betti1981
02.07.07, 15:44
Witam
Z piatku na sobotę w nocy zostaliśmy napadnięci w Nowej Hucie przed właśnym
blokiem , przez dwóch młodych chłopaków , w tym jeden z nich mieszka w tym
samym bloku co my. Rozbili mojego chłopakowi butelkę na głowie ma założony 8
szwów , podbite oko. Gdybym nie zasłoniła go swoim ciałem to by skatowali
leżącego . I za to że go osłoniłam skopali mnie . Krzyczałam pod własnym
blokiem "ratunku" , "pomocy" , "policja" i nikt nam nie pomógł. Sąsiad
mieszkający parę pieter wyżej wyszedł na balkon i krzyknął "stul pysk".
Bandziorzy uciekli kiedy zaczełam coraz głośniej krzyczeć. Na policję
czekaliśmy 30 minut , a na kartkę 40 minut. Tragedia. Mam dość . Policja
miała nas centralnie gdzieś , gdybym im nie podała na własne rządanie
rysopismu tych chłopaków to nawet by o to nie zapytali. A w szpitalu na
lekarza czekaliśmy 2 godziny , a pielęgniareczki szykowały sobie koce żeby
położyć się spać. Boję się wracać do domu.To tragedia co się dzieje. Totalna
znieczulica jeżeli chodzi o sąsiadów , nikt nawet nie wezwał policji. Nikt
nam nie pomógł. Zostaliśmy sami sobie z 2 pijanymi bandziorami .