Domaganie się praw to nie ostentacja

IP: *.lns.access.uk.tiscali.com 23.06.07, 00:16
To piekne zadnie, ktorym konczy Pan esej. Warto je zapamietac. Pozdrawiam.
    • Gość: Władysław Domaganie się praw to nie ostentacja IP: *.ptim.net.pl 23.06.07, 07:18
      Jakich to praw domagają się homoseksualiści? Jakie to prawo, które w Polsce ma dowolny obywatel, np.
      ja, a którego pozbawiony jest dowolnie wybrany homoseksualista? Z tego co wiem, w Polsce panuje
      równość praw obywateli.

      Władysław
    • heterofob2 Jakich praw się domagamy 23.06.07, 12:05
      Dla siebie nie domagam się żadnych praw. Te, które mam, wywalczę z pomocą
      kodeksu cywilnego i karnego, konstytucji i sztrasburga. Jako pedagog apeluję -
      miejcie szacunek dla siebie i swojego potomstwa.

      Homofoby krzywdzą dzieci!

      Przykład
      Wyobraź sobie, że jesteś homofobicznym ojcem czternastolatka, którego uczy w
      szkole powiedzmy, siedem kobiet hetero, jedna lesbijka, jeden mężczyzna hetero i
      jeden homo (tak wyglądają proporcje w polskiej szkole). Dodatkowo przychodzi do
      niego korepetytor - gej; powiedzmy, że jestem to ja.

      Na lekcji francuskiego rozmawiamy o świecie takim, jaki jest: kolorowy i
      ułożony; wszystko tam odpowiada naturalnemu porządkowi rzeczy: geje oraz
      heteroseksualistki mają chłopaków/kochanków/mężów, a lesbijki oraz mężczyźni
      hetero - dziewczyny/kochanki/żony. Jedne dzieci mają dwóch rodziców (w trzech
      kombinacjach: dwie mamy, dwaj ojcowie lub ojciec z matką) albo jednego. Inne są
      same. Dalej: w tym świecie ludzie mają różny odcień skóry i różnorodne poglądy,
      mówią tysiącami języków i co tydzień wymyślają kolejne bóstwo do istniejących
      dziesiątek tysięcy.

      Natomiast Homofob wymaga, aby na lekcji rozmawiać tylko o tym urojonym świecie,
      jaki sobie wymyślił lub jaki mu wpojono, gdy był mały. Powołuje się przy tym na
      prawo rodzica do wychowania dziecka stosownie do własnego światopoglądu.

      Rzeczywiście, rodzic ma prawo żądać, aby nauczyciel nagiął wiedzę naukową do
      jego uprzedzeń, ale nauczyciel ma obowiązek te żądania odrzucić jako szkodliwe
      dla rozwoju dziecka. Tu nie chodzi o światopogląd, lecz szkodliwe i krzywdzące
      urojenia i afirmację poniżania i przemocy. I to nie chodzi o krzywdzenie homków,
      lecz o samego nastoletniego homofoba: narażony na pośmiewisko i wytykanie (O, to
      ten, którego tatuś odwozi na basen i patrzy przez szparę, czy go aby jakiś gej
      nie podrywa), mający kłopoty z prawem (w RP za słowa nienawiści można słono
      zapłacić, a w innych krajach pójść do więzienia), ma mniejsze szanse na pracę,
      jeśli na rozmowie kwalifikacyjnej skrzywi się słysząc „serek HOMOgenizowany”.

      Zresztą jeślibyś nawet przedstawił koherentny (=składny) światopogląd, który
      należy szanować. Szacunek nie wyklucza krytyki. Nie podkopuję w uczniu respektu
      do homofobicznego rodzica, lecz uczę go dystansu, aby mógł sobie sam wyrobić
      swoje poglądy; razem dochodzimy, co jest wiedzą, a co przekonaniem; co jest
      przekonaniem, a co urojeniem; co jest wrażliwością na estetykę, a co uprzedzeniem.

      Jak ma wyglądać praktycznie respektowanie twoich praw rodzicielskich?
      Przedłożysz dyrektorce kartkę, czego ma nieuczyć twojego syna? Zauważ, że
      zarzuty homofobów są tak bzdurne, że logicznie nie da się ich uzasadnić, ani
      wymyślić. Mam zgadywać, co ci nie pasuje?

      OK. Spisałem całą długą listę, o czym mam niewspominać na lekcji. Na twoje
      żądanie wykreśliłem ze słownika słowa "mężaty", "ateista" i jakieś jeszcze.
      Wyrwałem połowę kartek z podręcznika. No cóż, geje od tego nie znikną, i nadal
      będziemy o nich rozmawiać, ponieważ uczeń i tak zacznie dyskusję, że idąc do
      szkoły widział facetów trzymających się za ręce, i co to w nim wzbudziło.
      Pomagam uczniowi wyrazić swe poglądy i uczucia po francusku, bez względu na ich
      treść. Nie jestem cenzorem! Jeśli są krzywdzące, homofobiczne, rasistowskie, to
      stosuję prostą metodę gramatyczną: zamień to wszystko na pierwszą osobę! Powtórz
      to wszystko stosując "ja" i poczuj to, co czuje osoba, którą piętnujesz.

      Jeśli to nie pomoże, po prostu informuję ucznia, żeby w czasie wycieczki w
      paryżu uważał, ponieważ za homofobiczną mowę nienawiści będzie miał prokuratora
      na karku. Jeśli nie pomaga argumentacja racjonalna ani uwrażliwianie na uczucia,
      to skuteczny jest jedynie strach przed karą za przestępstwo.

      W swoich wysiłkach nie ustanę nigdy, choćby mnie do tego nakłaniał sam Minister
      Edukacji Patriotycznej, ponieważ jest to mój psi obowiązek. W efekcie ojciec
      rezygnuje z korepetytora geja i bierze byle kogo. Co ja na tym tracę?

      Kto teraz będzie pracował, aby na bieżąco eliminować katastrofalne dla
      osobowości ucznia skutki homofobicznego prania mózgu?
      c.d.n.
      • heterofob2 c.d. Jak wyglądają moje lekcje 23.06.07, 12:52
        Uczę ucznia patrzeć na świat otwartymi oczami, dziwić mu się i cieszyć jego
        różnorodnością. Akurat jest lato, więc na lekcje umawiamy się w parku. Uczę
        ucznia obserwować i wyciągać wnioski. Uczę ucznia głośno i otwarcie wyrażać swe
        poglądy i odczucia. Korepetycje mają charakter prywatny, więc cokolwiek powie,
        nawet w obecności innych, nie może być interpretowane jako publiczne nawoływanie
        do czegokolwiek.

        Uczę ucznia logicznego myślenia, szukać i znajdować związki
        przyczynowo-skutkowe. Można przeczytać w encyklopedii, ale można też
        wykoncypować, a co najważniejsze - nie pozwalam, aby uczeń sobie pozwalał, aby
        wpojone przez rodziców uprzedzenia przeszkodziły mu w zdobywaniu wiedzy.

        1)
        Przykład efektywnego wykorzystania lekcji z uczniem zdrowym (powiedzmy co można
        zrobić przez dwadzieścia minut):

        Fragment czytanki : Claude pleure parce que ses mères se sont disputées.

        Wykorzystanie dwudziestu minut:
        Podaj cztery inne przykłady z parce que – 4 minuty
        Zamień parce que na comme i zmień kolejność zdań – 4 minuty
        Wrzuć to wszystko w czas przeszły i zaprzeszły – 12 minut

        Efekt:
        -implicytne (bezwiedne) przypomnienie o uzgadnianiu przymiotnika z
        rzeczownikiem. skoro „dwie mamy”, to liczba mnoga rodzaj żeński;
        -przećwiczenie zdań podrzędnych przyczynowych;
        -przećwiczenie uzgadniania czasów.

        2)
        Te same 20 minut z synem homofoba:

        Claude pleure parce que ses mères se sont disputées.
        Uczeń: Klaudia płacze, ponieważ jej mamy się pokłóciły. Przecież to zboczone!!!
        Nauczyciel: Co jest zboczone?!
        U: że ktoś ma dwie mamy. Lesbijki są zboczone, tak mi powiedział tata.
        N: Jeśli matka lubi kobiety, to się wiąże z kobietą, i razem wychowują dziecko.
        Zapytaj ojca, co jest zboczonego w tym, że ktoś lubi kobiety i ma żonę?!
        U: No racja, mój ojciec również lubi kobiety, i to bardzo. Ale jak można mieć
        dwie mamy? Przecież za to pójdzie do piekła!
        N: A co mówi pierwszy artykuł Konstytucji Republiki Francuskiej?
        U: La République est une et indivisible.
        N: A dalej?
        U: że jest krajem laickim. Co to znaczy?
        N: Francja jest krajem laickim, to znaczy, że nikt stamtąd nie idzie do piekła
        prosto po szkole dlatego, że ma dwie mamy.
        U: Rozumiem, ale ja bym nie chciał mieć mam lesbijek, jak w tej czytance. Mam
        tatę, i lubię, jak opowiada, jak dał kiedyś po mordzie pedziowi, który do niego
        mrugnął.
        N: Gdzie tu masz lesbijki w tej czytance?!
        U: No przecież Klaudia ma dwie mamy. To one nie są lesbijki????
        N: Nie, przecież pamiętasz z poprzedniej lekcji, że Klaudia przyjechała do
        Francji z Mali, z rodzicami. Jeśli ktoś wyjeżdża z rodzicami, to jakie masz
        możliwości? Pamiętasz permutacje i kombinacje z matematyki? Rodzicem jest matka
        lub ojciec, a zatem... U: Ze zbioru dwuelementowego: ojciec i matka wybierzemy
        trzy kombinacje: ojciec z matką, matka z matką i ojciec z ojcem.
        N: Bravo! Przekaż matematykowi całusy ode mnie.
        U: Co ja? Sam mu Pan przekaże, byle tak, żeby tata nie widział; korki z matmy
        mam zaraz po francuskim. Spotkacie się w drzwiach, i to za dwie minuty, bo się
        lekcja kończy.
        N: No więc Klaudia: szybciutko, o co chodzi z tymi matkami?
        U: ???? nic nie rozumiem! zapytam taty. on na wszystko zna odpowiedź.
        N: Nie wątpię, że twój ojciec ma bardzo rozległą wiedzę o świecie, ale jeśli nie
        był w Mali, to tego akurat może nie wiedzieć: chodzi o to, że Klaudia ma ojca,
        który ma dwie żony poślubione legalnie według prawa muzułmańskiego. Klaudia ma
        jednego ojca i dwie mamy, cała trójka hetero, ale przecież nie o to chodziło.
        Następnym razem powtórz poprzednie czytanki, zanim przyjdziesz na lekcję.
        U: Przecież to Pan do nas przychodzi...
        N: Aaaaaaaaaaaaaaa...

        Całe dwadzieścia minut stracone. Efekt widoczny na egzaminie. Chociaż... czy to
        strata?
        • Gość: yori Re: c.d. Jak wyglądają moje lekcje IP: *.ds10.univ.gda.pl 24.06.07, 08:00
          Qrwa, mam jedngo znajomego geja, francuza notabene. Ot normalny, nienamolny,
          człowiek o wysokiej kulturze osobistej. Jakoś nigdy nie lubiłem wcześniej gejów,
          ale typ pokazał mi ze i "pedał" może byc człowiekiem. Przy czym nie musiał
          paradować z miotełka do kurzu w dupie po klatce schodowej.

          Ostatnio wyszedłem do knajpy normalnej, zwyczajnej knajpy, jakiś pedał klepnął
          mnie w tyłek. I ch..j strzelił moja rosnącą tolerancję. Mnie jako
          heteroseksualiście nie potrzebni geje na tym świecie. A już na pewno nie w moim
          bezpośrednim otoczeniu. To całe wątpliwego poziomu "towarzystwo" rozzuchwala się
          tylko tolerancją. Podobnież jak czarnuchy (nie przyjmie ktoś do roboty -
          rasista), żydzi (nie chce ktoś zrobić interesu po ich myśli - antysemita),
          arabusy (policja goni dwóch arabskich złodziei - nietolerancja religijna) i
          wiele innych oszołomów. Niedługo jak hetero nie nadstawi się pedałowi, będzie
          się go sądzić za szerzenie nietolerancji seksualnej, homofobię i kilka innych
          głupot.

          Nie dajmy się zwariować. Wedle konstytucji wszyscy maja równe prawa i nie widze
          sensu wycinania kolejnych drzew po to li tylko by spisać nowe ustawodastwo dla
          pedałów. Mniejszość nie powinna mieć gwarantowanych praw w jakimkolwiek
          zakresie. Tyle co każdy obywatel ni mniej ni więcej. Stąd parytety i
          ustawodawstwo antydyskryminacyjne to jedna wielka bujda. Hetero nie są
          wpuszczani do knajp gejowskich (inna kwestia, że głównie się tam śpieszy skinom
          i dresom, ale hej czemu domniemywać, ze od razu przyszli na zadymę, może to
          wierchuszka MW? :P), więc czemu, jeśli jestem właścicielem knajpy, nie mogę z
          niej wyrzucić pedała? Może mi przeciez dowalać się do normalnych, którzy sobie
          tego nie życzą.

          I co wam tak na tych dzieciach do adopcji zależy? ! Chcecie to zróbcie. Jak
          mądry stwierdził, ze po odpowiedniej terapii mężczyzna jest w stanie urodzić
          dziecko. Śmiało! Tylu sławnych i bogatych jest gejami. Niech zainwestują dla
          dobra "lewego" kolektywu w badania...
        • Gość: Władysław Re: c.d. Jak wyglądają moje lekcje IP: *.ptim.net.pl 24.06.07, 09:09
          > Przykład efektywnego wykorzystania lekcji z uczniem zdrowym (powiedzmy co można
          > zrobić przez dwadzieścia minut):
          >

          To samo można z uczniem przećwiczyć na innych przykładach. To co robisz, to propaganda
          ideologiczna uprawina pod pozorem uczenia języka. Typowe dla totalitarnych systemów szkolnictwa.

          Władysław
      • Gość: Władysław Re: Jakich praw się domagamy IP: *.ptim.net.pl 24.06.07, 08:54
        > Homofoby krzywdzą dzieci!
        >
        > Przykład
        > Wyobraź sobie, że jesteś homofobicznym ojcem

        Ustawias sobier z góry przeciwnika do bicia. Owszem, wyobrazić to sobie mogę. Ale nie jestem.

        > czternastolatka, którego uczy w
        > szkole powiedzmy, siedem kobiet hetero, jedna lesbijka, jeden mężczyzna hetero
        > i
        > jeden homo (tak wyglądają proporcje w polskiej szkole).

        Masz na to dowody?

        > Na lekcji francuskiego rozmawiamy o świecie takim, jaki jest: kolorowy i
        > ułożony; wszystko tam odpowiada naturalnemu porządkowi rzeczy: geje oraz
        > heteroseksualistki mają chłopaków/kochanków/mężów, a lesbijki oraz mężczyźni
        > hetero - dziewczyny/kochanki/żony. Jedne dzieci mają dwóch rodziców (w trzech
        > kombinacjach: dwie mamy, dwaj ojcowie

        To akurat biologicznie niemożliwe.

        > lub ojciec z matką) albo jednego. Inne są
        > same.
        >
        W jakim sensie same? Bezdomne dzieci włóczące się po ulicy?

        > Dalej: w tym świecie ludzie mają różny odcień skóry i różnorodne poglądy,
        > mówią tysiącami języków i co tydzień wymyślają kolejne bóstwo do istniejących
        > dziesiątek tysięcy.

        Możesz wymienić choćby tysiąc bóstw? W tym 52 wymyślone w ostatnim roku?

        >> Jak ma wyglądać praktycznie respektowanie twoich praw rodzicielskich?
        > Przedłożysz dyrektorce kartkę, czego ma nieuczyć twojego syna? Zauważ, że
        > zarzuty homofobów są tak bzdurne, że logicznie nie da się ich uzasadnić, ani
        > wymyślić. Mam zgadywać, co ci nie pasuje?
        >
        > OK. Spisałem całą długą listę, o czym mam niewspominać na lekcji. Na twoje
        > żądanie wykreśliłem ze słownika słowa "mężaty",

        Takiego słowa nie ma, przynajmniej jak dotąd, w języku ogólnopolskim, nie mówię o żargonach
        środowiskowych.

        "ateista"

        A dlaczego niby miałbym tego żądać? I co to ma wspólnego z tzw. homofobią?

        i jakieś jeszcze.

        Jakie?

        > Wyrwałem połowę kartek z podręcznika.

        Jakiego?

        > No cóż, geje od tego nie znikną, i nadal
        > będziemy o nich rozmawiać, ponieważ uczeń i tak zacznie dyskusję, że idąc do
        > szkoły widział facetów trzymających się za ręce, i co to w nim wzbudziło.

        Zgadza się. I co z tego?


        > Jeśli to nie pomoże, po prostu informuję ucznia, żeby w czasie wycieczki w
        > paryżu uważał, ponieważ za homofobiczną mowę nienawiści będzie miał prokuratora
        > na karku. Jeśli nie pomaga argumentacja racjonalna ani uwrażliwianie na uczucia

        Ja tam z mjego pobytu w Paryżu w młodości pamiętam pederastów czepiających się mnie na ulicy.
        Na to nie uczulisz swojego ucznia?

        > to skuteczny jest jedynie strach przed karą za przestępstwo.
        >
        > W swoich wysiłkach nie ustanę nigdy, choćby mnie do tego nakłaniał sam Minister
        > Edukacji Patriotycznej, ponieważ jest to mój psi obowiązek. W efekcie ojciec
        > rezygnuje z korepetytora geja i bierze byle kogo.

        Dlaczego byle kogo? Nie ma tak dobrych nauczycieli jak ty?

        To nawet zabawne przekomarzanie się, ale co wszystko ma wspólnego z owymi "prawami", których
        ustawowego wprowadzenia domaga się część działaczy homoseksualnych?

        Władysław
        • heterofob2 Domagam się poszanowania praw dziecka 24.06.07, 18:31
          Witaj, władysławie!

          twoja wypowiedź jest trochę poszatkowana, ale ponieważ bardzo cię szanuję,
          spróbuję odpowiedzieć (choć właściwie niewiem, czy tego oczekujesz).

          Opisując zfeminizowanie i zagejenie polskich szkół napisałem: "tak wyglądają", a
          nie "takie są". Owe proporcje to wynik jedynie moich obserwacji. bez dowodu.

          Możliwe jest, aby mieć dwóch ojców: www.youtube.com/profile?user=kitpz2

          no i moje dwie ankietki:
          ankietka.pl/?go=szukaj&q=homoadopcja&x=0&y=0
          byłbyś tak miły, żeby wypełnić? dzięki. przy okazji zrozumiesz, jak to możliwe.

          Twoje pytanie o "bezdomne dzieci włóczące się po ulicy" jest okrutne! Naprawdę
          nie spotkałeś dziecka, które włóczy się samo i żebrze chleba po sąsiadach,
          ponieważ rodzice się zapili? Otwórz oczy.

          Co do bóstw (istot, do których się modlą ludzie), watykan ustanowił takich w
          ostatnim czasie więcej, niż 52/rok.

          Słowo "mężaty" istnieje, i to nie w żadnym żargonie, lecz w języku. I jakie
          "środowisko" masz na myśli?

          "Wyrwałem połowę kartek z podręcznika. Jakiego?" Ojej, nie bierz dosłownie, bo
          robisz ze mnie dinozaura. Mam komputer, a nie kartki! To była przenośnia,
          zresztą zacząłem od: wyobraź sobie. Miej litość! Podręcznika używam tego, który
          sam sobie napisałem, i cały czas go udoskonalam (dziewczynka, która miała dwie
          matki, teraz sama jest matką, i jest matką lepszą niż inne, ponieważ brała
          wzorce od dwóch osób, jak być dobrą matką).

          O tym, co pamiętasz ze swojego pobytu w Paryżu, nie będę im mówił.

          A to wszystko w kontekście prawa dziecka do zdobywania rzetelnej wiedzy naukowej
          i wzrastania w warunkach, gdzie będzie mogło rozwijać swoją osobowość.

          pyrsk
    • Gość: Magda Przywileje to nie prawa! IP: *.66.pxs.pl 25.06.07, 08:48
      Homoseksualiści myla pojęcia. Przywileje, których się domagaja, to nie prawa!
      Prawa maja takie jak wszyscy obywatele w tym kraju i nikt ich nie dyskryminuje.
    • Gość: eeeee Re: Domaganie się praw to nie ostentacja IP: *.sysbiol.cam.ac.uk 25.06.07, 20:26
      najwiekszym nieporozumieniem jest twierdzenie, ze demokracja to prawa dla
      mniejszosci - demokracja to rzady wiekszosci i jesli wiekszosc twierdzi, ze cos
      jest be to jest to be i koniec;


Pełna wersja