Gość: Clint
IP: Odrzanska4:*
04.06.03, 09:12
Furiat w mikrobusie?
Pasażerka jednego z mikrobusów kursujących regularnie na trasie z Krakowa
do Krzeszowic została przed odjazdem pobita przez kierowcę. Zdarzenie
pokazuje, że policja winna nie tylko kontrolować prowadzących takie pojazdy
na trasie, ale także podczas postojów.
Było po godz. 21, gdy do busu odjeżdżającego z ul. Pawiej chciała wsiąść
jedna z mieszkanek Krzeszowic. Od tego momentu wersje wydarzeń przedstawione
przez dwie skonfliktowane strony znacznie się różnią. Kierowca twierdzi, że
powiedział jej, że nie ma miejsc, ale kobieta jednak się uparła, że pojedzie,
w związku z czym musiał ją usunąć z auta. Poszkodowana zapewnia, że chyba
wyprowadziła go z równowagi jej opinia o fatalnym kursowaniu busów. Faktem
jest, że pasażerka została pobita.
- Kierowca dostał białej gorączki i najpierw wykręcił jej rękę, przyduszał
i następnie wyciągnął na ulicę - opowiada jeden ze świadków. - Wszyscy
pasażerowie próbowali go uspokoić, potem solidarnie wszyscy wysiedli z busa i
skorzystali z innych. Jak jednak tak zachowująca się osoba może być kierowcą,
gdy na trasie ktoś lub coś wyprowadzi go z równowagi?
Zdarzenie poszkodowana zgłosiła w komisariacie w Krzeszowicach, twierdząc,
że została napadnięta bez przyczyny przez pijanego kierowcę busa. - Okazało
się, że zarówno kierowca, jak i kobieta byli w czasie awantury trzeźwi - mówi
nadkomisarz Marek Korzonek z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. -
Poszkodowana rzeczywiście miała zasinioną rękę, miała pójść do lekarza i po
obdukcji się do nas zgłosić, abyśmy mogli dalej prowadzić postępowanie.
Funkcjonariusze z krakowskiej drogówki, którym opowiedzieliśmy o tym
zdarzeniu, przyznają, że mają do czynienia raczej z odwrotnymi sytuacjami,
tzn. kierowcy biorą do busów nadmierną liczbę pasażerów. - Z reguły dają im
specjalne krzesełka stawiane w przejściu, co jest niezgodne z przepisami -
twierdzi jeden z podoficerów Sekcji Ruchu Drogowego. - Ten przypadek
potwierdza inną z naszych obserwacji - kierujący mikrobusami jeżdżą w sposób
agresywny i cwaniacki - często za nic mają bezpieczeństwo innych, bo
pracodawcy nierzadko płacą za nich mandaty.
Uwag wobec prowadzących busy przybywa, dlatego, jak dowiedzieliśmy się w
krakowskim magistracie, policja drogowa i urzędnicy z kilku podkrakowskich
starostw planują wszechstronne kontrole tych przewoźników. Tym razem represje
za wszelkie uchybienia związane nie tylko z samą jazdą, ale i obsługą
pasażerów mają dotknąć przede wszystkim właścicieli firm przewozowych.
(MADE)