Proces o "zajęcie słupa powietrza"

IP: *.pxs.pl 19.04.07, 23:52
Bzdura, Pani Magdaleno. Parku kulturowego nie ma bo radni bali sie
restauratorów i innych biznesmenów, a konserwatorowi miejskiemu nie chce się
o to walczyć.
Ktoś też naopowiadał Pani bzdur o planie (albo Pani nie dość dokładnie
wysłuchała) Plan musi być uchwalony DLA parku kulturowego, czyli najpierw
park, a dla parku plan. Nie odwrotnie.
Szkoda, ze w tak ważnej dla miasta sprawie, tak doświadczona dziennikarka
pisze niechlujnie i bez pojęcia o sprawie. A moze pani rozmawiała tylko z
plastykiem miasta? Jeśli tak, to gratuluję ;)
    • Gość: kubba25 Proces o "zajęcie słupa powietrza" IP: *.pxs.pl 19.04.07, 23:57
      Bzdura, Pani Magdaleno. Parku kulturowego nie ma, bo radni bali się
      restauratorów i innych biznesmenów, a konserwatorowi miejskiemu nie chce się
      walczyć o tę sprawę.
      A o planie też Pani ktoś naopowiadał. Plan musi być uchwalony DLA parku,
      czyli najpierw park, a potem plan. Nie odwrotnie.
      Szkoda, ze w tak ważnej sprawie, taka doświadczona dziennikarka pisze
      niechlujnie i bez pojęcia. A może rozmawiałą Pani tylko z plastykiem maista
      na ten temat? Jeśli tak, to gratuluję ;))))
    • loader Proces o "zajęcie słupa powietrza" 20.04.07, 07:43
      a czy jak wieje mocny wiatr to też się liczy? bo wtedy słup powietrza zmienia
      swoją objętość...
    • mulla_komar Proces o "zajęcie słupa powietrza" 20.04.07, 09:47
      O co chodzi? Przeciez szyldy wskazuja na to ze miasto zyje i handel sie kreci.
      Co wy chcecie miec skansen? Chcecie zeby miasto wygladalo jak wymarle? Wywalic
      przekupy z rynku (tak jakby w sredniowieczu ich tam nie bylo), handlarzom
      zakazac szyldow (tak jakby dawniej szyldow nie bylo - chyba za komuny je
      zlikwidowano), niech miasto wygkada jak kubanska hawana, prawda? A tory na
      szewskiej juz miasta nie szpeca?
      • Gość: zwierzyniecki zgadzam sie ! IP: *.crowley.pl 20.04.07, 09:57
        tez uwazam ze to podejscie dziwne. szyldy bannery i co tam jeszcze sa przejawem
        zycia i aktywnosci, bez tego bedzie skansen.
        mozna by gdybac ze ma byc pod kontrola, ze bez przesady, itd. ale nie da sie
        tego tak latwo ujarzmic, na szczescie.
        zwiekszanie armii urzednikow darmozjadow po to zeby sciagnac pare reklam to zly
        pomysl.
        a z wypowiedzi tego pana w aktykule wynika ze najgorszym grzechem jest to ze
        reklama wisi BEZ zadnej ZGODY ! (czyt. zgody cwokow z UMK ) straszne !
        • helenka17 Re: zgadzam sie ! 20.04.07, 10:34
          Chłopaki,
          którzy tak pilnie opowiadacie o ujarzmianiu, narzucaniu i komunie...
          byście się kropnęli na jakomś wycieczke do miast historycznych naszego
          kontynentu, byście se coś poczytali na ten temat, tak jak to zrobił Stokłosa
          (sama mu to i owo doradzałam)- a później bijcie pianę.
          Oczywiście,że wszędzie są regulacje, i to do tego przestrzegane. A niechby tak
          który nie przestrzegł w takiej Szwancarii albo innym Passau, albo w Górnej
          Adydze (Merano)...to by mu zaraz pogląd wyprostowali. I jeszcze by za to zapłacił.
          Pojedźcie se do Berna, stolica mało znanego kraju Szwancaria. Tam są kalwińskie
          tradycje, i na jednej ulicy (takiej na pokaz) nie ma ANI JEDNEGO SZYLDU. Tylko
          białe ściany i lampy. Ładne.
          Niektóre z tych regulacji są bardzo sprytne, np w Brugii zabronione jest wieszanie
          reklam PODMIOTóW TRZECICH.
          Chcesz wieszać swój szyld, taki- rzecz jasna, jak wolno - to wieszaj. A
          Żywiectyskieheinekenokocimpluseraplay? Wewnątrz lokalu. Koniec-kropka.
          Wiem to od europarlamentarzysty, niejakiego Sonika Bogusława.

          W znanej z wolności Ameryce - dejmy na to - w takim mieście New Haven(siedziba
          Yale University, jakby kto nie wiedział) jest przy magistracie OSOBNY
          DEPARTAMENT od kolorów, szyldów i tego co wolno w miejskiej przestrzeni publicznej.
          I nie ma tam skansenu, a skansen - drodzy krytycy - oznacza raczej coś innego.
          Używając tego terminu bezrefleksyjnie raczej się - ppardon - ośmieszacie.

          H.
          • mulla_komar Re: zgadzam sie ! 20.04.07, 16:02
            Ok. Mozeny sie tak licytowac bez sensu. Ty mi podasz piekne miasta w kotrych nie
            ma szyldow badz sa restrykcyjne regulacje, a ja ci podam takie piekne miasta,
            gdzie nie ma zadnych regulacji i jest mnostwo szyldow. Co nam to da? Zamiast sie
            bawic w wyliczanki, proponuje odpowiedziec na argumenty zawarte w tekscie. Ze
            nazywam to skansenem i sie osmieszam? Uzylem to w znaczeniu potocznym. Jesli nie
            zrozumialas: ulice miasta bez szyldow stana sie moim zdaniem nudne i puste.
            Miasta od zawsze byly miejscem handlu, byly szyldy i przekupy. Byly tagi i krowy
            na rynku, zydowiny z pejsami proponowaly nam rozne geszefty, bylo tloczno i
            gwarno a sukiennice byly takim owczesnym hipermarketem. I to w moim tekscie
            chcialem powiedziec. Ze wlasnie to swiadczy o pieknie i atrakcyjnosci miasta.
            • helenka17 Licytować się 20.04.07, 17:28
              ...nie. A po co?
              Wystarczy grać uczciwie.
              Nie podaję Ci przykładów miast, w których nie ma szyldów
              fałsz
              Posłużyłam się przykładem JEDNEJ ULICY w Bernie.
              fałsz
              Mnożenie przykładów nie prowadzi do dowodu, bo każdy ma swoje.
              Tak?
              Miasta DAJĄCE SIĘ PORÓWNAĆ Z KRAKOWEM mają regulacje.Koniec.Kropka.
              Nie mają ich przypadkowo, bo właścicielom interesów w miastach, w których są
              regulacje interesy także świetnie idą, a w niektórych, to nawet - tak słyszałam
              - idą lepiej, niż w Krakowie.
              Najgorszym kitem jest brak czytelnych reguł,
              oraz typowo polska skłonność do omijania wszystkiego, co tylko ominąć można.
              Ja nie wiem co to są miasta piękne ogólnie.
              Ja wiem, co to są europejskie miasta historyczne.
              A chwilowo w tym gronie się poruszamy.
              Prawda?
              Podaj więc, proszę, przykład europejskiego miasta historycznego, w którym nie ma
              regulacji dotyczących wyglądu i rozmiarów szyldów wiszących w centrach tych to
              miast.
              Dla rozjaśnienia: mam na myśli państwa Unii, które są w niej dłużej niż my.
              A nie Ukrainę czy Mołdawię na ten przykład.
              Choć też fajne.
              Czemu nie.
              Dla ułatwienia dodam, że obśmiany w tekście "słup powietrza" to regulacja
              własnościowa tak chyba stara, jak prawo cywilne.
              Ponieważ własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod powierzchnią
              gruntu "...i nie pozostaje w sprzeczności z prawem o kopalinach" - jakby co...

              H.
              • mulla_komar Re: Licytować się 20.04.07, 18:56
                > ...nie. A po co?
                > Wystarczy grać uczciwie.
                > Nie podaję Ci przykładów miast, w których nie ma szyldów
                > fałsz
                > Posłużyłam się przykładem JEDNEJ ULICY w Bernie.
                > fałsz
                > Mnożenie przykładów nie prowadzi do dowodu, bo każdy ma swoje.
                > Tak?

                Sorry, ale tej czesci postu nie rozumiem. Moze spokojniej, bez emocji.

                Napisalem ze licytowanie sie przykladami nie ma sensu, i nie mam zamiaru tego
                robic. Szczegolnie ze zawezasz spektrum do bardzo malego obszaru (miasta UE
                porownywalne do Krakowa - a co to takiego? Kazde miasto jest inne i tyle, i jak
                bede mial ochote to Ci moge podac miasto w Peru czy Chinach).

                Znowu nie odnioslas sie do tego co staram sie przekazac w moim tekscie wiec ja
                nie mam zamiaru ani ochoty wdawac sie w glupawe licytacje. Nie bede sie wiec
                powtarzal. Jesli czegos nie rozumiesz, moge wyjasnic.
                • helenka17 Spokojniej 20.04.07, 21:04
                  Piszesz, że "miasto bez szyldów".Toż nikt nie mówi o mieście bez szyldów, ale o
                  mieście z szyldami poddanymi czytelnym regułom.Tymczasem metoda, którą stosujesz
                  w sporze to trywialne "reductio ad absurdum". Każdy to przecież widzi.
                  Nie zależy mi zatem na mieście bez szyldów. Dla przykładu podałem Berno, bo
                  jest dość znane. W czasach Kalwina rzeczywiście nie było tam szyldów. Zrobili
                  sobie taki rezerwacik. Na jednej ulicy nikomu to nie szkodzi.
                  Co do mnożenia przykładów, to teza jest chyba czytelna: w emocjonalnym sporze
                  każda ze stron podaje przykłady na poparcie swojej tezy. To przecież nie
                  prowadzi doprawdy.
                  "Mały obszar" do którego zawężam spektrum to miejsce zamieszkania 500 mln ludzi.
                  I jeden z dwu motorów napędowych rozwoju cywiliacji nazywanej przez niektórych
                  atlantycką.

                  Jeśli proszę o porównanie Krakowa do któregoś z europejskich miast
                  historycznych, to poruszam się w kręgu historii urbanistyki, a nie bardzo
                  chciałbym tu robić wykład z metodologii historii urbanistyki, bo nie mamy tyle
                  czasu. Coś takiego jak cywilizacyjne podobieństwa w rozwoju starych miast Europy
                  naprawdę istnieje.
                  Każde miasto zatem jest inne,ale miasto w Peru czy Chinach jest DUŻO BARDZIEJ
                  inne, niż miasta Europy między sobą.
                  Nie mam (jak mniemam)takiego bogatego oglądu jak Ty, bo naoglądałam się miast
                  dopiero na trzech kontynentach - ale się staram (c:
                  Skoro nie odniosłam się do tego, co starasz się przekazać w Twoim tekście, to
                  może dopuść na chwilkę, że wina może leżeć także i po stronie nadawcy?
                  To, co Ci prezentuję, to nie są głupawe licytacje ale rzeczy po wielekroć
                  sprawdzone i opisane w grubych książkach. Nie nadaję im wymiaru kwestii
                  bezdyskusyjnych bo to niesłychanie utrudnia wymianę poglądów - że się tak
                  oględnie wyrażę.
                  Porzuć więc może na chwilkę przekonanie, że wszyscy Cię rozumieją, a tylko ja
                  nie. Dopuść, że nie wiem , do czego dokładnie zmierzasz poprzez ten tok rozumowania.
                  Hm?

                  H.
                • helenka17 argumenty zawarte w tekście 20.04.07, 21:58
                  Tu mamy tekst:
                  "...O co chodzi? Przecież szyldy wskazują na to ze miasto żyje i handel sie kreci.
                  Co wy chcecie miec skansen? Chcecie zeby miasto wygladalo jak wymarle? Wywalic
                  przekupy z rynku (tak jakby w sredniowieczu ich tam nie bylo), handlarzom
                  zakazac szyldow (tak jakby dawniej szyldow nie bylo - chyba za komuny je
                  zlikwidowano), niech miasto wygkada jak kubanska hawana, prawda? A tory na
                  szewskiej juz miasta nie szpecą?"

                  teraz poszukajmy w nim argumentów. Zgoda?

                  "O co chodzi? Przecież szyldy wskazują na to ze miasto żyje i handel sie kreci"
                  Na oko wolność gospodarcza pomylona została z samowolą. W krajach cywilizowanych
                  wyglądem przestrzeni publicznej zarządzają wspólnoty. Wyjątkiem są kraje
                  całkowicie opanowane przez korupcję. Przypominam, że do dziś nie udało się
                  odszukać winnego powieszenia zbyt wielkiej reklamy kawy Tchibo na Sukiennicach.
                  Czy skutki trzeba przypomnieć, czy też sam pamiętasz?

                  "Co wy chcecie mieć skansen?"
                  Nie. Skansen to coś innego. Nie chcemy mieć skansenu.

                  "Wywalić przekupy z rynku (tak jakby w średniowieczu ich tam nie było)"
                  W średniowieczu były tam nie tylko przekupy. Nie wywalać ich pod żadnym pozorem.
                  To wyjątkowo głupi pomysł. Ale nie ma żadnego związku z szyldami. Co więcej:
                  stragany tym się między innymi różniły od sklepów, że nie miały szyldów.

                  "handlarzom zakazać szyldów (tak jakby dawniej szyldów nie było - chyba za
                  komuny je zlikwidowano)". Handlarze to osoby zajmujące się raczej handlem
                  obnośnym i obwoźnym. Z reguły nie miewały szyldów.
                  Nie wiem dokładnie,co to znaczy "dawniej", ale historia handlu krakowskiego dość
                  mnie pasjonuje, proszę więc doprecyzować, o jakim okresie mowa?
                  W Krakowskim handlu i rzemiośle przez wiele stuleci oznaczenia handlu i
                  rzemiosła były obowiązkowe i świadczyły o zaszczycie przynależności do cechu.
                  Już za Pańskiego życia zniknęły z krakowskich ulic oznaczenia ostatniego z
                  cechów, które przetrwały nawet komunę. Jakie to oznaczenia? (tak dla sportu).
                  Za komuny szyldów nie zlikwidowano, tylko zniszczono samodzielną działalność
                  gospodarczą. Szyldy owszem były. Tak szpetne i tromtadrackie oraz niesprawne
                  (neony!!) jak cała komuna. Ale (upps) nie wiem, ile Pan wówczas miał lat, i czy
                  Pan to pamięta.

                  "niech miasto wygląda jak kubańska hawana, prawda?
                  ten fragment wypowiedzi trudno uznać za argument. To raczej pytanie retoryczne.
                  Nie wiem też btw co to znaczy "kubańska Hawana"? Nie-kubańskiej nie znam.

                  "A tory na Szewskiej już miasta nie szpecą?"
                  Tego nie wiem, nie wiem także, co oznacza słowo "już". Czy to znaczy, że kiedyś
                  szpeciły? A jeżeli tak, to kiedy?
                  Tę kwestię także trudno będzie uznać za argument.

                  Czy coś opuściłam?

                  H.
                  • Gość: zwierzyniecki Re: argumenty zawarte w tekście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.07, 01:25
                    Tym razem to ja sprobuje dodac swoj cienki glos, choc nie umiem, Helenko,
                    wylowic z Twojej wypowiedzi (urbanistyka i-te-de) konkretnych argumentow , poza
                    tym ze chodzi o reguly a nie o ich brak.
                    Otoz - o dziwo - w tym zgadzam sie z Toba w pelni, i mulla chyba tez.
                    Protestujemy (z mulla) natomiast przeciw robieniu z tematu szyldow,
                    pomniejszego naszym zdaniem, tematu super waznego dla Krakowa - a tak to z
                    artykulu wynika. Jest to okruszek wiekszej lawiny.
                    Nie podoba sie nam fakt, ze wiele osob, z Toba wlacznie ( i to uwazajacych sie
                    za niezwykle kompetentne, a jakze, z nuta wyzszosci jak zwykle - tak to do
                    Ciebie przytyk) podchodzi do tej tematyki niezwykle konserwatywnie i blokuje
                    lub co najmniej atakuje wszelkie dzialania w naszym miescie. Argumentuja to zas
                    czesto podobnie do Ciebie.

                    Wrocmy wiec do przykladow. Otoz tam gdzie wspomnialas nie bylem, na innych
                    kontynentach tez nie. Ale bylem w innych miejscach, porownywalnych - jak
                    mniemam. W Veronie, w Bolonii, w Amsterdamie (no, nieco wiekszy od nas), w
                    Avignonie (no, sporo mniejszy), San Marinach i innych Luksemburgach. Nie wiem ,
                    czy to dobry dobor, mozna je uznac za historyczne? (bo _definicji_ tego terminu
                    nie znam). wszystkie te miejsca maja _centrum_ historyczne porownywalne z
                    naszym przynajmniej rozmiarami. Nie wiem czy sa tam regulacje. Ale sa szyldy i
                    tym podobne. W jednym wiecej, w innym mniej. O ile pamietam, nie ma ich
                    Avignionie; tam tez wszystko wyglada bardzo historycznie i oryginalnie. Ale w
                    porownaniu z Krakowem, tamto centrum jest MARTWE. No, skansen taki ! (dobrze
                    uzywam ?).

                    Natomiast fenomen Krakowa polega rowniez na tym, ze stare centrum to nadal
                    centrum ZYCIA, a nie tylko pamiatka. W innych historycznych miastach chyba tak
                    nie jest - a jesli tak to gdzie ? Tutaj w kamienicy gdzie dawno temu byl
                    wyszynk dzis jest knajpa z - tak! - szyldem zywca - i dobrze ! Mnie to cieszy.

                    No wiec co z tym zrobic ? Ano nic wielkiego. Jesli ktos naruszyl przepisy i
                    smieje sie w twarz - scigac go. Jesli szyld 'jazz' ledwo wisi - sprawa dla
                    strazy bo to zagrozenie. Ale sugerowanie wielkiej liczby inspektorow z powodu
                    szyldow - to przesada. Absurdalny 'slup powietrza' - tez. Rozdzieranie szat z
                    powodu tych okrrropnych szyldow - rowniez. Sugerowanie regulowania poprzez
                    urzad wszystkiego i wszystkich w imie 'wysokich' racji - to zly pomysl. I o to
                    nam chodzi. Wspomnialas tez cos o korupcji - czy to nie nadmiar regulacji jej
                    sprzyja ?
                    • helenka17 No dobra, gadamy. 21.04.07, 08:28
                      Mułła prosił, żeby się odnieść do jego argumentów. No to się odniosłam. Po kolei.

                      Gość portalu: zwierzyniecki napisał(a):

                      > Tym razem to ja sprobuje dodać swój cienki głos, choć nie umiem, Helenko,
                      > wyłowić z Twojej wypowiedzi (urbanistyka i-te-de) konkretnych argumentów ,
                      poza tym ze chodzi o reguły a nie o ich brak.
                      > otóż - o dziwo - w tym zgadzam sie z Tobą w pełni, i mułła chyba tez.
                      > Protestujemy (z mułłą) natomiast przeciw robieniu z tematu szyldów,
                      > pomniejszego naszym zdaniem, tematu super ważnego dla Krakowa - a tak to z
                      > artykułu wynika. Jest to okruszek większej lawiny.

                      Nie wiem, a w szczególności nie dostrzegam tego, by z tematu szyldów ktokolwiek
                      robił temat superważny. To jest - i owszem - temat ważny.Miejska przestrzeń
                      publiczna oglądana przez 9 mln ludzi rocznie, którzy później jadą do siebie i
                      opowiadają o tym co widzieli, to jest temat ważny. To jest kardynalny problem
                      dobrej promocji Krakowa.

                      > Nie podoba sie nam fakt, ze wiele osób, z Toba włącznie ( i to uważających sie
                      > za niezwykle kompetentne, a jakże, z nuta wyższości jak zwykle - tak to do
                      > Ciebie przytyk) podchodzi do tej tematyki niezwykle konserwatywnie i blokuje
                      > lub co najmniej atakuje wszelkie działania w naszym mieście. Argumentują to
                      zaś często podobnie do Ciebie.

                      Przecież tu nie chodzi o to, jakie ja mam poglądy, bo mam, ale o to, czego się
                      dopracowano w świecie , w krajach znacznie od nas bardziej rozwiniętych, w
                      miastach żyjących z turystów. Chodzi o tzw ład przestrzenny. Ja tego przecież
                      nie wymyślam, ani tych książek nie piszę. Ja je tylko czytam. I oglądam świat.
                      Czytam strony internetowe miast historycznych - i turystycznych. Na KAŻDEJ
                      takiej stronie doszukasz się czytelnych regulacji tego, co wolno, a czego nie -
                      w sprawach szyldziarstwa też.
                      >
                      > wróćmy wiec do przykładów. Otoz tam gdzie wspomniałaś nie bylem, na innych
                      > kontynentach tez nie. Ale bylem w innych miejscach, porównywalnych - jak
                      > mniemam. W Weronie, w Bolonii, w Amsterdamie (no, nieco większy od nas), w
                      > Avignonie (no, sporo mniejszy), San Marinach i innych Luksemburgach. Nie wiem ,
                      >
                      > czy to dobry dobor, mozna je uznac za historyczne? (bo _definicji_ tego terminu
                      >
                      > nie znam). wszystkie te miejsca maja _centrum_ historyczne porownywalne z
                      > naszym przynajmniej rozmiarami. Nie wiem czy sa tam regulacje. Ale sa szyldy i
                      > tym podobne. W jednym wiecej, w innym mniej. O ile pamietam, nie ma ich
                      > Avignionie; tam tez wszystko wyglada bardzo historycznie i oryginalnie. Ale w
                      > porownaniu z Krakowem, tamto centrum jest MARTWE. No, skansen taki ! (dobrze
                      > uzywam ?).

                      Papieski Avignon, który podajesz, to rzeczywiście wyjątkowa sytuacja rezerwatu
                      architektonicznego. Są takie miejsca i w Krakowie, weźmy Kanoniczą. Wszystkie
                      pozostałe miasta przez Ciebie wymienione takie regulacje mają. Czy wyobrażasz
                      sobie( tak spod dużego palca), że Amsterdam, miasto Rembrandta, nie ma
                      regulacji? No co Ty... (c: Pewno, że ma. Choć zaznaczmy, że jest miastem
                      znacznie od Krakowa młodszym.I mniejszym( o 2/3). I mającym mniej ludności. Z 3x
                      mniejszą liczbą turystów (2, 8 mln).Kiedy dostawał prawa miejskie, to myśmy już
                      balowali po bitwie pod Grunwaldem - tak na marginesie. Taka prawda Sire (c:
                      Rzuć okiem na taki pierwszy z brzegu fotoblog nt San Marino:
                      www.travelpod.com/cgi-bin/search_photo_keyword2.cgi
                      I znajdź w tym przypadkowym wyborze choć JEDEN taki szyld, o którym mówi tekst w
                      gazecie. Dodajmy, że San Marino jako - przez lata - raj wolnocłowy, rządziło się
                      prawami drapieżnego handlu i nikt się na nic nie oglądał. Ale to chyba nie jest
                      wzór do naśladowania ani teraz - ani w przeszłości. W Singapurze,największym
                      chyba "sklepie wolnocłowym" w świecie, też są regulacje. A! I jakie jeszcze!
                      Rygorystyczne jak cholera. I to mimo, że tam właściwie nie ma zabytków. Prawie
                      wcale.

                      >
                      > Natomiast fenomen Krakowa polega również na tym, ze stare centrum to nadal
                      > centrum ŻYCIA, a nie tylko pamiątka. W innych historycznych miastach chyba tak
                      > nie jest - a jeśli tak to gdzie ? Tutaj w kamienicy gdzie dawno temu byl
                      > wyszynk dziś jest knajpa z - tak! - szyldem żywca - i dobrze ! Mnie to cieszy.

                      A nie wolałbyś, żeby to był szyld tej knajpy, a nie Żywca? Ja bym wolała. Szyldy
                      towarowe nie są takie znów stare. Tradycję reklamowania rodzinnych,
                      wielopokoleniowych często interesów szlag trafił, razem z Hilarym Mincem.
                      Warszawiacy przeholowali sobie przynajmniej przez komunę Bliklego i Wedla. A my
                      ? Kogo?

                      >
                      > No wiec co z tym zrobic ? Ano nic wielkiego. Jesli ktos naruszyl przepisy i
                      > smieje sie w twarz - scigac go. Jesli szyld 'jazz' ledwo wisi - sprawa dla
                      > strazy bo to zagrozenie. Ale sugerowanie wielkiej liczby inspektorow z powodu
                      > szyldow - to przesada.

                      Myślę, że mniej chodzi o wielką liczbę inspektorów, a bardziej o to,żeby to
                      wreszcie znalazło się w czyichś kompetencjach, bo p. Stokłosa generuje głos
                      wołającego na puszczy,a poważni ludzie z całego świata się z naszego bajzlu
                      wizualnego śmieją.

                      Absurdalny 'slup powietrza' - tez. Rozdzieranie szat z
                      > powodu tych okrrropnych szyldow - rowniez.

                      Wspomniany słup powietrza to nie rozdzieranie szat, tylko prawo własności. Ulica
                      jest miejska, a kamienica prywatna, cokolwiek wystaje nad miejską działkę,
                      należy do miasta. Jeśli gałąź sąsiada wisi nad twoim ogrodem, to możesz ją
                      ściąć. Bez jego zgody. Mało tego - możesz w tym celu wejść do jego ogrodu. A z
                      jabłek na tej gałęzi możesz czerpać pożytki. To samo w odniesieniu do szyldu. A
                      jak nie - to pilarka tarczowa i po krzyku. Jeśli w pasie drogowym przy
                      Zakopiance ustawisz coś bez zgody zarządcy drogi, a na drugi dzień Ci to utną.Bo
                      jest dobre prawo, które to reguluje. I które na Floriańskiej jakoś nie działa.

                      Sugerowanie regulowania poprzez
                      > urząd wszystkiego i wszystkich w imię 'wysokich' racji - to zły pomysł. I o to
                      > nam chodzi.

                      Regulowanie przez Urząd wszystkiego i wszystkich to idiotyzm, i nie ma powodu,
                      żeby się tym zajmować.To jasne. A wysokość budynków można regulować? Bo jak nie,
                      to ja chcem w Rynku jedenaście pięter, bo mi się dobrze sprzedadzą. Mam na myśli
                      PROSTE i CZYTELNE reguły. A my, Polacy ,takich reguł NIENAWIDZIMY, bo nie
                      pozwalają na kombinacje. Nauczyliśmy się kombinować za komuny - i tak nam
                      zostało. Ciekawe, na jak długo jeszcze.

                      Wspomnialas tez cos o korupcji - czy to nie nadmiar regulacji jej
                      > sprzyja ?

                      Ani razu nie nawołuję do NADMIARU regulacji, ale do czytelnych regulacji i do
                      ich ŻELAZNEGO respektowania i egzekwowania. Zapewniam Cię,że kiedy pierwszemu
                      kombinatorowi utną szyld, to następny się zastanowi. Kiedy Panowie Arabowie
                      walnęli sobie vis a' vis magistratu budkę z kebabami bez jakichkolwiek zgód, to
                      nareszcie przyjechała kopara - i następny już się nie droczył.To mi się nota
                      bene podobało w Gołasiu, że kiedy sobie coś postanowił, to do tego doprowadzał.A
                      Panowie Arabowie w sprawie tej to budy poruszyli niebo i ziemię - amabsador
                      Tunezji do Gołasia dzwonił. I co? Ano nic. Kopara.
                      Rozporządzenia władz miejskich mają być poważnie traktowane, dobra władza tym
                      się różni od złej, że uchwala dobre prawo (tu:miejscowe).

                      I to by było na tyle.
                      Porozumienie - jak widać - jest możliwe.

                      H.
                      • Gość: zwierzyniecki tosmy se po-gadali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.07, 20:55
                        Z jakimz zaskoczeniem to czytam.Sporo racji przyznaje. A na zakonczenie pare
                        takich tam:

                        >Nie wiem, a w szczególnosci nie dostrzegam tego, by z tematu szyldów ktokolwiek
                        >robil temat superwazny. To jest - i owszem - temat wazny.
                        eee no wlasnie wg nas nie no i stad cala dyskusja

                        >Miejska przestrzen
                        >publiczna ogladana przez 9 mln ludzi rocznie, którzy pózniej jada do siebie i
                        >opowiadaja o tym co widzieli, to jest temat wazny. To jest kardynalny problem
                        >dobrej promocji Krakowa.

                        Ooo wlasnie, tu dotykamy wiekszego problemu i zarzewia nastepnego sporu
                        zapewne. Otoz to jest problem pomniejszy. Bo promocja 'dobra' nie daje
                        specjalnie lepszych efektow niz promocja 'zla'. Bo ci ktorzy moga docenic ta
                        dobra to maja Krakow gdzies i zawsze mieli. Bo dobra strona tego ze
                        przyjedzaja bandy pijakow Angoli to taka ze sie pare osob na swiecie dowie ze
                        Krakow jest. Bo mowiac wprost dobre i szlachetne podejscie nie skutkuje w
                        wykonaniu zebrakow - a nimi jestesmy.
                        No wiec ja mysle ze tym co 'jada do siebie' bardziej sie podoba ze widza Krakow
                        buzujacy zyciem niz to ze przestrzen publiczna to costam. Oni olewaja takie
                        pojecia.

                        >A nie wolalbys, zeby to byl szyld tej knajpy, a nie Zywca? Ja bym wolala.
                        A ja nie. Bo to bylby wlasnie skansen. A tak jak jest to jest prawdziwiej.

                        >Szyldy
                        >towarowe nie sa takie znów stare. Tradycje reklamowania rodzinnych,
                        >wielopokoleniowych czesto interesów szlag trafil, razem z Hilarym Mincem.
                        >Warszawiacy przeholowali sobie przynajmniej przez komune Bliklego i Wedla. A my
                        >? Kogo?
                        No, nikogo. Tylko chyba nikogo to nie obchodzi, wiec co zrobic, nakazac
                        wieszanie starych szyldow ?
                        Zreszta, moze i tak...zabronic nowych ale pozwolic stare a'la nowe, nie
                        wiem ....


                        >Mysle, ze mniej chodzi o wielka liczbe inspektorów, a bardziej o to,zeby to
                        >wreszcie znalazlo sie w czyichs kompetencjach, bo p. Stoklosa generuje glos
                        >wolajacego na puszczy,a powazni ludzie z calego swiata sie z naszego bajzlu
                        >wizualnego smieja.
                        A ja nadal twierdze ze im to wisi i szkoda czasu na takie deliberacje. Mamy
                        wieksze problemy, rowniez dotyczace tych przybyszow.


                        >PROSTE i CZYTELNE reguly. A my, Polacy ,takich regul NIENAWIDZIMY, bo nie
                        >pozwalaja na kombinacje. Nauczylismy sie kombinowac za komuny - i tak nam
                        >zostalo. Ciekawe, na jak dlugo jeszcze.
                        Ojojoj, nie przeginaj! To cecha ktorej wiele zawdzieczamy i ktorej nie
                        wykorzenimy ot tak. I chyba dobrze. Tak to tu jest.

                        >kombinatorowi utna szyld, to nastepny sie zastanowi. Kiedy Panowie Arabowie
                        >walneli sobie vis a' vis magistratu budke z kebabami bez jakichkolwiek zgód, to
                        >nareszcie przyjechala kopara - i nastepny juz sie nie droczyl.To mi sie nota
                        >bene podobalo w Golasiu, ze kiedy sobie cos postanowil, to do tego doprowadzal.
                        Masz absolutna racje.

                        >Rozporzadzenia wladz miejskich maja byc powaznie traktowane, dobra wladza tym
                        >sie rózni od zlej, ze uchwala dobre prawo (tu:miejscowe).
                        No, i z tym nasza wladza ma troche kolopotow, nedzna banda darmozjadow.

                        tosmy se pogadali fajnie,
                        pozdraffiam
          • Gość: Janek Re: zgadzam sie ! i popieram helenke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 20:27
            oprocz estetyki , dowaliliby za brak bezpieczenstwa
            a znalazl by sie ktos ,komu by cos spadlo na glowe lub noge i wtedy po
            biznesie , po wszystkich swoich oszczednosciach
            jedynem rozwiazaniem jest prawo zgodnie z ktorym bylby nakaz zdjecia reklamy
            za brak przestrzegania tegoz prawa - areszt i b. wysoka grzywna oraz cofniecie
            pozwolenia na biznes
    • Gość: Z Woli A co z syfiastym kominem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 11:22
      Panie plastyk - może dałoby się zlikwidować pozostawiony obskurny komin na
      Bonarce - zewsząd go widać i rzygać się chce!
      • helenka17 Re: A co z syfiastym kominem? 20.04.07, 11:38
        jeszcze 5 minut. Burzy Bonarkę firma Barzak. Kontrakt zaawansowany.
    • Gość: koko Proces o "zajęcie słupa powietrza" IP: *.ghnet.pl 20.04.07, 11:50
      plastyk miejski to nie jest urząd ani organ władny czemukolwiek
      to tylko urzędas prezydenta i sam nic nie może
      owszem mogą być trudności gdy nie wyda opinii pozytywnej dla jakiegoś małego
      obiektu ale w sądzie decyzja jest do wygrania tylko czas leci wię się ludzie
      stosują
      po co takie stanowisko ?
      żeby pogadał do gazety ?
      bo dzieła takich urzędasów z urzędu i ZDiK zobaczcie jakie kiosko budy stoją
      ul.Dolnych Młynów i ul.Rajskiej , na parkingu na Pl.Św.Ducha , na przystanku
      aleje i Karmelicka , kioskobudy na parkingu ul.Powiśle u stóp Wawelu i tak
      dalej
    • cover_wielki Re: Proces o "zajęcie słupa powietrza" 20.04.07, 12:00
      Druga notka w krótkim czasie, czyżby jakaś batalia prasowa ?
Pełna wersja