Towarzysze ! głosujemy za wejściem do UE !!!

IP: *.pp.com.pl 01.06.03, 14:12
O Unii Europejskiej z gen. Wojciechem Jaruzelskim rozmawia Jarosław Kurski 29-
05-2003, ostatnia aktualizacja 29-05-2003 19:15

Moich byłych towarzyszy, którzy mają wątpliwości, pragnę uspokoić. Unia
Europejska jest szansą dla Polski. Wszystkich, z którymi wspólnie przeszliśmy
długą, trudną drogę, gorąco zachęcam, aby wzięli udział w referendum i
głosowali "za" - mówi były prezydent Wojciech Jaruzelski

Jarosław Kurski: Fakt, że do Unii Europejskiej wprowadzają Polskę Leszek
Miller i Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa uznał za podwójne
zwycięstwo "Solidarności". Mówił: "Obaliliśmy komunizm, pokonaliśmy
przeciwnika, który wyparł się kierunku wschodniego i przejął nasz program:
kierunek Zachód, NATO i Unia Europejska. Robią to, o co my od dawna
walczyliśmy i czego zawsze pragnęliśmy". Czy to także Pana zwycięstwo?

Wojciech Jaruzelski: Pozostaję z należnym szacunkiem dla historycznej
roli "Solidarności" i Lecha Wałęsy. Ale monopolizowanie tego zwycięstwa to
przesada. Po pierwsze, coś - nie tylko w Polsce, ale też w sąsiedztwie - w
świecie stać się musiało, aby nasze polskie sprawy można było
rozwiązać "okrągłostołowym" sposobem. Po drugie, tak, to zwycięstwo
wszystkich Polaków, niezależnie od tego, jakimi drogami szli i doszli do
dzisiejszej rzeczywistości. W powojennych dziesięcioleciach, w konkretnych
uwarunkowaniach geopolitycznych kraj nasz nie mógł być "wolnym elektronem".
Tym bardziej nie powinien nim być - tylko z odmiennym znakiem - w nowych
realiach międzynarodowych.

Jak Pan przekona, że Polska powinna wstąpić do Unii, tę część lewicy, która
nostalgicznie wspomina czasy PRL i przewodniej itp. siły PZPR?

- Totalnych nostalgików, którzy chcieliby, aby wszystko było tak jak kiedyś,
nie ma znów tak wielu. Ale każdy - może poza bardzo młodymi ludźmi - w
mniejszym lub większym stopniu jest nostalgikiem. Młodość zabarwiona jest na
różowo. Ze swoich dziecięco-chłopięcych lat pamiętam, jak niektórzy starsi
mówili: "Za cara Mikołaja było lepiej". Z mniejszą negatywną emocją wspominam
piłowanie drzewa w syberyjskiej tajdze, przy 50-stopniowym mrozie, niż różne
późniejsze dramatyczne sytuacje. Nigdy nie było, nie jest i nie będzie tak,
że przechodzi się z krainy absolutnego zła do krainy powszechnego dobra. Nie
jest nią i dzisiejsza Polska. Mimo to zdecydowana większość ludzi związanych
z poprzednią rzeczywistością ma świadomość, że zasadnicze zmiany ustrojowe -
demokracja i gospodarka rynkowa - były konieczne. Wejście do Unii
Europejskiej jest ich logiczną konsekwencją. Współczesna gospodarka to system
naczyń połączonych. Nasze polskie "naczynie" jest płytsze, uboższe. Wejście
do systemu krwionośnego wyższego gospodarczo, cywilizacyjnie organizmu to
wyrównywanie poziomów, oczywista szansa.

Czy "partyjny beton" nie uzna, że popierając Polskę w Unii Europejskiej,
sprzeniewierza się Pan Polsce Ludowej i sprawie socjalizmu?

- Beton, ksenofobia, zaścianek są dziś bardziej z prawej niż z lewej strony.
Tych moich byłych towarzyszy, którzy mają wątpliwości, pragnę uspokoić. Jeśli
rzeczywiście byli ideowo związani z Polską Ludową, z socjalizmem - to
przecież w przekonaniu, że w ten sposób najlepiej służą Polsce. Jeśli tak, to
trzeba jej służyć w nowych realiach. Rozumiem różne obawy. Że komuś może się
pogorszyć, że być może wzrosną niektóre ceny itp. Nie wiem, czy tak będzie,
ale jeśli nawet, to tylko przejściowo, jako wyrównywanie linii. Przypomnę. W
minionych czasach podejmowane były próby koniecznych, ale niepopularnych
regulacji ekonomiczno-cenowych. Bunt, opór społeczny je udaremniał. W
rezultacie trudności nawarstwiały się i kończyło się kolejnym kryzysem.
Trzeba więc myśleć perspektywicznie.

Czy godzi się Pan generał na częściową, ale jednak, utratę suwerenności, z
którą musi się liczyć każdy kraj członkowski Unii? Wszak z czasem będzie
wspólna polityka zagraniczna, obronna, euro, nastąpi faktyczne zniesienie
granic...

- Nie ma suwerenności absolutnej. Nawet ci najpotężniejsi muszą liczyć się z
różnymi ograniczeniami. Mam za sobą długie lata funkcjonowania w warunkach
ograniczonej suwerenności. Miało to swój znany rodowód i charakter. Dzisiaj
jeszcze przed wejściem do Unii istnieje wiele różnych wiążących uwarunkowań.
Można oczywiście dyskutować nad ich skalą i formą. Integracja instytucjonalna
je ucywilizuje, stworzy wspólną płaszczyznę, zapewni równoprawny głos. Z
wejściem do Unii wiążą się też obawy utraty narodowej tożsamości,
kontrowersyjna obyczajowość itp. Godność narodowa, kultura, język, wszystko,
co cenne, pozytywne w naszej tradycji i współczesności, musi być chronione.
Ale postawmy pytanie: czy będzie źle, jeśli organiczne funkcjonowanie wśród
zachodnich społeczeństw i państw pomoże nam w przezwyciężaniu
ponadustrojowych opóźnień i przywar? Jednym słowem - być sobą, ale nie za
cenę odgradzania się od tego, co jest rzeczywistym postępem i szansą.

Co Pan powie tym, którzy zależność III RP od Brukseli porównują do 45-letniej
zależności PRL od Moskwy?

- Nie mam zwyczaju przefarbowywać się. Mówić, że byłem inny, niż byłem.
Wiemy, jakie historyczne procesy i decyzje usytuowały nas we wschodnim bloku.
Miało to w realiach tamtego czasu swoją gorzką, ale logikę. Było też coś za
coś. Chociażby problem uzyskania, a następnie zagwarantowania bezprecedensowo
korzystnej granicy zachodniej. Dziś - w zasadniczo zmienionej Europie - to
uzyskanie również gwarancji innego typu. Przyspieszenie rozwoju cywilizacyjno-
gospodarczego, lepsze życie dla ludzi. Dodam, że wszystko to nie powinno
odbyć się ze szkodą dla współpracy ze Wschodem. Polska przez wieki całe była
w geostrategicznym przeciągu. Dziś położenie tranzytowe, słowiańska bliskość
mogą być naszym atutem.

Jak Pan objaśni paradoks historii, że Pan, który pozostanie historycznym
symbolem dramatu stanu wojennego, dziś zmierza ku Europie?

- Tak, to był dramat. Ale mogła być tragedia, katastrofa. Liczę, że znana z
odwagi "Gazeta Wyborcza" to, co powiem, opublikuje. Zapytam więc: Jeśli nie
byłoby 13 grudnia 1981 r. w Warszawie, to czy i jak doszłoby do 13 grudnia
2002 r. w Kopenhadze? Odpowiedź można odczytać w oficjalnej wypowiedzi
Breżniewa z 1 marca 1982 r. Mam pod ręką ten tekst: "Gdyby komuniści ustąpili
drogi kontrrewolucji, gdyby drgnęli pod wściekłymi atakami wrogów socjalizmu,
losy Polski, stabilność w Europie, a również na całym świecie byłyby
zagrożone".

Ale nie targujmy się o historię. Niedawno, bo w dniach 19-20 maja tego roku,
odbyła się we Włoszech w Turynie - nawiasem mówiąc, niezauważona przez
polskie massmedia poza "Gazetą Wyborczą" - poważna konferencja
założycielska "Forum Polityki Światowej". Uczestniczyło grono byłych
prezydentów, premierów, ministrów oraz inne znane osoby z różnych krajów i
kontynentów. Byli to ludzie, politycy o bardzo odległych biografiach.
Mówiliśmy o kluczowych problemach współczesności. Konieczność bliskiej
współpracy, pojęcie integracji były czymś oczywistym. Był to dla mnie jeszcze
jeden ważny argument, że musimy pójść tą drogą. Nie wolno znaleźć się za
burtą procesu integracyjnego. Wszystkich, z którymi wspólnie przeszliśmy
długą, trudną drogę, gorąco zachęcam, aby wzięli udział w referendum i
głosowali "za".
    • Gość: Pomysłodawca. Re: Parafianie,przyszłość Polski w Watykanie. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 14:31
      Nie dla Unii,tak dla Watykanu.Tylko w takim połączeniu widzę świetlaną
      przyszłość Polski.Wtedy już bez żadnego skrępowania będziemy waleni w d..pę
      przez kler a pieniądze budżetowe będą w całości oddawane K. Kat. On to będzie
      uczciwie i sprawiedliwie rozdzielał środki w/g.potrzeb społecznych po
      potrąceniu swoich kosztów za tą pracę.To jedyne szczęśliwe rozwiązanie dla
      tego niezdecydowanego Społeczeństwa.
      • Gość: ooo Re: Parafianie,przyszłość Polski w Watykanie. IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 21:23
        pierdo isz
        • Gość: oooo. Re: Parafianie,przyszłość Polski w Watykanie. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 21:35
          Gość portalu: ooo napisał(a):

          > pierdo isz
          >napr dę?
          • Gość: oooo. Re: Parafianie,przyszłość Polski w Watykanie. IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 01.06.03, 21:38
            Gość portalu: oooo. napisał(a):

            > Gość portalu: ooo napisał(a):
            >
            > > pierdo isz
            > >napr dę?
            >P.S.-młocie.
Pełna wersja