mouset
02.07.03, 10:34
Artykuł z DP kwiecień 2000, dotyczy odcinka Wiślicka- Dworzec
Dlaczego na najbardziej uczęszczanych liniach kursują krótkie autobusy? -
pyta nasza czytelniczka z Nowej Huty. - Jeździmy w zwierzęcych warunkach! -
dorzucają inni pasażerowie.
Aby zbadać problem, przez kilka dni zmienialiśmy autobusy i kierunki jazdy na
trasie między os. Oświecenia a Dworcem Głównym. Jeździliśmy razem z naszymi
czytelnikami i innymi pasażerami.
Nowa Huta, 8 rano
Na os. Oświecenia wejście do napchanego 152 jest już nie lada wyczynem. Małe
okienka nie pozwalają na odpowiednią wentylację, więc pasażerowie jadą, co tu
dużo mówić, w podłych warunkach. Jeden wisi na drugim, tępo mijają się
wzrokiem. Narasta poranna wściekłość. Nie da się zachować bezpiecznej
odległości, a czytanie, choćby niewielkiej książki, jest już prawdziwą
sztuką. Chcąc czy nie, ciało przylega do ciała, łokieć wbija się w żebra, but
depcze but. Wsiadający na kolejnych przystankach rozpaczliwie krzyczą: "Niech
się państwo posuną!". Ostatni nie zdołał jeszcze wsunąć butów do wnętrza
pojazdu. Przesuwamy się o niezbędne milimetry. Na przystanku przy rondzie
Młyńskim do przednich drzwi podchodzi kobieta o kulach.
- Musi ktoś z państwa wysiąść, przepuściłam już dwa autobusy - zaapelowała do
pasażerskich sumień. - Nie mogę tu stać wieczność.
Wysiadł młodzieniec, reszta skleiła się w litą masę, ktoś ustąpił nawet
miejsca.
Pod KrakChemią po ludzkiej cierpliwości ani śladu. Przepychając się do
wyjścia, nikt nawet nie próbuje przepraszać. Każdy szybko chce łyknąć haust
powietrza.
Dzień jak co dzień
- Tak w autobusach tej linii jest zawsze. Obojętnie, o której porze dnia -
opowiada Ewa, która dojeżdża na uczelnię. - Lepią się wszyscy do siebie, byle
tylko wejść i dojechać. Luz na tej trasie bywa jedynie w wakacje.
- Jeszcze gorzej jest wieczorem - mówi Ania z liceum. - Do domu wracają
pijani faceci, paniusie z siatami. Dla tych ostatnich nie liczy się człowiek.
Taranują zwłaszcza młodych, przy czym zawsze na nich o coś pomstują. Haratają
siatami po nogach.
Według Ani, trasa między dworcem a rondem Mogilskim to odcinek zboczeńców:
wąchaczy, ocieraczy i tym podobnych typów, od których w tłoku nie da się
przecież odsunąć.
- Nie rozumiem, czemu MPK wysyła na tę linię krótkie wozy. Na przykład na
trasie "czterystadwudziestkiósemki", która ma stosunkowo krótki i niezbyt
uczęszczany kurs, często jeździ przegubowiec - wścieka się Roman. - Poza tym
te nowe autobusy są brzydkie i niefunkcjonalne. Przypominają mi
dawne "ogórki".
W niektórych pojazdach zdumiewają też siedzenia. Ni to dla dwojga, ni dla
jednego pasażera. Konstruktor nie miał widocznie bladego pojęcia o
standardowych wymiarach pasażerów.
Przedszkole jedzie na wycieczkę
Na linii 152 nie ma dnia, żeby nie trafić na jakąś wycieczkę uczniów lub
przedszkolaków. Przy małych gabarytach autobusu nawet dodatkowa dziesiątka
drobnych istot to duży problem.
W piątek do "stopięćdziesiątkidwójki" odjeżdżającej przed dziesiątą z
przystanku przy ul. Nadbrzeżnej, nie wsiadła kobieta z wózkiem i dwie młode
dziewczyny. Pozostali oczekujący mieli więcej siły. Kierowca pozwolił nawet
zająć wydzieloną dla niego przestrzeń przy drzwiach. Dzięki temu zmieściły
się dwie starsze panie, dla których zabrakło miejsc siedzących, i dwaj
mężczyźni w średnim wieku.
W środku jak w ulu. Dzieci ze szkoły podstawowej (niestety, nie udało się
przepchnąć do wychowawczyni po bliższe informacje) nie sięgały uchwytów,
więc - mimo ostrożnej jazdy - przy lekkim hamowaniu, piszcząc, przewracały
się na siebie. Jedno, przygniecione ciężarem większego kolegi, zaczęło
płakać. Niektórzy pasażerowie coraz głośniej zaczęli upominać dzieciaki i
niemiło komentować warunki jazdy.
- To skandal! - krzyczała emerytka. - Gdzie jest wychowawczyni? Znaleźli się
i obrońcy uczniów: - Przecież to tylko dzieci, proszę się nie denerwować.
- Ładne mi dzieci! Dziś się drą, jutro będą mordować! - nie ustępowała
emerytka.
W końcu dzieciaki wysiadają. Cichnie, ale od tego nie robi się luźniej.
Zatłoczony autobus rusza i jedzie dalej.
Rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji pani Filomena Serwin
Pierwszy raz słyszę o problemach na linii 152. Nikt z pasażerów nie zgłaszał
zażaleń. Zazwyczaj jest tak, że to najpierw my dowiadujemy się, że trasa jest
zatłoczona, a dopiero potem informuje się media. Poza tym trudno nam
przewidzieć wycieczkę i wysyłać w tych godzinach większy pojazd. Jeżeli
jednak linia jest przeciążona, to zaradzimy temu. Najpierw musimy jednak
przeprowadzić niezbędne badania. Jeszcze w tym tygodniu nasze radiowozy ruszą
obserwować linię.
Dzień w dzień powtarza się ten sam scenariusz. Zatłoczony autobus,
zdenerwowani pasażerowie, podeptane buty i rozdarte pończochy to typowe dla
linii 152. Rzecznik prasowy MPK twierdzi, że do tej pory nie docierały do
nich sygnały o problemach, ale obiecuje, że sprawą się zajmie. My obiecujemy
wszystkim, którzy na co dzień korzystają z tego autobusu, że sprawdzimy, w
jaki sposób MPK wywiąże się ze swoich obowiązków. MSKA, TYTU, MAŁGORZATA
SKOWROŃSKA, MAGDALENA TYTUŁA
Tak więc likwidacja 428 i wydłużenie 192 nie są naszą fanaberią tylko
koniecznoscią, ponieważ za te 3 lata bloków przybyło