peteen
24.05.03, 10:29
najpierw trochę ponarzekam: koncert zaczął sie z duzym opóźnieniem (juz po
22), jakość dźwieku na początku pozostawiała wiel do życzenia (wcięło
soprany), goście techniczni ood gitar ritchiego nie poradzili sobie w ogóle i
przerwy między kawałkami trwały i po parę minut, mimo prośby o siedzenie
połowa ludzi stała (nie wiem po co, bo było wszystko widać z każdego miejsca
siedzącego) i fotografowała z fleszami cały koncert (wolno było tylko trzy
kawałki)
a teraz już o meritum: kaplica kingi, zespół przy ołtarzy, pięknie wszystko
oświetlone (na mnie szczególne wrażenie zrobiło fioletowe światło), zespół
wypadł bardzo dobrze, że szczególnym uwzględnieniem kolegi b. i oraz skrzypka
(a w łaściwie multiinstrumentalisty), candice ma śliczny głos, ale nie wiem
czemu, ciągle mi się kojarzy z oldfieldowa maggie r., muzyka jak muzyka, może
się znudzić przy wiekszej dawce
podsumowując: rzetelny koncert (choć piewrszy w całej europejskiej trasie i
stą pewnei opisane wyżej niedociągnięcia), sceneria obłędna, na równi z cena
biletów (150 zeta !), cieszy, że było sporo młodzianków i dziewcząt około 15
roku życia (znaczy mają bogatych starych), nie mniej myzuki zusamen był
półtorej godziny, czekania na koncert ponad dwie (zjazd na dół miał być o
ósmej), czekania na wyjazd kolena godzina
aha, i był piotr kaczkowski, i nie musiał czekac na windę, bo go derekcja jak
gwiazdę traktowała (może to i dobrze, bo właśnie dosstał nagrodę za
całokształt od swojej trójki)
czekam na następne koncerty, ale lepiej zorganizowane i tańsze !!!
:c)