wtedy, gdy ktoś szuka przyjemnych doznań w
          niemoralny, czyli sprzeczny z miłością sposób, np. dokuczając nauczycielowi,
          wyśmiewając się z kolegi, dopuszczając się gwałtu lub samogwałtu itp. W tych
          wypadkach nie jest grzechem samo doznawanie uczucia przyjemności, lecz
          sprzeczny z miłością sposób jej wywoływania. Oto inny przykład. Ktoś, zamiast
          zostać z chorą osobą w domu, idzie do kina, bo to sprawia mu więcej
          przyjemności. Inna znów osoba, pragnąc spędzić mile czas, oddaje się lenistwu,
          zaniedbuje swoje obowiązki, przez cały dzień słucha płyt, radia, ogląda
          telewizję. Szukanie przyjemności bez liczenia się z przykazaniami Bożymi
          stanowi pokusę, na którą bardzo często jesteśmy narażeni. Kierowanie się w
          życiu przyjemnością może też być powodem wielkiej zmienności w postępowaniu,
          np. ktoś dużo się modli, gdy mu to sprawia przyjemność, zaprzestaje natomiast
          kontaktu z Bogiem w dni „bez nastroju”. Tak więc ani przyjemność, ani inne
          uczucia nie są grzechem. Czymś niemoralnym natomiast jest świadome i dobrowolne
          wywoływanie pewnych uczuć, nieprzeciwstawianie się im lub sprzeczne z miłością
          czyny rodzące się z określonych nastrojów, emocji i przeżyć.

          3. Dlaczego nie można mylić grzechu z popędami? Rdz 1,28

          Istniejące w ludzkiej naturze popędy spełniają ważną rolę dla samego człowieka
          i dla przedłużenia rodzaju ludzkiego, np. popęd seksualny, odczuwanie
          pragnienia jedzenia i picia itp. Żaden popęd nie jest grzechem. Podobnie jednak
    • Gość: przecinack hahaha... IP: 213.17.250.* 16.05.03, 22:15
    • Gość: przecinack uuuuu... IP: 213.17.250.* 16.05.03, 22:18
      ...teraz tutaj sie schowales, inteligencie z niklota?
      dlaczego zwiales ze szczecina? brakuje mi tam twoich
      wynurzen i madrosci i cytatow z roznych debilnych ksiazek :)
      • Gość: ooo przycinak oj przycinak ccwd IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 16.05.03, 23:47
        • Gość: swarozyc Re: ooo IP: *.telia.com 16.05.03, 23:59
          co sie dziwisz, vox populi sie odezwal..
          • Gość: przecinack Re: ooo IP: 213.17.250.* 17.05.03, 12:13
            Gość portalu: swarozyc napisał(a):

            > co sie dziwisz, vox populi sie odezwal..

            nie dziwie sie wcale, mozesz mnie obznajomic,
            o co wlasciwie chodzi temu voxowi populi?
Pełna wersja