Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać?

16.05.03, 10:11
Każdy nie lubi, jak mu się ktoś do czegoś wtrąca, ale są różne sfery.
W jednych to tolerujemy, w innych absolutnie nie. Na przykład jeszcze
nie spotkałem się z tym, żeby ktoś tolerował, jak mu się ktoś inny wtrąca
do wychowania dzieci. Widzieliście taki cud?

Na wtrącanie W CO reagujecie najimpulsywniej?
    • Gość: trudny Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? IP: *.kraksystem.pl / 192.168.5.* 16.05.03, 10:24
      Mam kłopot, bo nie wiem czy nie zareagujesz gwałtownie, ze wtrącam się w
      wątek...
      trudny
      naprwdę to chyba zależy trochę od nastroju i aktywnosci wtretu, jego
      temperatury i zasadności...wiesz, ze reakcje czasem są z gatunku podrażnionych
      sądów własnych, urażonych intymności, dotknięcia nieświadomego jakijś
      zadawnionej i zabliźnionej rany, kompleksu itd.
      A czasem wręcz należy się wtrącić nawet kiedy jednej ze stron to zupełnie nie
      odpowiada. Powiedzmy rozdzielanie otłukującej się pary napastnik i
      napastowany...
      trudny
      A temat ciekawy i bardzo szeroki
    • gph Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 10:24
      Na wtrącanie się Chiraca i jego dobrotliwe pouczanie.

      na wchodzenie między wódkę a zakąskę :)
    • adam.67 Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 10:56
      Zgadza się. Każdy nie lubi, ja też.
      Do wychowywania dzieci to szczególnie. Dziecku może zgłupieć, jak ma grupę
      wychowywaczy wokół siebie. Nadmiar autorytetów też jest szkodliwy. Ktoś
      powiedział, że rodzice wychowują, a dziadkowie rozpieszczają. To kompletna
      bzdura.
      Jest coś takiego jak asertywność, ale prawdziwa asertywność to sztuka przez
      duże S. No bo jak taktownie powiedzieć babci żeby się nie wtrącała, kiedy "ona
      to dla dobra dziecka"???

      Odnośnie forum to nie lubię tych, co nie mają nic do powiedzenia ale MUSZĄ coś
      napisać (muszę... inaczej się uduszę!), samo wtrącanie się do wątków nie jest
      znowu tak uciążliwe, jeśli tylko zachowa się umiar i kulturę. No chyba, że
      wątek jest wybitnie prywatny i szczególnie osobisty. Ale to już kindersztuba...

      Mówiąc szczerze, sam też nie jestem bez winy, czasem się wtrącam komuś do
      wątku, ale zawsze staram się nie przeginać bagiety :)

      Impulsywnie reaguję nie na porady mądrzejszych ode mnie (których wiedzę i
      doświadczenie potrafię docenić) ale tych, którzy są namolni i nie dopuszczają
      dyskusji na temat tych "dobrych rad". Impulsywnie reaguję na nadętych bufonów i
      besserwiserów, niezależnie od tego w czym się specjalizują.
      • reptar Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 18.05.03, 12:37
        adam.67 napisał:

        > Ktoś powiedział, że rodzice wychowują, a dziadkowie rozpieszczają.


        O rety! Nie myślałem o aż tak drastycznych przypadkach!



      • Gość: rybak Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 18.05.03, 14:00
        adam.67 napisał:

        > No bo jak taktownie powiedzieć babci żeby się nie wtrącała, kiedy "ona
        > to dla dobra dziecka"???
        >
        Zakładając, że Babcia nie jest idiotką, radzę podjąć z nią rozmowę o tym, czym
        jest dobro dziecka - na przykładzie rozróżnienia między dobrem doraźnym a
        trwałym. Ważne jest, żebyście nie dali się zepchnąć na pozycję tych, którzy nie
        chcą dobra własnego dziecka. Przeciwnie - tyle że inaczej to dobro
        definiujecie. Jeśli Babcia sznuruje dziecku buty i zapina płaszczyk, a dziecko
        już potrafi samo (choć z trudem), możesz powiedzieć, że warto chwilę poczekać,
        bo perspektywicznym celem nie jest zapięcie płaszczyka, ale wychowanie dziecka
        do samodzielności, a przy okazji umożliwienie mu ćwiczenia koordynacji "oko-
        dłoń". Podobnie z wymuszaniem drobnych zakupów: czasem warto dziecku ustąpić,
        czyli dać poczucie, że jego zdanie się liczy, jest ważne nawet wbrew rodzicom,
        czasem warto nie ustępować: powiedz wówczas Babci, że Twoim celem nie jest
        spełnianie wszystkich życzeń dziecka, ale przynajmniej tak samo ważne jest
        przekazanie mu komunikatu wychowawczego, że nie wszystko warto mieć i nie
        wszystko można mieć, a na niektóre prezenty dobrze jest poczekać - to ćwiczy
        charakter.
        Pozdrawiam
    • kathy38 Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 12:47
      Ja nie lubię jak ktoś mi się wtrąca do porządków w moim domu (a raczej braku
      porządku). Nie cierpię jak ktoś lepiej wie ode mnie co powinnam zrobić ("trzeba
      było"). Co do rad na sposób wychowywania dzieci to co poniektórych już
      wychowałam :-D, i nikt nie ma odwagi czegoś rzec na ten temat.
      • kuba203 Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 14:07
        kathy38 napisała:

        > Nie cierpię jak ktoś lepiej wie ode mnie co powinnam zrobić ("trzeba
        >
        > było").

        Ja też :)) Zwłaszcza nie znoszę "dobrych rad" udzielanych po fakcie.
      • emka_1 Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 14:29
        kathy38 napisała:

        > Ja nie lubię jak ktoś mi się wtrąca do porządków w moim domu (a raczej braku
        > porządku). Nie cierpię jak ktoś lepiej wie ode mnie co powinnam zrobić
        ("trzeba
        >
        > było"). Co do rad na sposób wychowywania dzieci to co poniektórych już
        > wychowałam :-D, i nikt nie ma odwagi czegoś rzec na ten temat.
        >
        Mam podobnie;)) w sprawie bezładu wyręczam się Bergsonem - bezład nie
        istnieje, jest tylko ład geometryczny i dynamiczny:)))). Niecierpie jak ktoś mi
        się wtrąca w to co robie (bez wzgledu co robię). Nieznoszę jesli ktoś NIE
        proszony zaczyna służyć "dobrymi radami" , a tak naprawdę ma zamiar realizować
        własny pomysł moimi rekami (oczywiście zupełnie inaczej sprawa wyglada, jeśli
        te cudze pomysly sa w zawarte w wytycznych projektowych).
        Niecierpię gdy ktoś uzurpuje sobie prawo do decydowania, co bedzie dla mnie
        dobre, czyli wtraca sie w mój autonomiczny proces decyzyjny. I jeszcze jedno,
        naprawde niebezpieczna jest ingerencja w "przestrzen osobista" , np. w kolejce,
        gdy ktos laduje mi sie na plecy, choć jest miejsce na zachowanie dystansu.
        • viking73 Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? 16.05.03, 14:40
          emka_1 napisała:

          > I jeszcze jedno, naprawde niebezpieczna jest ingerencja w "przestrzen
          osobista" , np. w kolejce, gdy ktos laduje mi sie na plecy, choć jest miejsce
          na zachowanie dystansu.

          To prawda, też tego organicznie nie znoszę. I nie cierpię, gdy mnie ktoś
          popędza: już, już, natychmiast to zrób! Z wszystkim się (na ogół) wyrabiam
          (kwestia organizacji pracy) ale nie znoszę pośpiechu.
      • Gość: rybak Re: Do czego najniebezpieczniej jest się wtrącać? IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 18.05.03, 14:18
        kathy38 napisała:

        > Ja nie lubię jak ktoś mi się wtrąca do porządków w moim domu (a raczej braku
        > porządku). Nie cierpię jak ktoś lepiej wie ode mnie co powinnam zrobić
        ("trzeba
        >
        > było"). Co do rad na sposób wychowywania dzieci to co poniektórych już
        > wychowałam :-D, i nikt nie ma odwagi czegoś rzec na ten temat.
        >
        Porządki lub nieporządki w Twoim domu nikomu raczej nie robią różnicy.
        Natomiast, owszem, sposób wychowywania Twoich dzieci może mieć dla bliźnich
        znaczenie, może nawet dla całej ludzkości, a już z całą pewnością ma znaczenie
        dla Twoich dzieci. Jeśli nikogo nie dopuszczasz do głosu w tej sprawie, to na
        pewno (stosując wykładnię pozytywną) masz rozległe kompetencje wychowawcze, a
        ponadto poczucie, że je masz i że nic się tu już nie da ująć ani dodać. Tak
        myśląc zaczynam się jednak o Twoje dzieci niepokoić. A przecież jest to
        wykładnia pozytywna! Co by było, gdyby miała się - nie daj Boże - sprawdzić
        wykładnia negatywna, że mianowicie nie masz wystarczającej wiedzy pedagogicznej
        i psychologicznej ani odpowiedniej praktyki wychowawczej, a do tego załatwiłaś
        raz na zawsze odmownie wszystkich, którzy próbowali coś rzec w tej sprawie?
        Pozdrawiam
Pełna wersja