Gość: arsa8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 09:34 Niepisanej wartości zbiory p. Niewodniczańskiego trafiłyby do Polski, jeśli Berlinka zostanie zwrócona do Niemiec. Może warto się nad tym zastanowić. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: wu Re: "Berlinka" bezpieczna w Jagiellonce IP: 213.86.229.* 02.08.07, 11:13 doladnie zbiory Niewodniczańskiego plus jeli zdobylibysmy sie na kompromisy, madrze i otwarcie peertraktowali z Niemcami to moglibysmy uzyskac zwrot innych dobr. niemcy, pare lat temu, wyrazily wole utworzenia funduszu ktory skupowal by polonealia (jesli tak sie to pisze) na roznych aukcjach na swiecie. niech jaro przestanie sie zachowywac jak gowniarz i obrazac tylko niech w koncu zrobi cos konstruktywnego, bo jak narazie wychodzi na to co powiedzial prezydent Walesa, ze kaczynscy nie potrafia nic zbudowac tylko wszystko niszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AntyPiS Najpierw niech zwroca co zagrabione i zadosc uczyn IP: *.kt.agh.edu.pl 02.08.07, 12:12 ia za to co zniszczone a pozniej zwrocimy zbiory z Jagiellonki i po klopocie. Co sie Niemcy dziwia? Najpierw niech wymagaja od siebie a pozniej od innych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariank Re: Najpierw niech zwroca co zagrabione i zadosc IP: *.ists.pl 03.08.07, 10:46 Niemcy to naród który zafundował sobie i nam Hitlera, mając we krwi wojnę bohaterski Wermacht wymordował i zagrabił co się tylko dało a co sie nie udało wywieżć to spalił. (Ulubiona zabawa niemieckich rodziców z dziećmi to zabawa w wojnę w róznych postaciach.) Niemcy jako naród a nie jacyś naziści zaprowadzili swoją kulturę untermenschów zamykając polskie szkoły, czyniąc sobie niewolników. Wywozili nawet ziemię pociągami do Rzeszy. Jako naród zasługują na pogardę gdyż nigdy już nie zrozumieją swojej winy za wywołanie wojny. Pokolenie hitlerjugend przyjeżdzające z wycieczkami do Polski zachowuje się w grupie butnie i wyzywająco. wtedy krzyczę na nich "hitlerjudend ruhe" i skutkuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x "Berlinka" bezpieczna w Jagiellonce IP: *.geod.agh.edu.pl 03.08.07, 09:22 Polska nie ukradła ani nie zrabowała "berlinki". Zbiory Niemcy sami wywieźli na Śląsk przywrócony Polsce w trakcie powojennych ustaleń, gdzie zostały przypadkiem znalezione i troskliwie zabezpieczone. Nie ma tu żadnej symetrii do rozbojów, rabunków i niszczenia polskich skarbów narodowych przez barbarzyńskich Niemców w czasie ostatniej wojny. Jest bardzo przykre, że nie rozumieją tego różni zniemczeni eks-Polacy (polecam wywiad z kolekcjonerem kartograficznych poloników, w tym także dzieł ewidentnie zrabowanych w Polsce - czego ów "właściciel" ma pełną świadomość - w DF kilka tygodni temu ..., haniebna postać, proszę pomyśleć, jak byśmy ocenili takie postępowanie gdyby to był rodowity Niemiec), którzy uważają, że "kilkaset milionów euro" powinno Polskę zaspokoić ... Odpowiedz Link Zgłoś
doktor_hiszpan Szanowne Panie, Szanowni Panowie 03.08.07, 16:04 ...i Ty, Droga Młodzieży! Uwielbiam uczestniczyć w dysputach, w których strony wiedzą, o czym mówią. Zbiory "Berlinki" nie zostały nikomu zrabowane. One - co więcej niż pewne - ocalały dla potomności (zjednoczonej ponoć??) Europy przed wesołością sowieckich żołnierzy, znanych przecież ze swego szacunku dla sztuki. Jest rzeczą chwalebną, by strony pozostające po przeciwnych stronach frontu zwracały sobie drogą wymiany -DROGĄ WYMIANY powtarzam - to co na skutek działań wojennych znalazło się po przeciwnych stronach frontu. Tu nb rodzi się pytanie,czy zbiory przynależą do miejsca, czy do społeczności, i co w takim (drugim) razie robią we Lwowie zbiory Ossolineum? Ale nie bądźmy drobiazgowi. Wróćmy do "Berlinki" czyli do zbiorów Pruskiej Biblioteki Państwowej. Jestem bardzo zainteresowany co strona niemiecka chciałaby dać nam, Polakom, w zamian za zbiory "Berlinki" - oczywiście przy zachowaniu tzw ekwiwalentności wymiany? Najpewniej chcielibyśmy, by oddała nam, jako Polakom to, co Niemcy - nie tylko państwo niemieckie, ale i niezliczone rzecze prywatnych osób - zrabowało nam podczas wojny i okupacji. Byli wszak przedstawicielami Wyższej Kultury Niemieckiej - się im należało. Czyż nie? Ale jest pewien kłopot, o którym Niemcy dość rzadko mówią - i publicznie, i prywatnie. Oj rzadko. Oto niemieckie siły zbrojne - i to nie żadne SS, ale regularny Wehrmacht - były jedyną w świecie armią, która miała w swoich szeregach pododdziały szkolone SPECJALNIE i TYLKO do palenia zbiorów bibliotecznych. Pododdziały te, zwane BRENNKOMANDO spaliły metodycznie, w całości lub w ogromnej części, zbiory biblioteczne Lwowa, Lublina, Poznania i Warszawy. Tego, na co moglibyśmy się chcieć zamienić, zwyczajnie JUŻ NIE MA. NIE ISTNIEJE. Zatem na miejscu strony niemieckiej - w sprawie "Berlinki" ale i innych spraw, które rozpuściły się im w słabej niemieckiej pamięci - siedziałbym cicho na d...., i trzymał mordę na kłódkę. DH. Odpowiedz Link Zgłoś