wertercom
06.06.07, 04:51
Wczoraj minęła dokładnie 750-ta rocznica lokacji Krakowa. Żaden z bliźniaków
Kaczyńskich – ani prezydent, ani premier – nie pofatygował się wczoraj na
uroczystości, mimo zaproszenia. Nie wiadomo czym im gród piastowski zawadził.
Zaproszenie przyjęli byli prezydenci. Aleksander Kwaśniewski bawił w Krakowie
u boku Lecha Wałęsy. Obaj wzięli m.in. udział w uroczystej sesji Rady Miasta
Krakowa w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Był też dyrektor generalny UNESCO
Koichiro Matsuura oraz władze wielu innych polskich miast czy kilkunastu miast
bliźniaczych i partnerskich z całego świata. Panowie prezydenci uczestniczyli
też w mszy w Katedrze na Wawelu. Homilię wygłaszał sam kard. Stanisław
Dziwisz. Lech Kaczyński nie przyjechał Wałęsa do Krakowa zjechał aż z Paryża.
– Trudno nie być na takiej uroczystości. Jest ważna i żeby nie była lewicowa,
musiałem to zrównoważyć. Często ratowałem sytuację, tym razem też – tłumaczył
były prezydent. Z kolei Kwaśniewski podkreślał, że „Kraków ma takie miejsce w
historii Polski i Europy, że należy się temu miastu szacunek”. – Nie rozumiem,
dlaczego tu nie ma przedstawicieli rządu. To jest dowód albo jakiegoś, nazwę
to najdelikatniej, błędu organizacyjnego, albo zwyczajnej arogancji.